Mikrokosmos samotności
Rzadki przypadek aby na okładce książkę zachwalało pięć osób. Pięć kobiet! Skojarzenie nasuwa się automatycznie. Książka o kobietach, książka o ich problemach, obcości, miłości, samotności. Trudno mi się zgodzić z kategorycznym stwierdzeniem np. Joanny Fligiel, że „z każdego opowiadania przebija myśl, że miłość to wszystko, co jest nam potrzebne, żeby przetrwać w poniżającym nas świecie.” Marta Zelwan z kolei pisze, że to „ciekawa, terapeutyczna lektura”. Naprawdę?
Jedenaście opowiadań plus wstęp autorki i końcowy „Esej o bezradności”.
Rozpoczyna Obara mocnym tekstem o Konopnickiej, jej „Pietrku” i Maksymilianie Gumplowiczu. Kompletnie zapomnianej postaci. Zakochanym w autorce „Roty”, ponad dwadzieścia lat od niej młodszym prawniku i historyku żydowskiego pochodzenia. Przeszedł do historii, bo… bo popełnił, odrzucany przez Konopnicką, samobójstwo. Ale to samobójstwo posłużyło autorce za kanwę do rozliczenia z mało szczęśliwym życiem pani od „Krasnoludków i sierotce Marysi”. Też do przypomnienia jej, to teraz modne, związku z Marią Dulebianką.
Są w tym tomie, to naturalne, opowiadania dobre, może nawet bardzo dobre, są też słabsze. To, które mnie poruszyło najbardziej to „Złodziej”. Opowiadanie dość dziwne, zaskakujące. Jej bohaterkami są dwie kobiety, które pozwalają mieszkać w swoich mieszkaniach bezdomnemu muzykowi, gitarzyście. Jedna, jakby przekazuje go drugiej” U tej ostatniej mieszka raz w tygodniu, śpi z nią na jednym materacu, jest idolem jej dzieci. Co i raz przynosi jakieś drobiazgi, jakieś sztućce, skarpetki. Czytając miałem wrażenie, że Obara zagłębia się w przestrzeń, którą nieźle zna: potrzebę bliskości, biedy, odtwarzania zachowań akceptowanych, choć nie zawsze przyjmowanych przez świat za własne. Jest w tym opowiadaniu jednak jeszcze druga warstwa, rodzinna, wcale nie mniej ważna. „Jakim prawem mnie bijesz?” pyta młodsza siostra narratorkę używająca wielokrotnie siły do odreagowania własnych problemów. Ta relacja, spowiedź przed samą sobą jest fundamentem jej życia. Uświadamia ją i nas, zmienia oddech, przybliża do zrozumienia istoty człowieczeństwa. A złodziej? On, dzieci, krótkie „uciekaj”. Nie, nie zawsze kara, wymiar sprawiedliwości jest tym, co buduje. Bywa, pewnie niezbyt często, że nie warto za nią gonić.
Bliskie są mi też „Kolczyki” jeszcze jedno z opowiadań tego tomu. Trzeba się domyślać, że za miejsce akcji wybrała sobie autorka tzw. Ziemie Odzyskane. Że przeniosła nas w świat tużpowojenny. Że domy nie są polskie, a z tegoż „odzysku”, poniemieckie. Że nie ma tam ojca, mężczyzny. Że kobieta wychowuje samotnie dwie dziewczynki, a dostaje pod opiekę trzecią. Że wodociąg nie działa i po wodę trzeba chodzić daleko, daleko.
Jest wszawica i przekłute uszy tej powierzonej opiece małej mają ją, przy ściętych włosach, odróżnić, kolczykami, od chłopców. Jest radość, stłumiony ból, determinacja. Potem droga po wodę i powrót. Niepokój, dym. Bieg bez wiader. I ta mała nóżka Maryjki zaklinowana w piecu, do którego wpychała kartony. „Jeśli nie wiecie, jak to jest nienawidzić siebie, odnajdźcie dzieci w sytuacji zagrażającej życiu i zemdlejecie”.
W „Ejlacie” są spojrzenia. Sprzedawcy falafeli i shoarmy. Spojrzenia sprzedawcy na zamawiającą jedzenie na wynos Rosjankę. Była piękna. On wysoki i łysiejący. Szukał jej spojrzenia. Nie znajdował Ta historia mogłaby mieć dziesiątki zakończeń. Mogłaby trwać i trwać. Mogłaby kobieta na przykład, zamiast odrzucenia warzyw, się w nim zakochać. Chciał bliskości, rozmowa mogła być jej początkiem. Ale przecież tak się zdarza niezbyt często. Mogło, ale się nie zdarzyło. Nie chciała hummusu. Nie chciała, poza jedzeniem, niczego. Była opryskliwa, odeszła. Nie miała czasu. Został ze swym spojrzeniem.
Pewnie inaczej niż panie zachęcające na okładce przeczytałem te opowiadania. „Nie kupuję” np. dobierającego się do córki ojca, „nie kupuję” też opowiadania o osiedlowej księgarni. Ale, Obara, jej teksty (także końcowy esej) są ciekawe. Może przede wszystkim dlatego, że opowiadają o jakimś mikrokosmosie. Moim, twoim, jego. Mikrokosmosie samotności, przeżycia. Bycia.
Karina Obara – Miłość w Ejlacie, PIW, Warszawa 2025, str. 151







