Antologia Poetów Polskich 2018 – Henryk Pawłowski, Łucja Pecolt, Ewa Pilipczuk, Anna Piliszewska

0
277

Henryk Pawłowski

Henryk Pawłowski urodził się w 1954 roku w Rawiczu. Debiutował poezją na łamach czasopism w 1977 r. Laureat konkursów poetyckich, m.in. w Poznaniu, Koninie, Lesznie, Gostyniu, Częstochowie, Świdwinie, Sulęcinie. Uhonorowany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odznaką „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. Wydał osiemnaście poetyckich książek – od debiutanckiej Mojej historii powszechnej (1995), po jedną trzecią (2019), a także osiem książek o tematyce historycznej i album fotografii. Autor scenariuszy teatralnych i tekstów piosenek. Współpracuje z grupą muzyczną Strefa Niskich Ciśnień, także przy realizacji autorskich spektakli. Fotograf, grafik komputerowy. Swoje prace pokazywał na kilkunastu wystawach indywidualnych i zbiorowych. Jest członkiem Stowarzyszenia Spotkań Twórczych Strojownia.


Wybrane publikacje
• Antologia Poetów Polskich 2016. Warszawa: Wydawnictwo Pisarze.pl, 2016.
• Antologia Poetów Polskich 2017. Warszawa: Wydawnictwo Pisarze.pl, 2016.
• Pawłowski, Henryk. starczy. Rawicz: Stowarzyszenie Spotkań Twórczych Strojownia, 2019.
• Pawłowski, Henryk. jedna trzecia. Rawicz: Stowarzyszenie Spotkań Twórczych Strojownia, 2019.


ciało niebieskie w piżamie męskiej

na chropowatej powierzchni czasu
połyskują drobinki sekund
cięższa od kamiennego snu bryła
wyrzeźbiona przez oddech
meteoryt


wielka noc

w koszyczku święconka łąka
zapach pasty do podłogi ojciec nie chodzi
sparaliżowany obrus
prasowany uśmiech
mamy
i wszystko w sen obrócone


rzeczywistość przybiera pewne kształty tylko dla pozoru

podróż najbardziej senna zmienna i stacje rezygnacje z boku na bok
rawicz wschód wrocław główny poznań starołęka miękka
poduszka biało-czarna brzózka brzezina ale mimo wszystko
w pociągu pod klepsydrą wojciech jerzy has wstać
czas


bez tlenu

śniła mi się annapurna
junkers w nocy nie grzał
więc wejście zimowe
kiedyś nie wrócę


średnio człek przesypia jedną trzecią życia

jedna trzecia we mnie
w ciemnie
dwie trzecie
na świecie
ja cały
szary


Łucja Pecolt

Łucja Pecolt urodziła się w Poniecu, gdzie nadal mieszka. Ekonomistka. Zawodowo analizuje i wyciąga wnioski, z uwagą słuchając tego, co inni mają jej do powiedzenia. Czasami pozwala sobie na ekscesy, wplatając  między zysk a debet swoje zdanie – proste, niekiedy złożone.  Pisze, bo czuje  taką potrzebę porządkowania emocji. Niektóre z jej wierszy zaistniały drukiem w antologiach PPL Ósme piętro  – Gorąca cegła (2012), Widok z okna (2013), Schody (2014). Autorka dwóch tomików wydanych przez krakowską Miniaturę – pomiędzy. Wybory (2013), Dogonić czas (2016). Publikuje także w Internecie na portalach literackich  (m.in. na Portalu Pisarskim). Obecnie bierze udział w projekcie antologii: Miłość w czasach fejskultury, pod redakcją Kai Kowalewskiej. 


Wybrane publikacje
• Pecolt, Łucja. pomiędzy. Wybory.  Kraków: Miniatura, 2013.
• Pecolt, Łucja. Dogonić czas. Kraków: Miniatura, 2016.
• Gorąca cegła. Antologia 2012. Warszawa: Emilia Mazurek, Ósme Piętro – Przyjazny Portal Literacki, 2012.
• Widok z okna. Antologia 2013. Warszawa: Emilia Mazurek, Ósme Piętro – Przyjazny Portal Literacki, 2013.
• Schody antologia 2014, Warszawa: Emilia Mazurek, Ósme Piętro – Przyjazny Portal Literacki, 2014.
• Miłość w czasach fejskultury. Antologia 2019. Łódź: Kaja Kowalewska,  Novatorja, 2019.


Drzazgi. Znowu

przeginasz. uważaj, nie wszystkie gałęzie są jednakowo
giętkie, już niejedna załamała się pod ciężarem. słowa,
waż słowa, bo niektóre z nich są potężne jak huragany –
wyrzucają z Gniazda. wypuszczone

wróblem, potrafią wrócić największym z wołu. roz–
brat. paradoksalnie: ni przypiął, ni przy–
łatał. ałaj, to boli –

wykrzywiasz się, gdy zdecydowanym ruchem
odrywam plaster, a ja tylko usiłuję przez
to powiedzieć: stop! klatka.

19.01.2018


Anamorfozy 2018. (Nowo)twory

Nie pamiętam tego, co chcę pamiętać, a to, o czym chcę zapomnieć,
wciąż do mnie wraca.

Paula Hawkins – „Zapisane w wodzie”

Odkąd wie, zaszywa się w kątach i tam płacze,
co z oczu, to z myśli – woli, żeby nie widziała
jego słabości, jeszcze nie.
*
Przyzwyczaja się do nagłych zmian pogody, chociaż
one nie mają nic wspólnego z uczuciem – niepokoju
nie da się przepędzić na cztery wiatry, jest zbyt
mocno zakorzeniony w kolejnych wersach.
I vice versa – kiedy nikt nie widzi,

płacze. Nadal

boi się burzy, ale Cisza Niniego Rosso poraża ją bardziej.
*
Obrazy, które pielęgnuje w sobie, oddają ciepło
jego oczu – wystarczy tylko spojrzeć pod
odpowiednim kątem.

13.08.2018


Pentyna con tristemente

I co z tego, że człowiek marzył?
Nie bój się, życie odbierze ci te twoje marzenia.

Marek Hłasko – „Sonata Marymoncka”

a wszystko właśnie miało się zacząć
swobodnie zmieniać w tempie rubato
zwijać rozwijać skrzydlić na wietrze
mawiałeś – dajmy się ponieść jeszcze
będzie cudownie zobaczysz Mario

Rzym Paryż Sztokholm Ustka a stamtąd
Łazy – pójdziemy na spacer plażą
wzdłuż brzegu morza albo zupełnie
gdzie indziej może na piwo łebskie
– złote z goryczką – mówisz ze swadą

a słowa cichcem pod skórę włażą
oddając ciepło namiętnie z pasją
czytamy siebie tak wers za wersem
oddech przyspiesza splatają ręce
patrzę ci w oczy – one nie kłamią

znów rosną skrzydła – rosną u ramion
lecz czas nie stoi w miejscu – jak jastrząb
porywa zdobycz bez pytań – ciebie
też mi odebrał nagle – za wcześnie – 
wieczór się czerni Moonlight Sonatą
a wszystko właśnie miało się zacząć

19.09.2018


Wypominki 2018. Zapadnia

Zapytałam dziecko niosące świeczkę: 
– Skąd pochodzi to światło?
Chłopczyk natychmiast ją zdmuchnął. 
– Powiedz mi, dokąd teraz odeszło – odparł. 
– Wtedy ja powiem ci, skąd pochodzi.

Jonathan Carroll – „Poza ciszą”

Wiem, kiedyś trzeba będzie przejść przez śmierć jak przez
bramę, bez tłumaczenia zapłacić życiowe – mówiłeś,
a ja, próbując obejść, odchodzę od ciszy, otwarta na słowa.

– Skąd pochodzi to światło?

Zamykam na chwilę oczy, w okamgnieniu, bezszelestnie
wchodzą w moją duszę zawczorajsze niedotyki, gotowe
skruszyć najtwardsze łzy. Nie wszystek umrę, nie wszystek…
*
Tymczasem chłodno, wietrznie. Patrzę jak spadają liście
na wieczną (nie)pamięć­ – jeszcze jeden i jeszcze,
na zabłąkaną pajęczynę w pęknięciu kamienia.

15.10.2018


Czasami odnoszę wrażenie, jakbyś wyszedł tylko na chwilę

słucham ich uważnie, skupiając się na melodii. kilka
kolejnych taktów i wspomnienia wracają: letnie popołudnie,
zaraz po deszczu. zbyt głębokie nachylenie przy składaniu
się w zakręcie i wyżej już gwiazdy.

na szczątkach asfaltu wtopionego w skórę rysuje się uczucie –
początkowo nieśmiałe, jakby nie wierzyło w jutro.

jaki kolor ma jutro? zielony, lubię zieleń, powiedziałeś,
wyjdziesz za mnie? aż wydaje się nieprawdopodobne –
z tej szczęśliwości rodzą się wersy niepełne z apetytem
na życie – w gruncie rzeczy dość zwyczajne smakowanie
(nie)rzeczywistości.
*
słucham ich w takich chwilach jak ta. myślę wtedy o tobie
i o tym, że artysta śpiewa tak, jakby specjalnie dla mnie.
muzyka przynosi ulgę. masz nade mną przewagę, bo już
nie czujesz bólu.

gdybym umiała odwrócić przeznaczenie, słuchalibyśmy
ich razem, a tak zostało tylko okno z widokiem, niepewność.
i tęsknota tak ogromna, że trudno ją udźwignąć.
proza, prozac, proza, prozac…

i coraz mniej wierszy zapiętych na ostatni guzik.

18.12.2018


Ewa Pilipczuk

Ewa Pilipczuk – urodzona w 1950 r. w Lublinie,  ukończyła prawo na UMCS. Autorka dwóch tomików wierszy, współautorka kilkunastu antologii i almanachów. Zdobyła wyróżnienie w XVIII Ogólnopolskim i Polonijnym Konkursie Literackim im. Leopolda Staffa w maju 2019 r., III miejsce w Turnieju Jednego Wiersza „Mosty Słów” II Zlotu Poetów w Łodzi,  zorganizowanego pod auspicjami Związku Literatów Polskich oraz  nagrody i wyróżnienia w Konkursach Jednego Wiersza organizowanych przez SAP w Warszawie.  Publikuje swoje wiersze na łamach literackich portali internetowych, m.in.  „Ogród poetów” (w którym jest jednym z administratorów), „Nowe myśli”, „Ludzie wiersze piszą”. Kilka jej wierszy zostało wykorzystanych jako teksty piosenek wykonywanych przez Piotra Rogalę „Rogalika”, piewcy Bieszczadów. Jest członkiem Stowarzyszenia Autorów Polskich. Obecnie pracuje nad wydaniem trzeciego autorskiego tomiku wierszy.


Wybrane publikacje
• Pilipczuk, Ewa. Impresje codzienne. Brodziszów: Usługi Badawcze i Wydawnicze Rafał Brzeziński, 2014.
• Pilipczuk, Ewa. Po wpół do. Złotokłos: PRINT-LAND, 2017. 
• Antologia Poetów Polskich 2016. Warszawa: Wydawnictwo Pisarze.pl, 2016
• Antologia Poetów Polskich 2017. Warszawa: Wydawnictwo Pisarze.pl, 2017
• Od ucha do uchaAntologia współczesnej satyry i humoreski. Warszawa: Wydawnictwo Pisarze.pl, 2017. 
• Seks w pewnym mieścieAntologia limeryków kosmatych. Warszawa: Wydawnictwo Pisarze.pl, 2016.


Spoza czasu (etiuda uliczna)
Tu świątki domów upadłe
niczym czarne anioły
w fartuchach opłotków
Wesołej
Farbiarskiej
Misjonarskiej
Żmigrodu
w gipiurach wyszczerbionych schodów
przeoranych historii radłem

w cegieł zmurszałych attykach
w przepastnych bramach-lunatykach
brzmią głucho i ciasno
idę ulicami pod zgasłą gwiazdą
aby cię dotknąć miasto
tam
gdzie już nikt nie dotyka


Powszedniość

Jesienią później rąbek świtu
bladawym światłem wnika w okno
u schyłku nocy gdy postscriptum
gwiazdy wpisują na nieboskłon

ona już czeka tuż za progiem
szurając kapciem niecierpliwie
zanim dzień spyta się o drogę
a śpiące myśli zdążą przybiec

na pomoc – aby sens odnaleźć
w niezapisanych wczoraj strofach
i z cierpliwością nieść bagaże
z tym co już nie da się pokochać

stroi w jesienne słotne fugi
godziny gdy oddycha zmierzchem
poczekam –
kiedy się obudzisz
za chwilę wszystko będzie lżejsze


Tacie na 95. urodziny

wierszami we mnie
urosły twoje słowa
rozsypane między ogrodem
a podwórkiem małej uliczki

dojrzewały w kreskach drzew
w posiwiałych plastrach murów
starych zaułków
źdźbłach z pól
w drewnianych kapliczkach
na twoim kilimie

dziś wszystkie dźwięki ciszy
zostały w płaszczach walizkach
pudełkach z książkami
w tamtym pokoju
z firanką łopocącą tęsknotą 

nie zabrałeś mi siebie
w milczącej modlitwie
jesteśmy coraz bliżej


To było w maju

Mamie

Szłyśmy ścieżką
przez pole za miastem
w słodko-miodnym chorale pszczół
dzwon na anioł pański
ogłosił południe

czas rozsiadł się na miedzy
w słonecznych pachnidłach
– to rzepak córeczko –
a ja wtedy w beztroskich sandałkach
nie myślałam
że wyprawisz się beze mnie
w świat
który w głowie się nie mieści

wciąż dotykam stopami ziemi
z przeświadczeniem
że jeszcze kilka kroków
i opowiesz mi znów
rzepakową bajkę

na sąsiedniej miedzy


Wyludniony dom

Wypłowiałe deski starości nie kryją
zieleń nie wybuchnie nowymi frazami
zza podartych firan nie wychynie miłość
dziurę w progu przykrył miłosierny kamyk

jeszcze echo kroków z wiatrem rozpuszczone
skrzypnie czasem w kącie zbutwiałej podłogi
cienie weszły w ściany ściśniętym kordonem
wychudłe od westchnień i szarych nadgodzin

przybladłe wspomnienie teatralnym szeptem
przywołuje pamięć po byłych aktorach
chciałoby kurtynę szarpnąć niedorzecznie
dopisać epilog
przecież jeszcze wczoraj…


Anna Piliszewska

Anna Piliszewska –urodzona w 1966 r. w Krakowie, mieszka w Wieliczce. Pisarka, poetka, kulturoznawca.
Absolwentka Akademii Ignatianum w Krakowie. Współredaktorka i współautorka monografii  Zwierzę  – człowiek – Bóg (2017). Stypendystka Sapere Auso, stypendium przyznanego jej za szczególne osiągnięcia artystyczne w roku 2012. Interesuje się filozofią, literaturą, historią starożytną, malarstwem oraz muzyką klasyczną. Ceni nad wyraz poezję Bolesława Leśmiana. Ponadto jest miłośniczką zwierząt  i wielkim przyjacielem przyrody. W swojej twórczości chętnie podejmuje tematy dotyczące relacji człowieka z ustępującą miejsca cywilizacji ginącą naturą.
Laureatka Małopolskiej Nagrody Poetyckiej „Źródło”  oraz wyróżniona w ramach Nagrody Poetyckiej  „Fundamenty”. Zdobywczyni nagród w licznych konkursach literackich o zasięgu międzynarodowym oraz ogólnopolskim; m.in. laureatka Międzynarodowego Konkursu Liberum Arbitrium, Międzynarodowego Konkursu O Wstęgę Orzyca,  Międzynarodowego Konkursu Die deutsch – polnische Zweisprachigkeit in meinem Leben,  Międzynarodowego Konkursu im. G. Hauptmanna, Międzynarodowego konkursu Poetyckiego O Złote Pióro Papuszy, Międzynarodowego Konkursu im. Siegfrieda Lenza, Ogólnopolskiego Konkursu im. C.K Norwida, Ogólnopolskiego Konkursu im. S. Grochowiaka, Ogólnopolskiego Konkursu im. W. Broniewskiego, Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego O Laur Sarbiewskiego, Ogólnopolskiego Konkursu Struna Orficka i innych.


Wybrane publikacje
• Piliszewska, Anna. Perszerony jesienne. Wieliczka: Miejski Dom Kultury, 2005.
• Piliszewska, Anna. Prywatna korespondencja.  Tuchów:  Liberum Arbitrium, 2005.
• Piliszewska, Anna. Dziejba człowiecza. Białystok: Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury, 2010.
• Piliszewska, Anna. Południe o barwie marengo. Chełm: Tawa, 2012.
• Piliszewska, Anna. Gdy zamszowieje ligustr. Będzin: Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna im. St. Żeromskiego w  Będzinie, 2015.
• Piliszewska, Anna. Z popiołu i pneumy.  Kraków: Miniatura, 2016.
• Piliszewska, Anna. Tibi et igni. Cekcyn: Fundacja czAR(T) Krzywogońca, 2018.


szyba

pomiędzy mną a resztą – szyba.
dalej szyby nie sięgniesz. okręcam się mocno
kocem. chcesz, zniosę dla ciebie jajo,
mówi mój wyliniały diabeł, wylegując się
na szafie, w kurzu.

jest we mnie drut kolczasty, gwóźdź, paprochy,
ogryzek. coś
uwiera. napij się wódki, mówi mój diabeł.
przeganiam go z szafy szmatą.

na poprawę humoru kupiłam drapak
dla kotów – koty mają go w dupie.

coś mnie piecze, coś boli.
umrzesz!, cieszy się diabeł,                              
schowany pod moim łóżkiem. rzucam
w niego pantofel.

pomiędzy mną a resztą – szyba.


plamy

powiem wam to prostymi słowami
ostatnio za dużo plam
mało roślin i zwierząt
miasto śmierdzi benzyną

niedawno przez szybkę busa
dostrzegłem wysokich mężczyzn w odblaskowych kurtkach
zmiatali z ulicy barwę
plamy zamkniętej w piasku i drobnych odłamkach szkła

i zgniecioną jak papier granatową yamahę

a potem wieczór
był parny

i straszył kształtami plam
martwego światła i cieni
tłustych oczek w rosole
popielniczki i petów
pergaminowych twarzy
domów dymów kominów
satelitarnych anten
tirów torów motorów

więcej plam nie pamiętam


miasto, Zaduszki, Alfred

pamiętacie Alfreda, tego fotografa, który łaził z lustrzanką,
w peruce na łysej pale? mówili o nim zboczeniec –
bo tak wszędzie się szwendał, zdejmował
babki i miasto.

nie ma tamtych zaułków.
nie ma już zatrzymanych w kadrze dziewcząt jak sarny –
zmieniły się hipopotamy, w gekony. albo wymarły.

fotografie spalono. ale dzisiaj, w Zaduszki
duchy wyszły na spacer.

hej, dziewczyno w miniówce, z yorkiem z krasną kokardką,
z pazurkiem w kolorze sadzy, uważaj!, bo przyjdzie Alfred,
zrobi ci pstryk!


Jacek Yerka. Wygnanie do raju

brak tu zwierząt i ptaków. wyłysiałe, żylaste,
wyrodzone drzewa mają chropawą korę
i szpotawe korzenie.

brak drzewa wiadomości. lecz brak też żelaznych
maszyn, robotów, pecetów, dronów, satelitarnych anten,
żołnierzy i samolotów,
więc zupełnie możliwe, że to naprawdę eden.

żarzy się tarcza
słoneczna. w spróchniałym młynie kornik
miele. jest też dziewczynka — w garści trzyma pudełko
zapałek…

jeśli naprawdę istnieje, innego raju
nie będzie.


sowa

zamknięto stację. wszystko sprószone kurzem.
na nieczynnych peronach wygrzewają się koty.
w głównym budynku, w miejscu wyjętego zegara
zagnieździła się sowa – nocami, kiedy żeruje,
ożywa zgnuśniała przestrzeń.

na sowę poluje chłopiec
z procą i z kamykami w przepadzistych kieszeniach –
to rachityczne dziecko o duszy mysikrólika
i wielkich oczach tarsjusza.

kiedyś ustrzeli sowę

i wtedy wszystko zacznie
powtórnie umierać.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko