Strona główna Rok 2025 Nr 593 Stefan Jurkowski – O tomiku W. Michalskiego

Stefan Jurkowski – O tomiku W. Michalskiego

0
111
c379f64ef88cd1fe2efa8e8f79a1452022b1d2ae9be0980559449cf9b8f5a3cfb4ecba8a22eb43c3a96470b7719cedb10b2fe1d472a84566c73ce911eca2397ea96f94077621c6ab393400965ead8926

Stefan Jurkowski

Tryptyk mały a ważny

Ukazało się drugie, poszerzone wydanie tomu Waldemara Michalskiego „Mały tryptyk roztoczański”. Przypomnijmy, że pierwsze dotarło do rąk czytelników w 2020 r. Jest to poezja głęboko zanurzona w regionalnej kulturze Roztocza, pejzażu, folklorze; przywołuje ludzi, którzy tam mieszkali, działali, swoją aktywnością odcisnęli piętno na historii ale i na współczesności tej przepięknej, wzruszającej krainy; którzy wpłynęli i wpływają wciąż na tamtejszy klimat, na kulturę, na sposób i rozumienie życia.

Liryka Michalskiego to wędrówka po olbrzymich obszarach opisywanej krainy; po wsiach, miasteczkach, przysiółkach, leśnych ostępach. Barwna, ekspresyjne, pełna rozmaitych zauważeń, nasycona rozmowami, obecnością ludzi, odkrywająca – chciałoby się powiedzieć – duszę Roztocza. Ale nie tylko owa topografia jest tutaj ważna, choć przecież odgrywa niebagatelną rolę, jest bowiem zapisem ginącego świata, który usiłuje utrwalić i przeciwstawić się napierającej nań współczesności. I nie chodzi tu wyłącznie o tak zwane „zdobycze cywilizacyjne”, ale przede wszystkim o pewien nieuchwytny etos, o swoiste postrzeganie takich wartości, jak uczciwość, rzetelność, gościnność, prawość, wierność naturze, wewnętrznej harmonii.

A więc – jak się rzekło – są tu echa rozmów z ludźmi, pokazane fragmenty ich życia, troski, smutki, codzienne trudy. Przejmujący jest autentyzm tej poezji. Podmiot liryczny dobrze wie, o czym pisze, rozumie istniejące tam problemy. Sam żyje nimi, choć pozornie jest oddalony; jego wyobraźnia nie poddaje się żadnym granicom, a dokładna znajomość życia i jego tamtejszych realiów jest mu osobiście nieprzerwanie bliska.

Waldemar Michalski wyczulony jest na szczegóły. Tworzy poezję niezwykle obrazową, barwną, niemal „dokumentalną”, w osobliwy sposób rekonstruującą zastaną rzeczywistość;

W Samsonowie pozostał wielki piec
kto dziś wie że hamernia znaczy kuźnia

(…)

poszły w zapomnienie
prawy wydarzenia ludzie
pozostał kamień na kamieniu

(…)

(Czartowe Pole)
Ale poeta pamięta – chciałoby się w tym, miejscu dodać…
Mamy tutaj cały „kalejdoskop czasu”. Nie tylko ważna jest przeszłość w tej liryce, ale bodaj jeszcze ważniejsza teraźniejszość, w której owa przeszłość może się zamknąć i ochronić. Ów świat wielokulturowy; region położony – jak mówi poeta –

(…)

na skrzyżowaniu świata
między wschodem a zachodem
stąd do Lwowa rzut beretem
gdzie niemożliwe jest możliwe
więc chleb na stole
mleko w dzbanku

(…)

(Jechać do Tomaszowa)

Dodajmy, że dzisiaj zupełnie inaczej czyta się ten wiersz w dobie straszliwej wojny na wschodzie, która jest iście diabelskim zaprzeczeniem jakiegokolwiek humanizmu; totalnym niszczeniem człowieczeństwa, a z drugiej strony jego bohaterskiej, niezłomnej obrony. A więc nawet owa bezwzględnie okrutna współczesność się wdziera w tę, wydawałoby się, enklawę trwałego spokoju.

Natomiast u Michalskiego nie ma jeszcze wojny, śmierci, eksplozji, rechotu zbrodniczego najeźdźcy. Jeszcze jest „mleko w dzbanku”, a nawet – jak to bywało (i może jeszcze trwa) „dobry humor”. Znaczące przeciwstawienie.

Życie toczy się tutaj swoim, odwiecznym rytmem. Oto „Pan Daniel Kukiełka buduje mostek/ przy białej drodze i parkowej bramie” (Coś za coś), „Górecko chwali Maryję, kto śpiewa dwa razy się modli” (Górecko Kościelne – trwaj chwilo!), zaś

Przy białej drodze
i zamojskim trakcie
(wprost do gajówki Bezednie)
pan Wojtas wyrzeźbił
królową artystów (…)

(Królowa artystów)

Utwory Waldemara Michalskiego nie są wyłącznie barwnymi pocztówkami z regionu. Wiele tam przesłań patriotycznych a także filozoficznych; problem odwiecznego trwania, ścisłej symbiozy ludzkiego życia z wiarą; wiarą może prostą, pozbawioną skomplikowanych odniesień, ale tym bardziej pełną mocy ocalającej i człowieka, i otaczający go świat, który jest dotykalny, bliski, sprawdzalny, istniejena wyciągnięcie ręki.

Należy zwrócić szczególną uwagę na utwór tytułowy „Kosobudy Bór (mały tryptyk roztoczański)”. Dużo tutaj – podobnie jak w innych wierszach – pejzażu, „drzew, w których mieszka Bóg”. To pierwsza część „Tryptyku”. Druga nazywa się „Sąsiedzi z Boru”. Tu spotykamy sołtysa Ożgę, miejscową złotą rączkę Koczułapa, rzeźbiarza Rudego, który wierzy w cuda i jest domorosłym filozofem:

Bóg dał nam wolną wolę – mówi –
i dłuto bierze do ręki – w kawał drewna
tchnie nowe życie – nie nowina
gdy diabeł za progiem a anioł w okno puka

Dalej mamy przejmujący obraz owej uniwersalnej harmonii:
Kosobudy Bór między niebem
a ziemią między orłem a wężem
w uścisku bratnim ziemi i puszczy
po horyzont w zielonej muszli.

Trzecia część to obraz codzienności, pracy zgodnej z prawami natury. Ale tutaj wkradają się elementy śmierci. Przecież poezja Michalskiego w żadnej mierze nie jest sielankowa, a wręcz do bólu prawdziwa w odwzorowywaniu a zwłaszcza w interpretacji codzienności i ludzkiego losu:

gajowy jak Bóg wydaje wyroki
i wciąż w lesie wyznacza drzewa
na kolejne umieranie.

Podkreślmy raz jeszcze, że pomimo tak wielu szczegółów topograficznych omawiany tom nie jest żadnym bedekerem. Konkretny pejzaż, niemal dosłowne umiejscowienie „teatru poetyckiego”, aczkolwiek bardzo ważnie i stanowiące uzasadnienie oraz przybliżenie źródeł inspiracji – stanowią jakże istotne tło dla dużo szerszych przesłań; dla podkreślenia ważności i ważkości małej ojczyzny w ludzkim życiu, ukazania człowieka osadzonego w konkretnym czasie i miejscu, walczącego o przetrwanie choć skrawka rzeczywistości, w której niegdyś wzrastały całe pokolenia. A także religii jako czynnika ocalającego i dającego nadzieję na przetrwanie pomimo niesprzyjających „dziejowych huraganów”. Michalski daje do zrozumienia, że podobne małe ojczyzny podtrzymują nowoczesne „wielkie światy”, mogą też stanowić antidotum przeciwko zanikowi tradycji, a co za tym idzie przeciw zagładzie, zwłaszcza duchowej.

W poezji Waldemara Michalskiego nie ma wielkich słów, haseł, histerycznego sentymentalizmu. Prosty język, komunikatywne, bardzo plastyczne obrazy, stałe odniesienia do sprawdzalnych konkretów wpływają na siłę i prawdę, a co za tym idzie na ekspresyjność oraz bogactwo poetyckiego słowa.

Stefan Jurkowski

Waldemar Michalski: „Mały tryptyk roztoczański”, NORBERTINUM, Lublin 2025, s. 95. Wydanie drugie rozszerzone. Posłowie dr Olga Białek-Szwed.

Poprzedni artykułLudmiła Janusewicz – O akronimach, samopoczuciu i „Moskwie Pietuszki”
Następny artykułMarek Jastrząb – Odległa bliskość