Mikołaj Melanowicz – Radość czytania Akutagawy.

0
691

        Haguruma znaczy „koła zębate”

   Z przyjemnością przeczytałem opowiadania Akutagawy w przekładzie Katarzyny Sonnenberg-Musiał i opublikowane przez Państwowy Instytut Wydawniczy pt. Koła zębate w tej samej „czarnej” serii, w której wydano Tanizakiego Dziennik szalonego starca i Miłość głupca. W tej kolekcji brakuje jeszcze powieści Natsumego Sōsekiego, aby mogli stanąć obok siebie trzej wyjątkowi, fascynujący japońscy pisarze XX wieku. Sōseki był mistrzem dla Akutagawy, wspominanym kilkakrotnie w  jego opowiadaniach, a Tanizaki – kolegą starszym o sześć lat,

 Czytanie 25 opowiadań zebranych w Zębatych kołach sprawia mi radość, ponieważ język przekładu jest równie płynny i przekonujący jak styl oryginału. Pewnie nie bez znaczenia na stosunek do tego tomu ma  powrót do wspomnień, do moich debiutanckich tłumaczeń Akutagawy z lat 1960., tzn. do miniaturki pt. Wierność Biseia, krótkiej powieści Kappy (PIW, 1963), czy opowiadań RashōmonW gąszczu oraz późniejszej antologii pt. Życie szaleńca.

   Wpływ na radość czytania ma również zainteresowanie związkami między wspomnianymi pisarzami, o czym pisałem w artykule  „Nazbyt literackie”. Związki między Akutagawą Ryūnosuke  i Tanizakim Jun’ichirō (LITERARIA COPERNICANA, 4(924) 2017). Wiem, że obaj się znali, czasem się spotykali, gdy Tanizaki mieszkał jeszcze w Tokio: Akutagawa debiutant z lat 1914-1916 (Rōnen,Rashōmon, Hana), a Tanizaki – z 1910 r. (Tanjō, Shisei). Wówczas Akutagawa był wschodzącą gwiazdą nurtu neorealistycznego (shinrisōshugi) i intelektualnego (richiha), a z drugiej – Tanizaki był już cenionym modernistą przedstawiającym „metafizyczną głębię rodzącą się z fizycznego lęku” (Nagai Kafū,1911), zaliczanym do nurtu estetów (tanbiha), 

  Wydawało się więc, że wszystko ich dzieliło. A jednak Tanizaki w szkicu „Akutagawa i ja” (zob. Mikołaj Melanowicz, Japoński most snów, s.  83) pisał:

Między Akutagawą a mną jest wiele punktów zbieżnych.

 Akutagawa, podobnie jak ja, urodził się w tokijskiej dzielnicy drobnomieszczańskiej. Chodził do stołecznej szkoły średniej nr 3, która właściwie była później filią mojej szkoły nr 1, przez pewien okres dyrektorem obu szkół  był nauczyciel Katsuura. Mieliśmy też wielu wspólnych nauczycieli, a uczniowie mogli łatwo przenosić się z jednej szkoły do drugiej. Można więc powiedzieć, że chodziliśmy do tej samej szkoły. Później byliśmy w tym samym liceum i w tej samej wyższej uczelni.

  Do literatury wszedłem dzięki czasopismu „Shinshichō II”. Debiutowałem dramatem Narodziny opartym na materiale z epoki Heian, początek mojej kariery literackiej okazał się dość błyskotliwy. Akutagawa zaś miał oparcie w „Shinshichō III”, wystartował również utworem, w którym wykorzystał materiał z epoki Heian. Jego wkroczenie do literatury było równie błyskotliwe jak moje. […] zatem, jeśli chodzi o umiłowanie klasyki dalekowschodniej, mieliśmy te same gusta.

  Wreszcie świątynia mojej rodziny, Jiganji, sekty Nichirena, przeniesiona później do Somei, przedtem znajdowała się w dawnym Sarue w dzielnicy Fukagawa. Również Akutagawa należał do parafii  tej świątyni. Znajduje się w niej grób Shiby Kōkana, natomiast w  Fukagawie jest kopiec Urasaty Tokijirō, do którego w owych czasach dość licznie  przybywali mężczyźni i kobiety, aby tam poznać swą miłość.

  A poza tym na dzień 24 lipca, w którym umarł Akutagawa, przypadają moje urodziny.” („Kaizō 1927, nr 9) (tłum. Mikołaj Melanowicz)

  Ostatnie spotkanie

  Do pamiętnego ostatniego spotkania obu pisarzy doszło w pierwszych dniach  marca 1927 roku, gdy na zaproszenie miesięcznika „Kaizō” Akutagawa z grupą pisarzy przyjechał do Osaki. Wówczas w restauracji w Nanchi, wówczas modnej dzielnicy rozrywkowej, Akutagawa do późnej nocy rozmawiał z Tanizakim, dzięki temu głębiej poznał jego poglądy, jak również obejrzał przedstawienie sztuki „Kamiya Jihei i Koharu”, to znaczy popularną wersję Shinjū ten no Amijima (Samobójstwo kochanków w niebiańskiej Amijimie,1721) w teatrze lalkowym, o czym później pisał jakby kontynuując nocne rozmowy w hotelowej (ryokan) restauracji, jak również w taksówce, w drodze powrotnej z teatru. Po tym spotkaniu rozpoczęła się wymiana poglądów między obu pisarzami, nazwana polemiką o „fabułe w powieści” (shōsetsu no suji ronsō) publikowaną na łamach miesięcznika „ Kaizō” do lipca 1927 roku. Eseje Akutagawy z tego okresu ukazały się pt. Bungeiteki na anmari bungeiteki na (Literackie, nazbyt literackie), w których Akutagawa  ocenił również sytuację w japońskiej literaturze współczesnej (zob. Mikołaj Melanowicz, „Nazbyt literackie”. Związki między Akutagawą Ryūnosuke i Tanizakim Jun’ichirō).

          Od Hyottoko po Koła zębate 

Zbiór opowiadań pt. Koła zębate otwiera opowiadanie Hyottoko (nazwa  maski komedianta) z 1915 roku, przedstawiające gapiów oglądających przez balustradę mostu Azuma na rzece Sumida łodzie wypełnione ucztującymi pasażerami w okresie podziwiania kwiatów wiśni – hanami). Na jednej z łodzi znajduje się bohater opowiadania, tzn. tańczący w masce hyottoko mężczyzna, który w szale pijanego tancerza pada martwy.

 Z kolei bohaterem znacznie bardziej znanego opowiadania pt. Nos (1916) jest nowicjusz Zenchi Naigu, cierpiący z powodu zbyt długiego nosa, jak również później, również niezadowolony po skróceniu nosa za pomocą specjalnych zabiegów na jego życzenie. Spokój ducha Zenchi zyskuje  dopiero wtedy, gdy udaje się przywrócić nos do poprzedniej długości, do której wszyscy już nawykli.

 Przy tej okazji należy wspomnieć, że  po publikacji Nosa  Akutagawa wziął udział w Spotkaniu Czwartkowym odbywającym się w salonie Sōseki Sanbō. Wówczas młodym autorem zainteresował się gospodarz, tzn. Natsume Sōseki, opowiadanie przeczytał i pochwalił je publicznie. Dzięki temu mistrz Sōseki przyczynił się do zwrócenia uwagi przez krytyków na początkującego pisarza, jakim wówczas jeszcze był Akutagawa.

  Również w Kleiku z batatów bohater żył pewną nadzieją, a mianowicie chciał  kiedyś najeść się do syta owego „kleiku” z batatów (yama imo, satsuma imo. To marzenie pozwalało mu przetrwać w niesprzyjającym mu środowisku, gdy wciąż kpiono z jego niesłusznego wzrostu czy zaczerwienionej twarzy. Kiedy marzenia jego się spełniły, stracił marzenia, które dawały mu nadzieje i poczucie szczęścia. Warto  wspomnieć, że przypowiastka nt. imogayu (zupa z patatów) sprzed kilkunastu wieków sugeruje, że człowiek osiągnie cel, jeśli tylko będzie wytrwały w swym dążeniu. To znaczy Akutagawa zmienił morał wypływający z takiej samej sytuacji, zastanawiając się nad na tym, co człowiekowi potrzeba do szczęścia.

 Dokładnie nie wiadomo, jak w epoce Heian (IX-XII w.) wyglądała potrawa o nazwie imogayu, ale prawdopodobnie były to cięte na plasterki lub kostki pataty, gotowane m. in. w słodkawym sosie z dodatkami. Wiadomo też, że podawano ją w czasie dworskich przyjęć zimową porą. W źródłach, z których korzystał Akutagawa (m.in. Dawno temu…- Konjaku monogatari), tę potrawę gotowano w dużym kotle, z którego czerpano i wlewano do misek uczestników biesiady. Kiedyś tytuł tego opowiadania tłumaczono po prostu „Kartoflanka”, a więc po proletariacku, natomiast tłumaczka uszlachetniła imogayu, dostosowując nazwę do estetyki arystokratów.

     Spośród kilkudziesięciu następnych utworów największe wrażenie wywarło na mnie opowiadanie Kesa i Morito (1920), oparte na prawdopodobnym zdarzeniu z życia mnicha Mongaku (1139-1203)  Składa się ono z dwu monologów kochanków, zastanawiających się nad przeżywanym poczuciem sprzeczności między namiętnością i obowiązkiem, a więc znajdujących się w sytuacji bez możliwości szczęśliwego rozwiązania, a w końcu skłaniającej Morito do podjęcia decyzji zabicia Watanabe Wataru, męża Kesy. Jednak nie wiadomo, czy Morito go zamorduje, a następnie popełni samobójstwo z miłości we dwoje (shinjū) z Kesą? Autor tylko sugeruje takie rozwiązanie dla skomplikowanych relacji między bohaterami. Niewątpliwie, jest to typowe dla wczesnej twórczości Akutagawy (zob. np. Rashōmon). wzruszające studium natury człowieka, raczej podłej…

 A potem czytam: Moczary (1919), Jesień (1920), Opowieść jednej nocy (1922), Ogród (1922), Spór małpy i kraba (1923), Lalki (1923), Chorobę dziecka (1923).. I  tak dochodzimy do ostatniego, najdłuższego, tzn. opowiadania pt. Koła zębate, które jest również tytułem zbioru 25 opowiadań.

 „Kola zębate”- po japońsku haguruma – to część przekładni zębatej, to znaczy jest to element mechanizmów (układu korbowego, sprzęgła)  w kształcie koła z wystającymi zębami. Po prostu tryb służący do przekazywania ruchu obrotowego. Co wobec tego oznacza w opowiadaniu Akutagawy?  sytuacje, w których ta nazwa występuje.

 W opowiadaniu Akutagawy takie koła ukazują się przed oczyma i przesłaniają widzenie bohaterowi (Boku – Ja) w wielu sytuacjach. Najpierw, na początku opowiadania czytamy:

   „Co więcej, zdałem sobie sprawę, że coś osobliwego pojawiło się w moim polu widzenia. Osobliwego? Chodzi o półprzeźroczyste kola zębate wirujące bez ustanku. Miałem już wcześniej nieraz tego rodzaju doświadczenie. Z każdą chwilą kół zębatych przybywało, aż do połowy zaczęły przesłaniać moje pole widzenia. Nie trwało to długo. Po kilku chwilach koła znikały, zostawiając po sobie przeszywający ból głowy. (Akutagawa Ryūnosuke,  Zębate koła, tłumaczenie Katarzyna Sonnenberg-Musiał, PIW , 2019, s.305)

Następnie, gdy Boku (Ja) wszedł do księgarni Maruzen, gdzie znalazł i odłożył na półkę Legendy Strindberga, trafił na inny tom, który go zainteresował. A mianowicie na ten, w którym znalazł rysunki szczególnych „kół zębatych”.

      „Znalazłem w nim ilustrację przedstawiającą koła zębate z twarzami ludzi. (Był to zbiór rysunków psychicznie chorych pacjentów zebrany przez pewnego niemieckiego redaktora)”.(op.cit., s.316)

     A w końcowej części tego opowiadania czytamy:

     „Coś chce mnie dopaść. Myśl o tym z każdym krokiem napełniała mnie coraz większym lękiem. W tej samej chwili półprzeźroczyste koła zębate zaczęły przesłaniać mi wizję. Lękając się, że zbliża się moja ostatnia godzina, usiłowałem kroczyć z podniesioną głową. Kół przybywało i kręciły się coraz szybciej i szybciej. Splątane gałęzie sosen na prawo wyglądały jak przesłonięte rżniętym szkłem. Czułem coraz gwałtowniejsze bicie serca i kilkakrotnie próbowałem przystanąć, ale nie było to łatwe – jak gdyby ktoś mnie pchał, bym nie ustawał w marszu”. (op.cit. s. 339) 

   Zdarzyło się to, gdy opuścił dom teściowej i szedł brzegiem morza, a pół godziny później leżał w pokoju na piętrze w swoim domu. I wtedy usłyszał głos przerażonej żony, wstającej po upadku na schodach. Gdy zapytał, co się stało, odpowiedziała mu:

   „ Nic się nie stało. Poczułam tylko, jak gdybyś miał w tej chwili umrzeć”. (op.cit., s. 

     A więc w tytule opowiadania wyróżnione są tylko wirujące „zębate koła”, przesłaniające bohaterowi widok w czasie gdy drżał ze strachu i cierpiał. A przecież są w tym opowiadaniu inne znaki groźnych halucynacji, złudzeń i leków, jak na przykład rodzących się na widok mężczyzny w płaszczu przeciwdeszczowym, noszonym nawet w dni pogodne. Narrator – to znaczy opisujący siebie autor – obawiał się, że chodzą za nim duchy odkąd współpasażer taksówki wspomniał o pojawiających się duchach. Jechał wtedy na przyjęcie weselne znajomego do Tokio.

 „Przeklinając  Piekło Dantego, które pojawiło się przed moimi oczami po raz drugi, z uporem wpatrywałem się w plecy kierowcy. Poczułem, że to wszystko kłamstwo. Polityka, biznes, sztuka, nauka –  wszystko to jedynie wielobarwne szkliwo pokrywające straszliwość życia. Miałem wrażenie, że się duszę. Otworzyłem na oścież okno taksówki, ale ucisk, jaki czułem na sercu, nie ustępował.” (op. cit., s.314).

  A w następnych dniach, przy różnych okazjach, spotykał kogoś w płaszczu przeciwdeszczowym. Narrator czuł się prześladowany, tracił wolę życia.

  Narrator opowiadania to niewątpliwie Akutagawa, który stracił wszelką nadzieję i coraz wyraźniej widział przed sobą jedyną drogę, to znaczy prowadzącą do kresu życia. Badacze życia i twórczości Akutagawy nie mają wątpliwości, że w Kołach zębatych i w kilku innych opowiadaniach, napisanych w ostatnich latach życia, autor pisał przede wszystkim o sobie.

 W wydanych pośmiertnie Kolach zębatych, Życiu  szaleńca, w Kappach (inny tytuł: W krainie wodników) przedstawił duchowy pejzaż chorego człowieka, dręczonego poczuciem nieuniknionej i bliskiej śmierci.

 Trochę podsumowania – również z lat minionych autora tego tekstu

Oryginalność i nowość pomysłów, często opartych na źródłach z wczesnego średniowiecza, klarowność kompozycji, świetny styl, humor, subtelna ironia i sceptycyzm zwróciły uwagę krytyków i czytelników już za życia pisarza. Wówczas w opozycji do modnych wciąż naturalistów, ukazujących głównie zewnętrzny obraz brzydoty świata, chorób i nędzy człowieka, Akutagawa przedstawił wnikliwe studia wewnętrznego świata swoich bohaterów – „w perspektywie uniwersalnej” – jak slusznie napisała tłumaczka w posłowiu pt. „Akutagawa Ryūnosuke – wnikliwy obserwator natury ludzkiej”. A rezygnując z opisywania problematyki społecznej, może w ten sposób protestował przeciw przytłaczającej go rzeczywistości okresu pierwszej wojny światowej. Po Nosie  i Kleiku z patatów  nadal publikował opowiadania, w których  akcję umieszczał w odległej przeszłości – ale to przeniesienie bohatera w zamierzchłe czasy  było tylko chwytem artystycznym, scenerią zewnętrzną. Natomiast wahania, sprzeczności psychiki, zwłaszcza egoistyczne zachowania  bohaterów były typowe dla inteligencji współczesnej. Możemy więc uważać, że autora interesowała głównie  problematyka moralna – głównie konsekwencje moralne czynów, zachowań i postaw ludzi niepewnych wartości dobra i zła.

Analizując uczucie egoizmu dokonuje pewnego zabiegu intelektualnego, a mianowicie często abstrahuje od innych uczuć i wzruszeń człowieka. Stara się w ten sposób ukazać egoizm ludzki w izolacji, bez osłonek, z jego wszystkimi korzeniami i konsekwencjami. Z tych też powodów często mówi się o abstrakcyjnym psychologizmie i intelektualizmie wczesnej twórczości Akutagawy.

 Natomiast w drugim okresie – po 1923 roku – pisarz rezygnuje z tego rodzaju postawy, coraz częściej akcje utworów osadza w  czasach współczesnych, i częściej wykorzystuje zdarzenia z własnego życia, własnej rodziny i otoczenia. Nie ucieka w przeszłość, chcąc krytycznie spojrzeć na ludzi współczesnych. Ironizując i drwiąc, próbował choćby w ten sposób znaleźć kontakt z odrzucaną dotąd problematyką społeczną czy polityczna, lecz ze świata samotności nie potrafił się wyrwać. I dlatego twórczość tego późnego okresu  – od początku niewesoła – nabiera charakteru pesymistycznego. Reprezentatywnymi utworami tego okresu są: Haguruma, Aru ahō no isshō, KappaShuju no kotoba (Wyznania Pigmeja).

 Mimo pesymizmu nie jest to twórczość nihilistyczna – jak pisałem w posłowiu do Kappy w 1963 roku. Co prawda nasycona jest zwątpieniem w dobro, a może nawet rozpaczą człowieka niepogodzonego z rzeczywistością, z systemem społecznym i politycznym, w którym przyszło mu żyć, to jednak wyczuwamy w niej także nadzieję i pragnienie innego świata. Dlatego też Akutagawę nazwałem „sumieniem Japończyków” (wstęp do  antologii pt. Życie szaleńca,1998) – miałem bowiem przekonanie, że pisarz oceniał życie duchowe człowieka, stosując wysokie wymogi etyczne. I w tym leży wielka wartość humanistyczna jego twórczości

                                                                                                 (26.02.2020)

 Postscriptum 1

 Tłumaczka  Katarzyna  Sonennberg jest autorką monografii Opowiadanie siebie. Autobiografia Higuchi Ichiyō (2014), tłumaczeń Na rozstaju. Wybór opowiadań (2015) Higuchi Ichiyō i powieści  Kot, który spadł z nieba (2016) Takashiego Hiraide.  Jako Sonnenberg-Musiał opublikowała przekład Otogizōshi:Księga japońskich opowieści (2019) Osamu Dazaia.

Postscriptum 2.

     Szkoda, że nie załączono oryginalnych tytułów przetłumaczonych opowiadań. Na pierwszym skrzydełku okładki umieszczono mylną informację, zaliczając zbiór opowiadań O duchach opowieści prawdziwe (1977) do dzieł Akutagawy, a przecież w tej książce znajduje się tylko jedno kilkustronicowe opowiadanie Akutagawy pt. Końskie nogi, które wyborze  Katarzyny Sonnenberg nosi tytuł Końskie kopyta.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko