Wiersze tygodnia – Eligiusz Dymowski

0
160
Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska

Chwila

nie ufaj dłoniom
są zwinne i niepewne
do wiatru podobne

to serce
szepcze miłość


***
ciągle ktoś mnie opuszcza
ktoś odjeżdża ode mnie

Stanisław Raginiak

a ty mi choć w snach muszlę podaruj
wyplutą z otchłani morza
i nie dziw się że wciąż tęsknię
do rześkiego wiatru nad ranem
jak wtedy
gdy włócząc się po pustej plaży
szukałem z nadzieją
twoich odbitych stóp na piasku


Wychodząc z sali szpitalnej

matka umarła
– wykrztusiła łamiącym się głosem –
teraz to już sprawa Boga
mnie pozostał ból


Podróż przez rzekę Acheron

dobijając do brzegu
na końcu cienia znajdziesz drzwi

otwieraj je powoli oraz z godnością
niepewny ruch może rozproszyć Światło

bądź czujny i uważny
i nie pukaj za wcześnie

tam każdego proszą pojedynczo


Wigilia 2020

tej zimy
śniegu było jak na lekarstwo

pozakrywane ludzkie twarze
udawały szczęśliwych
a strach i niepewność
zaglądały w oczy
pustych kościołów

w kącie wszak pachniało już jodłą
i kolędą szumiało słowo

tylko odwieczny Stwórca
wypatrując gwiazdy
po raz kolejny układał
tajemniczy plan zbawienia
świata


Lekcja z Norwidem

Ty co doceniasz –
                        potęgę w prostocie
                        prawdomówności
                        szczerym miłowaniu

spójrz –
            na glinianych nogach
            chwiejny świat w głupocie

pozwól aby chociaż
mała grudka ziemi
wierną pozostała
w swym owocowaniu


Jeżeli nie możesz

jeżeli nie możesz swojego życia
oczyścić w prawdzie
bo słowa się plączą
od wielości znaczeń
gdy siły słabną
bo wielkie sztormy
porywają żagle i rzucają w morze
i ludzie kłamią
bo każdy chce przeżyć

przynajmniej wtedy
zatrzymaj się i pomyśl
jak wielką jest świętość
by jeszcze jej bronić
w stykaniu się ze światem


Ciekawość

rozkroiłem serce
za bardzo uciskało w dołku

naiwny

chciałem uwierzyć w świat
bez serca


*       *       *

            Tym, których kiedykolwiek zgorszyłem

Mój Boże
tyle łask
a wdzięczność żadna

tyle słońca
lecz ciągle w ciemności
i jeszcze te gwoździe
które noszę w kieszeni
by Cię przybić do
KRZYŻA


O poranku

sznur białych czapli krąg zatoczył
tak jak to czynią przed odlotem
zobacz
z tych wspomnień szal utkamy
na chłodną jesień
ciepłą wiosnę

i przed ołtarzem uklękniemy
cichych nadziei jak w kościele
by wieczorami
śpiewać Panu
hymn codzienności
z uwielbieniem

Wiersze tygodnia redaguje Stefan Jurkowski
stefan.jurkowski@pisarze.pl

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko