Strona główna Felietony Ludmiła Janusewicz – Lato i kosmos

Ludmiła Janusewicz – Lato i kosmos

0
194

Śnił mi się blues,
co w szklance się mienił,
a mnie rozrzewniał, roztkliwiał.
Śnił mi się blues,
bursztynem rozjaśniał dzień
na dnie szklanki piwa.

Ot, taki tekścik do bluesa mówiący o rzeczach zwyczajnych i prostych, oparty na paru akordach i nie będący specjalnym wyzwaniem dla amatorów.

Kiedyś w ogródkach piwnych istniało powiedzenie „bez gazu nie ma dżazu”, co w wolnym tłumaczeniu oznaczało, że bez piwa nie ma zabawy. Słowo jazz słusznie było kojarzone z bluesem, studentami i z pisarzem Tyrmandem, ikoną polskiego świata artystycznego lat pięćdziesiątych.

Podobno u naszych wschodnich sąsiadów był popularny jazz na kościach, tam płyty jazzowe nagrywano na kliszach zdjęć rentgenowskich, stąd to powiedzenie. Po śmierci Josifa Wissarionowicza Dżugaszwili w 1953 roku, miłośnika „Suliko” – jazzmani z ogródków piwnych mogli wreszcie odetchnąć i spokojnie oddawać się swojej pasji. Kwitła poezja stosowana w stylu „without gas ain’t no jazz”- rozwijała się, jak widać, lingwistyka. Zamykano ogródek piwny i człowiek z twórcy bluesa stawał się jego podmiotem lirycznym, ogródkowiczem heroicznym.
„Stoisz pod ścianą, jest czwarta rano, w przeciwną ścianę masz wbity wzrok” – ładnie ten stan ujęła w swojej piosence Martyna Jakubowicz.
Ja dokończyłabym tak:
Więc życzę ci Przyjacielu i Przyjaciółko
nie śnij o kraju Kwitnącej Wiśni,
nie śnij o sake,
niech blues ci się przyśni!

Chyba jednak nie można się poddać tak optymistycznej wizji, gdy wiemy o prawie Murphy’ego: „Jeżeli myślisz, że idzie dobrze – na pewno nie wiesz wszystkiego”. Moja mama miała własną wersję tego prawa, które w jej wykonaniu brzmiało „Człowiek może się na gównie poślizgnąć”, czyli że możemy się wywalić na drobiażdżku.

Nie można nazwać drobiazgiem tego, co dzieje się w ostatnim czasie, a z tego wynika, że niejasność nadal jest wielkością niezmienną!
Stała w matematyce, to wielkość, której wartość nie może się zmieniać a
zmienna może przyjmować rozmaite wartości.
W ujęciu Platona stała jest wieczna i obecna w każdym z możliwych światów.
W klasycznym humanizmie koncepcja esencjalistyczna uznawała, że natura ludzka jest odwieczna i niezmienna.
Ten element humanizmu krytykowany był przez Marksa i Nietzschego.
Anno Domini 2025 pokazuje, że niektóre stałe okazują się niestałymi, czyli zmiennymi, i używając gwary teatralnej – w polityce widuje się rozkrzyczane amantki i pudernice oraz aktorów charakterystycznych i halabardników.

Znane jest chińskie przysłowie: „Obyś żył w ciekawych czasach”.
Nam to się przytrafiło w powyborczej Polsce, gdy jedni wciąż chcą liczyć głosy, drudzy mówią, że nie warto, a w przestrzeni kosmicznej krąży polski kosmonauta. Nawet mi się rymnęło!
Czasami mam wrażenie, że też znajduję się w kosmosie, ale tam zapewne mniej zacietrzewienia niż na Ziemi, gdzie niektórzy ludzie na facebooku ogłaszają, że wyrzucają ze znajomych tych, którzy mają inne poglądy polityczne, puszczają im nerwy, a trzeba więcej spokoju i pies ci mordę lizał!

W ten trudny czas jest akurat lato, niektórzy mają działki, inni wylatują do ciepłych krajów, a jeszcze inni wykorzystują ten czas, gdy farby szybko schną, do remontów.
Zaś ludzie nieszczęśliwi, niezadowoleni lub z natury pesymiści – powinni przeczytać książkę „Colas Breugnon” Romaina Rollanda, która mówi o przemijaniu i, mimo niepowodzeń, o cieszeniu się życiem, która napawa optymizmem oraz przekonaniem, że i tak nie zawsze mamy wpływ na to, co robimy, choćbyśmy się nie wiadomo jak starali.

Starali się bardzo Alfred Nobel, który wynalazł dynamit, Robert Oppenheimer, twórca bomby atomowej czy Michaił Kałasznikow, konstruktor karabinu automatycznego AK-47, popularnego „kałacha” – którzy pod koniec życia mieli wyrzuty sumienia. Jak widać, ci genialni ludzie tworząc swoje dzieła, nie mieli czasu na zastanawianie się nad ich skutkami, dopiero potem dopadały ich sprzeczne uczucia.

Z drugiej strony, jakby powiedział Reb Tawje, wynalazek koła też posłużył do zbrodniczych celów, poczynając od rydwanów po czołgi i transportery do rakiet nuklearnych. Zaś Einstein miał przed śmiercią wyznać kuzynowi, że raz już „przysłużył się” ludzkości, więc ostatnie odkrycie, które również dałoby się zwekslować na niwę wojenną, zabiera ze sobą do grobu.

Z trzeciej strony warto pamiętać, że Leonardo da Vinci żyjący w latach 1452 – 1519 wynalazł latającą maszynę, spadochron, opancerzony samochód, zamek kołowy, mechaniczny rycerz-prototyp robota, wózek samobieżny, sprzęt do nurkowania, most obrotowy. W powszechnej opinii był malarzem, jego obraz Mona Lisa to najsłynniejszy obraz świata (w Luwrze), zaś on sam uważał się bardziej za inżyniera, niż malarza.
Gdyby teraz raptem pojawił się, myślę, że nie miałby większych trudności w poruszania się po naszej epoce.

Za to my możemy odbyć podróż lub doskonalić się w ciszy i skupieniu na drodze duchowego rozwoju, pamiętając za Szekspirem, że:
Cały świat to scena,
A ludzie na nim to tylko aktorzy.
Każdy z nich wchodzi na scenę i znika,
A kiedy na niej jest, gra różne role.

Ludmiła Janusewicz

Poprzedni artykułTadej Karabowicz – Światła na wodzie
Następny artykułJoanna Wicherkiewicz – wiersze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko