Strona główna Poezja Wiersze tygodnia – Jacek Maria Hohensee

Wiersze tygodnia – Jacek Maria Hohensee

1
273
Bogumiła Wrocławska
mal. Bogumiła Wrocławska

PRZECZEKAM

Odczekam swoje
przycupnę na progu popatrzę jak idą
i jak wracają
i idą znowu

Mój czas nadejdzie
kiedy  będzie pusto

Przeczekam

Przeskoczę rów

Prosto przed siebie
na przełaj

Nie jest mi po drodze
z tym co mnie minęło


LUNAPARK

Serce lunaparku obraca się kołem

Strzelnica jest pełna
wyciętych z blachy uciekających zwierząt

Wesoła muzyka skrada się zza krzywych luster
w gabinetach strachu i tunelach
dla zakochanych

Ktoś na nas patrzy
kiedy się bawimy
w beztroskie obroty
na rozpędzonych malowanych koniach
w zderzających się samochodzikach
i kiedy pędzimy w  dół wagonikami
wprost do basenu albo rzeki  albo
bezkresnego oceanu

Cały czas czujemy ten wzrok
On wcale nie czuwa nad nami


NAPOWIETRZNE ŚWIATŁO

Kiedyś przypłynie do ciebie napowietrzne światło
tych co mijają jak latarnie idące ulicą w dół
w stronę rzeki milczącej która naprawdę jest
póki się świeci ich kluczy zawieszony w niebie
rozsypany warkocz

Kiedyś usłyszysz krzyk dzikich gęsi żegnających słońce
które właśnie zapadnie w szczelinę pomiędzy
teraz i kiedyś
wtedy obudzisz się
wstaniesz z cieniem skrzydeł za sobą które
już nie odlecą
gdziekolwiek skierować byś chciał swoje kroki.


ZAMYŁKI

Bratu

Nasza rzeka miała ukryte kieszenie
ciemne zamyłki w których
woda obracała się pod  prąd
i spławik znikał znienacka

Tam była pamięć naszej rzeki
wciągała niektórych na zawsze
innych mogła nagrodzić
srebrną rybą poranka

Nasza rzeka jest coraz płytsza
nawet kiedy po wiosennej powodzi
wraca miedzy szuwary

Nasza pamięć obraca się pod prąd


CZARNE MYŚLI

Nad ranem przenikają przez ogrodzenie
z książek

Drążą korytarze pod łąką
sypią kopce

To nieprawda że zostawiony zegarek
będzie chodził za nimi
póki nie wrócą do siebie

Nie boją się perfum
kremu przeciw zmarszczkom
ani kadzidełek

Same odchodzą
kiedy chcą

Zostawiają ślady
które zarastają powoli

Nigdy nie sprzątają po sobie


AKWARIUM

Podobno akwarium
które postawił dawno temu na oknie
do którego wylewał resztki wina i wody
oleju i octu
zaczęło świecić cudownym blaskiem
o zachodzie słońca

Podobno usłyszał głosy
które do niego mówiły
o niezwykłych właściwościach przedmiotów
jeśli uwierzymy że mają je naprawdę

Podobno zobaczył
ożywione ruchome obrazy :
to co już zgasło
i co od dawna było nieruchome

Podobno mógł nimi sterować
myślą i mową
póki słońce nie zaszło


WIECZOREM

Wieczorem układam ubranka dla słów
wyjściowe
na co dzień
do pracy

Okrycia zwierzchnie
zestawy sportowe

Osobno bielizna
do intymnych zwierzeń
i nakrycia głowy
do pożegnań

Rano
ubranka
walają się rozrzucone 

Brak słów


W TŁUMIE

W tłumie należy stać na palcach
niekoniecznie na swoich
pilnować wartości
przed kieszonkowcami
i nietutejszymi

Należy stać z podniesionym czołem
widocznym dla jednych
ukrytym dla drugich
za portretem trzeciego.


UŻYWANE UBRANIA

Obnoszą używane ubrania
w których poprzedni właściciele ciągle mieszkają
choć są niewidzialni

W takichubraniach można chodzić do pracy
można siedzieć na widowni
stać na ulicy
ale nie da się mieszkaćz kimś kogo nie ma
a jest nieustannie

Ciągle udają kogoś innego
mówią nie swoim głosem
i powtarzają to co zasłyszane
jak swoje


KONFITURY

Światło migotliwe w słoikach konfitur
Ostatni dzień lata odszedł zostawiając otwarte okno

Na kamiennej płycie parapetu leżą kwiaty
przewrócone
i palą się znicze słoneczne

Wiersze tygodnia redaguje Stefan Jurkowski
[email protected]

Poprzedni artykułTeatralia Tomasza Miłkowskiego
Następny artykułAgnieszka Czachor – Historia to również przestroga

1 KOMENTARZ

  1. Jako wielbiciel od zawsze wierszy Jacka Hohensee dziękuję serdecznie za ten wybór. Wróciły do mnie po dłuższej przerwie, znów jestem pod wrażeniem. Andrzej Brochocki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko