Ignacy S. Fiut – Duch Konfraterni poetów

0
315

Ten autor to człowiek-instytucja: poeta, edytor, reportażysta, autor piosenek i dramaturg. Przed trzydziestu laty stworzył w Krakowie ruch artystyczno-literacki – Konfraternia w ramach którego do dzisiaj prowadzi cykle misteriów: Zaduszki Poetów, Wigilia Słowa, Chleb Nadziei oraz Tramwaj Poezji. Wydał 9 tomików wierszy, ale i wyredagował kilkadziesiąt almanachów z różnych okazji, sygnowanych właśnie przez Konfraternię. W tym ruchu uczestniczą poeci zrzeszeni w ZLP, SPP, ale i niezrzeszeni. Mowa tu będzie o przedostatnim tomik poezji Jacka Lubarta-Krzysicy pt. Jestem.

             Wiersze pomieszczone w tym zbiorze były wcześniej publikowane w kolejnych wydawnictwa Konfraterni, a następnie zebrane w zbiorek poetycki.  W wierszu pt. „Jestem – piszę wiersze” autor jakby ogłasza osobisty manifest artystyczny, pisząc: „Jestem/jeszcze jestem/dzisiaj jeszcze jestem/doświadczam/czuję/rozcieram w dłoni/liść piołunu//jak on pachnie/jak ostro pachnie/co za zapach ma…/… życie!”. Utwór ten został napisany w roku 1989 w Czarnobylu, w czasie jego podróży poetyckiej po Ukrainie. Poezja dla niego jest czymś na kształt „przemijania” w świecie i odchodzenia, ale i rozmijania się z przyszłością, zaś jej celem jest odzwierciedlanie wydarzeń mających miejsce w czasie naszego egzystowania. Towarzyszy tej twórczości również poczucie strachu gdzieś na dnie serca, które mobilizuje i inspiruje poetę. Honor, ale i „odpowiedzialność za słowo” są tu wyznacznikiem kolejnych utworów, bo poezja jak „barykada” przeciwstawia się szerzącej się przemocy i nienawiści. Lubart-Krzysica przypomina Tadeusza Śliwiaka i podpowiada jak jego drogą twórczą rozwijać miłość do przyrody, własnej matki, żony i przyjaciół, by tworzyć ciepło domowe i rozprzestrzeniać go między ludźmi, choć warunkiem takiego tworzenia jest „utrwalanie ulotności” mobilizującej siły zmysłów i ducha poety. Analogii takiej twórczości szuka w tekstach biblijnych, np. opowieści o Mojżeszu, cudzie w „Kanie Galilejskiej”, ale i historii (przypadek Sandora Petőfiego) . Przypomina idee Cypriana C. Norwida o obowiązku patriotycznym, Leopolda Staffa o poezji jako wyrazie „stanu niepodległości wewnętrznej”, podziwia świat wykreowany przez Sławomira Mrożka. Przypomina swe istotne rozmowy z różnymi ważnymi dla rozwoju tej sztuki literackiej autorami np.: Swietłaną Kosmaczewską, Carol Thigpenem-Miłoszem, Teresą Błońska, czy Aliną Szklarską-Lohmannową, ale i wybitnymi mecenasami kultury – prof. Jerzym Lorencem, prof. Włodzimierzem Kotkowskim, dedykując im odpowiednie utwory.

            Jego wizja filozoficzna świata jest heraklitejska, a więc cały nasz świat płynie, a my ciągle musimy wybierać między dobrem i złem, ale najważniejsze w tym wszystkim jest by nie szerzyć nienawiści, bo ta tak czy owak jest ona źródłem naszej osobistej samotności i ucieczką przed autentycznym i twórczym myśleniem oraz działaniem. Na taki stan bytowy człowieka najlepsza jest „poezja towarzyska” nawet wtedy, gdy jest „odgłosem ciszy”, premiująca godziwe życie i stająca się antidotum na samotność, choć strachu egzystencjalnego nigdy się nie wyzbędziemy, a jest on pewną koniecznością do rozwijania wrażliwości na świat, ludzi oraz źródłem kreatywnego tworzenia.

Ignacy S. Fiut

J. Lubart-Krzysica, „Jestem”, Oficyna Konfraterni Poetów – 1986, Kraków 2016, s.112.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko