Michał Piętniewicz – List do Zygmunta Ficka o tomiku „Noc, która nie śpi”

0
181
Michał Piętniewicz

“Noc, która nie śpi” – być może Twój najlepszy tomik.
Znakomity. Pełno precyzji w nim – precyzji mroku i światła. A wszystko skąpane w łagodnej, metafizycznej frazie, otulającej jak światło wieczornej lampy, dziwnej lampy, metafizycznej lampy. Nienaiwna dobroć, tak określiłbym zawartość tego tomiku, plus mistrzostwo poetyckiej frazy. Dwa kolory, światłości i ciemności, które nie mają koloru, trzeba domyśleć się ich barwy. Czym w ogóle jest barwa? Być może barwa jest dobrocią, być może właściwą barwą barwy jest dobroć. A lodowata świętość? Ocieplona przez nienaiwną dobroć, która od środka żarliwie rozżarza.
Żarliwość słońca w cieniu i świetle, żarliwość wiary w celowość życia, żarliwość kreacji. Świat wykreowany, który nie śpi, który jest w nocy i nie odpoczywa, idzie głęboko i szeroko, a jednocześnie cały w sobie się zawiera, jak wypełniony nieskończonością kosmos, który stale się rozszerza, jak Twoje wiersze. Chciałbym tak nie spać, jak te wiersze, snem, który ciągle śni, marzy, kreuje, tworzy pejzaże nocne. Jak śpi noc? Może w ogóle nie śpi. Może cały czas czuwa w swojej dobroci i świętości, w nieskończonym pejzażu oświetlonym przez pokojową lampę? Nie ma końca ten tom i nie ma początku, choć dzieje się od początkowej jabłonki (genialny wiersz) do jakiegoś końca, jak w biblijnym paradygmacie. Jak w Księdze Rodzaju. Poemat genezyjski? Księga Genezis zawarta w tym szczuplutkim tomiku? Żarliwe słońce duszy oświetla te pejzaże rozczulone przez noc, ale one już nie są zimne, chłodne, lodowate, one śpią i ciągle coś marzą, tworzą, kreują, powołują do życia nowy początek i koniec, nową nieskończoność w starej baśni. A to nowa baśń, baśń wyśpiewana dla nocy, która nie śpi.

[Biblioteka Toposu, 2021].

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko