Anna Maria Kreft – Wielki kanonizuje Wielkie alter ego

0
980

Decyzją Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, rok 2019 ogłoszony został Rokiem Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. W uchwale podkreślono, iż 20 maja 2019 r. przypada setna rocznica urodzin autora Innego świata, a także przypomniano, iż: „Losy i twórczość Gustawa Herlinga-Grudzińskiego stanowią świadectwo cierpień i czynów człowieka, któremu przyszło przeżyć czasy totalitarnej przemocy i kryzysu wartości.”

Istotnie, Herling przeżył i powstał pod Archangielskiem. W siarczystych mrozach Jercewa, na ziemi zniewolonej i zniewalającej, ziemi jałowej i zimnej niczym trupy ludzkie, które chłonęła, zrodził się Gustaw Herling-Grudziński jako pisarz, krytyk systemu totalitarnego, wróg komunizmu i Związku Radzieckiego, ale także wielbiciel i wytrawny znawca literatury tudzież kultury „innej Rosji”, czego wyrazem jest opus magnum w postaci Dziennika pisanego nocą.

W Dzienniku… widać Herlinga jako spostrzegawczego i uważnego obserwatora „historii spuszczonej z łańcucha”, jak ów czas określił Jerzy Stempowski oraz wobec postaw ówczesnych intelektualistów. Autor Innego świata śledził losy i głosy „umysłów zniewolonych”. Jasno, przy użyciu ciętej riposty i ostrego języka, wyrażał opinie o wszelkich próbach układania się z oprawcą, ale też równie intensywnie zajmował się dysydentami prezentującymi „postawę wyprostowaną”. Rejestrował świadectwa ofiar zarówno komunizmu jak i faszyzmu, systemów zwanych przez siebie „bliźniętami totalitarnymi”, a tuż obok tworzył prawdziwe studium literatury rosyjskiej. Uwagę pisarza emigracyjnego skupiali klasycy w osobach: Fiodora Dostojewskiego, którego Zapiski z martwego domu przeczytał dwukrotnie w łagrze dzięki uprzejmości współwięźniarki, Natalii Lwownej, Lwa Tołstoja, Antoniego Czechowa, Iwana Turgieniewa, Maryny Cwietajewej, Jewgienija Zamiatina, Josifa Brodskiego, Maksyma Gorkiego, Aleksieja Tołstoja, Wiktora Niekrasowa, Aleksandra Zinowiewa, Anny Achmatowej, Borisa Pasternaka, Isaaka Babla, Michaiła Bułhakowa, Osipa Mandelsztama tudzież dwóch wielkich „gułagistów”, Aleksandra Sołżenicyna oraz Warłama Szałamowa.

Określając stosunek autora Upiorów rewolucji do twórczości Sołżenicyna i Szałamowa, można z czystym sumieniem mówić i pisać o fascynacji, jednakże owa pozostała niezmienna dozgonnie tylko wobec jednego pisarza łagiernika, Warłama Tichonowicza Szałamowa, czego potwierdzenie znajduje się w edycji przygotowanej przez Instytut Książki, książce o dwojgu tytułach, Piętno oraz Zapamiętane, opowiedziane. Wydanie jubileuszowe złożone zostało z opowiadania poświęconego autorowi Wiszery i rozmowy dwojga włoskich slawistów z Gustawem Herlingiem-Grudzińskim, przeprowadzonej w czerwcu 1998 roku w Neapolu, o Szałamowie. Przed ukazaniem się dwujęzycznego wydania polsko-rosyjskiego, w przekładzie Siergieja Makarcewa i Igora Biełowa, Густав Герлинг-Грудзинский Клеймо. Запомнено, рассказано, samo opowiadanie można było przeczytać właśnie w Dzienniku…, pod datą 5 marca 1982.

Piętno, opatrzone podtytułem Ostatnie opowiadanie kołymskie, otwiera potrójne motto z trzech fragmentów Opowiadań kołymskich: „To, co ja widziałem, tego człowiek nie powinien widzieć”; „Przestraszyłem się strasznej siły człowieka, pragnienia i umiejętności zapominania”; „Chciałem być sam, nie bałem się wspomnień”. Jest to deskrypcja ostatnich trzech dni „Radzieckiego Hioba”, jak określił Szałamowa prof. Tadeusz Klimowicz w audycji poświęconej dwóm Wielkim Pisarzom w Polskim Radiu.

Wątpliwości interpretacyjne rozwiewa tu ceniony badacz i znawca Herlinga, prof. Zdzisław Kudelski. Autor Pielgrzyma Świętokrzyskiego wyjaśnia, iż Piętno jest „hołdem Grudzińskiego” i podobnie „jak w latach sześćdziesiątych Szałamow utrwalił ostatnie dni Osipa Mandelsztama w noweli Sherry Brandy, tak Herling w 1982 roku opisał stan powolnego konania W i e l k i e g o  P i s a r z a.” Przed lekturą czytelnik dostaje wskazówkę o stylu. Kudelski wyjaśnia, że Piętno stylizowane jest na wzór Opowiadań kołymskich, co znaczy, że „Herling z pokorą oddał pośmiertny hołd tym cechom pisarstwa Szałamowa, które były mu najbliższe.”

Szałamow umierał w szpitalu psychiatrycznym na przedmieściach Moskwy. Trafił tam z domu starców i inwalidów pobity, poturbowany, ze związanymi z tyłu rękami, niczym u groźnego więźnia. Konający, do cna wycieńczony starzec był wciąż groźny dla władzy. „Umierał od trzech dni, nie rozumiejąc, że umiera. Życie uchodziło z niego wolno, tylko uchodziło, ani na chwilę nie wracało, na tę krótką bodaj chwilę, która umierającemu uprzytamnia umieranie”. Wtrąconego do izolatki o zakratowanym oknie Pisarza widywała jedynie „starsza kobieta w białym kitlu”. Siedział na swym łóżku ubrany w pasiastą piżamę, w strój charakterystyczny dla ludzi osadzonych, zamkniętych, odizolowanych, których w przypadku ucieczki można natychmiast rozpoznać, skrępować i ponownie osadzić lub zabić, jak w Auschwitz. Umierał w zamknięciu, w pasiaku, przyciskając mocno do siebie blaszaną miskę wypełnioną zimną, niedojedzoną kaszą. „Siedział na łóżku wychudły, widać, że niegdyś wysoki i barczysty, teraz podobny do skamieliny albo do ogromnego sopla lodowego o ludzkich kształtach”. Przez całe życie był niczym z kamienia, wszak nielicznym udało się przeżyć niemal dwadzieścia lat w ”białym krematorium”, umierał już jednak „okamieniały”. Głuchy, niedowidzący, ledwie bełkoczący, rażony paraliżem pamięci, zachował w sobie jedyny obraz. „Mroczne sylwetki skał otaczających zatokę Nagajewo. Gdzieś daleko w tyle za oceanem, w innym, rzeczywistym świecie zgasła na zawsze jesienna jaskrawość barw. Tu, u bram Kołymy, z nieba ciekła na ziemię gęsta czerń. Dookoła ni śladu ludzkiego życia, było ciemno i zimno, więźniów wyprowadzanych ze statku na ląd, na „brzeg piekła”, wchłaniała noc bez kresu”.

Grudziński opisał ostatnie dni Szałamowa, dni kończące biografię Wielkiego Pisarza, choć zaznaczył, że ten „umierał co dzień, co godzinę, co minutę, w ciągu dwudziestu kołymskich lat”. Mimo potrójnego skazywania na śmierć poprzez wyniszczenie ciężką pracą, głód, zimno, cierpienie fizyczne i psychiczne autor Wiszery wiedział jedno, najważniejsze, że nie ma na świecie nikogo, kto zmusiłby go do odebrania sobie życia. Poznał wówczas „istotę wielkiego instynktu życia”, którą  było „samo życie”.

Pisząc o ostatnich dniach wieloletniego łagiernika, Herling użył akcentów z jego biografii. Kołyma nie była jedynym nieszczęściem, które dotknęło byłego „dochodiagę”. Jak się okazało po powrocie do Moskwy, opuszczenie łagru nie oznaczało powrotu do utraconego domu i zaznania ciepła od najbliższych. Szałamowa porzuciła żona i wyrzekła się córka. „Na Kołymie zdawało mu się często, że dotknął dna samotności; poznał ją jednak naprawdę u progu wolności”.

W dniu swoich siedemdziesiątych piątych urodzin, podyktował jedynemu przyjacielowi kilkanaście wierszy, które wyszły  za granicą. „Ukarano go za to półwięzienną celą w szpitalu psychiatrycznym”.

Grudziński podkreślił, że opowiadania, które Szałamow tworzył, nie były pisane na zamówienie, powstawały bez zainteresowania tematyką obozową; obowiązywała cenzura. Pisał z potrzeby wewnętrznej, bez szans na publikację, nagrody, popularność. „Pisał, aby „pozostały w naturze”, trwały obojętne dla kogo, obojętne gdzie, obojętne jak; ziemia nie dba przecież, kto, gdzie i jak sięga po jej płody, morze nie ogląda się za tym, co w przypływie wyrzuciło ze swych głębin na przybrzeżne skały”. Autor Innego świata porównał strukturę opowiadań do kształtu wierszy; zaznaczał, iż nie ma w nich ani jednego zbędnego słowa. Wartość artystyczną dostrzegał m.in. w lapidarności, metafizyczności, braku wykrzyknień, zbędnych opinii i refleksji, rozbudowanych opisów, zbędnej estetyzacji. Braku wszystkiego, co obserwował w Medalionach Zofii Nałkowskiej, której zarzucał właśnie przeestetyzowanie. Cenił literaturę daleką od mnożenia silnych emocji i wrażeń; cenił Szałamowa.

Odejściu łagiernika, przekonanego o niszczycielskiej sile nadziei u ludzi skazanych na śmierć, zamkniętych w obozach (tak jak Borowski), towarzyszyło wspomnienie Anny Pawłownej, która „przechodziła raz na złotej odkrywce koło ich brygady, wskazała ręką zachodzące słońce i krzyknęła: Skoro uże, rebiata, skoro! Przywołanie wizerunku kołymskiego anioła wymalowało ostatni, ledwie zauważalny cień uśmiechu, szło w parze z ostatnim tchnieniem Szałamowa.

Zmarłego ateistę, Wielkiego Pisarza żegnał pop oraz trzydzieści innych osób. Po zakończonej modlitwie w kaplicy, głos zabrał jeden ze zgromadzonych. Młody człowiek „powiedział: „Na każdej twarzy Kołyma wypisała swoje słowa, zostawiła swój ślad, wyrąbała dodatkowe zmarszczki, odcisnęła wieczyste piętno, niezmywalne piętno, niezatarte piętno!” Umęczoną, okamieniałą, naznaczoną piętnem Kołymy oraz zdradą najbliższych, martwą twarz Szałamowa otarła chustą kobieta z pogrzebowego orszaku. Zdjęła śnieżny całun przed zamknięciem wieka. Milczące cierpienie dokonało się w atmosferze tajemnicy i świętości. Pożegnany fragmentem własnej Ciszy, dopełnił „biblijne przekleństwo”.

Szałamow nie oddał Kołymie życia, nie oddał też duszy. Ten homo russicus przeszedł i zdał najtrudniejszy, najdłuższy z możliwych test moralności. W oczach Herlinga, wręcz alter ego Szałamowa, były prawiednik zasłużył na świecką kanonizację. W jednej z rozmów z Dragonei, z prof. Włodzimierzem Boleckim, Grudziński powiedział: „Ci, którzy asystują złożeniu do grobu, mają poczucie, że Szałamow był kimś niezwykłym, po prostu świętym. (…) Bo mnie chodziło, (…) jedynie o to, żeby Szałamowa kanonizować. Nie mam do tego żadnego prawa, ale…”. Także i ja nie ma prawa uważać Herlinga za świeckiego postulatora, a Piętno i Zapamiętane, Opowiedziane za świeckie positio, ale…

Drugą część książki stanowi rozmowa dwojga włoskich slawistów, Piero Sinattiego oraz Anny Raffetto z Gustawem Herlingiem-Grudzińskim o Szałamowie. Miała posłużyć za wstęp do włoskiego wydania Opowiadań kołymskich, jako „pierwszego na Zachodzie pełnego wydania najważniejszego dzieła Warłama Szałamowa”. Mimo iż przeprowadzona została po uzgodnieniu i na zamówienie wydawcy Einaudiego, nie została opublikowana zgodnie z przeznaczeniem. Powód, dla którego została odrzucona, tamtejsza prasa okrzyknęła skandalem. W artykule pt.: Gustaw Herling-Grudziński – świadek stulecia i totalitaryzmów, Sylwia Wysocka podaje, „że przyczyną decyzji wydawnictwa była niewygodna dla Włochów prawda historyczna na temat komunizmu.” Rok później, rozmowę opublikowało neapolitańskie wydawnictwo L’Ancora w osobnym wydaniu broszurowym, a w roku dwutysięcznym, dołączona została do polskiego wydania Wiszery (warszawski Czytelnik).

Zapamiętane, opowiedziane, opatrzone podtytułem Rozmowa o Szałamowie, nie jest de facto rozmową wyłącznie o Szałamowie, co nie znaczy jednak, że autor Czwartej Wołogdy został w niej zmarginalizowany. Cel i sens tejże pada wobec Herlinga już w pierwszym pytaniu, którego fragment przytoczę: „Walor naszej rozmowy z Gustawem Herlingiem, wielkim polskim pisarzem i jednym z pierwszych, którzy opisali świat Gułagu, polega nie tyle na fakcie, że może on potwierdzić, jako niezastąpiony, bezpośredni świadek, prawdę tego, co Warłam Tichonowicz Szałamow napisał o koncentracyjnym piekle, ile raczej na podobieństwach łączących go z samym Szałamowem.”

Herling zaczyna od przypomnienia sytuacji, w jakiej znalazły się literackie świadectwa łagru, czyli braku zainteresowania, który obserwował zarówno On, jako autor Innego świata, oraz Sołżenicyn i Szałamow. Jako przykład przywołuje krytyczną recenzję Primo Leviego z roku 1976, która potwierdza zjawisko marginalizacji znaczenia sowieckich obozów zagłady i brak zgody na zrównanie konsekwencji pobytu w obozach sowieckich oraz nazistowskich (głosy lewicowej inteligencji Zachodu, której jeden z włoskich przedstawicieli, Norberto Bobbio zwierzył się, „że zwalczał prze lata ideę pokrewieństwa między oboma reżimami”). Pisarz emigracyjny podkreśla jednak, że jedyną różnicą były tu metody zabijania, cel był jednakowy, i że tak o Gułagu mówili sami zesłani, m.in. Szałamow.

Wspomina siebie jako więźnia obozu przejściowego, którego już dwuletnie zesłanie doprowadziło do stanu tzw. dochodiagi, trafieniu do baraku zwanego trupiarnią, ogłoszonym strajku głodowym, dzięki któremu został zwolniony i w tym miejscu analizuje poziom posłuszeństwa wobec rządzących wśród Rosjan oraz obcokrajowców. Porównanie zachowań daje obraz Rosjan jako przyjmujących „bez dyskusji swój los”, starających się jedynie przetrwać, bez pytania o powód więzienia, co zauważył i skonstatował także Sołżenicyn, „pozwalaliśmy potulnie wybijać nas milionami”. Bunt charakterystyczny był dla obcych.

Powrót rozmówców do Szałamowa kreśli owego biografię. Autor Opowiadań kołymskich, urodził się w Wołogdzie, słynącej ze „szczególnego umiłowania wolności”, jako syn popa Tichona, przeciwko któremu buntuje się już od wczesnych lat dziecięcych, a następnie odrzuca. „Odrzucenie ojca staje się odrzuceniem jego świata, Kościoła, Boga”. Na przykładzie tego postępowania, Szałamow widzi religię jako narzędzie walki i manipulacji, w konsekwencji ogłasza się ateistą. Anna Raffetto przywołuje fragment Czwartej Wołogdy, w którym autor dzieli siebie i czworo rodzeństwa na dziedziczących geny matki-ofiary (młodsi, Warłam, Siergiej i Natasza) oraz władającego prymitywną siłą ojca (starsi, Gala i Walerij). W wieku 17 lat, czyli w 1924 r. przyjeżdża do Moskwy. W 1929 r. następuje jego pierwsze aresztowanie i skazanie na trzy lata zesłania do Łagru Wiszerskiego z powodu kolportowania tzw. „testamentu Lenina”. Do drugiego aresztowania dochodzi w styczniu 1937 roku. Wówczas Szałamow dostaje wyrok pięcioletniego zesłania na Kołymę i tam też, mimo odbywania jeszcze drugiej kary, skazany zostaje trzecim, najdłuższym, dziesięcioletnim, czerwiec 1943 r. Dotychczasowy powód aresztowań, czyli działalność kontrrewolucyjna, przy trzecim wyroku, uzupełniony zostaje o przynależność do trockistów, jako najniebezpieczniejszych przeciwników władzy Stalina, do których de facto nie należał.

Inny punkt rozmowy to porównanie dzieła Szałamowa i Archipelagu GUŁag Sołżenicyna. Grudziński podkreśla różnice pomiędzy zarówno literackimi świadectwami, jak i pisarzami. „Sołżenicyn nie zna dna, chociaż był w łagrze. Jego Archipelag GUŁag jest raczej encyklopedią obozów koncentracyjnych niż książką porównywalną do książki Szałamowa o Kołymie.” Rozmówcy wspominają także świadectwa Dmitrija Lichaczowa z obozu na Wyspach Sołowieckich, Eugenii Ginzburg, Elinor Lipper oraz Anatola Krakowieckiego z Kołymy. Dziełem są jednak wyłącznie Opowiadania kołymskie.

Kim jest Szałamow w ocenie Herlinga? Jest jednym z nielicznych Gułagistów, którzy zdali egzamin z moralności w „kołymskim Oświęcimiu”, tym bardziej godnym podziwu i uznania, że ateistą. Sam Szałamow stwierdził, że kręgosłup moralny zachował jedynie jeden procent łagierników, a w większości byli to ludzie wierzący. Rozmówcy skonstatowali, że zdeklarowany ateista był w istocie chrześcijaninem. Szałamow był „Chrześcijaninem bez kościoła”, jego opowiadania „są rodzajem spowiedzi”, a samo pisanie „rodzajem duchowej terapii”. Powstał w kołymskiej otchłani.

Jednym z licznych bolesnych momentów w biografii Warłama Tichonowicza, chociaż bolesnym szczególnie, co prowadzący dialog wspominają, jest fakt supresji własnej twórczości. Herling nie ocenia krytycznie tej decyzji, postawy, tak jak zrobił to Michał Heller. List Szałamowa zamieszczony w „Litieraturnoj Gazietie”, w 1972 r, autor Świata obozów koncentracyjnych a literatury sowieckiej potępił i nazwał zdradą.  Pisarz emigracyjny przypomina, że sytuacja ta miała miejsce na 9 lat przed śmiercią ocalałego z „białego krematorium”, w stanie głuchoty, ślepoty, chowania rzeczy codziennego użytku, takich jak prześcieradło, noszeniu ręcznika zawiązanego na szyi, w strachu przed odebraniem, kradzieżą, i nareszcie w cieple i na wolności. Wielki Pisarz wiedział, czym skończyłaby się obrona opowiadań, wybrał więc to, czego zaznał w życiu najmniej, a co miało największe znaczenie na starość. Wybrał spokojne doczekiwanie końca w domu starców Litfondu. Z tego też powodu, chociaż wcześniej, odmówił pomocy Sołżenicynowi przy pracy nad Archipelagiem…

Dialog zmierza również do kwestii wpływu pisarzy na twórczość autora Wiszery. Tych jednak nie było wielu. Szałamow widział tylko jednego rosyjskiego klasyka, który posiadł doskonałą umiejętność opisania człowieka prawdziwego, takiego, jaki jest w rzeczywistości, był nim Fiodor Dostojewski. Uwielbiał też prozę Kafki, oddawał się lekturze Faulknera, Prousta, a wielką i nieskrywaną niechęcią darzył realizm Lwa Tołstoja oraz pozostałych pisarzy realistycznych. Cenił zaś realizm u poetów, np. u Tiutczewa, Chodasiewicza, Achmatowej, Pasternaka, Cwietajewej. Najbliższy Szałamowowi był Antoni Czechow.

Rozmowę kończy opowieść Herlinga o śmierci Szałamowa, który faktycznie zmarł w szpitalu psychiatrycznym, do którego przewieziony został siłą. Władza postanowiła ukarać dysydenta za zagraniczną publikację któregoś z opowiadań oraz otrzymaną nagrodę Pen Clubu. Podczas transportu Wielki Pisarz nabawił się zapalenia płuc i po niedługim czasie zmarł. Towarzyszem ostatnich dni „Radzieckiego Hioba” był  były moskiewski prokurator w stanie starczej demencji, zjadający własne ekstrementy, a ostatniej podróży, mimo iż tylko pod postacią zdjęcia umieszczonego za wycieraczką karetki, Stalin. Herling, kończy opowieść następującą puentą: „Śmierć pełna tragizmu, wybitnie emblematyczna. Raz jeszcze realizm fantastyczny wtargnął w jego życie. Realizm rodem z koszmaru. Życie i pisarstwo Szałamowa łączą się w jedno w tym symbolicznym epilogu.”

Refleksji wokół postaci i twórczości autora Piętna nie da się skończyć, ani podsumować; wciąż wiele pozostaje do interpretacji. Zebranie wszystkich wymogłoby utworzenie książki, o co być może w przyszłości pokusi się jeden z badaczy twórczości obu Wielkich. Recenzentka, wierna od lat czytelniczka dzieł Gustawa Herlinga-Grudzińskiego oraz Warłama Szałamowa pozostaje pod wielkim i niegasnącym podziwem dla twórczości obydwu Pisarzy. Cenić trzeba ich uniwersalizm, umiejętność opisywania zła, rzeczy ostatecznych, tworzenia portretów psychologicznych postaci, ich wymiar metafizyczny, oryginalną narrację, a przede wszystkim sposób opisania piekła zagłady, którego dotychczas żaden z pisarzy nie powtórzył, nawet nie odwzorował. Niedoścignieni wielcy klasycy, vis maior.

                                                                                                          Anna Maria Kreft

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko