Strona główna Eseje Tadej Karabowicz – Symbolika płynącej rzeki. Malarstwo Stanisława Baja wobec toposów literackich.

Tadej Karabowicz – Symbolika płynącej rzeki. Malarstwo Stanisława Baja wobec toposów literackich.

0
171

Gdyby zestawić obok siebie rozliczne katalogi wystaw malarskich Profesora Stanisława Baja, wówczas powstałaby dwuczłonowa przestrzeń o wybitnym polskim artyście plastyku. Pierwsza ukazywałaby dorobek twórczy autora w postaci reprodukcji jego dzieł malarskich. Druga przestrzeń byłaby odpowiedzią na trudne pytania stawiane przez historyków sztuki i kuratorów wystaw, jak ukazać językiem toposów literackich malarskie dziedzictwo Profesora Stanisława Baja.

Z literaturoznawczego punktu widzenia, wypowiedzi krytyczne o twórczości malarza są na tyle cenne, że można je porównywać z przebogatym warsztatem artysty. Poglądy na malarstwo Baja nie wykluczają się, a z biegiem lat dopełniają otwartą koncepcję filozoficzną o artyście na tle polskiej sztuki i nawarstwiających się w niej problemów estetycznych. Twórczość Baja wyrastała z gleby lat siedemdziesiątych i odwoływała się do przestrzeni mimicznej sztuki polskiej XX wieku. Tworzyło ją grono popularnych malarzy tego okresu, takich jak Jerzy Nowosielski, Tadeusz Dominik, Andrzej Strumiłło, Ryszard Winiarski, Rafał Lach Lachowicz, czy Stanisław Yerka. W tle pozostawali nauczyciele Michał Bylina, Jacek Siennicki, Ludwik Antoni Maciąg. Ale cechą pytań postawionych Stanisławowi Bajowi przez historyków sztuki i kuratorów jego wystaw, były i są odwołania do źródeł oraz inspiracji w malarstwie. Dlaczego w jego twórczości powtarzają się dwa tematy – portret matki i sąsiadów oraz symbolika płynącej rzeki. Oba tematy są w sposób konceptualny spełnione i splatają się ze sobą pępowiną miejsca. Powstawały w pracowni Profesora we wschodniej części Lubelszczyzny i dotyczyły rodzinnej podlaskiej praojczyzny artysty. Tę przestrzeń jeden z krytyków sztuki nazwał nawet małą ojczyzną, a meandrującą wśród łąk i lasów graniczną rzekę Bug “czarną rzeką”.

By nie spłycić istoty malarstwa Stanisława Baja, warto wspomnieć o jego karierze artystycznej. Wikipedia o artyście mówi: “Stanisław Baj urodził się 2 czerwca 1953 roku w Dołhobrodach. Dzieciństwo i wczesną młodość spędził nad Bugiem we wsi Dołhobrody. W latach 1968–1972 uczył się w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Zamościu, następnie w latach 1972–1978 studiował malarstwo w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Studia ukończył z wyróżnieniem w pracowni Ludwika Maciąga, u którego pozostał jako asystent. W 1982 podjął pracę dydaktyczną w macierzystej uczelni, gdzie prowadził Pracownię Rysunku na Wydziale Malarstwa. Jednocześnie kierował seminariami z rysunku i malarstwa w Europejskiej Akademii Sztuk w Warszawie. W latach 2006–2013 był prorektorem do spraw dydaktycznych ASP w Warszawie. Jest autorem ponad 100 wystaw indywidualnych w kraju i za granicą, uczestniczył również w ponad 100 wystawach zbiorowych. Mieszka w Warszawie, ale często przebywa w rodzinnej wsi Dołhobrody”.

Tematy malarskie Stanisława Baja, jak już wspomniano, stały się filarami rozważań historyków sztuki, krytyki artystycznej, a zwłaszcza kuratorów wystaw. O artyście pisali Małgorzata Płoksoń, Anna Wachta, Piotr Zieliński, czy znani twórcy literatury polskiej Wiesław Myśliwski, Andrzej Stasiuk, Jacek Dehnel. Wszyscy oni mówili o koncepcji filozoficznej dzieła Stanisława Baja z prespektywy emocji i przeżyć. Powstała nawet monografia o cechach literackich niedoścignionego prof. Andrzeja Kominka z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach o tytule “Baj i Bug. Portrety rzeki malowane olejem i słowem” (Wydawnictwo Bosz 2024). Andrzej Kominek pisał w niej o sposobie bycia malarzem, wobec ludzkich losów zapisanych na obrazach i wobec żywiołu rzeki, która płynie przez bezkres życia dziejącego się nad Bugiem. A z drugiej strony zostały przywołane przykłady sztuki ludowej – obrazy Matki Bożej i Pana Jezusa z otwartym sercem, wiszące w pracowni Baja, czy wyeksponowane na ścianach domu rodzinnego malunki Stanisława Koguciuka – ludowego twórcy z Pławanic pod Chełmem. Na jednej z warszawskich wystaw, przeniesiono nawet atmosferę pracowni artysty, próbując w filozoficzny sposób umiejscowić dzieło malarskie Baja, w jego przestrzeni emocjonalnej.

Kurator wielu wystaw lubelskich Stanisława Baja z Galerii Sztuki Wirydarz, Piotr Zieliński pisał: “Rzeka przepływa przez obrazy Stanisława Baja. Realnie i nadrealnie, metaforycznie i symbolicznie. Blikuje światłem z płócien. Szemrze, szepcze i migocze. Niesie spokój i ukojenie – choć jest nieokiełznanym żywiołem. Przelewa się przez wyobraźnię i płótna Mistrza i adoratora, staje się posłuszna, uległa. Krnąbrna, czasem nie chcąca ujawnić skrywanej tajemnicy. (…) Dumna – bo dzięki swojemu wielbicielowi stała się obiektem sztuki i wzruszeń. Ponadczasowa i niezniszczalna…” (Katalog wystawy: Piotr Zieliński “Stanisław Baj. Rzeka / River”, Galeria Sztuki Wirydarz 2025, s. 5). W tej ważnej charakterystyce lubelskiej wystawy Baja, ujawniają się toposy literackie, tak filozoficznie, jak socjologiczne, przywołane dla podkreślenia wyjatkowości malarstwa nadbużańskiego twórcy. Są one na tle oglądu dzieła Stanisława Baja ważnym dyskursem o malarstwie artysty wypowiedzianym językiem literackim. A więc Piotra Zielińskiego interesuje nie tylko koncepcja przeżywania wzrokowego obrazów, ale także estetyczne ich dotykanie słowem.

W swoim Facebookowym notatniku poeta Stanisław Kalina Jaglarz wyznał: “Za każdym z nas, za każdym poetą, poetką czy osobą piszącą są jakieś lektury i przeżycia, a potem inne nazwiska, mistrzowie i mistrzynie. Nie byłbym Staszkiem gdyby nie Stanisław Balbus czy Stanisław Baj. Realny wpływ na moje pisanie miało coś więcej, niż nurt „pisania o przyrodzie”, o wsi, doświadczenia ziemi, doświadczenia utraty. To są podstawowe doświadczenia ludzkości, jesteśmy z ziemią i ze zwierzętami znacznie dłużej, niż jesteśmy z poezją”. Poeta poruszył tutaj istotną strunę antropologiczną, że doświadczeniem człowieka, od zawsze – była jego egzystencja i jego wnętrze, w którym rodziło się słowo i tworzyła się próba uwiecznienia życia poprzez petroglify, starsze nawet od malowideł jaskini Lascaux. Tak samo u Stanisława Baja, rysunkom jego dzieciństwa towarzyszyły pieśni nadbużańskie, śpiewane przy znojnej pracy, przez kobiety w kraciastych chustach. Było to przejście do struktury sakralnej, którą wyrażał zapach domowego chleba. Matka artysty wykonywała palcem wskazującym rysunki petroglificzne – znaki krzyża na chlebie. Następnie wkładała uformowane bochny chleba do rozpalonego pieca i strzegła wypieku poprzez modlitwę, która zdawała się pradawnym magicznym zaklęciem. Dla wrażliwego na sztukę młodego Stanisława Baja, były to pierwsze znaki petroglificzne, które widział i utrwalił w pamięci. Po latach mając własne doświadczenie petroglificzne Stanisław Baj powiedział: “Chciałem za pomocą malarstwa odpowiedzieć na pytanie: czym w istocie jest Ucho Igielne? Przejściem miedzy światami? Jakimi? Szczeliną miasta, człowieka, życia..? Może to ostateczna szczelina do innego świata” (Patrz: Stanisław Baj, Biblia mojej codzienności, “Znak” 2000, nr 785, s. 39).

Sakrum i profanum malowanych portretów matki i sąsiadów, w których artysta wyrażał podziw do ludzkich twarzy i uwiecznił przeszłość swojej nadbużańskieh Arkadii, doprowadziło go znowu na brzeg jego rzeki Bugu. Artysta zaczął ją malować, tworząc w ten sposób ważną więź z pępowiną jego dzieciństwa. Była to – można powiedzieć, jego prywatna rzeka, ale także wyrażanie poprzez malarstwo, własnej – od nikogo nie zależnej sakralności. Stąd krytycy sztuki oraz twórcy zaprzyjaźnieni ze Stanisławem Bajem, zaczęli utożsamiać rzekę Bug z wewnętrznym doświadczeniem malarskim artysty. Utarło się wówczas przeświadczenie, że Stanisław Baj malując rzekę, utożsamia ją z modelem, że zmaga się z jej meandrującymi wirami, ze światłem i plamami słońca na jej powierzchni oraz kolorystyką drzew odbijających się w jej nurcie. W ten sposób powstawał mit artystyczny i chęć przyjazdów do pracowni, by dotknąć wzrokiem jego sakralnych obrazów rzeki i przekonać się jak ważny jest sens malowania własnego uduchowionego wyobraźnią świata. Pisała o tym Anna Wachta w katalogu z wystawy prof. Stanisława Baja w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, porównując światłocienie rzeki Bug z takimi znakami w sztuce światowej, jak obraz Clude Moneta “Staw z liliami wodnymi”, czy El Greco “Widok na Toledo”. Anna Wachta przywołała także ważne toposy artysty, będące jego zadaniami malarskimi – pokorę wobec rzeki, malowanej nocą przy świetle księżyca i o poranku, gdy światem zaczyna władać nieograniczony żywioł słońca. Krytyczka pisała: “Baj pytany o przepis na malowanie rzeki, odpowiada żartobliwie “woda idealnie w poziomie, cienie idealnie w pionie”. Istota, idea rzeczy. (…) Przede wszystkim Baj wcale nie maluje pejzażu. Bohaterem jego obrazów jest on sam. To co i jak widzi on sam. Jego fizyczna uważna obecność. Fakt, że wybrał, jakby przykuł się do jednego konkretnego miejsca, widoku, świdczy o jego sile charakteru i świadomości. O dyscyplinie, wręcz ascezie”. Natomiast Małgorzata Płoskoń uwypukliła fenomen malarski Stanisława Baja na tle jego związków z przeszłością i z przyszłością. Zacytowała wypowiedź przyjaciela artysty Wiesława Myśliwskiego, że “Stanisław Baj jest ostatnim świadkiem kresu kultury chłopskiej”. (Patrz: Katalog. Stanisław Baj “Rzeka Bug. River”, Lublin 2024, s. 18 i s. 9).

Jacek Dehnel w katalogu do wystawy Stanisława Baja w Galerii aTak o wymownym tytule “Światło i woda” z 2019 roku napisał; “Namalowanie rzeki jest niemożliwe. Zamknięty w swojej pojedynczości obraz jest bezsilny. Jedyną drogą zapisania prawdy o rzece jest nawała kolejnych kłamstw; niezliczone jej portrety. Patrzcie; jak nawarstwiają się przed naszymi oczami, jak płyną. Patrzcie, są rzeką”.

Tekst Jacka Dehnela uświadamia, że malarstwu artysty towarzyszy pogłębiony dyskurs literacki. Dehnel poprzez własną wrażliwość poetycką opisuje świat sztuki Stanisława Baja i mówi o niej z prespektywy mitycznej. Patrząc na rzekę Bug i na obrazy artysty, Dehnel przeprowadza przez te dwa światy widzialną linię, która by je rozdzieliła. Jednakże z wielu powodów jest to niemożliwe. Ten stan psychologia nazywa emocjami, bowiem trudno jest rozdzielić struktury malarskie Stanisława Baja, od filozofii realnej rzeki granicznej, którą artysta sakralizuje w swoim malarstwie.

Z wielu zgłębionych tekstów, napisanych przez kuratorów wystaw Stanisława Baja, wyłania się obraz artysty wielostronnego i aktywnego. Jego malarstwo staje się przyczynkiem, by w mailu z 19 listopada 2020 roku teoretyk literatury i krytyk literacki prof. Stanisław Balbus powiedział: “To ja jestem od słów – Ty od obrazów. (…) Ja od dawna, od wczesnej młodości, uważam, że słowo wobec takich sztuk, jak malarstwo i muzyka, najlepiej robi, jak milknie…”. W tej wypowiedzi zostało zawarte szersze filozoficzne widzenie sztuk plastycznych, jako niezgłębiona wiedza emocjonalna. Milczymy patrząc na obrazy artysty, by nie spłycić tej “rozżarzonej ciemności”, jak powiedział w dalszej części listu o posiadanym obrazie Baja prof. Stanisław Balbus: “Mam Twoją rzekę – gasnący zachód słońca, w którym się zakochałem. Kiedy się długo w niego wpatruję, wydaje mi się, że wchodzę w tę rozżarzoną ciemność, która za chwilę pochłonie ostatek tego żaru, tego światła, które tonie w wodzie po prawej stronie, i że ja sam za chwilę zanurzę się w niej, kiedy ona już całkiem ściemnieje, pochłonie ostatnią iskrę…”. (Patrz: Katalog. Stanisław Baj “Rzeka Bug. River”, Lublin 2024, s. 56-57).

Stanisław Baj, tworząc subiektywną strukturę swojej sztuki malarskiej, staje się poprzez to niezwykle uniwersalny. Jego przywołane już portrety matki i sąsiadów urastają do miana hołdu złożonego dziedzicom jego rodzinnej ziemi nadbużańskiej, przodkom i praprzodkom, a przecież obrazy Baja miałyby być tylko dekoracją wystawy muzealnej, bądź pasji kolekcjonerskiej. Tak samo prace ukazujące Bug, są czymś więcej niż tylko naiwną afirmacją rzeki dzieciństwa. Dlatego pisać o malarstwie Stanisława Baja nie jest łatwo, a zwłaszcza w aspekcie toposów literackich i mimiki kuratorskiej jego wystaw.

Lublin, październik 2025

Katalog wystwy: Stanisław Baj “Rzeka Bug. River”, Małgorzata Płoksoń, Anna Wachta – kuratorki wystawy w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, opracowanie graficzne katalogu Agnieszka Sulimierska, Lublin 2024, 156 s. ISBN 978-83-65028-49-5

Poprzedni artykułMichał Piętniewicz – Okrutna jasność. O tomiku Jadwigi Maliny „Teoria powtórzeń”.
Następny artykułWacław Holewiński – Mebluję głowę książkami