Mikołaj Melanowicz – Kirino Natsuo – wizja mrocznej s trony Japonii (część 3)

0
210

   Wyspa Tokio

   W powieści Wyspa Tokio (Tōkyōjima, 2008) Kirino przedstawia trzydziestu jeden młodych mężczyzn i jedną kobietę, „wyrzuconych” na bezludną wyspę na środku oceanu. I znów podobnie jak w Grotesce, Prawdziwym świecie i Ostatecznym wyjściu najpierw jest „wydarzenie”, co prawda niekryminalne, ale równie dramatyczne. I znów autorka zapewne wykorzystała „rozbitków”, żeby zastanowić się nad zachowaniem człowieka skonfrontowanego z drastyczną zmianą sytuacji, zmiana  zamierzeń i planów.   

   Byłem ciekaw, czy kiedyś tak się wydarzyło, by jedną kobietę pozostawiono z trzydziestu mężczyznami na „bezludnej”  wyspie,  Czy Kirino tę sytuację wymyśliła? Albo może fabuła tej opowieści powstała na motywach faktu, który odkryla w  historii Japonii? Nim odpowiem na to pytanie, najpierw wyjaśnię, jak w tej powieści doszło do takiej sytuacji, w której bohaterowie musieli przeżyć dość długo w warunkach ekstremalnie trudnych.    

   W pierwszym rozdziale tej powieści, zatytułowanym „Wyspa Tokio”, ale przedstawiającym „losowanie męża” dla Kiyoko, bohaterki tej opowieści, pojawiają się przypomnienia, z których wynika, że na tę wyspę Kiyoko z mężem Takashim dotarła przed pięciu laty po zniszczeniu jachtu podczas burzy. Teraz Kiyoko „nago zanurzyła się w morzu” dlatego, że „dziś gra główną rolę, więc musi ładnie wyglądać” (cytaty w tłumaczeniu Renaty Sowińskiej-Mitsui) – zamruczała pod nosem.

   W tym też momencie, w oczekiwaniu na ceremonię zaślubin,  Kiyoko przypomina sobie, że trzy miesiące po wylądowaniu z mężem na tej wyspie, „grupa dwudziestu trzech młodych Japończyków została zniesiona tutaj morskim prądem” (s.8). I to oni nadali nazwę „Tokio” tej wyspie.

   Podczas kąpieli Kiyoko spostrzegła, że przygląda się jej „trzech z Hongkongu”, czyli z miejsca na wyspie zajętego przez Chińczyków wyrzuconych ze statku w zatoce nazwanej Odaiba, tzn. tak jak centrum turystyczne na sztucznej wyspie w Zatoce Tokijskiej, Statek jednak odpłynął, nie reagując na wołania rozbitków. Co prawda spodziewano się statku, który kiedyś przywiózł tu beczki z nieznaną zawartością, prawdopodobnie z odpadami promieniotwórczymi. Ale pojawili się Chińczycy potajemnie przewożeni do Japonii, ale z jakichś powodów wyrzuceni zostali na tej bezludnej wyspie.

   W ten sposób do Japończyków dołączyli reprezentanci innej cywilizacji, którzy swoje miejsce w pobliżu beczek nazwali Hongkongiem, chociaż wcześniej Japończycy określili je jako Tōkaimura, tzn. tak jak znajdujące się w prefekturze Ibaraki centrum pozyskiwania energii nuklearnej, w którym zdarzyły się dwa głośne wypadki. Chińczycy zachowywali się inaczej  niż Japończycy. A mianowicie w obawie przed wyczerpaniem się zasobów żywności starali się produkować ją na miejscu, rozwijając rozmaite techniki służące przeżyciu. „Natomiast Tokio skłoniło się w kierunku kultury” (s.17), ceniąc indywidualne poszukiwanie sensu życia.

 Kiyoko wspomina również, że pięć lat temu z mężem Takashim wyruszyła z portu Naha w podróż dookolno świata. Ale w trzecim dniu rejsu przyszła burza i zniszczyła jacht. Kilka dni oboje dryfowali na morzu nim natrafili na tę wyspę. A następnie przybyli tu młodzi Japończycy, tzw. freeterzy (wolni strzelcy, bez stałej pracy lub nauki),  którzy porzucili ciężkie zajęcia na wyspie Yonaguni.  Z nudów zainteresowali się Kiyoko, jedyną kobietą na wyspie, która była im coraz bardziej uległa. Zrozumiałe, że Takashi, jej mąż, był zazdrosny. Z tego też powodu wcześnie zginął w tajemniczych okolicznościach. Jej następni dwaj „mężowie” również podobnie stracili życie. A teraz Kiyoko czeka na ceremonię poślubienia czwartego „męża”.

 Trzy miesiące później Kiyoko wybrała się do Tōkaimury, gdzie przebywali Chińczycy, którzy zbudowali dwie łódki i zaprosili ją, aby razem z nimi uciekała z wyspy. Zrozumiała, że to tylko na nich można polegać, ponieważ okazali się bardziej pomysłowi i twórczy w dziedzinie techniki niż Japończycy. 

 Zatem na wyspie odradzają się dwie cywilizacje: monolityczna chińska, szybciej rozwijająca techniki sprzyjające panowaniu nad zasobami wyspy. oraz japońska, której twórcy okazali się apatyczni i niezdolni do zorganizowania wspólnoty. Po prostu, w bardzo trudnych, pierwotnych warunkach Japończycy żyli w rozsypce, nie potrafili utworzyć współpracującej ze sobą grupy. A przy tym zajmowali się niepraktycznymi czynnościami, jak np. imitacją ikebany. Nic więc dziwnego, że jedyna na tej wyspie kobieta, Kiyoko, decyduje się na ucieczkę razem z Chińczykami, którzy potrafili zbudować łódki.

  Ta próba ucieczki wpływa na zmiany w grupie japońskiej. Teraz już nie chcą, żeby to kobieta była jakimś katalizatorem wydarzeń (s.79). A Yutaka, jej ostatni „mąż”, odzyskał pamięć i został przywódcą Japończyków podczas dziesięciu dni jej nieobecności, gdy krążyła po wodach wokół wyspy. Teraz Yutaka ma zamiar zostać bogiem wyspy. A dla Kiyoko wymyślił funkcję  „królowej”, ponieważ jako kobieta jest już niepotrzebna, zwłaszcza, że w czterdziestym szóstym roku życia zaszła w ciążę.

  W tym samym pierwszym rozdziale jest jeszcze mowa o ”dniu, w którym wiał Wiatr Sfermentowanej Fasoli” . I to ten wiatr

miał za zadanie budzenie zapieczętowanych wspomnień. Oczywiście pamięć o nich na co dzień zupełnie się nie ujawniała, bo była to najczarniejsza strona życia Wyspy Tokio, rzeczy związane ze złem i agresywnością, i bez zapomnienia o nich nie dałoby się żyć”. (s.67-68, tłum. Renata Sowińska-Mitsui) .

  Właśnie ten wiatr miał intensywny zapach. Kiyoko czuła go, kiedy znużona długą żeglugą wspinała się na wzgórze Chōfu do swej chaty. Wtedy wiatr przypominał jej ciało zmarłego Takashiego, leżące u podnóża klifu, w pobliżu przylądka nazwanego „Żegnajta”. Był to cmentarny obszar, gdzie zginęli – na pewno nie przypadkowo – Takashi i Kasukabe, mężczyźni Kiyoko,.

   I tak czytając pierwszy rozdział, odnieść można wrażenie, że w narracji powieściowej czas jest fragmentaryzowany. Tę metodę opowiadania potwierdza również obszernie cytowany pamiętnik Takashiego, ukradziony Kiyoko przez Watanabego, dawnego pachołka gangsterów yakuza, a teraz samotnika, który nie potrafił współpracować z innymi rozbitkami, więc został wypędzony i dlatego zamieszkał w pobliżu wspomnianych, niebezpiecznych beczek.

   Kiyoko przypomina się jeszcze pogrzeb Takashiego, w którym zamiast roztrzaskanych jego zwłok położono na łóżku pień drzewa z narysowanymi oczami i nosem, a na gałęzi zawieszono zegarek zmarłego. Wtedy też Kasukabe, dawniej zawadiaka z dzielnicy Adachi w Tokio, oświadczył, że w zastępstwie Takashiego zostaje mężem Kiyoko i przejmuje rządy nad wyspą.

 I tak snuje się ta opowieść, w której czas bieżący rozbitków ozdabiany jest przypomnieniami, również dzięki pamiętnikowi Takashiego, podczytywanym w ukryciu przez samotnego Watanabego. 

 W rozdziale trzecim wszyscy na wyspie już wiedzą, że Kiyoko jest w ciąży.  Dlatego znów są dla niej mili jako dla przyszłej matki tej wyspy, mimo negatywnie ocenianej próby ucieczki razem z Chińczykami. Ona jednak niepokoi się rosnącą władzą Yutaki, który wykorzystując wpływy nad japońską kolonią, chce zbudować ośrodek życia duchowego na wyspie. Niewątpliwie, myśli o formowaniu pełnoprawnego państwa. Oświadczył też, że będzie mnichem buddyjskim, łącząc funkcję administracyjną z duchowym przywództwem, podobnie jak cesarz w dawnej Japonii. 

  A tymczasem Kiyoko wchodzi do chaty Watanabego, podczas jego nieobecności i odnajduje dziennik Takashiego, schowany w piasku pod skorupą żółwia. Wyrywa kilka czystych kartek, a dziennik kładzie na miejsce, myśląc, że znów tu przyjdzie, żeby poczytać.

 W rozdziale  czwartym  (część pt. „Chcę szybko powiedzieć: żegnajta!) Watanabe razem z Chińczykami bierze udział w polowaniu na jaszczurki w Dolinie Kleszczy. Udaje mu się jedną schwytać, więc uszczęśliwiony, chociaż pogryziony przez kleszcze, wraca do swej chaty z beczek w Tōkaimurze, i znów zaczyna czytać dziennik Takashiego. Kiedy zobaczył, że brakuje kartek,  postanowił go zjeść, żeby już nikt mu go nie zabrał.

 Pewnego ranka Watanabemu wydało się, że przez szum fal słyszy głosy ludzkie. Wyszedł na zewnątrz i zobaczył statek, a następnie mężczyzn, którzy wnieśli na plażę beczki. Podeszli do niego, a on ze szczęścia zemdlał. Obudził się na klimatyzowanym łóżku. Nie potrafił odpowiadać na pytania, bo język mu się plątał. Zdołał tyko wydusić z siebie „fi,fi..”, więc odwieziono go do Luzonu.

  Nadchodzi szósta zima na wyspie. Yutaka poczuł jakiś silny niepokój po przebudzeniu. Udał się więc do Tōkaimury, gdzie wszyscy już się zebrali, bo okazało się, że ktoś przywiózł nowe beczki, a poza tym zniknął Watanabe. Na plaży znaleziono niedopałki Seven Starsów, a poza tym butelkę Suntory. Zrozumieli, że byli tu Japończycy, Zatęsknili za tymi przedmiotami.

  Kiyoko śniło się, że jest już po porodzie (”Ukryta wieża”). Zdecydowała pójść do Chińczyków, na których mogła polegać, ponieważ mieli umiejętności potrzebne do przeżycia. Gdy kucnęła przy ognisku, żeby się ogrzać, usłyszała obcy język, a po chwili  ujrzała kilka młodych kobiet. Okazało się, że są z Filipin w drodze na Tajwan. Jednak ich statek utknął na mieliźnie, a one łodzią uciekły na tę wyspę. Teraz Chińczycy naprawiają ich łódź, co potrwa około dwu tygodni. Mogliby Kiyoko zabrać ze sobą, ale wcześniej powinna na wyspie urodzić. One jej pomogą, ponieważ oświadczyła, że ojcem jej dziecka jest Chińczyk Yang.

W czasie naprawy łodzi i oczekiwania na poród dziewczęta z filipińskiego chóru opiekowały się Kiyoko, która urodziła dziewczynkę, a następnie chłopca. Nadała im imiona Chiki i Chiita. Pewnej nocy w czasie karmienia Chiity została wezwana do łodzi i odpłynęła, nie mogąc zabrać synka.

 Pod koniec czwartego rozdziału, w części pt. „Bunt Plemienia Strumieniowłosych” (Niepoki mnie ten „strumień włosów”. chociaż w oryginale jest mōryū, tzn. „włosy” + „strumień”, „bieg rzeki”… Jaki to miało sens? Nie wiadomo.) kilku Japończyków, zachowujących się, jakby postradali zmysły, decyduje się zostać na tej wyspie i zarabiać na hodowli „strumieni włosów”. Ale jest to pierwszy sygnał, że wyspa zostanie zaludniona. Pomysł, żeby tu pozostać, żyjąc jak ludzie pierwotni, hodując „strumienie włosów”, zrodził się dlatego,  że  nie udało się uciec z wyspy.  (s.318).

    Z ostatniego rozdziału dowiadujemy się, że minęło siedem lat, nim Kiyoko opuściła tę wyspę. O jej losach opowiada jej syn o imieniu Cheetah (Chiita) w rozdziale ostatnim, pt. „Zaludniona wyspa”. Cheetah – nazywany teraz Księciem –  zamieszkał na tej bezludnej wyspie. Ma tutaj bliskich opiekunów. A jeden z nich, wujek Yang, wspomina że Książę miał piękną starszą siostrę, która teraz razem z matką Kiyoko na pewno spoczywa na dnie morza, ponieważ po ucieczce nie wróciła po swojego syna. Uciekła z Munem na łódce, więc nie mogła się uratować.

 W końcowym akapicie opowiada o sobie Chiki Hayashi, trzynastoletnia dziewczyna, uczęszczająca do dobrego gimnazjum w dzielnicy Minato w Tokio. Jej mama jest cenionym wróżbitą, dzięki czemu zarabia na utrzymanie i wykształcenie córki. Chiki opowiada, że miała brata Chiitę, który umarł, więc wciąż odczuwa jego brak. Tajemnice swych narodzin poznaje dopiero teraz, od matki, która opowiada  o bezludnej wyspie i o tym, jak to przed dwudziestu laty wybrała się z ojcem w podróż dookoła świata jachtem i co ich spotkało podczas tajfunu. Opowiada o mieszkaniu na bezludnej wyspie i o ucieczce, w czasie której uratował ich Chinczyk Mun z Kimuko, więc  mogły wrócić do Japonii.

I tak się kończy ta bajka o zaludnieniu bezludnej wyspy na Pacyfiku.  Zrealizowany na jej podstawie film ma charakter rozrywkowy, koncentruje się na sztuce przetrwania w warunkach ekstremalnych.

   Jednak „bajka” pt. Wyspa Tokio zawiera wiele ważnych problemów godnych szczegółowej analizy i interpretacji. Są to m.in. różnice między cywilizacją japońską i chińską, alegoria współczesnej cywilizacji oraz kondycja i samotność człowieka w niej uwiezionego, zwłaszcza kobiety jako bogini, cichej żony i demona. Jest tu też krytyka japońskiej subkultury nacechowanej seksualnością, wulgarnością, przemocą i kłamstwem. W tej powieści możemy również dostrzec metaforyczną historię kraju Japonii, widzianą oczyma kobiety, a może nawet wizję świata, w której na nikim nie możemy polegać, może tylko na sobie samym, na samotniku uwięzionym w rygorystycznym systemie władzy. W tej ekstremalnej sytuacji Japończycy zdecydowanie przegrywają z Chińczykami. 

 Co się wydarzyło na wyspie Anatahan w latach 1945-1951?

      Opowieść o jednej kobiecie wśród wielu mężczyzn na małej wyspie na Pacyfiku nie jest wyłącznie fikcją literacką. Jak się okazało, podobna historia naprawdę się wydarzyła na wyspie Anatahan. I podobnie jak w powieści Wyspa Tokio, w rywalizacji o jedną kobietę zginęło kilku mężczyzn. Chyba nie ma już wątpliwości, że ta historia – o zdarzeniach przez dziesięciolecia zapomnianych – ożyła dzięki Kirino, dla której stała się inspiracją do napisania nowatorskiej powieści o rozbitkach i „cywilizowaniu” przez nich dzikiej wyspy. W jej powieści –  w odróżnieniu od Robinsona Crusoe – na bezludną wyspę człowiek wrzuca odpady rozwiniętej cywilizacji, a mimo to decyduje się zamieszkać na niej w warunkach pierwotnego stadium rozwoju człowieczeństwa. 

 Z artykułu pt. Anatahan no joō jiken  (Incydent królowej z Anatahan, dostęp 20.12.20) dowiadujemy się, że Anatahan jest wysepką znajdującą się w archipelagu Mariany,  którego północną część w końcu XIX wieku kupili Niemcy od Hiszpanów, A po pierwszej wojnie światowej ta część przeszła pod zarząd Japonii jako wyspy mandatowe Ligi Narodów. A już po 1920 roku japońska firma Nanyō Kaihatsu rozpoczęła zagospodarowanie tej wyspy, zajmując się m.in. produkcją oleju palmowego. Podczas walk o Mariany (należy pamiętać o znajdujących się w tej strefie Pacyfiku  wyspach Saipan i Guam) w czerwcu 1944 roku nieliczna grupa miejscowej ludności uciekła na Saipan. Natomiast japońscy żołnierze, marynarze i pracownicy firmy nie uwierzyli Amerykanom, że Japonia przegrała i nie opuścili bombardowanej wyspy. Zostali zapomniani. W rezultacie na tej wulkanicznej wyspie Japończycy spędzili około pięciu lat, żywiąc się resztkami z zapasów firmy, a następnie jaszczurkami i nietoperzami, zanim rozpoczęli uprawę patatów. Pędzili więc żywot jak pierwotni ludzie. Skorzystali jeszcze z materiałów po katastrofie Boeinga B-29 (sierpień 1948 r.), m.in. z blachy na narzędzia i spadochronów – na ubrania. Znaleźli też broń, którą mężczyźni wykorzystali w walkach między sobą, zwłaszcza o kobietę. (31 mężczyzn i jedna kobieta, podobnie jak w powieści Kirino).  Giną więc kolejni „mężowie” kobiety o imieniu Kazuko, byłej żony jednego z pracowników firmy. Kiedy Kazuko poczuła się zagrożona, poddała się Amerykanom, i mogła wrócić na Okinawę. Później dzięki jej staraniom 23 mężczyzn (pozostali zginęli lub zmarli) Amerykanie przetransportowali wojskowym samolotem na lotnisko Haneda w Tokio, gdzie Japończycy oficjalnie „się poddali”. I stali się bohaterami sensacji medialnych w 1951 roku. (zob.Tokyojima, https://ja.Wikipedia.org/wiki/Tokyojima, dostęp 31.10.20)

                                                                                     (21.12.20200

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko