Strona główna Rok 2025 Nr 582 Bohdan Wrocławski – Jeden wiersz

Bohdan Wrocławski – Jeden wiersz

0
68
Bohdan Wrocławski i Krzysztof Gąsiorowski

Następny wiersz mojej ostatniej ksiązki poetyckiej Wiersze Wybrane

Z praskich przedmieść odnotowani

                                     pamięci Krzysztofa Gąsiorowskiego

Nic już nie okrążymy
Najbłękitniejsze oceany rozpadły się w nas
wczorajszych
Przestrzeń którą potrafimy zrozumieć
rdzewieje od śmiechu i ironii
 
Tańczymy
 
Przecież obaj znamy ten taniec
od wojen punickich
Czerwień wsiąka w ziemię
czarnieje
 
Nasze gesty
stygną
Utrwala je zapach roztartej
na dłoni kredy
zaledwie rysują w wyobraźni
samotność odlatujących bocianów
 
Wysp
Oceanów
Lądów
przyczajonych w skrawach
opuszczonych serc
 
Spowiadamy dookolną
przestrzeń elektrokardiogramem
Szmery są jak
huk opadającego w nieskończoność
wodospadu
Mrowiska z opuszczonymi korytarzami
samotna królowa
 
kalendarze o twarzach bezbarwnych
nasza niechęć w ich mrocznych
nieczytelnych znakach
które niczym linie papilarne
gubią się
w labiryntach nie do odczytania
 
To nasz konfesjonał
zawołasz
z śladami wiecznego średniowiecza
 
Dotykam czoła
pod opuszkami palców czuję opuchnięcia
rdzę
tłustą od nadziei i pożądania
 
niechęć do dalszej podróży
 
Zatrzymał nas czyjś krzyk
być może coś
co w ostatecznym rachunku nas wyzwoli
pozbawi snów
wieloznaczeń w zapisach nutowych
 
dźwięków których żalu
nie potrafimy zrozumieć
 
Nadal biegniemy krawędzią lasu
Ty i ja
do tego miejsca w którym proscenium
budka suflera
unerwiają sceną
 
Tworzą poetykę praskich przedmieść
 
Naszego życiorysu
moich łąk
na peryferiach Milanówka
Jakiegoś zająca
rozszarpanego przez stado psów
Ich wycia w ciemnej auli uniwersyteckiej
 
Książek
których istnienia
Nie byliśmy w stanie doświadczyć
 
Ocalić w sobie pamięcią
skrzywieniem warg
ledwie czytelnym ruchem dłoni
w otaczających mgłach
 
Patrz uważnie
ta pochyloną nad czcionkami
postać to ja
 
Zrozpaczony
własną nieobecnością Gutenberg
 
Nadal nie wiem jak mam zapamiętać
nas samych
w biegu wzdłuż żył
występującej z brzegów rzeki
 
Może z opadającymi wciąż
kwiatami z  przekwitającej jabłoni
które swoją bezbronnością
krzykiem
ranią  nas
zagubionych w dookolnej przestrzeni
 
A może nie warto pamiętać nic
co nie urodziło się
bez naszej wczorajszej
i jutrzejszej nieobecności

Poprzedni artykuł2025-04-17 Konkurs na plakat, baner i afisz
Następny artykułNadmorze. Pierwszy polski podkast o poezji

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko