Mikołaj Melanowicz – NIE MA „HISTORII” — SHIBY RYŌTARŌ ROZUMIENIE DZIEJÓW (część 1)

0
121

Tematem artykułu jest zarówno ocena konkretnej jednostki w dziejach narodu, dokonanej przez pisarza Shibę Ryōtarō (czyt. śiba  rjootaroo) w powieści Saigo no shōgun — Tokugawa Yoshinobu (Ostatni siogun Tokugawa Yoshinobu, 1977), jak również dorobek pisarza, zupełnie nieznanego w Polsce, chociaż jego rola w życiu intelektualnym Japonii współczesnej jest duża, rosnąca od jego śmierci w 1996 roku. Przyznaję, że do niedawna omijałem wielotomowe powieści Shiby, ponieważ nie interesowałem się specjalnie literaturą popularną, do której zaliczałem  twórczość autora Ostatniego sioguna. Niedawno, po przeczytaniu m.in. Domu hegemona o Ieyasu, fragmentów czterotomowej Opowieści o podbojach krain o Saitō Dōsanie i Odzie Nobunadze, Chmur nad wzgórzami o ludziach okresu Meiji czy Ostatniego sioguna, zmieniłem stosunek do jego pisarstwa. Zainteresowało mnie ono tym bardziej, że znalazłem w nim godne uwagi propozycje przewartościowania dziejów cywilizacji japońskiej, a także bliskie mi poglądy na historię tego kraju — nie są one ani „lewicowe” (warto tu wspomnieć, że marksistowskie historioznawstwo miało duży wpływ na wielu uczelniach japońskich), ani „prawicowe”, chociaż czytając niektóre wypowiedzi Shiby można niekiedy mieć wątpliwości, czy poszukiwanie „doświadczenia japońskiego” czy „japońskiej duchowości” (Nihon no seishinshugi) nie jest zbyt bliskie tzw. „prawicowemu” odchyleniu, które najczęściej mierzy się stosunkiem do roli instytucji cesarza w tym kraju, a poszukiwanie „duchowości japońskiej” koncentruje się na idei boskości cesarza. Jak dotąd, tak rozumianej „prawicowości” w pismach Shiby nie wykryłem.

Interpretując powieści Shiby uwzględniam kontekst poetyki pisarstwa historycznego. Do takiego podejścia zachęcił mnie sam Shiba Ryōtarō, który podczas jednego ze swych wykładów stwierdził dosłownie, że czegoś takiego jak „historia” nie ma. Stąd i tytuł tego artykułu.

Zatem kiedy czytam prozę Shiby Ryōtarō, myślę o trafnych spostrzeżeniach White’a i jestem gotów powtórzyć za nim, że „myślenie o świecie ma charakter narracyjny, a opowiadanie jest podstawowym sposobem ujmowania rzeczywistości, inaczej mówiąc — sposobem porządkowania i wyjaśniania otaczającego świata”[1].1 jeśli ów „świat”, czyli otaczająca nas „rzeczywistość”, jest pozbawionym sensu strumieniem zdarzeń, to również zawierająca się w tym świecie przeszłość jest chaosem zdarzeń dokonanych, mówiąc inaczej, jest bezkształtnym strumieniem wspomnień. Tak rozumiany „świat” („rzeczywistość”) jest dostępny nam tylko poprzez język. Tylko dzięki opowiadaniu istnieją sprawy minione czyli dokonane, zwane „przeszłością”. Skoro „przeszłość” zaczyna „obiektywnie” istnieć z chwilą jej ujęcia, to znaczy wyrażenia za pomocą języka, to można też powiedzieć, że jest ona (owa „przeszłość”) specyficznym użyciem języka, czyli rodzajem dyskursu[2], który może znaczyć więcej niż literalnie to „użycie języka” określa, ponieważ może mieć — najczęściej ma — charakter metaforyczny, metonimiczny czy synekdochiczny[3].

Tak niejednoznacznie wyrażone zdarzenia mogą być przedmiotem zainteresowania czy nawet „badań” zarówno „historyków”, którzy je znów zapiszą i stworzą własną „historię”, jak i pisarzy. W ten sposób zapisana przez nich „historia” jest tylko dyskursem — nie jest „rzeczywistością” — a „fakty”, o których „historycy” piszą, są zjawiskiem językowym, wytwarzanym przez nich w toku procesu opowiadania lub zapisywania i „tworzenia” dyskursu. Zatem „historycy” sami wytwarzają swój przedmiot badań, nie mając dostępu do tzw. rzeczywistości, mają oni dostęp jedynie do „faktów” rozumianych — powtórzmy to — jako językowa konceptualizacja zdarzeń dokonanych, czyli przeszłości. „Fakt” i „zdarzenie” należą więc do dwu różnych porządków: zdarzenie do przeszłości, a „fakt” do porządku dyskursu. Historycy zajmują się więc nie przeszłością jako taką, ale tekstami, które o niej opowiadają. To znaczy, że historia jest „literackim artefaktem”[4], inaczej mówiąc, historia jest sposobem przekształcania „faktów” w prawdopodobne „zdarzenia”, a to by oznaczało, że historycy zajmują się narratywizacją tych zdarzeń, o których opowiadają lub o których piszą książki. Ponieważ nie ma możliwości porównania i skonfrontowania „faktów” z „rzeczywistością”, nie ma więc możliwości empirycznego sprawdzenia zgodności „faktów” z minionymi „zdarzeniami”. Przekształcanie faktów w „zdarzenia” oznacza po prostu tyle, co uprawdopodobnienie „faktów”, a więc takie ich przedstawienie, by czytelnik uwierzył lub odczuł, że słucha lub czyta o jakimś prawdziwym zdarzeniu.

I tak wracamy do początku tego koła, by — paradoksalnie — przyjąć za fakt, iż przeszłość jest krainą fikcji. Kiedy bowiem historyk dokonuje krytyki źródeł, aby udowodnić, że coś się wydarzyło i jaki to zdarzenie miało czy ma sens w pewnym kontekście innych zdarzeń, nie porównuje w nich zdarzeń z rzeczywistością, o której pisze, ale ze swoją wiedzą na jej temat i z innymi źródłami. Bada więc teksty — narrację historyczną — i reguły rządzące historycznym pisarstwem. W tym procesie stara się niemal za wszelką cenę udowodnić, że coś się wydarzyło i że to coś miało (lub nie miało) określony wpływ na inne wydarzenia. W tym działaniu „historyk” zachowuje się podobnie jak pisarz konstruujący pomyślaną wizję prawdopodobnego świata, ale pisarz „nie udaje”, że opisuje prawdę i tylko prawdę, bo wie, że takie przedsięwzięcie nie jest możliwe. Wystarczy mu, że przekona swego czytelnika o prawdopodobieństwie zdarzeń przedstawionych. Nawet jeśli pewne elementy dyskursu wytworzy w swej świadomości bez jakiegokolwiek autentycznego i sprawdzalnego odwołania się do źródła, nikt mu w zasadzie nie zarzuci niezgodności z rzeczywistością. Czytelnik uzna wykraczające poza swą wiedzę lub wyobraźnię fakty jako tzw. „fikcję”. I będzie rad, jeśli pozna jakąś prawdę o człowieku i jego świecie albo przynajmniej się do niej zbliży. Twórcy takiego „zmyślonego” świata raczej nie zarzuca się fałszowania rzeczywistości. I w tym sensie literatura przekazuje nam „prawdy” o tym, co się zdarzyło, mogło zdarzyć lub będzie mogło zdarzyć w przyszłości. Historia natomiast, która również jest rodzajem narracji o świecie, aspiruje do przekazywania prawdy o minionym życiu ludzi i ich środowiska, narażona jest więc na ustawiczne kontestowanie lub wręcz negowanie tej „prawdziwości” — nie ma bowiem jednej prawdy historycznej np. o Rewolucji Francuskiej czy Rewolucji Październikowej: jest tyle prawd, ile opracowań na ten temat. Czym więc się różni „historia” od „literatury”? Zapewne tylko stopniem metaforyzacji dyskursu, stopniem zastosowania literackich środków wyrazu.


Shiba Ryōtarō: rekishi to iu no wa nai — „historii nie ma”

„Wszyscy odnoszą wrażenie, że jest coś takiego jak ‘historia’ [rekishi]. A przecież nie ma ‘historii’. Są ‘fakty historyczne’ [shijitsu /historical fact/] czy shiryō [historical material]. ‘Historia’ pojawia się dopiero wtedy, gdy coś zostanie opowiedziane. Dopóki nie jest opowiedziane, nie jest ‘historią’ (Katararete hajimete rekishi ga sonzai suru)[5] — powiedział Shiba Ryōtarō podczas jednego z wykładów. W jego rozumieniu nie ma więc czegoś takiego jak „historia Japonii”. Nihon rekishi to kłamstwo [uso]. Jest natomiast „Historia Nehru”, (co oznacza tylko tyle, że została napisana przez Nehru), jest „historia Toynbee’go” (Studium historii) jako opowiadacza, autora, literata. To przeświadczenie o „nie istnieniu historii” należy do rozumienia dziejów narodowych przez Shibę Ryōtarō, które go odróżnia od wielu innych autorów powieści historycznych czy autorów książek opartych na faktach historycznych. W tym rozumieniu historii i postawie wobec zdarzeń minionych przejawia się również krytyczny stosunek Shiby do dziejopisarstwa, a także w ogóle do współczesnej Japonii. Shiba, pisząc powieści, nie korzystał więc z mniej lub bardziej oficjalnych opracowań na temat wydarzeń historycznych w Japonii. To prawda, że przywiązywał dużą wagę do shijitsu czyli „faktów historycznych” — a więc drobnych, zwyczajnych, surowych zapisków. Uwzględniał jednak również takie fakty, które „wypadły” z podręczników historii. I przedstawiał je zgodnie z odtworzonym przez siebie ich znaczeniem pierwotnym i ich dzisiejszą, niezafałszowaną wymową. Fakty shijitsu pisarz musiał sobie najpierw wyobrazić[6], a dopiero potem włączyć je do budowanego świata powieściowego.

Historyk postępuje podobnie, chociaż nie może sobie pozwolić na zbyt otwarte przedstawianie „swego wyobrażania” danego faktu, który zamierza opisać, ale przecież wybranym i odnotowanym faktom nadaje co najmniej pewien porządek i w ten sposób konstruuje opowiadanie np. o zamieszkach ulicznych w Paryżu w czasie Rewolucji Francuskiej. Po prostu rekonstruuje przebieg wydarzeń, podobnie jak czyni to powieściopisarz. Przypomnijmy sobie, ile mamy prawd o tych samych wydarzeniach historycznych. Może tyle, ilu kronikarzy i autorów opracowań na określony temat. A ich prawdy zależą od ich poglądów, wierzeń, marzeń o powszechnej sprawiedliwości, zależą od przekonania o znaczeniu walki klas jako siły napędowej historii i wielu innych fundamentalnych punktów odniesień (ideologii?).

Shiba pisał powieści historyczne nie wierząc w istnienie „historii” jako uporządkowanych zdarzeń i określonych prawd „historycznych”. Stworzył własną wizję wydarzeń z przeszłości głównie ludzi „odłożonych do lamusa” na wieczne zapomnienie przez dziejopisów, a zwłaszcza przez twórców podręczników tzw. historii Japonii. Dzięki temu czytelnicy japońscy prozy Shiby otrzymali możliwość spojrzenia na przeszłość  swego kraju, jego cywilizacji i jej twórców na nowo, i mogli stwierdzić, czy wręcz przekonać się, że zostały ukryte i przez wieki zapomniane często bardzo ważne źródła kształtowania się zmodernizowanej współczesnej Japonii. Mogli też poddać w wątpliwość ustalenia zapisane w oficjalnych podręcznikach. Prawdopodobnie m.in. dlatego pisarstwo Shiby Ryōtarō cieszy się dziś taką popularnością i estymą.

Gdy dokonujemy przeglądu jego głównych książek, nie tylko zdumiewa nas ogromny dorobek tego pisarza — mamy również okazję przywołać postaci, które odegrały ważną rolę w kreowaniu cywilizacji japońskiej. Owe postaci, wybrane i przedstawione w opowieściach — często z epickim rozmachem — przez Shibę, nie znajdują bowiem dostatecznie uczciwego uwypuklenia nawet w opracowaniach akademickich. Kto wie, czy również w XX wieku na wielu decyzjach wyboru i oceny „faktów historycznych” nie zaważyła — o ironio! — XVIII-wieczna, nadal aktualna historiozofia mitogaku, czyli „nauk z Mito”, a więc rodzinnego klanu jednego z ważniejszych bohaterów powieści Shiby, a mianowicie Tokugawy Yoshinobu.

Wśród bohaterów powieści Shiby są tak znane postaci, jak Tokugawa Ieyasu, Taikō (Toyotomi Hideyoshi), Oda Nobunaga, Kūkai, Masaoka Shiki, Sakamoto Ryoma, Saigo Takamori, Yoshida Shōin, Nogi Maresuke… Ale są również postaci znacznie mniej eksponowane w podręcznikach lub wręcz zapomniane, jak: Saitō Dōsan, Hōjō Soun, Kawai Tsugunosuke, Takasugi Shinsaku, Eto Shimpei, Takadaya Kahei, Akiyama Kōkichi, Akiyama Saneyuki, Ōmura Masujirō, Yamanouchi Yōdō (Toyoshige) z Tosy, Shimazu Hisamitsu z Satsumy, Date Munenari z Uwajimy, Nabeshima Kansō z Sagi czy Hijikata Saizo z Bushu[7].

 Fragment artykułu  opublikowanego w   „Przeglądzie Orientaliostycznym”, Nr 3-4. 2001


[1] Zob. „Znaczenie narracyjności dla przedstawiania rzeczywistości” w Hayden White, Poetyka pisarstwa historycznego, pod redakcją Ewy Domańskiej i Marka Wilczyńskiego, Universitas, Kraków 2000 s. 135-170.

[2] Terminem „dyskurs” posługuję się w sensie „normy oraz strategii zastosowanej w procesie tworzenia tekstu i wypowiedzi”, której podstawą są wzorce kulturowe, składające się na tę normę, a jej efektem jest tekst lub wypowiedź o określonych cechach gatunkowych (wg J. Labochy, Tekst, wypowiedź, dyskurs). Zob. Anna Duszak, Tekst, dyskurs, komunikacja międzykulturowa, PWN, Warszawa 1998, s. 15-16 i dalsze. M. Foucault napisał: „historia jest dyskursem władzy” (H. White, op. cit., s. 27).

[3] Hayden White, op. cit., s. 100, 103. Opisy pierwotne muszą odwoływać się zarówno do metafory, jak i metonimii, by w ten sposób — poprzez ich „utwierdzenie” — uczynić wydarzenia możliwym przedmiotem dalszych sensownych rozważań (H. White, op. cit., str. 94, 103).

[4] Ibidem, s. 24 oraz rozdział Tekst historiograficzny jako artefakt literacki, s. 78-109.

[5] Wykład w Kinokuniya Hall w Sinjuku, 1968 [Shinchō CD koen, Shinchosha Tōkyō 1996]. Zob. Shiba Ryōtarō ga kataru (Shiha Ryotaro opowiada), płyta 2 pt. Rekishi shōsetsuka no shiten (Punkt widzenia pisarza historycznego), Shinchō CD kōen (Wykłady Shiby Ryotaro na CD), Shinchōsha, Tokio 1996 (7 płyt).

[6] Historyk zanim swą przeszłość odkryje, a więc zanim przeszłość stanie się możliwym przedmiotem badań, musi ona zostać „wyobrażona” (imagined). Zob. Ewa Domańska, Wokół metahistorii, w Hayden White. op. cit.. s 12.

[7] Saitō Dōsan (14947–1556 ), Hōjō Sōun (właść. Ise Shinkurō Nagauji, 1432-1519), Kawai Tsugunosuke (1827–1868), Takasugi Shinsaku (1839-1867), Etō Shimpei (1834–1874), Takadaya Kahei (1769–1827), Akiyama Yoshifuru (1859-1930) i brat Akiyama Saneyuki (1868–1918), Ōmura Masujirō (1824–1869), Yamanouchi Yōdō (1827–1872), Shimazu Hisamitsu (1817–1887), Date Munenari (1818–1892), Nabeshima Kansō (Naomasa, 1814–1871) i Hijikata Saizō.       

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko