Strona główna Rok 2025 Nr 590 Wacław Holewiński – Mebluję Głowę Książkami

Wacław Holewiński – Mebluję Głowę Książkami

0
172

Anatomia oszustwa

Czyta się tę książkę jak świetny reportaż śledczy. A ja, znając od lat autora, miałem poczucie, że naprawdę tylko jego naukowa dociekliwość uchroniła go od kompromitacji, która, bez wątpienia, położyłaby kres znakomitej karierze.
Czytelnicy muszą wiedzieć, że autor „Walizki Mengelego” całą swoją drogę naukową przebył w Niemczech (począwszy od studiów historycznych) – wyjechał, a w zasadzie uciekł, z komunistycznej Polski jako młody chłopak (choć po sześciu latach pracy w kopalni – na przodku!).
Zaczęło się niewinnie. Został zaproszony na przyjęcie bożonarodzeniowe do milionerki, dziedziczki potężnej fortuny. To na tym przyjęciu poznaje postać niezwykła. Magdalenę Nicolettę Kaiser. Używającej też rozbudowanej wersji nazwiska Szentagothay. Kim była? Lekarką. Nie byle jaką. Osobistą lekarką papieży, najpierw Jana Pawła II, potem Benedykta XVI.
Szybko dowiaduje się, że miała dziadka, węgierskiego lekarza o nazwisku Grosz Chorin, żydowskiego więźnia obozu w Auschwitz (od 1943 roku). Co więcej, że w obozie współpracował jako lekarz ze słynnym doktorem Josefem Mengele. I że w Szwajcarskim Banku Narodowym są zdeponowane jego pamiętniki i dokumenty. Które niebawem będzie można zobaczyć. Co zrozumiałe, taka sensacja musiała historyka, zainteresować. Bo, wiedząc o eksperymentach medycznych w Oświęcimiu (te Mengelego dotyczyły bliźniaków i osób niskowzrosłych, karłów), tak naprawdę wiemy o tym bardzo, bardzo niewiele. Wiemy, że były tam tysiące lekarzy, że sprawowali opiekę nad więźniami, ale tych którzy brali udział w eksperymentach medycznych było kilkunastu, może kilkudziesięciu. Co więcej, jeśli nawet przeżyli, bardzo często, po wojnie, skutecznie zacierali, zmieniając nazwiska, po sobie ślady. Musiał zapytany czy podjąłby się zbadania tych dokumentów odpowiedział twierdząco. Podpisał nawet umowę na wyłączność. To on i tylko on miał dać świadectwo.
Szybko okazuje się, że z zaplombowanej skrzyni… otrzymuje tylko spis dokumentów. Zobaczy je kilka miesięcy później (po bojach z kancelarią prawną). Są tam osobiste zapiski Grosz Chorina w notesie lekarskim (były w nim czyste strony na notatki). Pojawia się w nich wiele nazwisk znanych z Oświęcimia. I jest obietnica hrabiny Kaiser na kolejne pakiety dokumentów.
Musiał jako rzetelny badacz sprawdza przez znajomą profesor z Polski papier w tych notesach. Nie ma wątpliwości, to oryginał z czasów wojny.
Nie ma jednak możliwości zapoznania się z tekstem, ten jest pisany po węgiersku. Nie wystarczy do tego tłumacz przysięgły. Ten tekst musi przetłumaczyć ktoś z wiedzą fachową o Auschwitz, medycynie, eksperymentach obozowych. Profesor znajduje taką osobę.
Jednocześnie próbuje odszukać materiały po lekarzu, który samotnie wychowywał Nicolettę (matka zmarła przy porodzie, ojciec niemal w tym samym czasie zginął w wypadku samochodowym). Ponoć po wojnie pracował w klinice ginekologicznej w Zurichu. Papierów brak, ale nie ma w tym niczego dziwnego, przechowuje się je przez jakiś czas, potem niszczy. Musiał sprawdza spisy więźniów w Oświęcimiu. Nie ma tam więźnia o nazwisku Grosz Chorin. To też nic dziwnego. Więźniów często rejestrowano pod innymi nazwiskami. Bada dokumenty lekarzy, którzy współpracowali z Mengele. Zaczyna mu świtać w głowie, że może to być „podłożony” życiorys Maxa Samuela. Ten prawdziwy, autentyczny lekarz z Auschwitz, zniknął po wojnie, rozpłynął się. Może to on? Bada ten wątek. Ale sensacją jest to, co odnajduje węgierski współpracownik Musiała. Zapiski są… przepisane słowo w słowo z różnych dokumentów. Internet jest nieoceniony…
Od pewnego momentu jest jasne, że sprawa „walizki Mengelego” jest oszustwem. Musiał postanawia jednak prowadzić tę grę dalej. Zwłaszcza, że hrabina dostarcza kolejne zapiski, ma filmowe plany – film o jej dziadku ma wyreżyserować słynny filmowiec węgierski, zdobywca Oskara…
No, cóż… Ta historia okazała się… Pułapką? Oszustwem? Media, poinformowane przez hrabinę „nakręcały” sprawę.
Finał był jednoznaczny. „Hrabina” nie była żadną hrabiną, nie była lekarką, nie miała żadnych kontaktów w Watykanie. Pochodziła z Serbii, oszukiwała dziesiątki darczyńców, nie budowała żadnych szpitali w Afryce.
Prokuratura niemiecka wzięła od profesora Musiała tabelki w excelu. Niczego nie zmieniała, służyły mimo błędów, za dowód w sprawie sądowej.
Magdalena Nicoletta Kaiser została skazana na cztery i pół roku więzienia. Profesor Bogdan Musiał ocalił swój honor naukowca.
P.S. za cztery tygodnie, 5 lipca rozmowa z profesorem Bogdanem Musiałem w moich „Zaułkach historii” w Programie II Polskiego Radia.

Bogdan Musiał – Walizka Mengelego. Anatomia oszustwa, Fundacja Historia i Kultura, Warszawa 2025, str. 244.

Poprzedni artykułŁukasz Maciejewski – Ostatni Liść. Jadwiga Jankowska-Cieślak
Następny artykułKalina Izabela Zioła – Perła z Ochrydzkiego Jeziora

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko