Piotr Müldner-Nieckowski – Portret Ojca Świętego

0
123
fot. Ewa Modestowicz

              Januszowi Krasińskiemu

Piękny ten obraz malował ktoś,
kto nie wie, jak się trzyma pędzel.
Przypadkowy niczym chmury na niebie.
Niejasne plamy uderzenia, niezrozumiały
wątek płótna jak błyski słońca w krzewie.
Lecz oto człowiek, nie prosty – pochylony,
i kto nań spojrzy, musi go uwielbić.
A za nim psy, ujadają, lecz w zgodzie
i z dala. Drzewa wyraźnie – to widać –
chłoną wodę, ostatki z piasków
rozpełzłej pustyni. A zamiast trawy
światło rozbite przez pryzmaty cierni.
Nie można oczu oderwać od twarzy,
jej wyraz się zmienia w kątach grubej farby.
Wreszcie – brakuje perspektywy, a jednak
przestrzeń nie do zasłonienia.
Jesteś świadkiem: tą ręką Bóg kierował,
gdy odkładała bez myśli i celu
tymczasowe ślady niewinnej czerwieni.
Jakby szukała w tej wizji dźwięku.
No bo istotnie, dzwonki rozrzutnie
biją coraz mocniej, pachnie arcydzięgiel.

2003

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko