Stefan M. Żarów – wiersze

0
692

Mostek w Giverny

zachód słońca
kładzie purpurę na nenufarach
płonie wodna tafla
bieli
różu 
kremu

dojrzałe ginkgo i owoce japońskich drzewek pokrywają nieboskłon

irysy
tuberozy
róże 
pomieszkują na blejtramach paletą barw
wędrują strzeliste topole okalające dotąd nurt rzeki Epte

lato kładzie cienie nadchodzącej jesieni

Monet odsłoniwszy świat wodnych dywanów 
kreuje mistrzowskie impresje


Serdżilla

poprzez wyschnięte wapienne łąki pokruszonych traw
opuszczonych jarów
szańce Krak des Chevaliers
bazylika w Qal’at Simm’an pozbawiona kolumny Tomasza Słupnika

skok dalej w interior w poszukiwaniu kamiennej metafizyki
na płaskowyżu w trójkącie pomiędzy
Aleppo
Hamą i Latakią
miasto opuszczonych domostw
świątyń i kościołów
wyschniętych łaźni
wyrafinowanej ceramiki

cisza
przymykam oczy
słyszę
plusk wody i brzęk srebrnych monet

tu wraz z żywymi przegrała Opatrzność
odeszli
pokonani przez bulgoczące nadymające jądro ziemi
ostry zimowy wiatr pokruszył groby starożytnych Greków
dżuma powaliła genialnego Justyniana i kalifów
wymazała legendę Seleucydów i Wielkiego Aleksandra

zamarł język aramejski Chrystusa i znana mi greka Ewangelistów

pustkowie
nie ma pól obsianych zbożem
porosłych gronem winorośli
zapachem oliwek
wyją okienice drewnianych ram
pośród ospałych cieni pochylonych kamienic
pasterz porzuconych kóz
osobnik w białym burnusie z językiem Puszkina

Apokalipsa wypasiona matka czarnej śmierci
zamieniła w pył profanów i świętych
zakreśliła realność piekła i szatana
 
strach wcielił się w Anioła Wojny
paraliżuje współczesnych ludzi
w tym miejscu końca dziejów ostatni wędrowiec
odnajdzie odciśniętą stopę człowieka


Esencja 

jak mam opisać to co w nas narasta

gdy spoglądam we wspomnienia
wiosna uczuć powraca w mych źrenicach
codzienność porosła nasze ścieżki
srebrzysty blask pokrył skronie czasu

leniwy czas upalnego lata chybocze pomiędzy nami

to mosty rozciągnięte pomiędzy brzegami dni
zapach mowy
drganie powietrza w pytaniach o rozdźwięk
to wszystko istnieje w naszym oknie
utkane pomiędzy kwitnieniem pelargonii
wypełnia przestrzeń pytań

gdy stracimy percepcje przestrzennego oglądu
odpadną nam skrzydła
gasnące rozmowy przejdą w monolog
spopielony ogląd przeszłości zamieszka przed jutrem

bezpowrotnie opuśćmy ramy naszego okna


Brzegi rozchylone

coraz mniej głosu
mowa opuściła codzienność

kolce porastają przestrzeń

nie cieszą roże rozkwitające w przebudzeniu poranka

złudzenia przesłaniają wyrzuty sumienia

śnięte motyle o podkurczonych skrzydłach
porastają wiatr
coraz mniej palców
coraz mniej gniewu
pustka wypełnia opuszczony rezerwuar uczuć

nie wykroimy już wspólnego skrawka jutra


Powroty

Boże
pod tą gruszą
przydrożnym parasolem odpoczynku
zacienienia rozpalonych myśli
podczas drobnego posiłku
ukojenie

to miejsce naznaczone pamięcią
trwaniem
ciągłością zdarzeń

życie utrwalone w mikroskopijnych grudkach ziemi

zapamiętane uczuciem serdeczności
porozkładane pod szelestem przebudzonych liści
drganie powietrza
modulowane przez zaśpiew zamieszkujących ptaków

odwieczne pytanie
o sens dźwigania codziennego bagażu zdarzeń


,,Wolność”

Boże
nim odpadną stopy
conocnych snów
wolność przebudzenia nada nowa perspektywę 
pozwól pożeglować jeszcze
po bezmiarze wyobraźni
skoro wiosło natrafiając na taflę mroku
niczym różdżką rozwidnia przedpole podróży

to nie wirtualny zaciąg
aplikacja pobrana z chmury informacji

to nie odpalanie tabletu
smartfona

to niekorzystanie
z banku danych

to podświadomość wodząca po zakamarkach natury

nasz wewnętrzny świat
ogląd niewyreżyserowanego planu
zbogaca wirtualną czasoprzestrzeń

człowieka niszczy pycha
rozbestwienie
zawodna ułuda
dziękczynienie po lada nieokreślonym sukcesie

ten niezdarny biegnący przez wyobraźnie ciąg zdarzeń


Przedświt

Boże! 
daj szansę powrócić pod gruszę 
symbol tożsamości 
w tej odwróconej drodze początków żeglowania 
po sercach życia

pierwszego oddechu
pierwszego brzasku
pierwszego mroźnego kuligu 
pierwszego wyartykułowanego słowa w ludzkim języku
pierwszego kroku do dzisiaj

niech pozostanie ze mną anioł podróżnik 
kiedy staną hufce policzonych

u początku krańca bez znaczenia odniesień 
do alfy i omegi 
w pochodzie z wiatrem 
przejdę przez niewidzialny próg 
bramę kolejnego wymiaru

nim z obłoków spłynie łódka 
trampolina wędrówki dusz
kiedy niepodobne zejść z bulwaru 
drżących pasażerów 
kiedy niewyczuwalny zapach ziemskiej rosy
a noc bezkres bezgwiezdnego oceanu 
pozbawiona aplikacji komunikacyjnych satelitów


Wędrówka we mgle

Boże!
otwórz podwoje zagubionym pasażerom tej samotni
zapal iskrę 
tchnij nadzieję
daj siłę osłabionym 
w tej łajbie zwanej życie
niech odkryją dobroć utkaną z milczenia 
w mroku wzburzonych fal
latarnię 
drogowskaz na pustkowiu dróg
kiedy już ostatni ruch wiosła 
ucieczka przed zderzeniem z bulwarem
codziennych absurdów 
pozbawi sił
dopóki jeszcze ciągną konie 
dopóki czytamy Twoje znaki
dopóki w nas wiara 
dopóki nieświadomi jutra 
witamy zorzę zwiastun nowego dnia
Wytężając wzrok dostrzegamy pianę bytu


Nacinanie zdarzeń

wieczorne znaki
ponacinane przypadłością dnia
nachodzą półcienie obrazów   
boli to co istotą zażyłości
zwoje rulonu półprawd
przeszywająca cisza obojętności
wypełzające wytwory portalowych punktów odniesień

nasze brzegi to wydmy zdarzeń
poprzecinane zmysłami
nakłuwanie igłą
naświetlone strumieniem zapisanych kart
opowieściami
nieodwracalnej wirtualnej przestrzeni

to codzienne punkty odniesień
drążą wyobraźnię
unoszą na platformy mega obrazów
w chmury komunikacji
stawiając przed wyborem normalności
a elektronicznym wykluczeniem


Kraków nie pamięta                            

                                   Pamięci Tadeusza Śliwiaka

kiedy o świcie w ostatnim spacerze
przytuliłeś się do tramwajowego odgłosu
stukot kół i naprężenie stali
pochłonęło twoje istnieje
i zabrzmiał w porannym chłodzie
Song o młodości
z niedomkniętych drzwi Piwnicy Pod Baranami

w chłopięcych latach z tobą coś promował wielkich
w Zebrze
w Życiu Literackim i Tygodniku Kulturalnym
godzinami przesiadywałem Pod Jaszczurami
zapoznawałeś mnie z zasadą poetyki
przestrzegając przed przepychem ornamentów
opraw i okuć

Ty równy sławnym zaletą i talentem
Różewiczowi i Herbertowi
swym poematem O Miejskiej rzeźni
pograłeś w lidze pierwszorzędności


Warszawa 40 i 4

                                W 75 Rocznicę Powstania Warszawskiego

szliśmy po rumowisku dymiących kamieni 
godzina ,,W,, zbierała krwiste żniwo
promień wiary w zwycięstwo spłynął kanałami
spełniła się przestroga Matuchny z Gierzwałdu 

my ocaleni
z nieprzeniknionej ciemności ich labiryntu
z miłości do miasta i bliźnich 
wybaczamy sprawcom tej jatki
tym z Berlina i tym zza murów rzeki Moskwy
stojącym nad brzegiem Wisły
 
z nadzieją na lepsze jutro 
żegnaliśmy tych z pożogi Woli

jeszcze dymiły groby Getta
jeszcze ranni wzywali Boga
jeszcze sanitariuszki zaopatrywały ich przed ostatnią drogą

dżuma rozlała się na obolałe kikuty ukochanych dzielnic 
z nienawiści tych co hasłem dnia 
pandemia zła

to im zawdzięczamy nieśmiertelność
przerodzoną w narodowy Mit

nie spotkał nas los antycznej Troi
nie przysłoniły popioły zniszczeń
jesteśmy nadal obecni 


Malowanie lata

na progu dojrzałego lata 
podkręcony wiatr kołysze 
łódką dni 
powietrzny walc 
maluje pastelowy pejzaż 
zastygłych akwarel

to krzywizna czasu 
moduluje ciągłość zdarzeń
przykucnięty przydrożny Jan Nepomucen
bezwiednie od dziesiątków lat 
odlicza przechodzących ludzi

zapełnia się kartoteka 
nieposklejanych zdarzeń 
swoista partytura 
ósemek 
ćwierć i półnut
okraszone kluczem pięciolinie

pora wracać 
tam gdzie jaśniejący promień 
nieskończoności


Dwa wiersze siedzące w mojej głowie                                   

                                                  Pamięci przyjaciela Józefa Kawałka

I

chodzę z myślą ostatniej rozmowy
tej z dwóch perspektyw
nieuchronnego oczekiwania na zamiary Pana
zamysłu następnego spotkania
nadal mam obraz wyciągniętych rąk
drgania fal
zaśpiew twojego głosu
perspektywiczne plany nowych dzieł
tkwi to w mojej głowie

zarysowują się profile twórców
pęczniejących na podkarpackiej ziemi

szliśmy ich śladem w Przestrzeniach Wyobraźni
oddychając pięknem poetyckiego wyrazu
krajobrazów i zastygłych bukietów polnych kwiatów
utrwalonych na blejtramach i kartach
pociągnięciach pędzla i pióra
uniesieni melodią z partytur mistrzów pięciolinii
z rozmów z Kilarem i korespondencją z Pendereckim
tenorzy urzeczeni chóralnym śpiewem
wciągnięci w wir pochylenia nad Kulturą i Pieśnią


II

Twoje dłonie nie zapiszą już nowych strof

pneuma uniosła przyjacielski uścisk
życzliwe spojrzenie
energiczną sylwetkę
piękno mowy

domknęła się Księga Przestrzeni Wyobraźni


STEFAN M. ŻARÓW
   Poeta, animator kultury, publicysta, eseista i krytyk literacki, Członek ZLP Oddział w Rzeszowie, współtwórca i wiceprezes Mieleckiego Towarzystwa Literackiego, były długoletni wiceprezes Regionalnego Stowarzyszenia Twórców Kultury w Rzeszowie.
   Wiersze i artykuły publikuje w prasie krajowej i zagranicznej, na portalach poetyckich, wydawnictwach zwartych, rocznikach historycznych i uniwersyteckich, wydawnictwach elektronicznych, w tym: Poezja dzisiaj, Akant, Własnym Głosem, Biały Orzeł, Semper Fidelis, Podkarpacka Historia,Nasz Dom Rzeszów, Zeszyty Wiejskie UŁ, Rocznik Historyczny MRL, Kamerton, Barbizon Wiśniowski, Nadwisłocze.
 
Autor zbiorów poezji: Spotkania w rejsie, Na krawędziach rozciągłości, na Styku cieni, Itaka Odyseusza, na Skraju podróży, Inez, Kurtyna kolorowych szkieł, oraz zbiorów esejów: Podkarpackie Ślady Pegaza – eseje, recenzje i omówienia, z kart historii, Otwarci na wolność.
   Brał udział w ponad 50. antologiach, almanachach i albumach: Utrwalić siebie,
Z podróży na wyspy słowa, So fern wie nah, Osobność nasza, Lustra
, Przestrzenie wyobraźni. Almanach Regionalnego Stowarzyszenia Twórców Kultury i Środowisk Twórczych Podkarpacia, Antologia Poetów Polskich, Antologia Wierszy Krakowskich, Antologia poetów współczesnych Zanim zabierze nas wiatr.  Ebooki: Na Styku cieni, Inez, Podkarpackie Ślady Pegaza.
  Nagrania wierszy: Odkrywanie Krajobrazów Słowa, CD. na Styku cieni, CD.   
Itineris CD.
   Za działalność na rzecz krzewienia kultury odznaczony między innymi: SrebrnymKrzyżem Zasługi, odznaką honorową Zasłużony dla Kultury Polskiej.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko