Krawiec szyje na miarę…
Krawiec – to tytuł najnowszej sensacyjnej książki Vincentego V. Severskiego. Autor, emerytowany pułkownik wywiadu, w kolejnej książce – w sposób literacki – odsłania świat rozgrywek agencji wywiadowczych, toczący się podskórnie wokół oficjalnych wydarzeń politycznych na świecie. Tak przy okazji, gorąco polecam rozmowę z pisarzem, jaką przeprowadził na łamach pisma „Kraków i Świat” Witold Bereś (nr 3/2025). Wróćmy jednak do książki! Tym razem wszystko zaczyna się w marcu 2003 roku w Warszawie, w czasie, kiedy nasz kraj intensywnie sposobi się do przyjęcia do grona krajów Unii Europejskiej, a na świecie trwają przygotowania do rozpoczęcia przez USA wojny w Iraku w ramach operacji „Iraqui Freedom”. Wtedy w Warszawie pojawia się niebezpieczny agent wywiadu rosyjskiego. Śledztwo z ramienia polskiego wywiadu prowadzi Roman Leski wraz z wchodzącą do służby, niezwykle zdolną, Moniką Arendt – absolwentkę Akademii Sztuk Pięknych. Czytelnicy książek Severskiego pamiętają ich, podobnie jak mieszkającego w Atenach „nielegała” Dimę odgrywającego ważną rolę w tej powieści, z wcześniejszego czterotomowego cyklu „Sekcja”. W krąg podejrzeń wplątana zostaje opiekunka dziecka premiera RP. Niespodziewanie akcja przenosi się do Czarnogóry, gdzie w porcie w Budvie pojawia się ekskluzywny jacht „Rainbow” należący do Aleksandra Giermana zdecydowanego przeciwnika prezydenta Rosji. Na jego pokładzie ma się odbyć tajne spotkanie rosyjskich oligarchów, którzy zamierzają obalić prezydenta Putina. Wywiad rosyjski zamierza rozprawić się z buntownikami. Rękę na pulsie trzyma też, mający swe porachunki z agentami rosyjskimi, brytyjski wywiad MI6. Bardzo zaskoczył mnie wątek serbskiego wywiadu BIA, a jeszcze bardziej pojawiające się w tle polskich służb dziwne ciało – opiniotwórcze czy spiskujące? – zwane konspiracyjnie Konsylium… Ten wątek został w powieści tylko zasygnalizowany. Autor doskonale pokazuje atmosferę miejsc, w których umieścił akcję książki. Gdy odwiedzamy marinę, czujemy wiejący od morza orzeźwiający wiatr, niosący wieczorem chłód, wszak to przecież dopiero początek wiosny… Gdy zachodzimy wraz z jego bohaterami do czarnogórskiej konoby prowadzonej przez brodatego Dragana, to nie tylko czujemy zapach smażonego na oliwie czosnku, ale sami nabieramy ochoty na wieprzowe ćevapčići zapijane śliwową rakiją… I rzeczywiście, każdy wskazany przez autora gość siedzący przy sąsiednim – bliższym lub dalszym – stoliku, wydaje się nam podejrzany. I więcej nie napiszę, bo i tak – kto wie – czy nie za dużo już powiedziałem. Mam jednak nadzieję, że wystarczająco, by zachęcić do lektury. A tak swoją drogą, lektura takich książek na delikatnych czytelników, może mieć zły wpływ na ich samopoczucie. Pobudzona zostaje podejrzliwość, skoro stojący na chodniku mężczyzna z gazetą trzymaną w lewej ręce może być szpiegiem, a obserwowany we wstecznym lusterku, zbyt długo jadący za nami samochód, może nas obserwować… A może przypadkowo spotkany kolega sprzed lat, prowadzący galerię sztuki, tak naprawdę jest agentem wywiadu?… No cóż. Czasem i taką cenę trzeba zapłacić za obcowanie ze światem szpiegów, w którym przecież żyjemy.
Janusz M. Paluch
Vincet V. Severski, Krawiec, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2025






