Strona główna Rok 2025 Nr 602 Rekomendacje książkowe z Biesiady Literackiej SPP

Rekomendacje książkowe z Biesiady Literackiej SPP

0
31

Rekomendacja z Biesiady literackiej

Trzy pokolenia, trzy traumy…

Lata dziewięćdziesiąte były dla wielu mieszkańców wschodniej Europy traumatyczne. To nie był przypadek wyłącznie Polski.

Słowacka pisarka, Ivana Gibová, właśnie w takim anturażu umieszcza swoją powieść. Niewielkie, prowincjonalne miasto i trzy kobiety, trzy pokolenia: babcia, matka i córka. Ta pierwsza apodyktyczna, to ona, na końcu, decyduje, do niej należy ostatni głos. Ta druga ze spokojem, pogodzona z losem, znosi to, co zapisały jej niebiosa. Ta trzecia, obarczona identyczną przypadłością jak ojciec, alkoholizmem, jest zbuntowana, odrzuca powszechnie przyjęte normy społeczne.

To, pozornie, schemat jakich wiele. Ale ta historia jest rozciągnięta na lata. I jest w niej wszystko: pijany ojciec prowadzący pięcioletnią Magdę do przedszkola. Idą w deszczu, ona w kapciach, on nie rozumie jej płaczu. Jest buda-bar, gdzie wydawane są ostatnie grosze tych, którzy stracili nadzieję na odmianę losu. Jest zagracone mieszkanie, w którym wszystko może się jeszcze przydać. Jest jakiś pan, przyjaciel zbuntowanej młodzieży, który małoletnią wprowadza w arkana seksu. Jest brat mieszkający na Zachodzie, oaza spokoju. Są pierwsze miłości, pocałunki, ale i opieka nad babcią, choroba matki. Jest mafia, która chce wykończyć wszystkich – fakt, tylko w przemyśleniach babci.

Czyta się „Babunię” znakomicie, każdy mieszkaniec małego miasta, także w Polsce, odnajdzie w tej krótkiej powieści, typy, które zna. Jeśli nie osobiście, to z opowieści najbliższych. Trudno identyfikować się z bohaterami Gibovej, ale to przecież my, ludzie którzy przeżyli ten czas.

Ivana Gibová – Babunia, przekład Izabela Zając, Książkowe Klimaty, Wrocław 2025, str. 184.


Piotr Müldner-Nieckowski

Gonzalez i Gorka: Marksizm. Nowa generacja. Jak z nim walczyć

Jest wielu ludzi, i to całkiem rozgarniętych, wykształconych, którzy nie wiedzą, lub – co bardziej prawdopodobne – nie chcą wiedzieć, że od ponad pół wieku Stany Zjednoczone są demolowane przez marksizm. Inny niż w sowietach.

Kiedy byłem w USA w latach 1987-1988 i pracowałem w regularnych przedsiębiorstwach uniwersytecko-państwowych, czyli w klinikach chorób wewnętrznych, ze zdumieniem niemal co dzień stykałem się albo z walką z wolnością słowa, z zakazami mówienia tego, co się myśli, niedopuszczaniem do powoływania się na związki czy poglądy rodzinne i w ogóle do chwalenia się rodziną Co chwila miałem tam do czynienia z wieloma innymi, mniej już oczywistymi, ale nadal przerażającymi przejawami zakazu wolności. Tego się tam nie spodziewałem.

Co się tam dzieje, zaczynałem rozumieć dopiero w XXI wieku. Jeszcze nie było to tak odczuwalne i jawne, bo w roku 2005, już po tragicznym zburzeniu w 2001 r. wież World Trade Center na Manhattanie, jeszcze pod wpływem tej zbrodni wydawało się, że wszyscy Amerykanie, czyli jak jeden mąż staną przeciwko zbrodniarzom z Azji, którzy dwoma porwanymi samolotami pasażerskimi Boeing 767 rozbili te gigantyczne budynki i zabili (łącznie z pozostałymi w tym samym czasie katastrofami) 2973 osoby. Ale nie wszyscy stanęli w obronie. Już były drastyczne, bo duże wyjątki.

Na jednym z uniwersytetów w Nowym Jorku wysłuchałem wykładu na temat tego, że Ameryka błądzi, bo nie widzi podziału na rasy, a przede wszystkim gnębienia rasy czarnej, która od dawna powinna rządzić, a blade twarze trzeba odesłać do „śmieciarni i młynów”. Te ostatnie tezy zawierał referat wygłoszony przez grupę, a jakże, osób blado-białych.

Tępiono niemówienie o pochodzeniu etnicznym obywateli, o różnicach religijnych. Ganiono (wręcz wulgarnie) katolicyzm, bezargumentowo przeciwstawiając mu islam (który z katolicyzmem jest przecież w wiecznej wojnie). Głoszono konieczność likwidowania „dwupłciowych” toalet w szkołach (trzy referaty), i wskazywano, że to gatunki seksualne (ale nie reprodukcyjne) powinny wyłonić nową klasę społecznie wiodącą, która ma zastąpić klasę robotniczą, czołową sferę z marksizmu dawnego.

Zakładano i kontynuowano wprowadzanie (jak dziś u nas) kompletnej zmiany systemu edukacji na „naukę wykonawstwa” i degradację wszelkiego typu twórczości, wszystko według wskazań z góry. System rodzinny powinno się uznać za wysoce szkodliwy, gdyż wprowadza w błąd dzieci, że wychowanie powinno być w rękach ojca i matki. Po „wykonaniu dziecka”, należy je przekazywać na wychowanie państwowe. Według nowych marksistów nadal wszystkim rządzą zbrodniarze Żydzi, którzy powinni być z Ameryki wypędzeni. Podobnie należy potraktować te narody, które sprzyjają wszelkiemu konserwatyzmowi i różnym typom prawicowości, jak chociażby „potomków polskich”. A jeśli chcą zostać w USA i „mieć spokój”, to powinny być pod ścisłą kontrolą typu policyjnego. To mówili jeden po drugim profesorowie z różnych uniwersytetów amerykańskich. Słuchacze, głównie ludzie młodzi, sądzę, że studenci, byli zachwyceni. Osiem godzin takiej propagandy, takiego– jak w przerażeniu sądziłem – bełkotu.

Żaden bełkot. Oni naprawdę tak uważali i wielu uważa do dziś, choć ostrze fałszywie pojmowanego marksistowskiego „postępu” powolutku, ale jednak tępieje. To nie jest pociecha. Marksizm nadal jest zaraźliwy jak mało jaka ideologia. Ewoluuje we współczesnym zachodnim świecie między innymi dzięki wprowadzaniu coraz nowszych prototypów myślenia polityczno-społecznego, rozwijanego przez grupę filozofujących profesorów ze znanej uniwersyteckiej niemieckiej tzw. „Szkoły Frankfurckiej”, działającej do końca lat 60. XX w., a nawet jeszcze w latach 70.

Dzisiaj ciągną tę szaloną i wciągającą smugę wykręcania kultury z rozumu, niczym ścierkę kuchenną, różni sprawni językowo „myśliciele” z Indii, Iraku, Iranu, Izraela, że wymienię przykładowe kraje na literę „i”, którzy fascynując ciekawymi pomysłami fabularno-filozoficznymi, po zaskakująco wciągającym wstępie z dwóch, trzech swych książek, skręcają w stronę marksizmu i kontynuują już z całą mocą instruktarze (poradniki) i instruktaże (instruowanie).

Jak udowodnił o. prof. Józef Maria Bocheński (w dziełach: Filozofia bolszewicka oraz Marksizm-leninizm. Nauka czy wiara), marksizm nigdy nie był nauką, natomiast zawsze fascynował swoimi podchwytliwymi i manipulacyjnymi technikami zwalczania tego, co zastane, z założeniem, że po dokonaniu tych przemian nastąpi na świecie raj (w domyśle: raj, ale tylko władców). Tym bardziej nie jest, jak sądzą niektórzy, religią. Broń Panie Boże. Za marksizmem idzie tylko zło.

Księgę, którą rekomenduję, czyta się z zapartym tchem. Jest w pełni udokumentowaną, doskonałą analizą zjawiska, wielu jego aspektów i istotnych poboczy. Wiadomości, definicje i diagnozy w niej poczynione oraz podane fakty i źródła ustawiają myślenie o polityce i technikach władzy we właściwych koleinach.

Rzecz została nie tylko ciekawie napisana w oryginale, ale i z dużym talentem przetłumaczona przez Witolda Falkowskiego, który niezauważalnie łączy język naukowy z niemal potocznym, ale „zjadliwym dla wszystkich”.

Piotr Müldner-Nieckowski

_______________________

Mike Gonzalez, Katharine Cornell Gorka, Marksizm. Nowa generacja. Jak z nim walczyć. Przełożył Witold Falkowski. Wydawnictwo WEI (Fundacja Warsaw Enterprise Institute) Warszawa 2025. Stron 398. Oprawa twarda. ISBN 978-83-7553-406-1.

Poprzedni artykułWacław Holewiński – Mebluję głowę książkami
Następny artykułKrystyna Konecka – Spod jednej gwiazdy. Woldenberg – Dobiegniew

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko