Stefan Jurkowski – Zaufać słowu poezji

0
138

Poezja Borysa Russki to zjawisko zdumiewające. Choć poeta jest autorem dwudziestu trzech zbiorów wierszy i aforyzmów, to każdy tom jest odrębną propozycją artystyczną. Nie powtarzają się motywy, przesłania, inna jest kompozycja i stylistyka wierszy. Jedno, co łączy utwory pisane na przestrzeni wielu lat, to zachwyt światem, odkrywanie coraz to nowych stron obserwowanej rzeczywistości, niemal młodzieńcze zadziwienie całym bogactwem życie. Borys Russko, mający już 94 lata, zwykł mówić: „nie jestem stary, jestem sędziwy”. Poczucie humoru, dystans do siebie samego i własnej twórczości to cecha zakodowana w osobowości poety. Cecha ta znajduje dokładne odzwierciedlenie w jego poezji.
Trzeba też zwrócić uwagę na bogactwo tematyczne całego dorobku autora „Podarowanej niepowtarzalności”. Ten tytuł tomu, wydanego w roku ubiegłym, świetnie charakteryzuje dokonania poetyckie Borysa Russki. Przecież od początku świata poeci mówią o tym samym. Zmienia się tylko język, poszerza percepcja, modyfikuje się zakres obserwacji. A więc sztuka polega na tym, aby – buszując w znanych terenach – odkrywać coś nowego, na wskroś własnego.
W najnowszym tomie „Czytam z ust natury” nie znajdziemy powtarzalności, swoistych powrotów do motywów dawniejszych, choćby do Puszczy Białowieskiej, które to motywy bywały bardzo istotnymi elementami jego wierszy. Bo nie są to – podkreślmy –  powroty w potocznym znaczeniu. Wszystko się tutaj zmienia, „odtwarza” na nowo. Puszcza, natura, tak właśnie istotne dla dawniejszych wierszy, pojawiają  się i teraz ale w czasie teraźniejszym. Właściwie są ustawicznie odkrywane.
Świat przyrody oglądają już inne oczy, mające szerszą perspektywę. Poeta z każdym wierszem, już nie mówiąc, że z każdym tomem, zmienia i udoskonala swoje widzenie świata. A więc puszcza konkretna, ale tutaj zuniwersalizowana Puszcza Białowieska z dawnych wierszy, w obecnym tomie już nie jest tą samą puszczą. Widzi ją dziś poeta w  poprzez pryzmat innych doświadczeń, zauważeń, tęsknot; wciąż odnajduje w niej swoisty azyl, ale taki, który pasuje do dzisiejszego dnia i stanu świadomości..
Podmiot liryczny przebywał często również w świecie kosmosu (w przypadku poezji Russki należałoby pisać dużą literą Kosmosu), fizyki; w świecie tachionów, hipotetycznych cząsteczek poruszających się z tak niewiarygodną prędkością, że przybywają do nas z przyszłości, wyprzedając nasz ziemski czas. A w tomiku „Czytam z ust natury” konsekwentnie odkrywa – poza walorami czysto estetycznymi – tajemnicę bytu najbliżej otaczającego świata.
Poeta nie zatrzymuje się na samej, empirycznie „doznawanej” powierzchni. Wszystko, co istnieje posiada według niego jakieś „drugie dno”; jakąś niepochwytną tajemnicę, do której można zbliżyć się wyłącznie intuicyjnie. Potrzeba tutaj doświadczenia życiowego, ale przede wszystkim poetyckiego. Panowanie nad słowem, operowanie znaczeniami pełnią tutaj niebagatelną funkcję. Wiersz musi być komunikatywny, ale zarazem niedosłowny. Ulotny, ale posiadający ciężar gatunkowy. Powinien odwoływać się do wyobraźni, tworzyć światy istniejące poza werbalnym opisem. Taka jest też poezja zawarta w opisywanym tomie. Dobrym przykładem niechaj będzie wiersz „Ty”:

Rozkwitłaś
           niezapominajką
na łące życia
            tak błękitnie,
że niebo
            zazdrości

Zwróćmy uwagę na trzy ostatnie wersy cytowanego utworu, które nadają mistyczną głębię tej lirycznej notatce. Oto niebo zazdrości łące błękitu. Ale też nie jest to tylko zwykła łąka. To przestrzeń życia, tajemnicza esencja istnienia. W dodatku wzbudzająca osobliwą zazdrość nieba, symbolu nieprzemijającego szczęścia. Wystarczyło tutaj poecie dziesięć słów, aby otwarł się w wierszu niezmierzony, bezkresny kosmos.
Ów kosmos istnieje tutaj w osobliwych ”przestrzeniach międzysłownych”. Komunikat poetycki aktywnie uruchamia wyobraźnię, kreuje świat pozornie niewidoczny, nieopisany. A jednak – paradoksalnie – pełen dających się pojąć znaczeń. Tutaj autor pokazuje, czym może być poezja: nie tyle potoczną narracją, co błyskiem wynikającym ze zderzenia słów i obrazów –

Na słonecznym splocie puszczy,
           wśród dębów
milknie czas
           i przestrzeń odpływa.
Tylko światło,
            jasność bezbrzeżna
we mnie
            i obok mnie.

(Na słonecznym splocie puszczy)

To swoiste, bardzo oryginalne, metafizyczne „przemienienie” podmiotu lirycznego. Wystarczy znowu kilka słów odpowiednio zestawionych, jakiś sygnał, i oto uruchamia się cała bogata sytuacja wyobrażeniowa. Ale przecież i filozoficzna. Wiersz ten wystarcza za cały rozbudowany hymn na cześć natury otaczającej nas ale przede wszystkim stale egzystującej w nas wszystkich. Ten poetycki błysk mógłby wystarczyć za całe „ekologiczne” traktaty, retoryczne przekonywania o tym, że stanowimy z naturą nierozerwalną jedność.
Tutaj ogniskuje się w całej pełni apel Juliana Przybosia „najmniej słów”. Obu poetów różni wiele. Poezja Borysa Russki wydaje się bardziej emocjonalna, spontaniczna, podczas gdy wiersze Przybosia mają najczęściej charakter długo przemyślanych, by nie rzec: wymyślonych konstrukcji. Jak wiadomo, poezja jest wieloraka, nie można patrzeć na nią w sposób schematyczny, jednorodny; oczekiwać od niej takiego samego języka, kompozycji, przesłania. Dobrym kluczem do wierszy autora „Ścieżkami sobie tylko znanymi” (tytuł tego tomu również świetnie oddaje charakter i klimaty jego poezji) jest utwór „Nietknięte rozumem”:

Zobaczyć pejzaże
           nietknięte
                     rozumem

i zaufać
         słowu
                 poezji

Ta wiara w poetyckie słowo jest bardzo tutaj charakterystyczna. W wierszu „Słowo” autor powiada:


Wstańcie

           z Ciszy
           do Życia.
Stało się.

Zwróćmy uwagę, że to utwór przytoczony w całości. A więc mamy dobitny, praktyczny przykład jak niewiele potrzeba werbalnych komunikatów, by uzyskać filozoficzną głębię.
Russko ma niebywałą zdolność czynienia pojęciowych skrótów, posługiwania się zjawiskami jak najbardziej „zwykłymi”, które służą mu do budowania głębszych refleksji. Oto w utworze „Wierność” czytamy: Liźnięcie/ to pocałunek/ płynący/ z psiego serca. Zdanie pozornie proste, ale jakże poetycko trafne. Tylko pies potrafi być wierny bez granic, bez pytań. Bezwarunkowo, co rzadko się spotyka u ludzi.
Potoczne spostrzeżenia zamieniają się w dynamiczne obrazy, jak  w wierszu „Sen puszczy”: Dęby pną się/ do słońca/ w radosnym wyścigu.  Poprzez prostotę, wiersz zyskuje na ekspresji. Ów radosny wyścig staje się autentycznym motywem życia, motorem wszelkiego działania tak w naturze, jak i w całym świecie. Albo stwierdzenie: Aromat puszczy/ w malinie. Tak oto Borys Russko, wychodząc od konkretu w stronę uogólnień, z powodzeniem operuje, czy może lepiej: manipuluje słowami ustawiając je w coraz to innych, nowych semantycznych kontekstach.
Jednocześnie każdy wiersz Borysa Russki ma w pewnym sensie charakter mistyczny. Poetycka refleksja, inspirowana obserwacją świata, sięga  dalej i głębiej niż tylko do tego,  co się potocznie daje zauważać. Prowadzi do ukrytej, niedosłownej rzeczywistości, do tego, co ukryte jest przed ludzkimi oczami. A tym jest rzeczywistość Absolutu, idei, tajemnicy istnienia, niepoznawalności naszego indywidualnego i zbiorowego losu, wreszcie zaufania; zaufania matematycznej logice naszego świata oraz całego Kosmosu.
W tej poezji nie ma – jak się rzekło – zbędnej retoryki. Jest obraz, są słowa, które jakby „same” – stojąc obok siebie – tworzyły wiersz. I na tym polega istota uniwersalnej twórczości Borysa Russki, który w wierszu „Na słonecznym splocie puszczy” wyznaje wprost:

Tylko światło,
          jasność bezbrzeżna
we mnie
           i obok mnie.

Stefan Jurkowski

Borys Russko: „Czytam z ust natury”. Komo-Art 2023, s.72. Posłowie Waldemar Smaszcz. ISBN 978-83-67753-00-5

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko