Mirka Szychowiak – wiersze

0
305

Lepiej

Chcę być kimś jeszcze oprócz siebie. Czegoś
mi brakuje w tym związku sam na sam. Może
kota, który zna lepsze miejsca, gdzie można
się wdrapać i schować. Dobrze bym się czuła
w wodzie, z jakąś niezbyt mięsożerną rybą,
niewidoczną na dnie, wtopioną w muł.

Dziwny stan, gdy nie chcesz się starać na
swój temat i musisz szukać innych wcieleń.
 
Myślisz wtedy: mogłabyś być czymś,
co niekoniecznie się rusza, ale jest
żywe, widzi, ma swój język, dom i mały
kawałek ziemi, gdzie nikt nie wejdzie
bez pytania. Ta noc, jakiś półprzytomny
sen podrzucił mi kilka pomysłów.

Kartkuję je niecierpliwie, ale tam jest
za dużo mnie, za dużo moich słów.


Cicho, ciszej

Moje ciało nie chce ze mną rozmawiać.
To kara za brak adoracji. Nigdy nie byłam
podekscytowana, że je mam, że jest takie,
od początku tylko moje, że kocham.

Widzę, kiedy wychodzi każdego dnia,
a potem wraca. Lżejsze, odwodnione
i coraz cichsze. Ja, pełna kości i żył
– nie mam odwagi się nim okryć.

Boje się, że go nie wystarczy na mnie
całą. Czegoś nie zasłonię, nie ochronię.
Trudno dopieścić siebie niezupełną
i kłamać o przejściowej  rozsypce.

Przecież ono kiedyś już nie wróci.


Sama nie wiesz

Miasto oświetlone jak świąteczne drzewa
– nic się tu nie ukryje, możesz iść wszędzie.
Stado krzyczących ulic, uchylonych drzwi.

Rozglądasz się – jednak wszystko jest czarne
i niewidzialne. Samotność spadła na ciebie
jak niespodziewany deszcz – chcesz upaść
gdzieś wygodnie, zaczekać aż ciemność
wróci tam, skąd przyszła. Może do siebie.

Czego ty właściwie chcesz, czego szukasz
w miejscu, które od dawna przestało
cię kochać? Po wariacku, prawie za nic.

Co cię tak nagle nieznajomo boli,
że aż chcesz się dowiedzieć, skąd
ten ból wyrasta i kto go zasiał?


Poczta

Piszesz droga Marianno: zostałam
sama
. Z listu wynika, że powinnam
niezwłocznie zaangażować się
w twoją samotność, co oznacza
rezygnację z własnej, oswojonej
już na tyle, że nie odczuję różnicy.

Co mam powiedzieć, kiedy wczytuję się
w kobietę wewnętrznie martwą z powodu
katastrofy, która przytrafiła jej się nagle.
Nie wie co z tym zrobić. Może nie umie?

Pisze, że chce do mnie przyjść, a raczej
przychodzić. To nie jest dobry pomysł.
Obie – będziemy świeżymi grobami
na nowym cmentarzu, wciąż surowym,
bo zima i nic tutaj jeszcze nie kwitnie.

Jeśli nawet usiądziemy razem przy stole,
będziemy coraz bardziej same – żadna
niczego z siebie nie wymaże, nie dopisze.

Życie to ostra pojebalnia, Marianno
– z życiem się nie cackaj, ono z tobą
nie będzie bawić  się lalkami, dawno
już z tego wyrosło.

Naucz się pustki, to może być
najlepsze, co cię spotkało.


Samosiejka

W tym ogrodzie kwiaty rosną sobie
od niechcenia, ciuchy wiszą w szafie
tak, jak chcą. We mnie rozsiadła się
czyjaś znajoma i raczej nie ma miejsca
na zwierzenia. Bardzo intymnie mi
jest i niech tak zostanie – ja i resztki

 pamięci.


Uwaga

Z kamienia na kamień, z lewej do
prawej, gdzieś się nagle przetoczyć
i nie bać, że stamtąd się najszybciej
spada. Licz każdy stopień dziewczyno
i pilnuj, żeby ci nie zadrżała ręka,
a nie przeczytasz o sobie na pierwszej
stronie i nie będzie ci smutno, że  
 już ciebie nie ma, chociaż byłaś.


Wysypisko 

Same straty! – krzyczy – nie uratowałaś jednego dnia
na pocieszenie. Stoi przed nią niczym ogromny minus
i wzywa najświętszą panienkę, jakby miała mu ulżyć
w trybie przyśpieszonym. Przyszedł czas, gdy ze strachu
samowolnie kanonizuje dziwki i inne łowione na krótko
przypadki pożądania.

Jeden z nawróconych żołnierzy, co na wojnie grzali tyłki,
a kto inny się bił. Zastępcy mężczyzn. Idealne stanowisko,
odpowiedzialność żadna, cisi dyspozytorzy, tryb rozkazujący.

Słucham tej opowieści jak czytanej kiedyś bajki. Czy ja
wyglądam na księdza? Czemu mnie męczy i wchodzi
do głowy jej strach. Przecież będzie się rozmnażał.

Spłynęło z niej rozżalenie na swojego mężczyznę
i uspokaja się powoli. Nie czeka na moje słowa, nie
obchodzę jej – przydarzyłam się jak worek na śmieci.

 Święta Mirka, patronka wysypisk.


Zapomniałam

Patrzymy obie na ten jesienny staw
– patrzymy osobno, oddalone
jak nigdy do tej pory.
Dzisiaj poza strachem wszystko
nas dzieli, co innego boli.

Mroczno tu i głęboko
– mam wrażenie, że woda czeka
na jakieś konkretne rozwiązanie.

Patrzymy na nią wystraszone
– jedna się boi, że skoczy,
druga, że tego nie zrobi.

Nie umiemy stąd odejść
i udawać, że to tylko ta
jesień taka jest, taka zapadalna.

Coś się w nas popsuło
kochana, nie wiem kiedy
zapomniałam
dlaczego.


Tak to wymyśliłaś

Patrzysz stamtąd ukradkiem i myślisz
co ja tu robię, jak to się stało, że
nie poznaję tego miejsca. 
Zawsze
chciałam być blisko ciepła i światła,
a tutaj buro aż po horyzont, żadnych
śladów po słońcu, zimno wciska się
każdą szczeliną, zalewa cię.

Tego chciałaś, tak to wymyśliłaś.
Przerosła cię ta wolność,
przeceniłaś samotność.


Finalistka Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Jacka Bierezina. Publikowała w Odrze, Autografie, Obrzeżach, Nowej Okolicy Poetów, Cegle, Szafie,, Arteriach, Arkadii, Dyskursie. Laureatka kilkunastu ogólnopolskich konkursów poetyckich, W wrześniu 2005 roku ukazał się jej debiutancki tomik Człap story. W 2010 roku zostały wydane dwa tomiki poetyckie autorki:Jeszcze się tu pokręcę (nominacja do Nagrody Literackiej Nike) – nakładem Instytutu Mikołowskiego oraz Proszę nie płakać wydany przez SAPiK w Szczecinku (jako główna nagroda w OKP Malowanie słowem).    

Wrzesień 2015- ukazał się czwarty tom poetycki Gustaw znikąd  (Zaułek Wydawniczy „Pomyłka” w Szczecinie). W listopadzie 2015 r. wydany został  debiut prozatorski autorki – Gniazdozbiór (wydawnictwo ME-KOMP).  2016 rok – to kolejna książka poetycka – Jakie to życie jest krępujące (Fundacja Duży Format Warszawa). W 2018 roku ukazał się 6 tom poetycki – „Trzeci migdał” (Wydawnictwoj). Finalistka Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania. Jej teksty znajdują się w antologii dolnośląskiej literatury Rozkład jazdy oraz w Warkoczami. Antologia nowej poezji;  2018 rok –  wiersze autorki  przetłumaczone na język ukraiński,  znalazły się w „Nielegalny prąd. Antologia wierszy wrocławskich i podwrocławskich w wyborze Jacka Bieruta”. Teksty tłumaczone były również na język włoski, a także angielski w dwujęzycznej antologii Free over blood wydanej przez Off_Press i Zeszyty Poetyckie oraz w European Literature Network. W tym samym roku w miesięczniku „Nowaja Polsza” – ukazały się wiersze autorki tłumaczone na język rosyjski.  M. Szychowiak  mieszka w Księżycach pod Wrocławiem.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko