Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

0
85

Jan z Czarnolasu po transkrypcji. Lifting czy metamorfoza?

Ideą literacką tej edycji „Odprawy posłów greckich” Jana Kochanowskiego jest transkrypcja XVI-wiecznego oryginału. W całości wydania symultanicznie sąsiadują ze sobą: strona tekstu oryginalnego i strona poddana transkrypcji, także jako 11-zgłoskowiec. Zamiast „Sprawy w Trojej” – „Rzecz dzieje się w Troi” Najsłynniejsze chyba zdanie z „Odprawy”: „Wy, którzy pospolitą rzeczą władacie, a ludzką sprawiedliwość w ręku trzymacie…” w transkrypcji brzmi tak: „Przywódcy i doradcy Rzeczpospolitej, wy ktorym powierzono strzec kudu bożego…”

Paweł Stępień zarysował we wprowadzeniu problematykę dramatu Kochanowskiego, podkreślając jego uniwersalną i nadal aktualną wymowę jako tekstu politycznego,  a przy tym, mimo upływu kilkuset lat od premiery, nie do końca poznanego, fragmentami tajemniczego. Jednak archaiczna polszczyzna jest już tak obca, że przekracza granicę nawet literalnej, słownikowej i frazeologicznej komunikatywności tekstu. Antoni Libera, który już przyswajał polszczyźnie archaiczne teksty antyczne, w tym Sofoklesa (tam zadanie było znacznie trudniejsze, gdyż nie polegało na bezpośredniej transkrypcji frazeologicznej, lecz na stworzeniu języka-ekwiwalentu dla rządzącej się kompletnie odmiennymi regułami starożytnej greki), tym razem przyswoił nam klasyczny, sławny tekst rodziny, należącego do esencji narodowego kanonu literackiego. Ta praktyka jest stosowana także w przestrzeni literatur takich jak francuska, włoska, angielska czy niemiecka.   Uprawiane są też inne formuły prowadzące do metamorfoz tekstów. N.p. Jacek Dukaj przetłumaczył „Jądro ciemności” Josepha Conrada na współczesną polszczyznę potoczną, wulgarną. Powstają nowe przekłady prozy m.in. Conrada, Dostojewskiego, Tomaso di Lampedusy czy Conan Doyle’a. A mnie przy tej okazji, w trybie luźnej asocjacji przypomniały się kanoniczne, legendarne w przestrzeni literatury „Ćwiczenia stylistyczne” Raymonda Queneau, gdzie to samo mikro-opowiadanie podane jest przez autora w 99 wersjach stylu, od „Sprawozdawczej”, poprzez „niezdarną”, po „niespodzianą”, co stwarza fascynującą feerię potencjalnych możliwości językowych literatury. Twórcze przedsięwzięcie Antoniego Libery ma inny charakter, ale jakieś podobieństwo tu jednak występuje. Kto wie, może uwspółcześniony tekst „Odprawy posłów greckich” sprawi, że zacznie się ona znów pojawiać na scenach teatralnych, na których, zapewne także z powodu archaicznego języka, jest od lat nieobecna.

Jan Kochanowski – „Odprawa posłów greckich. Oryginał i transkrypcja”, transkrypcja na współczesną polszczyznę Antoni Libera, wprowadzenie Paweł Stępień, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2024, str. 111, ISBN 978-83-8196-706-8

„Kopciuszek” Freudem podszyty. Bajeczny elementarz psychoanalityczny

W pierwszym zdaniu wprowadzenia do dwutomowego, ponownego wydania, po 38 latach, studium o baśniach autorstwa Bruno Bettelheima o „znaczeniach i wartościach baśni” mowa jest o „urzekającej” książce o „cudownym świecie starych i opowiadanych przez wieki baśni, jakie nam ów świat przekazuje. Rzecz w tym, że Bruno Bettelheim (1903-1990), światowej sławy psychoanalityk dziecięcy i humanista nie napisał „ujutnej” opowieści o czarach bajek i baśni, lecz wprzągł je na służbę mało pogodnego traktatu o psychicznym cierpieniu, jaki nieodłącznie towarzyszy człowiekowi od urodzenia do zgonu. „Bo emanuje – pisze Danuta Danek – urokiem baśniowych  opowieści znanych nam z dzieciństwa, a zarazem wprowadza nas w coś zupełnie nowego, nieoczekiwanego. Gdy śledzimy rozważania autora o tej czy innej, dobrze znanej nam nam zwykle znanej baśni, zaczyna to nagle rzucać nowe, niespodziane światło na różne nasze przeżycia z dziecięcego okresu życia”, okresu w być może w życiu człowieka najtrudniejszego i wbrew stereotypom bynajmniej nie „sielskiego, anielskiego”. Lektura „Cudownego i pożytecznego” wprowadza nas przy tym „we współczesną wiedzę  o życiu psychicznym człowieka, o wielkiej jego złożoności”. To sprawia, że w wprowadzeniu Danuty Danek nie pada tytuł ani jednej baśni, za to to dominuje w nim ton smutnej konstatacji o tej sferze ludzkiego życia, nawiązujący skądinąd do faktu, że od czasów Bettelheima sytuacja pod tym względem bardzo się pogorszyła, co wyraża się „zatrważającą falą dziecięcych i młodzieńczych depresji i samobójstw, czyli właśnie stanów psychicznej niemożności życia”. Autorka wprowadzenia i translatorka przypomina też główne odkrycia psychoanalizy: dwoistość ludzkiej psychiki z jej podziałem na warstwę świadomą i nie/podświadomą oraz  oraz to, że w „ludzkiej psychice nic nie ginie” i przez całe życie na nas oddziałuje, czy sobie z tego zdajemy sprawę czy nie. Zwraca też uwagę na potrzebę nowych tłumaczeń pism Feuda, jako że ich treści uległy deformacji w najczęstszych przekładach na język angielski, łącznie ze znaczeniem tego, co kiedyś nazywano najczęściej z łacińska „id, ego i super ego”. Posłowie poświęcone jest praktycznej działalności terapeutycznej Bettelheima na rzecz dzieci i jego książkom.

 Część pierwsza studium Bettelheima („Wartość fantazjowania”) poświęcona jest głównie „anatomii” fantazji, jej relacjom do rzeczywistości, przeobrażeniom, etc. na przykładzie m.in. „Opowieści o Sindbadzie Żeglarzu i Sindbadzie Tragarzu”. Część druga („Świat baśni”), to kolejne analizy słynnych klasycznych baśni „przepuszczonych” przez myśl Zygmunta Freuda. A przepuszcza przez nią m.in. Baśnie o Jasiu i Małgosi, Czerwonym Kapturku, Kopciuszku, Śpiącej Królewnie, Żabim Królu czy Pięknej i Bestii. Komu wystarczy czysta, spontaniczna lektura bajek i baśni i takież o nich wspomnienia,  ten raczej nie powinien sięgać po „Cudowne i pożyteczne”, bo może sobie skaleczyć baśniową niewinność. Ten jednak, kto  ma ochotę poznać podszewkę egzystencjalną baśni, ten powinien po Bettelheima sięgnąć.

Bruno Bettelheim – „Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni”, przełożyła, wprowadzeniem, objaśnieniami i posłowiem opatrzyła Danuta Danek, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2023, t. 1, str. 296, ISBN 978-83-8196-700-6, t.2, str. 316, ISBN 978-83-701-3

Kolejna lekcja Oświecenia

To kolejny, po zeszycie  1 z 2020 roku, oświeceniowy numer „Pamiętnika Literackiego”, równie pasjonujący. Otwiera go dedykacja, honorująca, z okazji 85 rocznicy jej urodzin, profesor Teresę Kostkiewiczową, jedną z najwybitniejszych badaczek epoki Oświecenia i literatury XVIII wieku. W numerze m.in. Romana Dąbrowskiego „Oświeceni o śmieszności (komizmie) i śmiechu. W perspektywie retorycznej, moralnej, estetycznej”, Emilii Olechnowicz o „Modnej nagości brzydkich niedostatkach. Performowaniu ciała w „Theatrum życia ludzkiego” Piotra Kwiatkowskiego”. O „Mikołaja Doświadczyńskiego przypadkach” jako powieści przejścia” traktuje szkic Grażyny Borkowskiej. Klara Leszczyńska pochyliła się nad „Orientalnymi lekturami Krasickiego” w trybie „przyczynku do badań nad erudycją pisarza”; Marek Dębowski nad „Wolterem, Diderotem, Marivaux, albo klasycyzmem, sentymentalizmem, rokoko w teatrze”; Francois Rosset „Nad postacią emigranta: dosłownie i powieściowo”; Irena Kadulska swój szkic poświęciła „Wielkiej Damie Oświecenia. Księżnej Izabeli Czartoryskiej w blasku teatru, teatralizacji i mediów”; Danuta Kowalewska „Wszystkim kobietom diabła są wartym”? Niewolnicom mody i ofiarom mężczyzn w „modnych” komediach Wojciecha Bogusławskiego”; Bożena Mazurkowa „Spazmom i waporom w literackich kreacjach polskich pisarzy XVIII i XIX wieku”; Janusz Ryba „Jana Potockiego kłopotom z pocztą”, a Paweł Kaczyński „Pretekstom, aktualizacjo, parabolom. Rozrachunkom ze współczesnością i rozważaniom o problemach uniwersalnych w kostiumie oświeceniowym (w literaturze polskiej lat 1956-1989)”.

Pozaoświeceniowej tematyce, czyli „Polonistyce światowej i jej perspektywom” poświęcony jest szkic Filipa Mazurkiewicza. Zagadnień języka artystycznego dotyczy szkic Witolda Sadowskiego o „Gatunkowych obrazach świata: sielance, litanii, sonetowi”, a „pieśni barskiej i jej melodycznemu rodzeństwu („Do Ciebie, Panie, pokornie wołamy”) tekst Wiesława Pusza. W ramach „Materiałów i notatek”: Elżbieta Skibińska o „Cudzoziemskich przypadkach pewnej „bagatelki”. O polskich przekładach „Le Temple de Gnide” Monteskiusza w XVIII wieku”; Anna Grześkowiak-Krwawicz „O pierwszych przekładach Konstytucji 3 Maja”; Helena Markowska-Fulara pyta „Kim była Sandomierzanka?” i zajmuje się „Nowymi faktami w sprawie sporu o „Podolankę wychowaną w stanie natury” Michała Dymitra Krajewskiego”; Krystyna Maksimowicz „Literackim wizerunkiem Barbary z Bielińskich Kossowskiej”; Jan Piskurewicz Giovannim Maverem (1891-1970), włoskim promotorem polskiej nauki i literatury.

Na koniec zeszytu Elżbieta Wichrowska zaprezentowała interesujące zagadnienie „paradoksu archiwalnego”, czyli sytuacji „Badacza w archiwum i archiwum badacza”

„Pamiętnik Literacki”, rocznik CXII 2021, zeszyt 2, Instytut Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 2021, PL ISSN 0031-0514

Skandaliczne przygody pana Nienackiego

To nie pierwsza praca monograficzna poświęcona Zbigniewowi Nienackiemu. Ukazały się już: „Zbigniew Nienacki – życie i twórczość” oraz „Pan Samochodzik i jego autor” Piotra Łopuszańskiego. Może to świadczyć o tym, że są tacy, którym postać pisarza, wydaje się co najmniej  równie, a może nawet bardziej interesująca niż stworzona przez niego postać Tomasza, Pana Samochodzika, bohatera jego kilkunastu adresowanych do młodzieży powieści przygodowych. Nie wszyscy jednak mogą być do tego przekonani, z kilku przyczyn. Po pierwsze, Zbigniew Nienacki (1929-1994) był pisarzem sprawnym, jako konstruktor zajmujących fabuł, ale daleko mu do pisarskiej wybitności, w tym do poziomu literackiego n.p. prozy młodzieżowej Edmunda Niziurskiego. Po drugie, życiorys Nienackiego, od dziesięcioleci traktowany jako życiorys „skandalisty”, w świetle ostatnich blisko trzydziestu lat jakie upłynęły od jego śmierci, bardzo, ale to bardzo w swojej skandaliczności zbladł. W świetle tego, czego możemy dowiedzieć się z popularnych kolorowych pisemek czy ze stron internetowych, w rodzaju plotka.pl czy pomponika.pl, skandaliczność życiorysu Nienackiego jawi się jako „mały pikuś”. Ile osób, w obliczu masowej „rui i poróbstwa” w świecie celebrytów, mogą dziś rajcować czy oburzać jego oldskulowe romanse, podwójne życie, jego „dziaderska” z dzisiejszego punktu widzenia, erotomania osadzona w dawnym, po części nawet XIX-wiecznym typie wyobraźni erotycznej odnoszącej się do kobiet. Dla młodego pokolenia jest to raczej mało zrozumiałe. Jednak przy tych zastrzeżeniach, Nienacki ze swoim życiorysem wart jest uwagi i chyba też biografii, bo w końcu choć nie był wielkim pisarzem (acz podobno marzył – żartem czy serio? – o literackim Noblu za powieść „Dagome Judex”), to był pisarzem masowo czytanym, a to jest fenomen zawsze godny uwagi, być może zwłaszcza w Polsce. Przy czym owa masowość dotyczyła zarówno jego „niewinnego” erotycznie cyklu przygód Pana Samochodzika, jak i niezwykle popularnej i masowo poczytnej powieści „Raz do roku w Skiroławkach”, z powodu której przypięto mu łatkę „pornografa”.

Jarosław Molenda wierny jest swojemu zainteresowaniu PRL-owskimi „sprzedawcami marzeń” – jako autor wydanej przed dwoma laty biografii Alfreda Szklarskiego, ojca sławnych przygodowych „Tomków”, trudno orzec czy równie, czy bardziej sławnych od „Panów Samochodzików”. O życiu Nienackiego (to przybrany pseudonim – w rzeczywistości nazywał się Nowicki, a pseudonim Nienacki jest podobno nawiązaniem do Nienaskiego z „Walki z szatanem” Stefana Żeromskiego) opowiada Molenda od czasów jego łódzkiej młodości i wczesnego zaangażowania się w młodzieżową aktywność polityczną na rzecz nowego ustroju, uwieńczoną moskiewskimi studiami filmowymi, acz zakończonymi „nieprawomyślnie”, bowiem młody Nowicki ideowe zaangażowanie za PRL łączył z niepokornym, pyskatym, rogatym temperamentem, który spowodował skrócenie jego pobytu w Moskwie i ZSRR, przydając mu przy tym łatkę towarzysza „trudnego”, a nawet „antystalinowca”. W swojej pasjonującej podróży przez życie pisarza, Molenda podąża nie tylko powszechnie znanymi szlakami, ale także dociera do nisz i zakamarków, politycznych, pisarskich i erotycznych. Przy okazji wątku wspomnień z filmowych studiów Łodzi Molenda dostarcza bogatego materiału faktograficznego i anegdotycznego z życia środowiska, włącznie z takim oto wątkiem, przywołanym na łamach pisma branżowego SFP: „Z wytwórni na Łąkowej zabierałem pewną wytworną panią z jej dwoma małymi synami. Mieszaliśmy w sąsiednich pokojach w Grand Hotelu. Prosiła mnie zawsze, żebym zabrał chłopaków do „Honoratki”, bo jej nie wypadało. Jeden z nich wyrósł nas prezydenta, drugi na premiera. Często się kłócili – jeden jadł szarlotkę, drugi sernik, wymieniali się, byli nieznośni”. Domyślacie się o kogo chodzi? Dla ułatwienia dodam, że obaj chłopcy grali wtedy tytułowe role filmie Jana Batorego „O dwóch takich, co ukradli księżyc”. Opowieść biograficzna Molendy napisana została bardzo atrakcyjnie, potoczyście, z wykorzystaniem ogromnego zasobu faktograficznego i jest przy okazji przyczynkiem do literackiej historii PRL, do działalności SB, a także do obyczajowości, w tym erotycznej tamtych czasów. Znacząca część książki poświęcona jest życiu osobistemu, romansom Nienackiego, w tym stawiającym go w niedobrym świetle romansie z Alicją, do dziś mieszkanką Iławy. W tle jego mazurska posiadłość nad Jeziorakiem, w Jerzwałdzie, owymi tytułowymi Skiroławkami, posiadłość wzbogacona zasobami, które świadczyły o tym, że nawet w warunkach ekonomicznych PRL poczytny pisarz mógł się dzięki masowym nakładom dorobić pokaźnego majątku. Bogato ilustrowana i wzbogacona o obfitą bibliografię opowieść o „skandaliście od Pana Samochodzika” jest prawdziwie interesującą lekturą, dobrym kontrapunktem do lektury „Samochodzików”, do których od czasu do czasu wracam, zwłaszcza do „Wyspy złoczyńców” i do „Pana Samochodzika i Templariuszy”, a minionego lata także do „Pana Samochodzika i zagadek Fromborka”

Jarosław Molenda – „Nienacki. Skandalista od Pana Samochodzika”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2023, str. 527, ISBN 978-83-8352-058-2

Ginekologia humanistyczna

Być może tytuł „Ginekologicznie” powinien być literowany na okładce i stronie tytułowej jako „Gineko-Logicznie”, ponieważ autorka, Aga Szuścik, na ten aspekt logiczny podejmowanych przez siebie zagadnień kilkakrotnie kładzie akcent. Jej książka jest owocem rozwijającej się już od lat  tendencji, nurtu uwalniającego ciało kobiece, jego anatomię, funkcjonowanie, higienę, problematykę ginekologii i położnictwa, spod zasłony tabu, którym była ona przykryta, zakryta przed oczyma „niepowołanych”. Stare, archiwalne i archaiczne podręczniki do położnictwa i ginekologii, różne „sztuki babienia” (n.p. podręcznik położnictwa „dla niewiast” Mikołaja Mianowskiego wydany w Wilmie w 1825 roku), choć z konieczności praktycznej rzeczowe i naturalistyczne, w tonacji były raczej pruderyjne. Na jednym z rysunków z epoki (XIX wiek) można zobaczyć scenę badania ginekologicznego, na którym ubrany w surdut lekarz, klęcząc z odwróconą dyskretnie głową, sięga ręką pod suknię ciężarnej kobiety znajdującej się w pozycji stojącej. Do praktyk stosowanych podczas czynności ginekologiczno-położniczych należało n.p. zasłanianie chustą twarzy badanej czy rodzącej, aby „nie obrażać wstydliwości niewieściej”, a lekarze badali pacjentki czy położnice wyłącznie palpacyjnie, pod kołdrą. W publikacjach o profilu katolickim, n.p. dotyczących tzw. medycyny pastoralnej to akcentowanie wstydliwości, dyskrecjonalności wszelkich czynności związanych z ciałem kobiecy jest bardzo wyraźnie zaakcentowane.

Tym co wyróżnia „Ginekologicznie” Agaty Szuścik pośród coraz liczniejszych edycji na temat kobiecego zdrowia i prokreacji jest fakt, że książka została napisana nie przez ginekologa czy ginekolożkę, lecz osobę z wykształceniem humanistycznym, artystycznym. Pomimo tego jest to prawdziwe, obszerne (ponad pięćset stron) i szczegółowe vademecum o kobiecym organizmie i jego funkcjonowaniu – w aspekcie anatomicznym, fizjologicznym, higienicznym, seksualnym, rozrodczym. Fakt, że „Ginekologicznie” napisała nielekarka i nieprzyrodniczka pozwoliło jej na użycie w dużym stopniu kolokwialnego języka w nazywaniu części i funkcji kobiecego ciała, choć nie brak tu także tradycyjnego nazewnictwa ginekologicznego („nietknięta penetracją wagina”). Mamy tu więc i „zapach cipki”, i „dziurki”, i „czuprynki na wzgórku”, srom porównywany do psa, a pochwę do kota, a także bardzo praktyczne, formułowane w stylu porad przyjaciółki, uwagi o sposobach noszenia majtek, o przygotowaniu się do badania ginekologicznego (m.in. o  zabieraniu „gniotka” na czas badania) czy praktyczne odradzanie używania wkładek domacicznych, którym autorka wydała prawdziwą wojnę,  a także bezpruderyjne rozważania higieniczne o relacjach między kobiecymi narządami a „kupą” i „sikami”.

Tę cenną dla kobiet i bardzo pożyteczną, pouczającą, a przy tym świetnie napisaną, pasjonującą lekturę warto polecić nie tylko kobietom, ale także czytelnikom płci męskiej. Bardzo to bowiem pasjonujący świat ta kobieca cielesność, godna podniecającej, soczystej, co się zowie, opowieści.

Aga Szuścik – „Ginekologicznie”, „Sensus”, Gliwice 2023, str. 520, ISBN 978-83-8322-681-1

Podróż po biblijnym Sezamie

Praca uczonego bibilisty i teologa, księdza profesora Waldemara Chrostowskiego jest zaproszeniem do wędrówki ku źródłom chrześcijaństwa, którymi są Stary i Nowy Testament. To zaproszenie do wędrówki w formule popularnej, bez zawiłości teologicznych, mogących zniechęcać czytelnika niewprowadzonego w tę skomplikowaną materię. Szczególnie ważny jest w tej książce powrót do źródeł zawartych w Starym Testamencie, bo ten siłą rzeczy zazwyczaj przegrywa w przekazie Kościoła, co zrozumiałe, z Nowym Testamentem. A przecież bez znajomości Starego Testamentu nie sposób w pełni zrozumieć Nowego, zarówno w wymiarze religijnym jak i ściśle laickim, historyczno-kulturowym, jako że „ślady przygotowania do ustanowienia Kościoła przez znajdujemy już w Starym Testamencie”. Co prawda zamiast słowa „ślady” użył raczej określenia „prefiguracje”, co nie zmienia, a nawet wzmacnia atrakcyjność wyszukiwania, wyłuskiwania tych „zapowiedzi” chrześcijaństwa w przedchrześcijańskim Starym Testamencie. „Chcąc poprawnie zrozumieć, czym jest Kościół – pisze ks. Waldemar Chrostowski – trzeba wrócić do jego autentycznych źródeł i początków”. Tylko w ten sposób nie ugrzęźniemy w gąszczu domniemań, hipotez, opinii i poglądów, które łączy jedno, a mianowicie relatywizacja spojrzenia na Kościół i jego miejsce w świecie”. „Powrót do najdawniejszych źródeł wcale nie czyni naszej wiary archaiczną, wprost przeciwnie. Dodaje jej siły tradycji i sily doświadczenia. Ze zdumieniem stwierdzamy, że stare mądrości są w naszym XXI wieku niebywale na czasie. Choćby wypowiedź proroka Ezechiela: „Tak mówi Pan Bóg: Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą! Czyż pasterze nie powinni paść owiec?”. Biada takim pasterzom wszędzie, także w Polsce” – dodaje autor taką, bardzo sugestywną, zwłaszcza w wykonaniu duchownego, aktualizację.

„Obrazy Kościoła…” podzielone są na osiem bloków tematycznych („Owczarnia i pasterz”, „Winnica oraz krzew winny i latorośle”, „Boża budowla”, „Oblubienica Chrystusa”, „Arka Pana”, „Świątynia Duchowa”, „Miasto Boże”, „Uprawa Boża Rola”), z których każdy pokazany jest niejako symultanicznie w świetle Starego i Nowego Testamentu.

Już kilkakrotnie natknąłem się na opinię, że Biblia, czyli Stary i Nowy Testament wraz z „obocznościami”, takimi choćby jak listy apostolskie czy psalmy, to najwspanialsza księga w dziejach ludzkości, także w wymiarze literackim, jako powieść. Bogactwo biblijnego świata jest tak ogromne, tak nieogarnione,  jest tak bogatym Sezamem postaci, zdarzeń, wątków, uczuć, myśli, są tak niebywale bogatym rezerwuarem owoców ludzkiego ducha że z tego punktu widzenia bledną przy nim nawet wielkie eposy epoki pogańskiej jak „Iliada” i „Odyseja” Homera czy „Eneida” Wergiliusza (w końcu obracają się tylko wokół wojny trojańskiej i jej konsekwencji), które mogą się przy nie wydać niczym „liliputy” przy „guliwerze”, „dawidy” przy „goliacie”. Lektura pracy księdza Waldemara Chrostowskiego może być wielką atrakcją nie tylko dla osób wierzących, chrześcijan, ale także dla niewierzących, dla ateistów – ze względu na jej walor kulturowy, wzbogacony piękną ikonografią czerpaną z wielkiego europejskiego malarstwa.

Waldemar Chrostowski – „Obrazy Kościoła w Piśmie Świętym”, Biały Kruk, Kraków 2023, str. 197, ISBN 978-83-7553-393-4

Szlachetne zdrowie

Któż nie chce być zdrowy!? Wszyscy chyba mają takie pragnienie, nawet jeśli nie wszyscy w równym stopniu sobie to uświadamiają i nawet ci którzy palą papierosy i nie stosują się do reguł zdrowego trybu życia. Wydana przez „Zwierciadło” książka doktor Hanny Stolińskiej może być niezwykle pomocna w osiągnięciu tego celu. Autorka określa zarówno cel jaki chcemy osiągnąć w dążeniu do zdrowia i drogę, którą powinniśmy przejść, zalecenia dietetyczne, zasady zdrowej diety, jej prawidłowe komponowanie. Proponuje też liczne przepisy na całodzienne posiłki od śniadania do kolacji.

Hanna Stolińska – „Moc zdrowych nawyków”, Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2023, str. 245, ISBN 978-83-8132-427-4

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko