Wiersze tygodnia – Marian Kisiel

0
170
Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska


Elegia

gdzie jesteś
pyta drzewo

właśnie się zazieleniło
by rzucić większy cień

dlaczego nas podlewa
czyjaś obca ręka

niepokoją się piwonie
w tym roku chcą zakwitnąć piękniej.

kot który nas nawiedza
dziwi się:

od dawna nie krząta się
ten śmieszny staruszek

wszystko jest
jak dawniej

jak dawniej?
jak dziwnie brzmią te słowa


Wiersz o miłości

Czy możesz mnie pokochać,
zapytał kornik drzewo.

Mogę, odpowiedziało drzewo,
wpij we mnie swoje usta.

Czy zechcesz mnie pokochać,
zapytała rzeka kamień.

Chcę, odpowiedział kamień,
obejmij mnie swoim nurtem.

Czy zdołasz mnie pokochać,
zapytała ziemia ciało.

Tęsknię za tobą, rzekło ciało,
szczelnie mnie sobą przykryj.


Wiersz o oczekiwaniu

Cały dzień byłem wpatrzony w prostokąt telefonu,
a później, choć włączyłem blokadę ekranu,
wciąż czekałem na ten charakterystyczny dźwięk.

I wreszcie, chwilę przed północą,
czułe „plum” wyrywało mnie z odrętwienia,
więc z nadzieją wcisnąłem kod ochronny.

Nie, to tylko aktualizacja, nie ty.


Nasze dziewczyny mają piękne twarze

Nasze dziewczyny mają piękne twarze,
choć wokół oczu im maże czas
kurze łapki.


Myśl

Ta nieznośna myśl,
że inni byli od nas lepsi.

I że zajmujemy ich miejsce,
nieprawnie.


Przyszedłem

Przyszedłem po to, aby was ocalić,
zamkniętych w czasie, który dawno minął,
już nie jest wasz, jak się wam zdawało,
już nie jest czasem, bo już dawno minął,
więc ja przyszedłem, aby was ocalić,
zamkniętych w czasie, który czasem nie jest.

Po to się trudzę, jak wielu przede mną,
aby was z czasu ocalić przed czasem,
bo czas was wchłonął, jak zwykł wchłaniać czas,
a kto wchłonięty nie ma czasu, by
żegnać się, więc po to przyszedłem,
po czasie, ale jeszcze, by zatrzymać czas.

Witajcie znowu, siadajmy do stołu,
wy z czasu, który już dawno przeminął,
ja z czasu, który wciąż jeszcze się tli,
siadajmy, mówmy, patrzmy na swe twarze,
na których pleśń i uśmiech, bo przecież
po to przyszedłem, aby razem siąść.


Nie śniła się zima

        Śniła się zima
        Mickiewicz

Nie śniłem już. Nie śniła się zima,
choć zima była, lecz ja już nie śniłem.
W domu, przy stole, mama poszła gdzieś,
ja, pięcioletni, jem śniadanie, sam.

Każdy kąt mówi swą straszną opowieść,
drzwi skrzypią, w okna zaglądają cienie,
ktoś wszedł, trzaski z drugiego pokoju,
i słychać dziwny odgłos ciężkich kroków.

Uciekać! Prędzej, nim nadejdą oni,
o strasznych oczach, upiornym uśmiechu.
Do mamy, boso, przez parzący śnieg,
bo już nie śniłem, zima się nie śniła.


Czytam umarłych

        Mój nieocalony
        Ficowski

Czytam umarłych, których nie czytałem
za młodu, nigdy, nawet w późnym wieku,
ich mowa niczym smak piołunu, który
rósł kiedyś w kępach, pod płotem, w ogrodzie.

I smak ten dzisiaj odnajduję w wierszach,
tak samo gorzki, tak samo niechciany,
łączy nas upływ, czas, którego nie ma,
jak nie ma wierszy, piołunu, ich, mnie.


Tak, wyłącznie sen

        Czas na mnie
        Różewicz

ostatnie słowo?
ostatnie, być może

i już nic więcej?
pewnie nic, niestety

tylko milczenie?
tak, milczenie tylko

i sen?
tak, wyłącznie sen

a przebudzenie?
nie, nic


Odchodzą

        Kto jest poetą
        Różewicz

odchodzą
dzisiaj znów

już słabo pamiętam
twarze zdarzenia

czas zamknął się w czasie
który odszedł

już słabo pamiętam
rozumiem

piszę ten wiersz
o kim

o tym co odszedł
i odejść nie może


Dwie krople

        Nic dwa razy
        Szymborska

musi się rozerwać
żeby można zszyć

i musi odejść
by mogło powrócić

musi być łza
by zajaśniał wzrok

i warg stężenie
by rozbłysnął uśmiech

dwie krople wody
jedna zawsze z drugą


Jak

jak rozmawiać
i z kim

gdzie się rozłożyć
wyłożyć

tu słońce
tam cień

tu ty
tam ja


Ja tam, ty tu

ja tam,
ty tu,

ty tam,
ja tu,

o, śmierci niemądra,
nie bolą cię nogi
w tym ciągłym gonieniu?


Jesień

        Dzień jesienny
        Rilke, przeł. Mieczysław Jastrun

Panie: już czas. Nabrzmiewają chmury
i szum się wzmaga. Nadchodzi wichura,
drzewa rwą gałęzie, z dala wrzeszczy morze.

Pozwól uspokoić serce,
niech nie lęka się przed burzą.

Powiedz mu: nie lękaj się, to tylko burza,
i może się uspokoi.

Więc kto jest w domu, niech się nie lęka,
a kto do niego zdąża, niech go odnajdzie.

Czytając wiersz, ślepiąc po literach,
pozwól, by wichura i wrzask morza,
uspokoiły się, już.


Milczenie

Milczenie?

Twój brak głosu.


Koniec

To jest mój ostatni tomik,
napisałem, ile napisałem,
minęło lat czterdzieści,
koniec marzeń,

wystarczy.
——————————————————-

Wiersze tygodnia redaguje Stefan Jurkowski
stefan.jurkowski@pisarze.pl

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko