Strona główna Rok 2025 Nr 590 Kalina Izabela Zioła – Perła z Ochrydzkiego Jeziora

Kalina Izabela Zioła – Perła z Ochrydzkiego Jeziora

0
166

Po raz pierwszy odwiedziłam Macedonię Północną w 2019 roku, gdy na zaproszenie Borcze Panova, macedońskiego poety i organizatora festiwalu, pojechałam do Radovisza na „Spotkania Karamanova”, organizowane na cześć Aco Karamanova, poety i bojownika o wolność podczas II wojny światowej. Jak wiadomo, Macedonia Północna to bałkański kraj, który powstał po rozpadzie Socjalistycznej Federacji Jugosławii. Niewiele więcej o nim wiedziałam poza tym, że stolicą kraju jest Skopje, że jest w Macedonii wielkie Jezioro Ochrydzkie i że, co jest ewenementem, jeśli chodzi o kraje bałkańskie, nie ma dostępu do morza. O Radoviszu nie wiedziałam zupełnie nic. Ale nie miało to większego znaczenia, zawsze chętnie jadę w nowe miejsca.
Poleciałam do Skopje, a stamtąd Borcze, który czekał na lotnisku, zawiózł mnie do Radovisza. Po drodze wstąpiliśmy jeszcze do restauracji na kolację i tam spotkaliśmy się z kolejnym uczestnikiem „Spotkań Karamanova”, Valerio Orliczem z Chorwacji. Valeria dobrze znałam, byłam wcześniej na organizowanym przez niego międzynarodowym festiwalu poetyckim na wyspie Pag. Po kolacji zajechaliśmy do bardzo eleganckiego, wygodnego hotelu, a nazajutrz odbywać się miała inauguracja festiwalu.
Po śniadaniu przyjechało pod hotel kilka samochodów, wszyscy zagraniczni i zamiejscowi uczestnicy wsiedli i udaliśmy się do wielkiej sali Domu Kultury w Radovisz. Dopiero tam mogliśmy się wszyscy przywitać i poznać. Spotkaliśmy się tam również z poetami i artystami macedońskimi. Najlepiej pamiętam artystę malarza Nice Vasileva, którego obrazy przypominały mi dzieła Modiglianiego. Wśród poetów zwrócił moją uwagę poeta mongolski, pełniący w Skopje funkcję Konsula Honorowego Mongolii, Leetiv NamdagJanchivin (dla przyjaciół Lee), który wyróżniał się bardzo oryginalnym wyglądem i strojem. Poza tym byli tam Gorgi Kaladziew z Macedonii prowadzący Inaugurację, wielki hiszpański poeta Justo Jorge Padron, laureat Nagrody Karamanova, jego żona Kleopatra,  Natalia Dymitrova z Bułgarii, Mirko Markovic z Serbii i wielu innych. Podczas Inauguracji czytaliśmy swoje wiersze, a oprawę muzyczną stanowił koncert macedońskiej orkiestry symfonicznej. Następnego dnia zwiedzaliśmy Radowisz, małe miasto położone nad rzeką Stara Reka, tuż u podnóży gór Płaczkowica. Najpiękniejszym obiektem architektonicznym Radovisza jest Cerkiew Świętej Trójcy, z trzema kopułami, piękną kolekcją ikon i zabytkową wysoką dzwonnicą. Mnie w tej cerkwi najbardziej zachwycił ikonostas, czyli ozdobna ściana pokryta ikonami, która oddziela ołtarz od nawy w cerkwi. Pełni ona funkcję nie tylko dekoracyjną, ale również symboliczną, gdyż oddziela przestrzeń świętą od świeckiej, tej przeznaczonej dla wiernych, i stanowi granicę pomiędzy światem doczesnym a niebiańskim. Ten ikonostas był wyjątkowo bogato rzeźbiony i złocony, a twarze spoglądające na nas z ikon niezwykle piękne.
Podczas kolejnych dni prezentowaliśmy wiersze w Bibliotece Miejskiej i spotykaliśmy się z młodzieżą w szkołach. Poza tym spotykaliśmy się w hotelowej restauracji i rozmawialiśmy o poezji, tłumaczeniach, kulturze i o wszystkim innym. Podczas jednej z takich rozmów Borcze Panov spytał mnie, czy po powrocie do kraju zgodziłabym się przetłumaczyć jego kilka wierszy. Wiedziałam, że jest dobrym poetą, słyszałam nieraz jego utwory, więc powiedziałam, żeby przysłał mi wiersze. I nie wracaliśmy do tego więcej.
Na koniec festiwalu, na wielkiej scenie Domu Kultury, odbyła się prezentacja poezji zagranicznych uczestników i wręczenie Nagrody Karamanova Justo Jorge Padronovi. Było podniośle i bardzo uroczyście. Po kolei wchodziliśmy po drewnianych schodach na rzęsiście oświetloną scenę, czytaliśmy wiersze, odbieraliśmy pamiątkowe dyplomy i wracaliśmy na pogrążoną w mroku widownię. Wywołano moje nazwisko, przeczytałam wiersz „Magia”, prezenter przeczytał ten wiersz po macedońsku i zaczęłam schodzić po ciemnych schodach w dół. Oślepiona reflektorami nie zauważyłam, że pozostał jeszcze jeden stopień i jak długa padłam u stóp poetów siedzących w pierwszym rzędzie. Nie od razu mogłam się podnieść, dopiero przy pomocy Lee udało mi się wstać i dokuśtykać do pierwszego wolnego fotela. Bardzo bolała mnie noga, poza tym nie czułam się komfortowo po takim dodatkowym „występie”. W dodatku rozbiłam okulary, które trzymałam w ręce. Dosiedziałam jakoś do końca uroczystości, ale noga bolała mnie coraz bardziej. Po skończonej prezentacji przewidziana była kolacja w restauracji. Wszyscy martwili się moim wypadkiem, chcieli zawieźć mnie do szpitala, ale nie chciałam jechać. Niejeden raz w życiu skręciłam nogę i uważałam, że jakoś przetrwam bez pomocy lekarskiej. Nie chciałam też wracać do hotelu, by przesiedzieć tam cały wieczór, choć Borce proponował mi odwiezienie i swoje towarzystwo. Wolałam pojechać ze wszystkimi na kolację. Po drodze macedońscy koledzy kupili mi tabletki przeciwbólowe, które zaraz zażyłam, i elastyczny bandaż. W restauracji usiadłam z jedną nogą na siedzeniu dodatkowego krzesła, Lee załatwił woreczki z lodem, którymi obłożył mi stopę, i wraz ze wszystkimi mogłam świętować zakończenie festiwalu. Powrotna podróż była dla mnie trudna. Do Skopje zawiózł mnie macedoński kolega, pomógł mi na lotnisku nadać walizkę, ale później musiałam sobie radzić sama. A nie leciałam prosto do Poznania, tylko najpierw do Warszawy, stamtąd pociągiem do domu. Pomimo tabletek i owinięcia nogi elastycznym bandażem ciągle odczuwałam ból. Jakoś jednak udało mi się wrócić i początkowo nawet nie poszłam do lekarza. Kilka dni przeleżałam, starając się oszczędzać nogę, a później zaczęłam trochę wychodzić z domu. Noga jednak wciąż mnie bolała i była lekko opuchnięta, więc po dwóch tygodniach poszłam do chirurga. Lekarz, gdy się dowiedział, że prawie trzy tygodnie czekałam z bolącą po wypadku nogą, najpierw dał mi reprymendę, a później wysłał na prześwietlenie. Po odebraniu zdjęć okazało się, że oprócz skręcenia kostki miałam złamałam duży palec! Na założenie gipsu było już za późno, chodziłam więc trzy tygodnie z ortezą. Taką pamiątkę przywiozłam sobie z pierwszego macedońskiego festiwalu. Koledzy z Macedonii pisali do mnie, martwili się o moje zdrowie i bardzo mnie żałowali.
W jakiś miesiąc po moim powrocie Borcze Panov przysłał mi kilka swoich wierszy do tłumaczeń. Przetłumaczyłam je, stwierdziłam, że są jeszcze lepsze niż myślałam i napisałam, żeby przysłał więcej. Przysyłał mi te wiersze, ja tłumaczyłam i po dwóch latach uzbierała się cała książka, którą w 2022 wydałam w Polsce. Dwujęzyczna polsko – macedońska książka nosiła tytuł ŁYSE MIASTO. Jej promocję zrobiliśmy podczas poznańskiego festiwalu, Międzynarodowego Listopadowego Poetyckiego, na który Borcze Panov został zaproszony razem z macedońską poetką Danielą Andonovską – Trajkovską.

Kolejne zaproszenie na festiwal w Macedonii otrzymałam w 2023 r. W październiku w Radoviszu miał się odbyć jubileuszowy, 50. Festiwal Ace Karamanov 2023. Pojechałam więc znów do Warszawy, później do Skopje i stamtąd już samochodem do Radovisz. Tym razem nie zakwaterowano nas w hotelu w centrum miasta, lecz w pięknym górskim kurorcie Bel Kamen, czyli Biały Kamień. Widoki z okien hotelu były przecudne, lecz nie było możliwości wybrać się do miasta pieszo. Nawet samochodem jazda do hotelu od podnóża góry trwała prawie pół godziny. Jednak nie było to wielkim problemem, bo i tak wożono nas wszędzie samochodami.
Inauguracja jubileuszowego festiwalu była bardzo uroczysta, sala biblioteki, w której się ona odbywała, była wypełniona po brzegi. Każdy uczestnik festiwalu otrzymał starannie wydany Almanach 50. Międzynarodowego Festiwalu Poezji Ace Karamanova 2023. Po powitaniach i przemówieniach czytaliśmy poezję, a następnie wręczano przyznane przez festiwalowe jury nagrody. Ja otrzymałam (czego się nie zupełnie nie spodziewałam) „Nagrodę Specjalną Ace Karamanov 2023 za wysokie wartości i kreatywność w twórczości poetyckiej”. Nagroda składała się z dyplomu, oprawionej w drewno mosiężnej tabliczki z grawerunkiem i wielkiej złoconej statuetki Księżnej Rady, patronki miasta Radovisz. Ta statuetka była bardzo ciężka, ważyła prawie dwa kilogramy, ledwo dowiozłam ją do domu. Podczas Inauguracji poznałam ówczesnego dyrektora Stróżańskich Wieczorów Poezji, Teodorcze Tasevskiego. Siedział na sali obok mnie i trochę rozmawialiśmy. Bardzo spodobały mu się moje wiersze, czytane podczas prezentacji podczas odbierania nagrody, szczególnie wiersz Dwie planety. Powiedział wtedy, że chętnie widziałby mnie na festiwalu w Strudze, na co odparłam, że chętnie przyjadę, jeśli otrzymam zaproszenie.
Następnego dnia, jako laureatka „Nagrody Specjalnej Ace Karamanov 2023”, miałam prezentację mojej twórczości poetyckiej w BIBLIOTECE BRACI MILADINOVCI w Radovisz. Było bardzo miło, do biblioteki przyszło wielu słuchaczy.
Po południu pojechaliśmy zwiedzić leżące w pobliżu miasto Strumicę. Strumica, tak jak Radovisz, leży u stóp górskiego pasma Płaczkowica. Po drodze widzieliśmy słynny Wodospad Smolare, który jest najwyższym wodospadem w Macedonii. Ma on około 39,5 metrów wysokości i znajduje się w pobliżu miejscowości Smolare, na górze Belasica. Po zobaczeniu i obfotografowaniu Wodospadu Smolare pojechaliśmy również do Wodospadu Koleszińskiego oraz Jeziora Dojran. Przyroda Macedonii jest naprawdę warta obejrzenia. Następnie zwiedziliśmy Strumicę, miasto szczycące się bardzo długą historią, sięgającą czasów starożytnych. Teraz jest nowoczesne, bardzo czyste i zadbane, choć nie brak w nim pomników i pamiątek, przypominających przeszłość. Nazwa jego pochodzi od rzeki Strumicy, która przepływa przez środek miasta i dzieli je na dwie części.. Przez kolejne dwa dni spotykaliśmy się z młodzieżą i dorosłymi oraz trochę zwiedzaliśmy okolicę. Podczas jednego ze spotkań Daniela Andonovska – Trajkovska, która też uczestniczyła w „Spotkaniach Karamanova”, zaproponowała mi, że przetłumaczy na macedoński moje wiersze i wyda je w Macedonii. Chętnie przyjęłam jej propozycję i obiecałam jej zrewanżować się tym samym. Po zakończeniu festiwalu wysłałyśmy sobie nawzajem wiersze i zaczęłyśmy je tłumaczyć.

A tymczasem następnego roku już wiosną otrzymałam zaproszenie na festiwal Stróżańskie Wieczory Poezji 2024, które miały się odbyć w dniach 22-26 sierpnia w Strudze, w Republice Macedonii Północnej. SVP to jeden z najstarszych, największych i najbardziej prestiżowych światowych festiwali poetyckich. Po raz pierwszy spotkanie poetów w Strudze odbyło się w 1962, uczestniczyli w nim wyłącznie poeci macedońscy. Rok później wzięli w nim udział poeci z całej Jugosławii. Wtedy też ufundowano po raz pierwszy nagrodę im. braci Miladinow za najlepszy tomik poezji, opublikowany pomiędzy dwiema edycjami festiwalu. Od 1966 festiwal nabrał charakteru międzynarodowego, a najlepszego poetę uhonorowano Złotym Wieńcem. W 1968, we współpracy z UNESCO, kierownictwo Festiwalu ufundowało kolejną nagrodę za najlepszy debiut poetycki młodego autora. Wszystkie te nagrody przyznawane są do dnia dzisiejszego. Laureatami Złotego Wieńca przez te kilkadziesiąt lat byli między innymi Bułat Okudżawa, Pablo Neruda, Eugenio Montale, Artur Lundkvist, Allen Ginsberg, Josip Brodski, Adonis i Amir Or. Także dwóch polskich poetów uhonorowanych zostało tym zaszczytnym wyróżnieniem. W 1987 Złoty Wieniec otrzymał Tadeusz Różewicz, a w 2018 Adam Zagajewski. Imiona wszystkich zwycięzców konkursu znajdują się na tablicach pamiątkowych, umieszczonych pod drzewami w Parku Poetów, w pobliżu Strużańskiego Centrum Kultury. Tradycją tego festiwalu jest, że laureat Złotego Wieńca sadzi w Parku Poetów drzewo obok wkopanej w ziemię tablicy z jego nazwiskiem. Już samo zaproszenie na ten prestiżowy festiwal i uczestniczenie w nim jest dla poetów ogromnym wyróżnieniem, z radością więc natychmiast potwierdziłam przyjęcie zaproszenia, wysłałam wszystkie potrzebne materiały i czekałam na wyjazd. Ale że miałam już przetłumaczoną książkę Danieli Andonovskiej – Trajkovskiej, i ona też kończyła tłumaczenie mojej, postanowiłyśmy opublikować książki przed sierpniem i spotkać się w Strudze, by wymienić się nowymi książkami. Dwujęzyczną polsko – macedońską książkę Danieli, zatytułowaną OBLĘŻONY CZAS, zdążyła wydać na czas Biblioteka ReWirów, więc mogłam ją zabrać do Macedonii.
Przyjeżdżaliśmy w przeddzień rozpoczęcia festiwalu do Skopje. Z lotniska przywieziono kolejno wszystkich gości taksówkami do hotelu na obiad, kolację i nocleg, a rano autobusem mieliśmy pojechać do odległej o prawie dwieście kilometrów Strugi. Po obiedzie nie było zaplanowanych żadnych spotkań ani zajęć, postanowiłam więc rozejrzeć się trochę po macedońskiej stolicy. Przede wszystkim chciałam pójść na Stare Miasto, które, jak słyszałam, jest bardzo ciekawym miejscem. Pani w recepcji pokazała mi, którędy mam iść, i wyruszyłam na zwiedzanie. Szłam wzdłuż głównej ulicy Skopje, więc nawet mnie, która potrafię zgubić się wszędzie, nie było łatwo zabłądzić. Po drodze przyglądałam się ulicom, których zabudowa była bardzo zróżnicowana. To pomieszanie stylów bardzo nowoczesnego, starego i pseudostarożytnego tworzyło ciekawą, niezwykle barwną mieszankę. Stare miasto dostrzegłam już z daleka. Prowadzi do niego ogromny Kamienny Most, długości 214 metrów, składający się z dwunastu przęseł, który jest najstarszym zachowanym mostem w Macedonii. Został on zbudowany już za czasów osmańskich i łączy współczesne centrum miasta Skopje ze starą dzielnicą osmańską. Gdy wchodziłam na most, zaczął padać deszcz. Nie miałam kurtki ani parasola, więc od razu przemokłam. I ten deszcz towarzyszył mi przez cały czas mojej bytności na Starówce. Jednak nie zrezygnowałam ze zwiedzania, obejrzałam piękne zabudowania i pomniki, w tym ogromny pomnik Jeźdźca na Koniu oraz mnóstwo  rzeźb – rzeźby widać tam  dosłownie wszędzie, na każdym kroku, stojące oddzielnie lub połączone z budynkami. Głównym punktem starej części miasta jest Plac Macedoński. Większość rzeźb i pomników jest z jasnego kamienia, również Kamienny Most lśni kremowym kolorem. Wygląda to bardzo ładnie, nawet w deszczu, choć w słońcu na pewno robi jeszcze większe wrażenie.
Wróciłam do hotelu wieczorem, akurat na kolację. W czasie mojej nieobecności dojechali Claudio Pozzani z Włoch, mongolski poeta Deżidmaagijn Galsansukh oraz Martina Strakova ze Słowacji, więc razem zjedliśmy kolację.
Następnego ranka wszyscy goście hotelowi oraz poeci macedońscy mieszkający w Skopje wsiedli do autokaru i pojechaliśmy do Strugi, do hotelu DRIM, gdzie powitał nas dyrektor SVP, Teodorcze Tasevski. Hotel ten, wybudowany na plaży nad Jeziorem Ochrydzkim, był luksusowym kurortem, do którego zjeżdżają goście z całego świata na wczasy all inclusive. Dla nas był bazą festiwalową, mieszkaliśmy tam przez cały czas, wiele spotkań i imprez odbywało się w Sali Kongresowej i na Scenie Letniej hotelu. Na pozostałe spotkania, odbywające się w Strudze, udawaliśmy się do pobliskiego Strużańskiego Centrum Kultury Braci Miladinovci obok Parku Poetów. Wyjeżdżaliśmy też na wiele „terenowych” spotkań poetyckich i na zwiedzanie okolicznych atrakcji.
Po przyjeździe zameldowaliśmy się i od razu wyruszyliśmy do Parku Poetów. Tam laureat Złotego Wieńca, głównej nagrody Stróżańskich Wieczorów Poezji 2024, którym został francuski poeta Jean-Pierre Simeon, miał zasadzić drzewko obok tablicy ze swoim nazwiskiem. Towarzyszyli mu organizatorzy festiwalu, wszyscy poeci – uczestnicy oraz wielu widzów. Jeden z kolegów przeczytał wiersz dla laureata. Później przeszliśmy się wszyscy po parku, odczytując wkopane wcześniej tablice z nazwiskami najznamienitszych światowych poetów, i udało mi się odnaleźć tabliczki Tadeusza Różewicza i Adama Zagajewskiego. Po powrocie w Sali Kongresowej odbyła się konferencja prasowa z Jean-Pierre Simeonem, w której wzięliśmy udział. Po południu w sali Fortepianowej hotelu odbył się wernisaż wystawy mongolskiego artysty i poety, a zarazem Konsula Honorowego Mongolii, Leetiva NamdagJanchivina. Bardzo mnie ucieszyło ponowne spotkanie z Lee, który tak troskliwie opiekował się mną w 2019 roku w Radoviszu, gdy skręciłam nogę, schodząc ze sceny. To spotkanie było dla mnie radością, ale nie niespodzianką, gdyż korespondowaliśmy z sobą i wiedziałam, że Lee też będzie w Strudze. Odnowiłam też znajomość z włoskim poetą Claudio Pozzanim, z którym poznałam się na festiwalu w Armenii w 2016 roku, a później byliśmy razem w Chinach, na Wyżynie Tybetańskiej, w 2019. Spotkałam tam również kilkoro znajomych poetów z Macedonii, niektórzy przyjeżdżali tylko na dzień lub dwa, jako widzowie. Gośćmi festiwalu, choć tylko przez trzy dni, byli moi przyjaciele Borcze Panov z Radovisza i Daniela Andonovska – Trajkovska z Bitoli. Wtedy miałam okazję przekazać Danieli jej książkę. Ona również przywiozła mój dwujęzyczny, angielsko – macedoński tom ŚWIETLISTA CISZA, węc obie byłyśmy zachwycone! Nie tylko uczestniczyłyśmy w tym pięknym i ważnym wydarzeniu, jakim są Strużańskie Wieczory Poezji, ale jeszcze miałyśmy nowe, piękne książki.
Wieczorem w Centrum Kultury Braci Miladinovci, na ogromnej scenie, odbyło się uroczyste otwarcie SVP 2024. Było to niezwykłe świetlno – muzyczne widowisko, teatr połączony z międzynarodowym czytaniem poezji przez uczestników. Po zakończeniu tej magicznej wprost Inauguracji przeszliśmy do Letniego Tarasu hotelu Drim na uroczyste przyjęcie uczestników VSP 2024, w którym uczestniczyły najwyższe władze Macedonii, z Panią Prezydent Macedonii Północnej Gordaną Siłjanowską-Dawkową na czele. Pani Prezydent rozmawiała z nami, interesowała się naszą twórczością, pytała o wrażenia z pierwszego dnia festiwalu. Było to wielkie przeżycie i zaszczyt móc świętować razem z głową państwa. Nie wyobrażam sobie, żeby podczas festiwalu nasz Pan Prezydent bez żadnej obstawy i ochrony wszedł do sali pełnej poetów (a było nas tam wielu, około dwustu osób) i pijąc kawę rozmawiał z nimi o poezji oraz pytał o ich samopoczucie. Przyjęcie trwało do nocy, choć następnego dnia już od rana rozpoczynały się aktywności festiwalowe. Czytaliśmy wiersze w Strudze oraz różnych okolicznych miejscowościach. Kilka słów o Strudze – Struga to malownicze miasteczko w Macedonii Północnej, położone nad Jeziorem Ochrydzkim. Ma długą historię, obejmującą tysiąclecia od starożytnych cywilizacji po współczesny rozwój kulturalny. Teraz Struga jest popularnym kurortem położonym nad jednym z najstarszych jezior w Europie, czyli Jeziorem Ochrydzkim, które słynie z niezwykle czystej wody i szerokich plaż z bardzo łagodnymi zejściami do wody. Znad jeziora można podziwiać zapierający dech widok na pasma górskie Galiczica. Jezioro to słynie także z „ochrydzkich pereł”. Perły te mają charakterystyczny połysk i niezwykły jest sposób ich wytwarzania. Powstają z masy perłowej i emulsji uzyskiwanej z łusek ryby zwanej plaszica, endemicznego gatunku z Jeziora Ochrydzkiego. Perły te są cenione za ich naturalne pochodzenie i tradycyjny sposób produkcji. Postanowiłam sobie, że koniecznie muszę przywieźć sobie znad Jeziora Ochrydzkiego taką perłę. W ogóle lubię perły, mam ich trochę wśród swojej biżuterii, ale ta „ochrydzka perła” miała być czymś oryginalnym, mało spotykanym. A przede wszystkim miała być pamiątką z mojego najważniejszego poetyckiego festiwalu. Wiedziałam już, że często w miejscowościach wokół jeziora sprzedaje się tańsze podróbki tych pereł, więc będąc później w Ochrydzie rozglądałam się za sklepami jubilerskimi, i udało mi się kupić taką oryginalną „ochrydzką perłę”z atestem. Rozpisałam się o perłach, ale wróćmy do Strugi. Przez miasto przepływa rzeka Czarny Drim, a w miejscu, gdzie rzeka ta wypływa z Jeziora Ochrydzkiego, znajduje się nabrzeże Sergieja Jesenina. Na nabrzeżu oprócz popiersia Jesienina znajdują się popiersia wielu innych wybitnych światowych poetów, wśród których można zobaczyć między innymi popiersie naszego polskiego wieszcza, Adama Mickiewicza. Macedońska Struga leżąca nad przepięknym Ochrydzkim Jeziorem często nazywana jest poetycką stolicą Europy. Nad rzeką Czarny Drim wznosi się kilka mostów, z których najbardziej znany jest Most Poetów. Okoliczna młodzież skacze z tych mostów wprost do wody. Woda w rzece jest bardzo czysta i można się w niej kąpać. Wszelkie napisy w mieście są w dwóch językach, macedońskim i albańskim, gdyż duży odsetek mieszkańców Strugi (32%) stanowi mniejszość albańska. Najbardziej znanym obiektem sakralnym w Strudze jest cerkiew św. Jerzego  z pierwszej połowy XIX wieku, zbudowana na pozostałościach dawnej świątyni. Słynie ona przede wszystkim z pięknego, bogato rzeźbionego, drewnianego ikonostasu, powstałego w 1850 roku. Poszliśmy ją zwiedzić, ale niestety, drzwi świątyni zastaliśmy zamknięte. Dopiero po interwencji przewodnika kościelny niechętnie wpuścił nas do środka, zaznaczając, żebyśmy niczego nie dotykali. Najbardziej zachwyciły nas kolorowe freski z 1874 roku. Zachowały się one w dużo lepszym stanie niż freski w większości okolicznych cerkwi. Kościelny patrzył nam cały czas na ręce, pilnując byśmy niczego nie dotknęli i nie zniszczyli. Nie zabawiliśmy tam zbyt długo, gdyż musieliśmy wracać na spotkanie poetyckie. Spotkań codziennie było bardzo dużo, bywało, że kilka lub kilkanaście. Czasami trzeba było z niektórych z nich zrezygnować, by choć na chwilę zanurzyć się w wodzie Ochrydziego Jeziora i popływać albo wyciągnąć się na plażowym leżaku pod parasolem. Jak wspomniałam wcześniej, oprócz spotkań poetyckich w hotelu Drim i jego okolicach mieliśmy też plenerowe czytania poezji. Czytaliśmy na przykład wiersze przed XVI-wiecznym monastyrem Kaliszta, macedońskim klasztorem prawosławnym, położonym jest nad Jeziorem Ochrydzkim. Po czytaniu zwiedzaliśmy cały zespół klasztorny, złożony z trzech cerkwi. Jedna z nich, pochodząca z XIV wieku, znajduje się w jaskini i jest poświęcona Narodzeniu Najświętszej Bogurodzicy. Wnętrze jej jest bogato zdobione freskami. Druga, XVII-wieczna, która również poświęcona jest Narodzeniu Bogurodzicy, stoi na głównym placu.  Trzecia, współczesna cerkiew, poświęcona jest świętym Piotrowi i Pawłowi i znajduje się przy wyjściu z monastyru.
Zwiedzaliśmy też pobliskie miasto Ochryda, położone nad Jeziorem Ochrydzkim u stóp gór Galiczica. W starożytności przebiegała tędy Via Egnatia – słynna starożytna droga rzymska, zbudowana na Półwyspie Bałkańskim.w latach 146-120 p.n.e. Ochryda to miasto głęboko zakorzenione w historii, a jednym z jego symboli jest usytuowana nad brzegiem jeziora cerkiew św. Jana Teologa w Kaneo, zbudowana przypuszczalnie w XIV lub XV wieku. W Ochrydzie od najdawniejszych czasów budowano bardzo wiele cerkwi i niektóre z nich przetrwały aż do czasów współczesnych. Ze względu na dużą liczbę kościołów i klasztorów miasto znane jest jako bałkańska i europejska Jerozolima i zostało w 1980 r. umieszczone na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. W Ochrydzie znajduje się też jedna z największych świątyń chrześcijańskich w Macedonii, Cerkiew Mądrości Bożej (inaczej Sv. Sofia), znana też jako Cerkiew św. Zofii, zbudowana w XI wieku.

Ze względu na wspaniałą akustykę wewnątrz cerkwi często organizowane są w niej imprezy kulturalne i koncerty. W tej właśnie cerkwi zgromadziliśmy się na wieczorze, prezentującym portret laureata Złotego Wieńca, francuskiego poety Jean-Pierre Simeona. Było bardzo dostojnie, Jean-Pierre czytał swoje wiersze, krytycy omawiali jego twórczość a oprawę muzyczną zapewnił występ macedońskiego tenora. Tę uroczystość także uświetniła swoją obecnością Pani Prezydent Macedonii Północnej Gordana Siłjanowska-Dawkowa. Trzeba przyznać, że w Macedonii naprawdę bardzo szanuje się poezję i poetów.

W przedostatni festiwalowy wieczór odbyła się najbardziej podniosła impreza SVP 2024. Na pięknie udekorowanym Moście Poetów (który tego dnia został całkowicie wyłączony z ruchu) miało się odbyć wręczenie najważniejszych nagród: „Złotego Wieńca”, „Nagrody Braci Miladinovci” i nagrody dla najlepszej debiutanckiej książki poetyckiej roku „Mosty Strugi”. Pomiędzy wręczaniem nagród wybrani poeci czytali swoje wiersze w ojczystym języku, a lektorzy czytali je po angielsku i po macedońsku. Miałam zaszczyt być jedną z wybranych i czytałam na Moście Poetów, w blasku reflektorów i przed oczami tysięcy widzów i wielu kamer telewizyjnych, swój wiersz „Dwie planety”. Wszyscy byliśmy bardzo wzruszeni panującą tam atmosferą. Było po prostu niewiarygodnie pięknie! Po uroczystości na Moście, zakończonej fajerwerkami i orkiestrą, o 23.00 rozpoczęło się pożegnalne przyjęcie dla uczestników SVP24 na Letnim Tarasie hotelu Drim. Trwało ono długo, gdyż z wieloma przyjaciółmi trzeba się było już pożegnać. Nie ze wszystkimi, gdyż następnego dnia odbywał się w Skopje Międzynarodowy Zlot Poezji w Muzeum Sztuki Współczesnej i część z nas miała tam spotkania poetyckie. Rano opuściliśmy gościnne progi hotelu DRIM i autokarem wyruszyliśmy do stolicy. Tam zameldowaliśmy się w hotelu i po obiedzie samochodami pojechaliśmy na Międzynarodowy Zlot Poezji, gdzie do późnych godzin nocnych czytaliśmy w różnych językach wiersze, spełnialiśmy winem wiele toastów „za poezję” i toczyliśmy ostatnie już rozmowy.
A następnego dnia rozjeżdżaliśmy się, każdy do swojego kraju. Zakończył się piękny i ważny festiwal w Strudze. Jednak coś po nim pozostało. Przede wszystkim zawarliśmy tam nowe znajomości i przyjaźnie, które w przyszłości na pewno zaowocują dalszą literacką i translatorską współpracą. Jednym z założeń i nadrzędnym celem wszystkich międzynarodowych festiwali poetyckich jest właśnie nawiązywanie współpracy literackiej.
Cieszę się i jestem dumna z tego, że mogłam uczestniczyć w festiwalu Stróżańskie Wieczory Poezji 2024. Myślę, że godnie reprezentowałam tam polską poezję.

Poprzedni artykułWacław Holewiński – Mebluję Głowę Książkami
Następny artykułIzabella Teresa Kostka – przekład poezji Daniele Ricci

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko