Wiesław Łuka rozmawia ze zwierzętami ludzkim głosem

0
199

Czas Bożego Narodzenia w tradycji i obrządku polskim wyróżnia nas z całą pewnością pozytywnie na tle sąsiednich i odleglejszych krajów europejskich. Bardzo niewiele mamy tak pozytywnych wyróżnień. Cóż by to były za nagie Święta bez wigilijnego opłatka i kolędowania? Do tego dorzućmy jeszcze choinkę i karpia w kilku wersjach na białym obrusie rodzinnego stołu. Przykro zauważyć, że jednak i ta tradycja powoli odpływa.

Lubię wspomnienia i dygresje: Miałem w pierwszą, powojenną wigilię 1945roku cztery lata. Przy dwóch  połączonych stołach babcia Julia Łuka, ojciec Stanisław, najstarszy brat Henryk już z żonę Ireną i trzech starszych braci; mama Anastazja jak zwykle – to przy stole, to przy kuchni.  Ojciec stawia mnie na krześle i mówi: Kazik  (na drugie mam Kazimierz) jesteś już od miesiąca przedszkolak, masz swoje trzy minuty… Śpiewam kolędę W żłobie leży. Skąd mogłem wówczas wiedzieć, że ta właśnie kolęda jest  najstarsza z polskich? Przypisuje się  jej autorstwo księdzu – kaznodziei, Piotrowi Skardze.

Zacznę jednak od najstarszej w języku polskim, ale przetłumaczonej  z łaciny lub języka czeskiego (1424):  Zdrow bądź Panie

„Zdrow bądź, krolu anjelski// K nam na świat w ciele przyszły,// Tyś zajiste Bog skryty,//W święte czyste ciało wlity.//Zdrow bądź, Stworzycielu//Wszego stworzenia,//Narodziłś się w ucierpienie//Prze swego luda zawinienia.//, ot Panny//Jenżeś się narodził za ny.// zdrow bądź, Jesu Kryste, krolu,//Racz przyjęć naszę chwałę.//Racz daci dobre skonanie //

Czytamy w tych strofach poważne treści teologiczno – ewangeliczne posłane dorosłemu odbiorcy. Autor, Jan Szczekna przypomina  mu nie tylko wyjątkowe, boskie przymioty narodzonego Dziecka, ale również człowieczą powinność refleksji nad przyszłym, własnym „skonaniem”. Czyli Bogu chwała, a człowiekowi przestroga.

*

Zatem – wracam do  najstarszej, oryginalnie polskiej kolędy:. W żłobie leży(wiek XVI/XVII, melodia powstała podobno do koronacyjnego poloneza królewskiego, Władysława IV Wazy).”:„… Pastuszkowie przybieżeli kolędować Małemu// Jezusowi Chrystusowi…//… Pastuszkowie przybywajcie,// Jemu wdzięcznie przygrywajcie…// My zaś sami z piosneczkami za wami pospieszymy// A takiego Maleńkiego niech wszyscy zobaczymy //… Jak ubogo narodzony//
Płacze w stajni położony// Więc Go dziś ucieszymy…//

Piosneczka posłana głównie dzieciom, by śpiewały ją  Małemu przy betlejemskim żłóbku, ubogo narodzonemu i w dodatku płaczącemu. W treści i melodyce utworu przebija już siedemnastowieczny sentymentalizm.

*

 Dość długo nie pojawiały się nowe utwory bożonarodzeniowe. Przypadek sprawił, że tuż przed II rozbiorem Rzeczpospolitej usłyszano nową, a kazało się, najpiękniejszą,  kolędę polską w kościele farnym w Białymstoku (1792). Utwór Bóg się rodzi  powstał w klasztorze bazylianów w Supraślu. Został napisany przez Franciszka Karpińskiego na zamówienie księżnej, marszałkowej Izabeli Czartoryskiej – Lubomirskiej.

*

Historycy twierdzą, że autorem pierwszych, europejskich  kolęd był w Asyżu św. Franciszek, który w pierwszej połowie XIII wieku urządził także pierwszą w krajach chrześcijańskich szopkę bożonarodzeniową. Miała ona za zadanie przyciągnąć do kościołów dziatwę.

Zatem Bóg się rodzi w podniosłym i tajemniczym brzmieniu poetyckich oksymoronów, czyli strof z wyrazami przeciwstawnymi („ogień krzepnie” … „blask ciemnieje”) powtarzaną strofą ewangeliczną od Jana Ewangelisty o „słowie, które stało się ciałem”. Ostatnia zwrotka kolędy, przepojona treścią społeczno – polityczną szybko przybrała charakter prawie hymnu narodowego w czasach porozbiorowych kiedy to po trzecim rozbiorze (1795) władza carska zabroniła śpiewu hymnu polskiego. Podobne zjawisko zostało powtórzone w czasie II wojny  światowej i okupacji niemieckiej. Wtedy ostatnią zwrotkę namaszczano po raz drugi jako hymn  narodowy.

Bóg się rodzi, moc truchleje// Pan niebiosów obnażony//
Ogień krzepnie, blask ciemnieje//Ma granice – Nieskończony//Wzgardzony – okryty chwałą//Śmiertelny król nad wiekami//A Słowo Ciałem się stało//
I mieszkało między nami//

Cóż masz, niebo, nad ziemiami?//Bóg porzucił szczęście swoje//Wszedł między lud ukochany//Dzieląc z nim trudy i znoje//Niemało cierpiał, niemało//
Żeśmy byli winni sami// A Słowo Ciałem się stało//
I mieszkało między nami//

Podnieś rękę, Boże Dziecię// Błogosław ojczyznę miłą//
W dobrych radach, w dobrym bycie//Wspieraj jej siłę Swą siłą//Dom nasz i majętność całą//I wszystkie wioski z miastami//A Słowo Ciałem się stało//I mieszkało między nami//

*

Nie było miejsca dla Ciebie,

Kolędę napisał w Krakowie jezuita Mateusz Jeż w 1932 roku. Na melodię skomponowaną przez innego jezuitę Józefa Łasia teks czekał lat sześć, do roku 1938. Po raz pierwszy wykonał ją chór gimnazjalny w Domu Sodalicyjnym w Nowy Sączu w 1939 roku. Wykonanie stało się wielkim sukcesem utworu. Ten sukces nic nie stracił ze swojej siły do dziś; szczególnie w tamtym regionie. Fakt ten miał ogromny wpływ na późniejszą popularność kolędy właśnie w regionie nowosądeckim.  Po dziś dzień, jest najchętniej śpiewanym utworem z repertuaru bożonarodzeniowego w regonie podkarpackim.

Nie było miejsca dla Ciebie,
w Betlejem w żadnej gospodzie.
I narodziłeś się Jezu,
w stajni w ubóstwie i chłodzie.

Nie było miejsca choć szedłeś,
jako Zbawiciel na ziemię,
by wyrwać z czarta niewoli,
nieszczęsne Adama plemię.

Nie było miejsca choć szedłeś,
ogień miłości zapalić,
i przez swą mękę najdroższą
świat od zagłady ocalić.

 Gdy lisy mają swe nory
i ptaki swoje gniazdeczka
dla Ciebie miejsca nie było,
musiałeś szukać żłóbeczka.
A czemuż, Jezu, na świecie,
tyle łez, jęków, katuszy?
Bo nie ma miejsca dla Ciebie,
w niejednej człowieczej duszy.

O tych „łzach, jękach i katuszy” po raz pierwszy usłyszałem w gabinecie biskupa Tadeusza Pieronka.  Ładne lata temu robiłem  wywiad, z ekscelencją dla Sztandaru Młodych, właśnie przed Bożym Narodzeniem i purpurat dał wykład do dwuwiersza: „… A czemuż, Jezu, na świecie tyle łez, jęków, katuszy… Biskup zapytał mnie: Jak sądzę, dlaczego tyle łez na świecie…? Próbowałem odpowiedzieć jąkając się:  Jestem agnostykiem, za mało wiem… nie wojuję z Panem Bogiem, który jest Wielką  Tajemnicą – i tyle mam do powiedzenia… Do dziś nie wiem Nie wiem, dlaczego Wszechmocny Pan dopuszcza tak dużo  zła na świecie?…Na własne usprawiedliwienie, może nawet dla własnej pociechy  przypominałem ekscelencji , że nawet wieszcz Mickiewicz w Wielkiej Improwizacji z  III części Dziadów  również wyraził wielki  kłopot z wyjaśnieniem tej fundamentalnej dla teologii kwestii: Konrad z Dziadów nie wie, czy Bóg jest  tylko mądrością, czy w równym stopniu miłością… Może – gdyby bardziej kochał człowieka, to by więcej okazał mu miłości i mniej go doświadczał cierpieniem.

Biskup Pieronek wykazał się  zrozumieniem mojego wywodu.   

*

Oj maluśki , maluśki   Oj, Maluśki, Maluśki

Tekst tej pastorałki pojawił się w ostatnich latach XVIII wieku w krakowskim klasztorze sióstr franciszkanek. Jest to utwór znakomicie nadający się do usypiania dzieci w kołysce. Było sporo jego wersji. Matka nad kołyską usypiająca dziecko mogła mieć kłopot z wyjaśnieniem rocznej czy dwuletniej pociesze  dlaczego Jezusek przyrównany jest do rękawiczki czy do smyczka. Albo dlaczego na ziemi dziecko może „się zasilić tylko samym głodem”, a ugasić pragnienie „gorzkimi łzami.  

Oj, maluski, maluski, maluski, jako rękawicka
Alboli tyz jakoby, jakoby kawałecek smycka.

Cy nie lepiej by tobie, by Tobie siedzieć było w niebie
Wsak Twój Tatuś kochany, kochany nie wyganiał Ciebie.

Śpiewajcie i grajcie mu
Małemu, małemu

Tam wciornaska wygoda, wygoda, a tu bieda wsędzie,
Ta Ci teraz dokuca, dokuca, ta i potem będzie.

Tam Ty miałeś pościółkę, pościółkę i mietkie piernatki,
Tu na to Twej nie stanie, nie stanie ubozuchnej Matki.

Tam kukiołki jadałeś, jadałeś z carnuską i miodem,
Tu się tylko zasilać, zasilać musis samym głodem.

Tam pijałeś ceć jakie, ceć jakie słodkie małmazyje,
Tu się Twoja gębusia, gębusia łez gorskich napije.

Tam Ci zawse słuzyły, słuzyły prześlicne janioły,
A tu lezys sam jeden, sam jeden jako palec goły.

Hej, co się więc takiego, takiego Tobie, Panie stało,
Ześ się na ten kiepski świat, kiepski świat przychodzić zachciało
 

Spiewojciez i grojciez mu
Dzieciątku
Małemu

*

Lulajże Jezuniu …

Kolejna śpiewka przepełniona klimatem sentymentalizmu. Przywołuję ją, bo to chyba jedyna polska kolęda, którą – jeśli się nie mylę – któryś  z wielkich Europejczyków zauważył i wprowadził do swego repertuaru, Powtarzam – jeśli się nie mylę – był nim kilkadziesiąt lat temu Placido Domingo, jeden z trzech wielkich tenorów europejskich. On „ na chwilę” włączył Lulajże do swego repertuaru. Nie wykluczone, że dwudziestowiecznemu tenorowi  pomógł” dziewiętnastowieczny Fryderyk Chopin, który fragment tej sentymentalnej kolędy włączył do swego scherca h-mol op.20. W  pięknym utworze Chopina śmiało mógł szperać Pacido Domingo i wyszperał. Tak sobie myślę, ale to było dawno, więc może wszystko zmyśliłem, czego nie jestem pewny. W każdym razie ten sentymentalny utwór jest jedną z najpopularniejszych kolęd. Dokonywano na jej bazie jakichś przeróbek. Można nawet przeczytać, że przerobiono ją również na pieśń patriotyczną, śpiewaną podczas strajku szkolnej dziatwy we Wrześni (1901 – 1902).  Najstarsza zachowana wersja kolędy pochodzi z roku 1705. Autorzy jej  tekstu i melodii nie są znani.

Lulajże Jezuniu, moja perełko,
Lulaj ulubione me Pieścidełko.
Lulajże, Jezuniu, lulajże lulaj!
A Ty Go, Matulu w płaczu utulaj.

Zamknijże znużone płaczem powieczki,
Utulże zemdlone łkaniem wardżeczki.
Lulajże, Jezuniu, lulajże lulaj!
A Ty Go, Matulu w płaczu utulaj.

Lulajże, piękniuchny nasz Aniołeczku.
Lulajże wdzięczniuchny świata Kwiateczku.
Lulajże, Jezuniu, lulajże lulaj!
A Ty Go, Matulu w płaczu utulaj.

Lulajże przyjemna oczom gwiazdeczko
Lulaj najśliczniejsze świata słoneczko
Lulajże, Jezuniu, lulajże lulaj!
A Ty Go, Matulu w płaczu utulaj.

My z Tobą tam w niebie spocząć pragniemy,
Ciebie tu na ziemi, kochać będziemy
Lulajże, Jezuniu, lulajże lulaj!
A Ty Go, Matulu w płaczu utulaj.

*

Wśród nocnej ciszy

Jeden z nielicznych utworów przeznaczony do śpiewu przez dorosłych uczestników nabożeństw na święta Bożego Narodzenia. Do dziś jest śpiewana na  rozpoczęcie nocnej mszy zwanej Pasterką. Znana była już powszechnie na początku XIX wieku. Od tamtego czasu kolęda była wielokrotnie przerabiana, a na jej melodię śpiewano pieśni patriotyczne. Siedemdziesiąt lat temu śpiewałem wersję: „… Zbawco z dawna żądany, cztery tysiące lat wyglądany itd.”. W którymś roku  te „cztery  tysiące” zamieniono na „wiele tysięcy”. I tak zostało do dziś.

Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi
Wstańcie, pasterze, Bóg się wam rodzi!
Czym prędzej się wybierajcie
Do Betlejem pospieszajcie
Przywitać Pana
Czym prędzej się wybierajcie
Do Betlejem pospieszajcie
Przywitać Pana

Poszli, znaleźli Dzieciątko w żłobie
Z wszystkimi znaki danymi sobie
Jako Bogu cześć Mu dali
A witając zawołali
Z wielkiej radości
Jako Bogu cześć Mu dali
A witając zawołali
Z wielkiej radości

Ach, witaj Zbawco z dawna żądany
Cztery tysiące lat wyglądany
Na Ciebie króle, prorocy
Czekali, a Tyś tej nocy
Nam się objawił
Na Ciebie króle, prorocy
Czekali, a Tyś tej nocy
Nam się objawił

I my czekamy na Ciebie, Pana (hej)
A skoro przyjdziesz na głos kapłana
Padniemy na twarz przed Tobą
Wierząc, żeś jest pod osłoną
Chleba i wina
Chleba i wina

Ta pieśń , jak również „Bóg się rodzi” zasłużyły sobie, by obok niemieckiej – „Cicha noc” śpiewał je cały świat. Bo to jest ten sam kaliber wiersza oraz jego melodii. Z tym, że pierwsza zwrotka Bóg się rodzi  bije wszelkie rekordy  intelektualnej i  formalnej głębi poetyckiej. To po prostu WIELKA POEZJA Szkoda, że  w języku powszechnie…  nieznanym! Jeszcze inna zwrotka: „ Na Ciebie króle, prorocy // Czekali…”  Tu jest nawiązanie do profetycznych zapowiedzi biblijnych. Szkoda, że Wszechmocny  nie wywiązał się z zapowiedzi proroków. Stworzył świat pełen nieszczęść i płaczu. Ale przynajmniej w noc wigilijną jest sporo radości. Można nawet porozmawiać ludzkim głosem ze zwierzętami.    

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko