Wacław Holewiński – Mebluję Głowę Książkami
2 września 2025
Niedosyt

Maciej Jarkowiec napisał swoją historię Ameryki. Historię kontrowersyjną, czego należało, mówiąc żartobliwie, się zresztą spodziewać czytając rekomendację Anne Applebaum („Świetna reporterska opowieść drogi”). Historię czasami widzianą z okien samochodu, z podróży do kilkudziesięciu miejsc tego kraju, ale też opowiedzianą przez historię kilkunastu osób z odległej, a czasami bliskiej przeszłości. Ma ta książka jednak także wymiar osobisty autora – w tym sensie, że do USA emigrowała w 1981 roku jego matka wraz z córkami, siostrami bliźniaczkami. On sam, kilkuletni chłopiec, został wraz z ojcem w Polsce. Później wielokrotnie odwiedzał Stany, ale wracał do rodzinnego kraju. W tej opowieści rodzinnej są i wcześniejsze pokolenia, ciotka, stryjeczny dziadek.
Czemu ten reportaż, bo tak jednak należy traktować książkę, wydał mi się kontrowersyjny? Bo… bo Jarkowiec pokazuje złą stronę Ameryki. I w gruncie rzeczy tylko taką. Kiedy pisze o swoim ukochanym mieście, Nowym Jorku, pisze o szczurach, karaluchach, narkomanach, bezdomnych. Pisze o gangsterach, o zwichniętych karierach. Kiedy zabiera się za Dolinę Krzemową piszę o gigantycznych kosztach wynajmu mieszkań i pracoholikach, gdy pisze o Kalifornii i Mormonach opowiada historię człowieka, który zbudował imperium finansowe (być może na oszustwie), a potem wszystko stracił i pogrążył się w alkoholizmie. Kiedy pisze o Indianach to w zasadzie opowiada wyłącznie historię okrutnych białych, kiedy bierze się za gorączkę złota… i tak dalej, i tak dalej…
Oczywiście, nie jest tak, że ta książka nie ma wartości. Ma sporo zalet, sporo historii wartych zapamiętania, choćby ta o dziadkach Donalda Trumpa, o tym jak z biedy doszli do bogactwa (głównie za sprawą babki). I o rozpowszechnionym oszustwie z ich pochodzeniem. Ciekawe są, choć często tragiczne, relacje czarnych i białych na przestrzeni kilkuset lat, ciekawe są rozważania konstytucyjne, ciekawe sylwetki „ojców założycieli” – to w zasadzie ich demistyfikacja…
„Rewolwer obok Biblii” to często opowieści, których treść znaliśmy powierzchownie. W moim pokoleniu sporo znaczy nazwa wietnamskiej wioski My Lai, w której Amerykanie dokonali masakry cywilnej ludności. Ale Jarkowiec skupił się przede wszystkim na postaci pilota śmigłowca, który przerwał tę masakrę kierując broń w stronę swoich rodaków i ujawnił prawdę o zbrodni. Jeszcze może ciekawsze było to, że przez lata spotykał się z powszechnym ostracyzmem.
Broń jest uważana w Ameryce za oznakę wolności. Mamy więc kilka opowieści o ludziach, którzy ją ukochali. Ale to też historie tragiczne, gdzie były żołnierz, miłośnik broni, po powrocie z wojny w Iraku, „odjeżdża” psychicznie i morduje może największą snajperską legendę kraju.
Pisze Jarkowiec o konopiach. Tych legalnych. W wielu stanach jest ona już legalna. Zbudowano na nich sporo fortun. Ciasteczka, różne potrawy, przyrządzana, dodawana, ale w tyle głowy: pieniądze, pieniądze, pieniądze.
I gdzieś dalej, w tej podróży ogromne przestrzenie – to opowieść każdego reportażysty z USA – małe miastecka z ogromnym bezrobociem, brakiem perspektyw, ludźmi, którzy boją się zmiany otoczenia. Bez perspektyw, z tymi samymi, od pokoleń, stekami, piwem. Ze społecznym wykluczeniem. Z żarciem z McDonald czy KFC.
Czytając książkę Jarkowca miałem nieustannie wrażenie jakiegoś schyłku. Schyłku państwa, jego rozkładu, gnicia. Nie, wcale nie od teraz. Od pokoleń, w gruncie rzeczy od czasu kolonizacji kontynentu przez białych. Tak, historię tego państwa można w ten sposób pokazać i będzie ona jakoś prawdziwa. Ale przecież równie prawdziwa będzie historia ludzi, którzy zbudowali to imperium. Można przecież ją pokazać przez sylwetki wielkich filantropów, wizjonerów (takim wizjonerem jest prezentowany Elon Musk, ale… w tej książce to raczej człowiek opętany obsesją), ludzi którzy nieśli wolność Europie i Azji. Można to zrobić na setki sposobów. Wiem, wiem, nie ma uniwersalnej recepty na znakomitą opowieść reporterską. Każdy musi znaleźć swój sposób, metodę, swój koncept i klucz do „przeczytania” innego kraju (nawet, gdy spędził w nim wiele lat). Ten Jarkowca pewnie znajdzie wielu zwolenników, już znalazł, to drugie wydanie książki (pierwsze ukazało się dwa lata temu), ale ja odczułem spory niedosyt…
Maciej Jarkowiec – Rewolwer obok Biblii. W co wierzy Ameryka, Filia, Poznań 2025, str. 352.






