Strona główna Rok 2025 Nr 580 Wacław Holewiński – Mebluję głowę książkami

Wacław Holewiński – Mebluję głowę książkami

0
96

Samotność

Czytając najnowszą książkę Rafała Wojasińskiego zastanawiałem się jakie słowo najlepiej określa jego twórczość. I przychodziło mi do głowy tylko jedno – samotność. Znam chyba wszystkie książki prozatorskie autora „Zapomniane” i wszystkie one, nie mam co do tego wątpliwości, na różne sposoby nicują, przesiewają, cerują właśnie ten problem. Autor nagradzanego „Tefila” (Literacka Nagroda imienia Józefa Mackiewicza w 2023 roku) niekiedy mówi to wprost: człowiek, nawet mając innych obok siebie, zawsze jest sam. Bo przecież nie liczy się to co na zewnątrz, albo inaczej liczy się, ale to nigdy nie jest obraz pełny, najistotniejsze jest to, co dusi, przygniata, czyni z nas drobinę niesioną wiatrem, to co nigdy, przenigdy nie wydostaje się z nas na zewnątrz.

„Zapomniane” w żaden sposób nie odbiega od tej matrycy. I piszę to z pewnym rodzajem podziwu dla autora (bo przecież moje pisanie ujmowałbym kompletnie innym rzeczownikiem). Dla jego konsekwencji, uporu, zrozumienia. Tak, samotność wpisuje się w życie bardziej niż dziesiątki cech ponoć najtrafniej oddających naszą chwilę na Ziemi. Ten czas dany nam nie wiadomo jak, na jak długo, dlaczego nam, czas do wykorzystania (albo tylko do trwania), do ominięcia, do uspokojenia. Sumienia? Wiary? Oddania?

Czym jest tom, który właśnie dostaliśmy? To dwie mikropowieści: (każda mnie więcej na 80 stron): „Zapomniana kraina” i „Drewniany tulipan”. Są jakoś podobne, a jednocześnie skrajnie odmienne.

Ta pierwsza opowiada o samotnej, starej kobiecie mieszkającej w wiejskiej chałupie, z dala od ludzi (kilka kilometrów do sklepu). Kobiecie, która znaczną część życia spędziła w stolicy. Zmieniła otoczenie z wyboru – swego i męża – z potrzeby izolacji, która… istniała i wcześniej, choć może nie do końca uświadamiana. Wszystko zostało przeżyte. Ta zapomniana kraina, to przecież zapominanie o tym, co było, co wydawało się ważne, co minęło. To upływający czas. To dwa samobójstwa dziewczyn, kobiet, które były blisko, może najbliżej, to czas w którym jej ciało odczuwało pokusy… „Orgazm przeżywało, ciało, nie ja… (…) Nie było mnie. Nigdzie.” To okno przez, które ogląda świat nie tylko w zimie. „Mogę długo patrzeć w jedno miejsce na polu. Na drzewo albo na drogę. Wielka moja przyjemnością jest jedzenie.” Minimum potrzeb. Tomasz robiący coś koło domu. To wyprawy po chleb. Jakiś obiad, śniadanie. Psa już nie ma, zdechł. Słowa. Coraz mnie, coraz rzadziej . „Mój umysł jest pusty i do zaniku.”

Jest samotna, ale przecież nie jest. Bo jest ktoś jeszcze. Córka, z którą zdarza się jej rozmawiać. Nie, nigdy nie miała córki. Ale przecież jest, przychodzi do niej, rozmawiają. Kim jest? Zwidą, narratorką w innej roli, innym planem jej samej, kimś kto sytuuje ją tu właśnie. Teraz i w przeszłości. W czasie narodzin i śmierci. „Śmierć zdaje mi się mniej kaleka niż narodziny. Bardziej kompletna. I zdrowsza.”

Napisałem, że jest samotna. A mąż? Nie, jego też już nie ma. Może to najbardziej dojmujący obraz „Zapomnianej krainy”. Wózek, martwe ciało, cmentarz, ręce pobrudzone ziemią…

Druga z mikropowieści „Drewniany tulipan” to listy. Listy do matki, jedynej osoby, z którą bohaterka ma kontakt. Prawdziwe i nieprawdziwe. Pisane i zapisane tylko w pamięci. Samotność jest tu jeszcze bardziej dojmująca niż w pierwszym utworze tego tomu. Samotność nie z wyboru. To porażający obraz kobiety od lat przywiązanej (proszę nie rozumieć tego dosłownie) do łóżka. Ograniczonej ruchowo do absolutnego minimum. Jak sama mówi opóźnionej też umysłowo. Zdanej na pomoc także w najbardziej intymnej sferze egzystencji. Kobiety z pamięcią przywołująca chwilę, gdy mogła się jeszcze poruszać, oglądać świat w szerszej perspektywie. Czym jest więc to jej życie? Obserwacją. Wzrokiem, słuchem. Tym co za oknem, w pokoju, w telewizorze. Odgłosami kochającej się z młodym mężczyzną matki. Wspomnieniami ojca. Marzeniami. Tak, często erotycznymi. Tymi, których nigdy nie doświadczy. Rozczarowaniami. Znikającymi przedmiotami. Czasami przytuleniem, wspólnie obejrzanym filmem. Kiedy indziej poczuciem absolutnej samotności, byciem niepotrzebną.

Pustka „Dochodzę do wniosku, że nie ma o czym myśleć na tym świecie. Ludzie po innych zachowują tylko to, co buduje ich egoistyczną potrzebę znaczenia, sensu, wartości i jakiejś tam prawdy.”

Jak w pierwszym tekście jest i tu postać z zewnątrz. To z nią może bohaterka rozmawiać, pytać, dostawać odpowiedzi. Ba, nawet się w niej kochać. Tylko… Ciągle i wciąż… Jest pokój, jest łóżko, znikają przedmioty, nawet klepka z podłogi. Został tylko drewniany tulipan. Odwrócony. Stał przecież bardziej w prawo…

Wojasiński od lat schyla się do tych, którzy żyją na marginesie. Inaczej niż u Marka Nowakowskiego czy Wojciecha Chmielewskiego. Jest samoswój. Dojrzały, obserwujący w sposób znakomity szczelinę wypełnioną jedynym przeżyciem danym każdemu z nas. Jedynym, nikomu innemu niedostępnym. Naszym. Swoim własnym. Nie ma tam grama współczucia, naddatku tolerancji, niepotrzebnej egzaltacji. Jest to, czego nie zauważamy, albo staramy się nie zauważyć. Jest samotność…

Rafał Wojasiński – Zapomniane, PIW, Warszawa 2025, str. 168.

Poprzedni artykułRoman Soroczyński – Wojna w trzech odsłonach
Następny artykułFranciszek Czekierda – JĘZYK FRANCUSKI URATOWAŁ MI ŻYCIE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko