Janusz Termer – Marginesy – salony i chałupy, hrabiny i babiny, szulernie, fabryki, dyliżanse, lokomotywy, czyli „Życie polskie w XIX wieku”

0
78

   Autor tej Księgi*  –  Stanisław Wasylewski (1885-1953) – dziś zapominany już nieco wyborny publicysta historyczny, pochodzący ze Lwowa (po wojnie związany z Poznaniem i Opolem), to jeden z najpopularniejszych eseistów z czasów II Rzeczpospolitej. Był współpracownikiem wielu czasopism, autorem poczytnych książek popularno-historycznych i wspomnień, częstokroć wznawianych, m. in.: „Romans prababki, „O miłości romantycznej”, „Na dworze króla Stasia”, „Portrety pań wytwornych” czy „Ducissa Cunnegundis”, którą Stefan Żeromski nazwał „prześliczną”…

   Jego   „opus vitae”  to właśnie przypominane obecnie”Życie polskie w XIX wieku”!, które powstawało od końca lat 20. tamtego stulecia; znane było tylko częściowo z ogłaszanych w ówczesnej prasie fragmentów, a ukazało się w całości dopiero w 1962 r. w Krakowie, w opracowaniu Zbigniewa Jabłońskiego (obszerne przypisy, kalendarium, indeks osób.). 20-tys.nakład rozszedł się wtedy błyskawicznie, czytelnicy chwalili sobie barwny i mocno niekonwencjonalny dla tej dziedziny pisarstwa styl opowieści kryjący zarazem niemałe wartości poznawczo-historyczne . Choć rzecz jasna nie obeszło się wtedy bez uszczypliwości i polemik ze strony zwłaszcza zawodowych historyków, a i poniektórych ówczesnych recenzentów wytaczających, jak to w podobnych przypadkach bywa, „przeciw lekkiej i urokliwej muzie Wasylewskiego ciężkie armaty” (pisze we wstępie do niniejszego wydania prof Janusz Tazbir).

    Zapewne i dzisiaj czytaną Księgę Wasylewskiego spotkać może podobne przyjęcie… Wszystko zależy bowiem jak zawsze od tego kto i po co będzie ją czytał. Posłuchajmy zresztą samego autora, który  miał pełną świadomość  tego jaki gatunek pisarstwa historycznego uprawia:  „Ambicją moją,   było zawsze gromadzenie takich kamyczków realiów składających obraz całości potocznego życia. Ważne uroczyste wydarzenia starałem się oświetlić choćby anegdotą, która w moich opowiadaniach była ważniejsza niż dokument z pieczęciami… Ogarnąć wypada ogrom zjawisk kulturalnych, społecznych, potocznych, zajrzeć do polityki, szkolnictwa i prasy, przewertować literaturę piękną, odwiedzić salony i chałupy, hrabiny i babiny, szulernie, fabryki, dyliżanse, lokomotywy, zapytać o zdanie architektów, poetów, kompozytorów…” I zapowiedź tę spełnia – i to  naddatkiem wielkim…

ni

   Toteż na początek nijejszych uwag proponuję parę „smacznych” – jakby to powiedział Odeski bohater prozy  Izaaka Babla Benia Krzyk, – znamiennych cytatów  z tej Księgi*. Co może i nie nowa, bo przecież znana już z kilku wcześniejszych edycji. acz teraz ukazująca się w nowej atrakcyjnej szacie edytorskiej i w nowym opracowaniu krytycznym. Na co w pełni swoim kształtem i zawartością zasługuje. I zarazem zatem eo ipso i na naszą czytelniczą uwagę także jak najbardziej zresztą. Wystarczy oto bowiem otworzyć ją na dowolnej stronie by się o tym dowodnie przekonać i od razu  dać się wciągnąć w lekturę całości. Np. taki oto fragmencik ze strony 23 od razu, dobrze wprowadzający w rozległe myślowo problemy historyczno-społeczne, paradoksy, nieoczekiwanie rodzące się sprzeczności, konkrety”czasu i miejsca”, przywołujący rejony i obszary penetracji zakreślające horyzonty autorskich zamysłów i pisarskich ambicji, jak w rozdzialiku -„Wiek pary i elektryczności”: W stuleciu XIX człowiek pokonał największego swego wroga przestrzeń. Teraz dopiero poczuł się władcą globu ziemskiego i mógł rozpocząć jego ekstrapolację na większą skalę. W tym czasie, kiedy podchorążowie uderzali na Belweder, zaczęły na Zachodzie krążyć pierwsze pociągi kolei żelaznych, na morzach pojawiły się pierwsze parostatki… Zaczęła się era stali i ognia, epoka bezsenności  pracującego człowieka, przemoc fabrycznej cywilizacji. Zrodziły się pierwsze ruchy robotnicze i strajki… Dopiero pod sam koniec romantyzmu pojawiają się  pierwsze konie „z pary utkane”. Własnym wysiłkiem społeczeństwa zbudowana, powstanie po 1844 kolej warszawsko-wiedeńska…

   Albo z zupełnie innej „beczki”  taka oto „smaczna” opowieść o Walerym Wróblewskim, powstańcu styczniowym, który po jego upadku został w Paryżu jednym – obok Jarosława Dąbrowskiego – z dowódców Komuny Paryskiej, a po jej upadku i ucieczce do Londynu , został tam sekretarzem generalnym Międzynarodówki do spraw polskich, a w czasie wojny bałkańskiej lord Disraeli dawał Wróblewskiemu 5 milionów na urządzenie wyprawy powstańczej przez Bałtyk do Polski. Wróblewski odparł, że nie jest kondotierem i ani myśli bić się dla pieniędzy”.

   Wystarczy zresztą nawet sam krótki rzut oka na spis 25 rozdziałów tej Księgi Stanisława Wasylewskiego, takie choćby jak „Jeszcze Polska nie umarła”,  Różnice dzielnicowe i Niemcy na ziemiach naszych,”Naród w klatce ŚWIĘTEGO  PRZYMIERZA, czy takie jak” ZAMKI, PAŁACE, SALONY DWORKI, WALKA O ZNIESIENIE PAŃSZCZYZNY, ŻYCIE I  FANABERIE MAGNATÓW,  NOWOŚCI XIX WIEKU W OBYCZAJACH, KOBIETA W WALCE,  OGRODY I CMENTARZE,Obyczaje i sztuka ludu,  Romantyczna miłość i  kobieta czy Ubiory – przybory – amulety…,  –

 aby się już wstępnie zorientować , że warto bliżej zapoznać się z jej tak diametralnie óżnoimienną tematycznie i problemową zawartością i charakterem. Znajdziemy tu bowiem obok siebie i wzajem się dopełniające fakty i wielkie wydarzenia historyczne obok intrygujących ciekawostek związanych z dziejami narodowymi i zwyczajnymi losami znanych postaci historycznych tego czasu: zarówno tych najwybitniejszych. jak i tych zupełnie dziś anonimowych, których losy i dzieje splotły się tak nierozerwalnie z całokształtem porozbiorowych losów i historią życia polskiego w wieku XIX…

    Oczywiście nie jest to  – bo i nie może być – akademicki podręcznik zbierający, systematyzujący, porządkujący i wykładającyą cał dostępną profesjonalnym badaczom i historykom wiedzę o dziejach narodu i państwa polskiego w wieku XIX.  I na całe szczęście dla nas czytelników dzisiejszych, już z wieku XXI. Tych szczególnie szukających w przeszłości nie tylko  ogólnych „tendencji” „procesów” czy „prawideł dziejowych””, ile kryjących się zawsze za nimi bogactwem „zakulisowych” wydarzeń, działań i postaw , zachowań indywidualnych, charakterystycznych dla ludzi tej epoki, a często jakże nadal znamiennych dla tych wszystkich odmienności genezy naszego „charakteru narodowego” ukształtowanego przez wieki najtrudniejszych doświadczeń czasu i miejsca… Obrazków „historii żywej”,  tej czyli z „ludzką twarzą”. I tutaj ją właśnie znajdą bez trudu i z wielką dla siebie satysfakcją… Czytajmy zatem…

 J.T.

—————————-

!Stanisław Wasylewski „Życie polskie  w XIX wieku”, wstęp Janusz Tazbir Opus vitae Stanisława Wasylewskiego , posłowie Stanisław Nicieja, Casus Stanisława Wasylewskiego, Wydawnictwo Iskry , Warszawa 2024, s.  540.

Poprzedni artykułWacław Holewiński – Mebluję głowę książkami
Następny artykułLudmiła Janusewicz  o książce Ireny Kaczmarczyk „Z Jamy Michalika. Rozmowy”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko