Poniższe cytaty…
Poniższe cytaty zaczerpnięte z czterech ewangelii odnoszą się do tego samego zdarzenia, jakie miało miejsce po ukrzyżowaniu Jezusa.
Ewangelia według św. Łukasza:
„Szydzili z Niego żołnierze. Ci podchodzili, podawali Mu kwaśne wino”
(Łk 23, 36).
Ewangelia według św. Mateusza:
„Stało tam zaś naczynie pełne winnego octu. Owinęli zatem hizop gąbką
nasączoną winnym octem i podali Mu do ust” (Mt 19, 29).
Ewangelia według św. Marka:
„Ktoś podbiegł, nasączył gąbkę kwaśnym winem, a zatknął na trzcinę i
próbował dać Mu pić” (Mk 41, 36).
Ewangelia według św. Jana:
„Stało tam naczynie napełnione octem. Nałożyli więc na pęd hyzopu
gąbkę nasączoną octem i podali Mu do ust” (J 19, 29).
Osoby zgromadzone w miejscu kaźni Jezusa, a przynajmniej niektóre spośród nich, chcą ulżyć Mu w cierpieniu (brak wzmianek o takim odruchu w stosunku do dwóch przestępców ukrzyżowanych „po sąsiedzku”). Chcą aby, chociaż, ugasił pragnienie, a przynajmniej – zwilżyć Mu usta.
Odnoszę wrażenie – jest to chyba coś więcej niż wrażenie – że tymi osobami są legioniści. A jeśli nie wyłącznie oni, to nie sprzeciwiają się temu, aby tę pomoc próbowali wyświadczyć także inni. Ci którzy znaleźli się tego dnia na wzgórzu zwanym Czaszką, nie w celach – tak to trzeba nazwać – służbowych.
Stawiam jednak, jak już napomknąłem, na żołnierzy rzymskich. Bo każdy z nich dysponował na użytek osobisty wodą. Miał ją w drewnianej manierce. To bowiem nakazywał szczegółowy regulamin armii rzymskiej. Tym sumienniej przestrzegany, że dotyczył stacjonowania w Palestynie, w której woda nie była łatwo dostępna.
Ale płyn podawany Jezusowi miał być kwaśnym winem, winnym octem, octem. A to ma świadczyć według ewangelistów – wymowa ich wypowiedzi jest w tym względzie wyraźna – o chęci zwiększenia/spotęgowania cierpień doznawanych przez Ukrzyżowanego.
Z tym, że legioniści podzielili się wodą jaką dysponowali. Ta zaś zawsze miała być zmieszana z octem: dla zapobieżenia szybkiemu psuciu się. Gdyby manierki legionistów zawierały czystą wodę, a zostaliby na tym przyłapani, zostaliby surowo ukarani. Odpowiedni zapis we wspomnianym regulaminie, jednoznacznie to stwierdzał.
Im bardziej…
Im bardziej będziemy angażować się w podbój Kosmosu – cóż za megalomania – tym mniej nam będzie zależało na Ziemi. Z wszelkimi tego – licznymi i poważnymi – konsekwencjami.
O mizoginii…
O mizoginii często się słyszy. I to, oczywiście, każdorazowo ze zdecydowaną przyganą. Nie można bowiem być mizoginem: źle myśleć, i co gorsza, mówić, o kobietach.
Za to zupełna cisza panuje na temat mizoandrii. Wychodzi na to, że mizoandryczką można być. Absolutnie nie jest nic niewskazanego, widzieć w mężczyźnie kogoś/coś gorszego od kobiety.
Demokracja…
Demokracja może istnieć tylko w społeczeństwie, którego większość stanowią ludzie mądrzy i odważni. Czyli w jakim? W żadnym!
Drogi…
Drogi, ale szczególnie autostrady, nie powstają z myślą o ludziach. Oni z nich przecież nie korzystają. Drogi budowane są dla samochodów. Tylko i wyłącznie dla nich. Ludzie są dodatkiem.Można powiedzieć, że stanowią balast zapewniający lepszą przyczepność pojazdu do nawierzchni.
Polna droga…
Polna droga, zresztą bardzo ją lubię, prowadząca w stronę lasu, za którym leżą wsie Białorzeczka i Wierśnie. Nad tym lasem wisi lekko pomarańczowy wielki księżyc w pełni. I powraca do mnie wyobrażenie: do dolnej krawędzi tarczy przystawiona jest drabina. Wspina się szybko po niej męska (?) postać, czarna jak smoła, w kapeluszu. Po czym znika w wejściu do tunelu.
Piękny…
Piękny obraz „Powrót do domu w deszczu”(Going Home – In the Rain), autorstwa Dusan Malobabic jest jednym z mnóstwa dowodów malarskich na to, że jeśli część malarzy musiała zboczyć w stronę abstrakcji, a następnie w niej się babrać, to powinna zawrócić z tej drogi donikąd, i powrócić do figuratywności. Ta bowiem miała i ma – wciąż – szerokie możliwości rozwoju. Abstrakcja posiada wszelkie znamiona malarskiego nihilizmu. Tak więc po rozmaitych eksperymentach, w rodzaju pacykowania bielą na białym, nadszedł czas, aby wrócić do uprawiania rzetelnego malarstwa.
Może to, że…
Może to, że na Zachodzie nie jada się psów i kotów, nie wynika wcale z tego, że są naszymi pupilami. Ale powodem, przede wszystkim, jest to, że nie jada się mięsa drapieżników – i pies, i kot domowy nimi są.
Chęć…
Chęć życia w zgodzie ze wszystkimi źle służy charakterowi.






