Tadej Karabowicz – Moje doświadczenie translatorskie z literatury ukraińskiej

0
304

         Teoria przekładu mówi, że tłumacz – to osoba, która dzięki znajomości co najmniej dwóch języków dokonuje tłumaczenia z języka źródłowego na język docelowy. Tłumaczenie jednak wymaga rozumienia tekstu i sprawnego wyrażania jego treści w języku, na który ma być tłumaczony. Oprócz wysokich kompetencji językowych, dobry tłumacz powinien cechować się umiejętnością szybkiego uczenia się i wszechstronną wiedzą, a przynajmniej dobrą orientacją w swojej specjalizacji. Tłumacz musi także być osobą wzbudzającą zaufanie obu stron, którym umożliwia komunikację translatorską.

         Przekłady z literatury ukraińskiej na język polski posiadają długą historię i sięgają XIX wieku. Mówiąc o moim doświadczeniu translatorskim z literatury ukraińskiej, oraz o historii tłumaczeń, będę powoływał się na wybrany materiał.  Według mojej opinii, najbardziej czytelnymi pozostają tłumaczenia, które były dokonywane za życia autorów. Odzwierciedlają one czas powstania, język i aurę epoki. Tak było w okresie romantyzmu, gdy Władysław Syrokomla (1823-1862), tłumaczył w Borejkowszczyźnie pod Wilnem utwory ukraińskiego poety romantycznego Tarasa Szewczenki (1814-1861). Wydał wówczas tomik wierszy poety Kobziarz (Wilno 1863; Reprint: Wilno (Vilnius) 1993), który pozostaje ważnym przykładem polskiej sztuki translatorskiej. W tłumaczeniach, pulsuje bowiem duch romantycznej filozofii i leksyka kresowej polszczyzny. Do historycznych tłumaczeń, które nie straciły swojego ponadczasowego charakteru, należą przekłady ukraińskiego poety Sydora Twerdochliba (1886-1922). Poeta ten wpisał się do historii, jako tłumacz poezji Tarasa Szewczenki, Wiersze wybrane, (Lwów 1913) oraz interesował się twórczością Iwana Franki, tłumacząc jego poemat  Mojżesz, będący wybitnym dziełem  literatury ukraińskiej.

          Przekłady utworów na język polski Tarasa Szewczenki mają bogatą historię. Zajmowali się nini różni polscy tłumacze, wywierając trwały ślad na  krajowej translatoryce. Czołowy wiersz Tarasa Szewczenki Testament, tłumaczył nawet Jarosław Iwaszkiewicz. Natomiast cały dorobek poetycki ukraińskiego romantyka przetłumaczył mieszkający w Lublinie tłumacz Piotr Kupryś, rusycysta akademicki, dobrze znający język ukraiński (Taras Szewczenko, Kobziarz, Lublin 2008). Słowo wstępne do tego wydania napisał uczony językoznawca Michał Łesiów. Niedoścignionym tłumaczem literatury ukraińskiej, pozostaje Jerzy Litwiniuk (1923-2012). Tłumaczył on prozę Wałerija Szewczuka Dom na wzgórzu, (Warszawa 1989), Oko otchłani, (Warszawa 2000) oraz poemat Iwana Franki Mojżesz,(Warszawa 1993). Ten przekład dzieła Iwana Franki, należałoby rozpatrywać w kategoriach tłumaczenia poematu, dokonanego w kończącym się XX wieku.

         Znaczną wartością poznawczą charakteryzują się polskie przekłady wierszy poety Pawła Tyczyny (1891-1967). Ich autorami byli poeci Józef Czechowicz, Jerzy Pleśniarowicz i Włodzimierz Słobodnik. Tłumaczenia dokonane przez poetów, rozumiejących sens słowa poetyckiego, wprowadzą nową kategorię do polskiej translatoryki – przekład uduchowiony. Dodatkowo Jerzy Pleśniarowicz i Włodzimierz Słobodnik, znali język ukraiński z racji ich miejsca urodzenia. W tłumaczeniach  odczuwalna jest aura dwudziestolecia międzywojennego – epoka narodzin nowego stylu literackiego. Futuryzm Pawła Tyczyny, który otrzymał  ukraińską nazwę klarnetyzmu, od tomiku poety Soniaczni kłarnety, (Соняшні кларнети, Kijów1918, wydanie faktyczne 1919), dobrze rozumiany jest przez polskich tłumaczy. O popularności poezji Pawła Tyczyny w Polsce zadecydował fakt, że poeta  organicznie splatał ze sobą elementy światowych prądów literackich. Także łączył w swojej twórczości barok i symbolizm, muzykę i malarstwo. Utwory Pawła Tyczyny cechowały się nowatorstwem, grą antytez i paraboli, asyndetoniczną budową. Gdyby porównywać twórczość własną kogoś z polskich tłumaczy, z poetyckim językiem Tyczyny, to zapewne Józef Czechowicz posiadał podobną mentalność poetycką, którą historia literatury nazywa awangardą. Jego tłumaczenia poezji Pawła Tyczyny należy rozpatrywać w kategoriach osobistego zauroczenia, bo pojęcie awangardy dwudziestolecia, w różny sposób rozkłada się w literaturach europejskich. Bliższy do mentalności poetyckiej Józefa Czechowicza, pozostawał ukraiński poeta Wołodymyr Swidzinski (1885-1941). Tak samo jak Czechowicz, wyznawca asyndetonizmu w poezji. Jednakże Czechowicz nie tłumaczył wierszy Swidzinskiego, być może na pewną niszowość ukraińskiego awangardzisty. Natomiast jego tłumaczenia poezji Pawła Tyczyny, zajmują ważne miejsce w polskiej translatoryce literackiej okresu międzywojennego.

         Umiejętność tłumaczeniową niezależnie od epoki powstania dzieła literackiego, posiadał historyk literatury i tłumacz Florian Nieuważny (1929-2009). Jeżeli można by połączyć moje pytanie o recepty tłumaczenia literatury pięknej, to należałoby wgłębić się w warsztat translatorski Floriana Nieuważnego i tam szukać konstruktywnej odpowiedzi. A przecież Florian Nieuważny nie był poetą, lecz jako historyk literatury i literaturoznawca potrafił język poezji uformować na język tłumaczenia. Czynił to w sposób naturalny, ze znawstwem i z sercem, z zaangażowaniem i zachwytem. W dorobku Floriana Nieuważnego znajdują się przekłady nie tylko z literatury ukraińskiej. To także tłumaczenia z literatury rosyjskiej (wspólnie z Krzysztofem Roznerem), białoruskiej, estońskiej (wspólnie z tłumaczem i poetą Aarne Puu) oraz litewskiej. Profesor wielu poetów ukraińskich znał osobiście i starał się utrzymywać z nimi dobre relacje. Jeżeli chodzi o czytanie swoich tłumaczeń, to Florian Nieuważny czynił to po mistrzowsku. Nakładała się tutaj jego profesorska praktyka akademicka – przejrzystość mówienia do audytorium uniwersyteckiego i do studentów. Dzieło translatorskie Floriana Nieuważnego rodziło się w tym okresie, gdy nie było jeszcze nośników elektronicznych. Jak Profesor podkreślał, nie miał pod ręką mózgu elektronicznego, czyli komputera, by sprawdzić właściwy tor tłumaczonych słów, bądź szybko odnaleść na Googlach synonim, czy daną nazwę bliskoznaczną. Jego gabinet był zastawiony encyklopediami i słownikami, bo to był tradycyjny “mózg intelektualny”. Za pomocą encyklopedii, słowników, a głównie świetnej intuicji, powstawały ważne dla polskiej translatoryki książki tłumaczeniowe. Wśród dokonań Floriana Nieuważnego pozostaje niedościgniona Antologia poezji ukraińskiej,(współautor Jerzy Pleśniarowicz, Warszawa 1986). Antologię tą przypominam po latach, bowiem tłumacząc współcześnie utwory z literatury ukraińskiej, należałoby się na niej wzorować. Na recepcję tłumaczeniową Floriana Nieuważnego składa się wiele czynników od siebie niezależnych. W przeszłości był to mecenat państwa i finansowanie dużych projektów translatorskich. Wspomniana  Antologia poezji ukraińskiej, posiada 1064 strony i jest opatrzona dodatkowo dobrym esejem krytyczne-literackim i szczegółowymi notami biograficznymi. Zważywszy na ilość tłumaczy zgromadzonych na stronach tej antologii i ważności autorów ukraińskich, których tłumaczyli, jest to bezsprzeczne dzieło XX wiecznej translatoryki polskiej.

         Tłumaczenia autorów ukraińskich w Polsce ostatniej dekady, składały się na granty Wydawnictwa Czarne, które działa od  1996 roku. Symboliczną siedzibą tego warszawskiego wydawnictwa jest miejscowość Wołowiec, a prowadzą je Andrzej Stasiuk i Monika Sznajderman. Pisarzami reprezentującymi literaturę ukraińską w tym wydawnictwie, byli Jurij Andruchowycz, Taras Prochaśko, Serhij Żadan. Reprezentowali oni pokolenie pisarskie postmodernizmu ukraińskiego. Stąd w Polsce literatura ukraińska tego okresu jest dość dobrze znana. Aktywnymi tłumaczkami poezji i prozy ukraińskiej postmodernizmu, pozostają Katarzyna Kotyńska Ola Hnatiuk, Lidia Stefanowska i Renata Rusnak. Jeżeli chodzi o znajomość języka ukraińskiego w Polsce, to jest ona, można powiedzieć dobra. Od lat 90. istniały trzy pełnoprawne uniwersyteckie ukrainistyki, na Uniwersytecie Warszawskim, na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie i na UMCS w Lublinie. Jednakże tłumaczenie literatury pięknej, nie należy do zadań łatwych, stąd odczuwalny  jest niedobór informacyjny w sferze translatoryki polsko-ukraińskiej. Tym bardziej, że wspomniana Ola Hnatiuk – wybitna tłumaczka warszawska, mieszka obecnie w Kijowie, gdzie prowadzi zajęcia uniwersyteckie w Narodowym Uniwersytecie „Akademia Kijowsko-Mohylańska”.

         Warto przywołać historię tłumaczeń poety i pisarza ukraińskiego Serhija Żadana. Jest to w większości proza pisarza tłumaczona przez Michała Petryka: Big Mac, (Wołowiec 2005), Depeche Mode, (Wołowiec 2006), Anarchy in the UKR, (Wołowiec 2007), Hymn demokratycznej młodzieży, (Wołowiec 2007). Odsetek samobójstw wśród klaunów, (Edition.fotoTAPETA, Berlin/Warszawa 2009), Woroszyłowgrad, (Wołowiec 2013), Mezopotamia, (tłum. Michał Petryk i Adam Pomorski, Wołowiec 2014). Internat, (Wołowiec 2019). To także tłumaczenia Renaty Rusnak Ukraina, (Nemrod, 2006), fragmenty z najnowszej książki pisarza Maradona, w tłumaczeniu Urszuli Witwickiej-Rutkowskiej w czasopiśmie literackim „Pociąg76” oraz Etiopia, (tłum. Adam Pomorski, Gdańsk 2011). Wysiłek polskiej translatoryki nad dziełem Serhija Żadana jest więc czytelny i świadczy o wiernej pracy przekładowej tłumaczy polskich, a zwłaszcza Michała Petryka. A oto co powiedział Serhij Żadan we Wrocławiu na gali wręczenia Angelusa 2015: “Dla nas Ukraińców ważne jest, by czuć teraz wsparcie Europy i być w tej samej kulturowej przestrzeni. Ta solidarność dla naszego kraju, uwierzcie mi, jest dużo ważniejsze niż jakiekolwiek nagrody pieniężne. Bardzo miło, że kultura polska i ukraińska znajdują się w tak bliskim kontakcie. Mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości na Ukrainie też będą wręczane tak prestiżowe nagrody literackie i że ją odbierze polski pisarz”. Recepcja translatorska Michała Petryka, jest bezsprzeczna i mówi o znawstwie pisarstwa Serhija Żadana. Proza charkowskiego pisarza nasycona jest tematyką ukraińskiego postmodernizmu, naogół trudnego do zrozumienia dla czytelnika z zewnątrz. Tym bardziej tłumaczenia spełniają dobre wymogi znajomości języka ukraińskiego oraz realiów Ukrainy.

         Mirosława Czetyrba-Piszczako w artykule naukowym o tłumaczeniach: “Przegląd literatury ukraińskiej w przekładach na język polski po 1989 roku” (“Acta Polono-Ruthenica” XXII (2), 2017), dokonała klasyfikacyjnego trójpodziału jakości procesu tłumaczeniowego w Polsce:

         1. Pokolenie „szistdesiatnykiw” („шістдесятників”); ich debiuty literackie przypadają na lata 60., okres tzw. odwilży. Swoją twórczością podważyli kanon estetyki „realizmu socjalistycznego”. Najwybitniejsi przedstawiciele to Lina Kostenko, Wasyl Stus, Wasyl Symonenko, Iwan Dracz, Ihor Kałyneć, Wałerij Szewczuk.

         2. Pokolenie „wisimdesiatnykiw” („вісімдесятників”); weszli do literatury w warunkach osłabionej cenzury. Pokolenie to wyróżniał brak zaangażowania społecznego oraz tendencja do ironicznego i melancholijnego podejścia do życia. Spośród wybitnych twórców tego nurtu polskiemu czytelnikowi przybliżano twórczość Jurija Andruchowycza, Wiktora Neboraka i Ołeksandra Irwancia, Oksany Zabużko.

        3. Pokolenie „dewjadesiatnykiw” („дев’ядесятників”) oraz debiutujących po roku 2000, dla których tzw. kultura wysoka przestała być kategorią idealną; są oni całkowicie pochłonięci ciągłymi wędrówkami. W twórczości dominują pesymistyczno-apokaliptyczne motywy. Przedstawiciele tego nurtu to m.in. Andrij Bondar, Serhij Żadan, Jurij Izdryk, Natałka Śniadanko, Lubko Deresz, Andrij Lubka, Taras Prochaśko.

         Podział ten odpowiada kształtowaniu się okresów literackich w powojennej literaturze ukraińskiej, i w pewnym sensie mówi o ciągłości literackiej nad Dnieprem.  Przytoczone nazwiska twórców trzech okresów, są w polskiej translatoryce obecne poprzez tłumaczenia Katarzyny Kotyńskiej, Oli Hnatiuk, Lidii Stefanowskiej, Renaty Rusnak, Michała Petryka oraz innych.

          Na zakończenie chcę wspomnieć o moich wybranych tłumaczeniach z literatury ukraińskiej. Przekłady te zawierają na przestrzeni lat, wielowątkową historię. Bowiem w dorobku translatorskim posiadam tłumaczenia poezji z lat sześćdziesiątych i ze współczesnej literatury ukraińskiej. Głównie są to utwory ukraińskich dysydentów Ihora Kałyncia, Mykoły Worobjowa i Wasyla Holoborod’ki.  Tłumaczyłem także wiersze kijowskich poetek Liny Kostenko, Ludmyły Skyrdy, Sofii Majdańskiej, Ałły Pawłenko i Nadiji Hawryluk. To także przekłady twórczości poetyckiej Josypa Struciuka z Łucka i poetki Łesi Stepowyczki. Z drugiej strony popularyzowałem emigrantów ukraińskich – poetów “Grupy Nowojorskiej” Bohdana Bojczuka, Emmę Andijewską, Wirę Wowk, Żenię Wasylkiwską, Jurija Tarnawskiego, czy Romana Babowała. Byłem autorem tłumaczeń wierszy Marii Rewakowycz, która nawiasem mówiąc otwierała w latach 90. intymną lirykę w przestrzeni poezji Ukrainy. Jej tomik Mjake E,(М’яке Е, Warszawa 1992), wywołał ożywioną dyskusję literacką na temat obecności erotyki we współczesnej literaturze ukraińskiej.

          Tłumaczenia te ukazywały moje upodobania translatorskie. Głównie zajmowałem się przekładami wierszy osobistych, rodzących się z natchnienia poetyckiego. Tak było w przypadku utworów Ałły Pawłenko dla “Literatury na Świecie”, czy wierszy Sofii Majdańskiej dla lubelskich “Kresów”. Tak było również z utworami poety Romana Babowała (1950-2005). Kanon tej poezji opartej na vers libres, odpowiadał faktycznie normom poezji polskiej – praktyce wiersza białego. Jednakże gdy dotarłem do  tłumaczeń Dmitrija Kuzmina na język rosyjski, gdzie poezja rosyjska ciągle jeszcze rządzi się metrum poetyckim, czy wzorcem rytmicznym – oniemiałem, na poły abstrakcyjny vers libres ukraińskiej poezji, także dobrze brzmi po rosyjsku. W ukraińskiej liryce szukałem tematów dla mnie bliskich i uniwersalnych, które by odpowiadały na odwieczne pytania, takie jak miłość, czy wierność. Może więc pojawić się pytanie dlaczego tłumaczyłem utwory Serhija Żadana. Była to moja odpowiedź na niedbałe tłumaczenia wierszy tego poety, które pojawiły się w przestrzeni translatorskiej w Polsce. Wiersze Serhija Żadana są wewnętrznie spójne i tematycznie różnorodne. Posiadając trudną leksykę, bądź specjalistyczne nazewnictwo, sprawiają kłopot tłumaczowi, który słabo zna język ukraiński, a jego warsztat tłumaczeniowy nie jest wyposażony w specjalistyczne słowniki ukraińskie.

         W 2019 roku, gościłem w Kijowie u pisarza oraz tłumacza z języka hiszpańskiego Serhija Borszczewskiego. Przebywając kilka dni w jego domu, miałem okazję podglądać, jak tłumacz sumiennie kilka godzin porannych, spędza na tłumaczeniu utworów z literatury hiszpańskiej i argentyńskiej. Mogę zdradzić, że warsztat tłumaczeniowy Serhija Borszczewskiego zawierał się na tradycyjnych fiszkach, słownikach i współczesnym komputerze. Pomagała mu w tej pracy jego żona Ołena, która wiele lat pracowała jako antropolog kultury w skansenie w Pyrohowo pod Kijowem oraz towarzyszyła Serhijowi Borszczewskiemu w jego służbie dyplomatycznej w Ameryce. W gościnnym mieszkaniu tłumacza, miałem okazję trzymać w ręku wyjątkowy tomik wierszy Ksty (Ксты, Mińsk 2009) – Ryhora Baradulina (1935-2014) Zrodziła się wówczas idea tłumaczeń wierszy tego wybitnego białoruskiego poety. Wartość twórczości przekładowej, zawiera się również w tym, że Ryhor Baradulin, swoją książkę poetycką podarował osobiście Serhijowi Borszczewskiemu w Mińsku z przepiękną dedykacją autorską. Nie był to więc tomik bezimienny, stojący wśród innych książek na półce bibliotecznej. Poeta białoruski w 2003 roku przetłumaczył poemat Jana Pawła II Tryptyk rzymski (Rymski trypcich / Рымскі трыпціх) –  wydany na Białorusi z okazji dwudziestopięciolecia pontyfikatu Jana Pawła II i wręczył go osobiście papieżowi w Rzymie na audiencji. Pojawił się on przed papieżem w białoruskim stroju ludowym, w wyszywanej koszuli i przekazując tłumaczenie, klęknął na kolana przed Janem Pawłem II. To był gest głębokiego szacunku tłumacza wobec autora.

         Współczesna tłumaczka literatury niemieckojęzycznej Agnieszka Kowaluk, pochodząca z Lubelszczyzny i mieszkająca w Monachium, powiedziała mi, że jej praca translatorska nad powieścią Elfriede Jelinek Dzieci umarłych (Die Kinder der Toten), Reinbek 1995; wydanie polskie: Warszawa 2009, zajęła jej trzy lata. Były to trzy lata intensywnej pracy translatorskiej nad ważnym dziełem w twórczości  noblistki, uwieńczone dobrym sukcesem wydawniczym. Książka bowiem ukazała się w prestiżowym wydawnictwie W. A. B. w Warszawie, powołanym w 1991 roku. Tak! Zgadzam się z Agnieszką Kowaluk, dla książki tłumaczeniowej istotne pozostają takie elementy jak, prestiżowe wydawnictwo, promocja i dobre recenzje w prasie.

         W prywatnym i poetyckim aspekcie odbywały się moje tłumaczenia wierszy  poetki białoruskiej Nadziei Artymowicz. Praca translatorska rozwinęła się w oddzielną książkę tej wybitnej poetki współczesnej. Nazwa tłumaczenia, to  Łagodny czas, (Lublin 1998), miejsce wydania Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN. Z ramienia wydawcy, pracę tę koordynował Witold Dąbrowski, co było ważnym ogniwem poznawczym. Książka miała świetną merytoryczną promocję i wpisała się w szeroki kontekst ówczesnej działalności Ośrodka Brama Grodzka Teatr NN. Wówczas Nadzieja Artymowicz gościła kilka dni w Lublinie. Teatr NN zorganizował dla poetki wyjazd do Kazimierza Dolnego. Byliśmy wówczas w domu Marii i Jerzego Kuncewiczów, który był przecież  symbolem wysokiej literatury XX wieku. Któż jak nie Maria Kuncewiczowa, doświadczyła szczodrej pracy tłumaczy światowych nad jej dziełem prozatorskim. Za życia autorki, jej Cudzoziemka została przetłumaczona na 14 języków.

          W latach 80. moim odkryciem translatorskim pozostawała książka przywieziona z Zachodu i czytana z wypiekami na twarzy. To był tomik wierszy Medobir (Monachium 1975) ukraińskiego poety Wołodymyra Swidzinskiego (1885-1941), którego wiersze tłumaczyłem dla “Literatury na Świecie”. Stąd wydaje się, że tłumaczenia są także nieoczekiwanym splotem i wykładnią różnych sytuacji oraz wyzwań. Często są to relacje osobiste autora i tłumacza, tekstu oryginalnego i tłumaczenia. Pod słowem „tłumaczenie” należy rozumieć zarówno proces przekładu, jak i wynik tego procesu. Czyli przetłumaczony na inny język tekst oryginalny, staje się dla nas zrozumiały i ważny.

Grudzień 2020

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko