Ignacy Krzemiński-Iwan – Mickiewicz i Moniuszko na wspólną nutę

0
115

W  kolejnym artykule podejmującym temat syntezy sztuk, chciałbym się skupić  na muzyce i literaturze, które na stałe zagościły w polskich domach. Trudno o lepsze i bardziej polskie połączenie niż muzyka Stanisława Moniuszki oraz wiersze Adama Mickiewicza.

Tematem moich rozważań będą Śpiewniki Domowe Moniuszki. Kompozytor rozpoczął swoją pracę nad utworami w 1840 roku, niedługo po tym jak zamieszkał wraz ze swoją żoną w Wilnie, gdzie pracował jako organista w jednym z kościołów. Sama idea rozpoczęcia pracy niosła ze sobą przesłanki pracy u podstaw. 12 powstałych zbiorów zawierało w sobie pieśni, na głos z fortepianem, pisane do słów najwybitniejszych polskich poetów. Miały one za zadanie wnosić do polskiej domów, muzykę mniej tandetną, a bardziej wykwintną. Sam Moniuszko w ten sposób opisał swoje dzieła: „Śpiewnik mój zawierać będzie zbiór śpiewów na jeden głos z towarzyszeniem fortepianu. Wiersze Starałem się wybierać z najlepszych poetów. (…) Nawet słabsza muzyka, która się mniej szczęśliwie uda, przy poezji zyszcze dla siebie pobłażanie; a to co jest narodowe, krajowe, miejscowe, co jest echem dziecinnych naszych przypomnień, nigdy mieszkańcom ziemi, na której się urodzili i wzrośli, podobać się nie przestanie.

W tym artykule chciałbym się zająć analizą szóstego śpiewnika domowego, a dokładniej trzech wybranych pieśni, napisanych do słów poezji Mickiewicza.

Do Niemna

Jest to pieśń zadedykowana przez kompozytora dla Wincenty z Żółkowskich Zawadzkiej. Była to pisarka i kucharka, która wydała książkę „Kucharka litewska”. Sam sonet, do którego została skomponowana muzyka, został napisany w Szczorsach, na co wskazuje własnoręczny dopisek poety. Szacuje się, że utwór powstał po 1819 r. Co ciekawe, Moniuszko sięgnął po tekst zmieniony, wydany w Moskwie w 1826 r.

Utwór został napisany w metrum 12/8. Początek to wstęp fortepianu, który poprzez rozpisane szesnastkowe wartości oraz pasaże, ma za zadanie imitować kołysanie na lekkich falach. Po tym wchodzi głoś solowy, który wyśpiewuje cała pierwszą zwrotkę, stanowiącą hołd dla rzeki. Fortepian w tym czasie kontynuuje, bardzo subtelne odgłosy płynącej wody. Druga zwrotka jest wspomnieniem o Laurze, chodzi tu oczywiście o muzę Mickiewicza, którą była wówczas Maryla Wereszczakówna. Już od pierwszego wersu możemy zauważyć różnicę, akompaniament jest bardziej podniosły. Już w drugim wersie, Moniuszko, aby podkreślić wagę słów Lubiła włos zaplatać, i zakwiecać skronie, dokonuje zabiegu modulacji, czyli podwyższenia melodii o parę stopni muzycznych wzwyż. Najważniejszym momentem w drugim akapicie wiersza jest fraza Tu obraz jej malowny w srebrnej fali łonie, / Łzami nieraz mąciłem, zapaleniec młody. W tym momencie kompozytor dokonuje nagłego załamania harmonicznego oraz agogicznego, po to, aby podkreślić smutek poety. Następnie, jest powrót do sielankowego wręcz charakteru utworu. Dopiero na ostatnią strofę, Moniuszko chcąc podkreślić burzliwość uczuć i wybuch emocji poety, zawiesza narrację muzyczną, aby jeszcze bardziej móc uwypuklić tekst. Utwór kończy fortepian, który odpowiada soliście, tą samą melodią, która kończy się zawieszeniem harmonii, która można porównać do znaku zapytania.

Moja Pieszczotka

Jest to utwór napisany w metrum 3/8. Pieśń rozpoczyna fortepian, który przypomina melodie z nakręcanych pozytywek. Utwór ma charakter bardziej rozrywkowy i stanowi przerywnik pomiędzy długimi balladami. Można pokusić się o tezę, że głos solowy przekomarza się z akompaniującym mu fortepianem. Jednak w wersach Nie śmiem przerywać, nie śmiem, nie śmiem odpowiadać,/ I tylko chciałbym słuchać, słuchać, słuchać oraz Usta pomykam i słuchać nie żądam, / Tylko całować, całować, całować, solista wyśpiewuje słowa bardzo powoli, rozciągając je po to, aby oddać rozmarzenie podmiotu lirycznego. W tym momencie partia fortepianu zmienia harmonie na bardziej subtelną i pastelową barwę. Zwieńczeniem utworu jest powrót do biesiadnego nastroju, który był już zaprezentowany na początku utworu, poprzez skoczną partię instrumentalną.

Sen

W tym utworze Moniuszko postanowił skupić się na słowie. Akompaniament jest bardzo ubogi, stanowią go głównie rozłożone pasaże. Jednak bardzo ciekawym zjawiskiem jest zastosowanie u Moniuszki tzw. akordu chopinowskiego oraz zakończeń charakterystycznych dla takich pieśni Chopina jak „Życzenie”. W samym tekście warto wyjaśnić słowa Kiedy mi każą mogiłę porzucić. Chodzi tu o dzień Sądu Ostatecznego. Utwór jest bardziej nokturnem, który ma nas wprowadzić w stan zamyślenia.

Polecam pieśni w wykonaniu barytona Mariusza Godlewskiego oraz młodej mezzosopranistki Karoliny Borowczyk.

Do Niemna https://www.youtube.com/watch?v=wjOT0bI5J_0

Moja Pieszczotka https://www.youtube.com/watch?v=tgcL4KEgJCs

Sen https://www.youtube.com/watch?v=vlez6YXCOfE

Do Niemna

Niemnie, domowa rzeko moja! gdzie są wody,
Które niegdyś czerpałem w niemowlęce dłonie,
Na których potem w dzikie pływałem ustronie,
Sercu niespokojnemu szukając ochłody?

Tu Laura, patrząc z chlubą na cień swej urody,
Lubiła włos zaplatać i zakwiecać skronie,
Tu obraz jej malowny w srebrnej fali łonie
Łzami nieraz mąciłem, zapaleniec młody.

Niemnie, domowa rzeko, gdzież są tamte zdroje.
A z nimi tyle szczęścia, nadziei tak wiele?
Kędy jest miłe latek dziecinnych wesele?

Gdzie milsze burzliwego wieku niepokoje?
Kędy jest Laura moja? gdzie są przyjaciele?…
Wszystko przeszło, a czemuż nie przejdą łzy moje!


Moja pieszczotka

Moja pieszczotka gdy w wesołej chwili,
Pocznie szczebiotać i kwilić i gruchać :
Tak mile grucha, szczebioce i kwili,
Że nie chcąc słówka żadnego postradać,
Nie śmiem przerywać, nie śmiem odpowiadać,
I tylko chciałbym słuchać, słuchać, słuchać. 

Lecz mowy żywość gdy oczki z apali,
I pocznie mocniej jagody różować,
Perłowe ząbki błysną śród korali :
Ach! wtenczas śmielej w oczęta poglądam,
Usta pomykam i słuchać nie żądam,
Tylko całować, całować, całować.


Sen

Chociaż zmuszona będziesz mnie porzucić,
Jeżeli serca nie zmienisz w kochaniu,
Rzucając nawet nie chciej mnie zasmucić
I rozstając się, nie mów o rozstaniu!

Przed smutnem jutrem, niech jeszcze z wieczora
Ostatnia spłynie na pieszczotach chwilka;
A kiedy przyjdzie rozstania się pora,
Wtenczas trucizny daj mi kropel kilka. 
Do ust twych usta przycisnę; powieki

Zamykać nie chcę, gdy mię śmierć zamroczy;
Niechaj rozkosznie usypiam na wieki,
Całując lica, patrząc w twoje oczy.
A po dniach wielu czy po latach wielu,
Kiedy mi każą mogiłę porzucić,

Wspomnisz o twoim sennym przyjacielu
I zstąpisz z niebios, aby go ocucić.
Znowu mię złożysz na twem łonie białem,
Znowu mię ramię kochane otoczy;
Zbudzę się, myśląc, że chwilkę drzemałem,

Całując lica, patrząc w twoje oczy. 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko