Andrzej Walter – Grudniowe przemijanie

0
437
Andrzej Walter
Fot.: ze zbiorów autora

   Niełatwo w naszym narcystycznym świecie utrwalać iskierkę nadziei Bożego Narodzenia. Coraz trudniej przeciwstawić się kulturze nicości, która jakże często przysiada przy Wigilijnym stole i panoszy się jako dosyć niemiły i nieproszony gość. A tu nagle minął znów kolejny rok, rok, w którym miał się przecież wydarzyć kolejny koniec świata, rok, w którym atomowy kataklizm miał zdmuchnąć nas wszystkich z powierzchni tej ziemi, i oto już prawie minął ten rok, a rok kolejny znowu tuż tuż i znów coraz bliżej. Co nam przyniesie?

   Czarne myśli i smutny dekadentyzm tych jakże ciekawych czasów rozpraszają nasi najbliżsi oraz … książki – ci milczący przyjaciele naszego życia. Milczą przecież tylko pozornie i tylko dla tych, którzy pozwalają im ginąć na śmietnikach historii.

   A ja chciałbym, aby było, jak pięknie napisał Józef Baran w swoim ostatnim, wręcz jeszcze ciepłym tomie „Pokój i wojna” (Warszawa 2022) w wierszu go otwierającym

Pochwalone niech będą dni minione i dni, które nadchodzą

… te wszystkie przeszłe dni
co pojawiają się
byś je wychwytywał
co świt na lasso
jak mustangi
i ujarzmiał
choć wierzgały
i stawały dęba

   O tak. Niech będą pochwalone, bo te dni to przecież prezent, to subtelny dar, który otrzymaliśmy, aby pełniej żyć, a życie to wypełniać pięknem i zachwytem. Są bowiem trzy fundamenty naszego sensownego istnienia: dobro, prawda i piękno. Zwrócił mi na to uwagę podczas ostatniego naszego spotkania Janek Strządała, znakomity gliwicki poeta, który przywołał może nieco przykurzoną w dzisiejszych niespokojnych czasach myśl Platona. Podzieliłem się tą myślą z Wami, drodzy czytelnicy w wywiadzie, którego udzieliłem ostatnio w Jamie Michalikowej Irenie Kaczmarczyk – krakowskiej poetce i publicystce, ale nie przywołałem ważnego kontekstu czerpania z Platona, a poprawił mnie w sensie pozytywno-uzupełniającym ( i słusznie) mój kolejny dobry przyjaciel Waldemar Hładki – krakowski poeta, profesor medycyny, człowiek wielkiego formatu i można powiedzieć słynne – człowiek renesansu, aktywista, marzyciel i idealista, który przywołał nam te ważne podstawy bytu lapidarnie wyjaśniając: (potraktujmy to jako uzupełnienie przywołanego wywiadu, ale i dobra, potrzebna dziś lekcja)

   „Dobro, Prawda i Piękno są podstawowymi ideami tzw. Szkoły Platońskiej. Autorem był Platon. “Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia – Platon”,
   Na początku jest dobro – przynajmniej według Platona. Pisze on w Timajosie: „Jeśli ten świat jest piękny, a jego konstruktor jest dobry, jasno stąd wynika, że patrzył na model wieczny. […] Świat bowiem jest rzeczą najpiękniejszą spośród zrodzonych, a jego budowniczy jest najdoskonalszą z przyczyn” . Powstaje pytanie, dlaczego demiurg powołał świat do istnienia. „Odpowiadamy: był dobry. A kto jest dobry, nie odczuwa nigdy żadnej zazdrości wobec nikogo”.
   Model wieczny, na który patrzył budowniczy, to świat idei: „na szczycie świata myśli stoi idea dobra – pisze Platon – ona jest dla wszystkiego przyczyną wszystkiego, co słuszne i piękne, że w świecie widzialnym pochodzi od niej światło i jego pan, a w świecie myśli ona panuje i rodzi prawdę i rozum” . Świat stworzony przez Dobro, przez Dobrego, jest dobry i piękny.
   Piękno i dobro zostają utożsamione ze sobą, bo: „co dobre, to i piękne” , jedno i drugie jest najwyższym celem pragnień, dążeń i miłości, dopiero wtedy „życie jest coś warte […], gdy człowiek piękno samo w sobie ogląda”.

   Otóż to. Żyjemy przecież po to, aby to życie było coś warte, aby czuć sens, cel, znać kierunek i motywację owego zmierzania do… No i zatoczę koło powracając do poezji Janka, który w swoim ostatnim świetnym tomie „Milczenie” (Katowice 2021) napisał cudowny wiersz „Obłok”

zobaczysz
gdzieś tam jest wszystko
wycofaj się

wyjdź i milcz
spójrz wstecz odwróć twarz

wtedy zmieni się punkt
sprawy się wyprostują
zło się oddali

będziesz stąpał lekko
otwierał okno za oknem

wszystko można naprawić
każde zło

zjawi się bliskość
i czułość

żyjemy właśnie po to

budzisz mnie
jesteś

każdy ma tę moc
czasem długo trzeba błądzić
błędy to energia
obrotowa

obraca wszechświat
w stronę początku

proste

za każdym razem
kiedy zamykasz oczy
otwierasz
żeby powstać z martwych

   Ten oto wiersz to jakby nasza „rozmowa” kochany czytelniku. Rozmowa dla ludzkości. Szkoła powstawania z martwych. Ujarzmiania dni. Szkoła dobra, prawdy i piękna. Bliskości i czułości. Każdego zła, które można naprawić. Jeśli chcemy, jeśli wybierzemy, jeśli staniemy „po jasnej stronie mocy”. Czy trzeba nam czegoś więcej na ten przyszły rok oprócz takich myśli, kilku książek, szczypty poezji, miłości, wiary i nadziei? Pochwalone niech będą dni minione i dni, które nadchodzą. Wtedy możemy tak powiedzieć, tak pomyśleć i pójść, odważnie pójść … w jutro. Pomimo bólu, lęku i rozterek. Trzymam w dłoniach kolejny dobry tom, tom nowej początkującej autorki, dla wyrównania szali poezji – tom Joanny M. Vorbrodt – poetki, autorki tekstów piosenek, kompozytorki i fenomenalnej wykonawczyni poezji śpiewanej, która pisze:

A podobno świat to czarowne miejsce

trzepocze się świat
jak dziki ptak
co spadł
między ogrodowe krasnale
a blaszaną konewkę

nie może odfrunąć
ze szklanej uwięzi

z więzi
pozostał zwinięty kłębek
poszarpanej nici
od igieł

każdy ścieg to ból
wywołujący dreszcz i siarczystą wiązkę
i bezsens

   No właśnie. Pojawia się strach i ból i bezsens. Świat dziś to właśnie takie nieco nieprzyjazne miejsce. Stechnicyzowany, niby higieniczny, elektroniczny, potęgujący oceany fejsbukowej samotności i pozornej wspólnoty instagramowego podglądactwa. Pozostaje nam ucieczka we własny świat. Nasza nowa emigracja wewnętrzna jest pewnego rodzaju tratwą ratunkową. Tyle, że przecież jest nas więcej, dużo więcej. Poezja może być pomostem między nami, może wyrażając lęki, obawy i nadzieje połączyć nas w jakąś wspólnotę. Nastąpi to jedynie wtedy, kiedy będziemy upowszechniać te teksty, ważne teksty, wiersze istotne, aktywne i gorące.

   W tym momencie pozwolę wejść w słowo poetce z Wągrowca – Małgorzacie Osuch z Jej ostatniego (bardzo dobrego) tomu „Bilety czasu” (Wągrowiec 2022)

Od czasu do czasu

zamknijmy się w pokoju
ciszy

tam gdzie nie słychać
tanga La Comparsita
jazgotu pseudosalonów
hałasu
tandetnych autostrad wiodących podobno
do nieba lepszych sukcesów
od tych i owych

– usłysz szum lasu
świergot wodospadu
i przejrzystą kroplę która
opada na liść słowa

czytajmy poetów

   Otóż czytajmy ich nie od czasu do czasu. Czytajmy zawsze, ciągle, nawet codziennie. Przecież można oprócz wszystkiego innego czytać dziennie jeden wiersz, z wybranego losowo tomu, jeden wiersz, tych kilka słów zalążku rozważań i myślenia. Myślenia innego niż myślenie „tym światem” z jego pośpiechem, wojnami, zasadami wygranej silniejszego. W poezji bowiem pomimo smutku przemijania mieszkają – dobro, prawda i piękno, oczywiście nie w każdej i inie zawsze i nie wszędzie, ale to już kwestia doboru lektury, doboru autora, bądź autorów, doboru tomu. Jest to możliwe, jeśli się chce.

   I na koniec, przed eksplozją nadejścia Nowego 2023 Roku, pochylmy się nad tym grudniowym przemijaniem, nad krótkim, szarym i zimnym dniem, nad zimową depresją lęku, nad tymi, którzy niedawno od nas odeszli. Jak boli dziś, że ich już nie ma…

   Znowu pogrzeb

Miałem pięć lat
Kiedy na podwórku
Chowaliśmy wróbla
Pamiętam jego zwichnięte
Skrzydła
I koralik oka

Teraz grzebiemy przyjaciela
Składamy mu skrzydła
I patrzymy
Jak ziemia
Otwiera się i zamyka
Jak nasze usta

Ze strachu
Chowamy głowy
W piasku słów

    To wiersz znakomitego poety Mieczysława Jastruna ze starszego już nieco, acz doskonałego w treści tomu „Jakby nigdy nic” (Warszawa 2010).

   Tak oto, jak już wspomniałem ze swoją i wierzę, że Waszą ukochaną poezją nieco raźniej może przebrnąć poprzez „grudniowe przemijanie”, kończąc kolejny rok melancholią i rozmyślaniem o dniach, które były, o ludziach, którzy od nas odeszli, o dobru, prawdzie i pięknu,   potęgowanych aurą i depresją czasów, czy traumami bólu, lęku bądź samotności, a być może jakichś konfliktów nawet z najbliższymi, te słowa kilku wierszy niech wpiszą w Was nadzieję.

   Żyjemy dla bliskości i czułości, dla tych kilku słów, bo przecież wszystko można naprawić, każde zło.  To wydaje się takie proste i zarazem jest tak bardzo skomplikowane.

   Życzę Wam, drodzy Czytelnicy na ten Nowy 2023 Rok – wielu mądrych słów, świetnych tekstów – w pisaniu i w lekturze, fantastycznych powieści, felietonów, wierszy i wszelkiej weny w twórczości pisarskiej, ale życzę też trzymania się tych fundamentów – dobra, prawdy i piękna oraz spotkania znów za rok – ze sobą i z grudniowym przemijaniem. Przemijanie też może być piękne i prawdziwe.

Andrzej Walter

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko