Strona główna Rok 2025 Nr 580 Zbigniew Kresowaty – ROMANS  IN FLAGRANTI  Z SOBĄ

Zbigniew Kresowaty – ROMANS  IN FLAGRANTI  Z SOBĄ

0
153

       Zazwyczaj ciekawe, najciekawsze, romanse zaczynają się dość prozaicznie, a później idą w wyobraźnię ciekawskich pobocznych obserwatorów. Mam przed sobą tomik poetycki pt. „Romans Beaty Stepanoff i inne wiersze” Krzysztofa Gołębiewskiego. Z pierwszego czytania widzę, że to ciekawe wiersze, napisane swobodnie, gdzie wnioskować można, że zawartość nie sprawiała poecie kłopotu, jakby był obserwatorem lub jakby bardzo niezależnie w romansowaniu uczestniczył i podglądał cały akt romansu, a co za tym idzie, jakby smakował różnych emocji, które też za nim stąpają i uchodzą systematycznie w następne. W takiej sytuacji najczęściej czeka się na ciekawą retorykę, komasującą plotkę erotyczną, luźno pisaną, czasem ze szczegółami, dodającymi smaku treści. Ciekawej o tyle, że zapisanej lekką i ciepłą nutą z dotkliwie przeszywającą semantyką. Jak widać, na początku jest tu obserwacja,  dotykająca  „całego” świata, wchodząca kontemplacją (?),wręcz w niezykłe sfery romantyki. A ponieważ każdy akt uczuciowy jest inny, jak osobowość głównych jego aktorów, to tutaj dobrze to widać. Takich spotkań, zmian sytuacji jest często bardzo dużo. Tak! – tu jest nieco inaczej, ale przecież na każdej inności stoją ciekawe światy i kosmos. Cały świat stoi często na erotyce człowieka i to ona go niesie, można tu oczekiwać ciekawych uczuć, które zajmują postrzeganie drugiego człowieka. Jak wiemy, w tomiku bardzo pojemny jest image autora, z różnymi atrybutami, To romans z sobą, gdyż niesie bardzo ciekawe uczucia nie tylko fobie, ale wprowadza w nieznane… niesie dziwne sensy uniesień i smaki, nawet zazdrość, a czasem nawet nienawiść. Tomik traktuje niewątpliwie o wewnętrznej, radosnej rozpaczy, o pojedynkach wręcz prozaicznym życiu, które bywa czasem dużym zawodem. Przytoczmy zatem słowa poety, wzięte z wiersza tytułowego, gdzie poeta przybiera postać rodzaju żeńskiego i oznacza to w tytule wiersza. Zacznijmy więc nie od początku, a od 23. strony.


„Romans Beaty Stepanoff”

Nie udało się wyjechać w porę.
Noc pękła za późno i słońce
zaświeciło – jak zwykle – prosto
w oczy – tak bardzo niebieskie,
jak Krisa Krostofersona
[…]

Dlatego dla kilku tekstów warto zawrócić wejść do wnętrza książki po przez ten wiersz, gdyż  tutaj poeta objaśnia na czym polega jego warsztat twórczy, co rozwija dalej w wierszu „Warsztat (str. 5) próbuje przedstawić rolę poezji w swoim życiu; to swego rodzaju motto tego niezwykłego, niespotykanego wręcz romansu (?):

Nie mogę określić poezji
jest tylko
poezją
aprobatą siebie
możliwością aprobaty
rzeczywistości

„Warsztatem” przygotowuje nas poeta do akceptacji kolejnych tekstów. Złożonych w oczach Krisa Kristofersona, właśnie do strony 23. Tak, żeby powstał mały słoneczny klerk chronologiczny od chwili urodzenia, czyli zaistnienia w byciu poety (str. 6).

„Miejsce urodzenia”

[…]
popychany wskazówkami palcami
kołami naokoło w siatce okien
zawieszałem swój przestraszony
sen duszący się w poprzek
skrzyżowania żył z tętnicami
[…]
włażę na swoją gałąź z
ciepłą woda w kranie z
ciepłą kobietą w łóżku
w nocnej bieliźnie
przy nocnej lampce
opalam
oczy nad kartką
zwykłego papieru
[…]

– Zatem ukazuje poeta siebie dość prozaicznie, w pewnym cieple, ale jako obserwator, a jednocześnie uczestnik życia, który w myśli rozbuduje (w dalszej części książki), ciekawą wyobraźnię i jej sensy. Uwiecznić chce (to dziwne!) w treści coś nietrwałego, przechodząc w inny sens wyobraźni, gdyż człowiek — bez pewnych rzeczy na myśli — właśnie wtedy, jest bardziej prawdziwy, i jakby jedyny…

„Mój człowiek”

Mój człowiek jest bez twarzy
bez barwy włosów i bez skóry
nie pamięta daty urodzenia
znaków szczególnych
ale
nie jest wycięty
z sytuacji
[…]
zamierza się w waszą stronę
swoją małolitrażową wyobraźnią
[…]
  
To taki klerk, jak wspomniałem o człowieku, niby nic nie wartym, ale właśnie dlatego wartym osobnej uwagi. Od strony 14. zauważamy wiersze,  gdzie kobieta jest jakby świeżo ujawniona, to dla romansu ciekawa projekcja, pewnie dlatego, że kobieta ta jest w samym wnętrzu poety, jakby  w pięści poety, zatem zobaczmy co mówi wiersz bez tytułu (str. 14).

*  * *

Tutaj w cieple
wiersza
zapominam w którym miejscu
rozpina się twoje ciało
zapominam o nowych kłamstwach

Tutaj obok miasta
wszystko staje we właściwych
proporcjach
dojrzewa nam w ustach do paru zdań
jak stół czterema nogami do chleba

[…]

Poeta jest pokorny wobec tego, co go otacza, ale i pokorny wręcz dla siebie — choćby przez kolejny wiersz bez tytułu (str.15):

* * *

wschodzę
ściśle tu-taj-nie
po ciemku odnajduję kutersłowo
pełen zachwytu łóżka
na wyciągniętej z piersi przenośni
po której wkraczasz taka
przeziębiona z ręki do kłębka
postaci z  zapasowym piątym wierszem
u nogi

[…]

Dość dziwnie, bo surrealistycznie autor parafrazuje myśl pewnego znanego przysłowia o „piątej nodze u stołu”, a tu pewnie chodzi o piąty wiersz, czyli jakby niepotrzebny, zbywający lub chodzący za nim samym, jak przyklejona piosenka z „kutersłowną” nutą, przypięta do całego dnia, a może i bytu… Natomiast wiersz pt. „In flagranti” – co nam mówi? (str. 18):

In flagranti
Rozchodzimy się
bez reszty bez nazwisk
odbieramy co tydzień z pralni
swoje czyste uczynki wyprane
z idei słowa
wstawiamy za szkło
i uczymy dzieci
tej prawdziwej historii
pachnącej papierem wódką
i jasną cholerą
[…]

In flagranti: znaczy przyłapany na „gorącym uczynku”, jakby natychmiast tutaj… I jak  pisze poeta dalej…

[…]
Gubimy się w ulicach
i wierzyć się nie chce
w każde napotkane słowo
w każdy na nowo poznany gest
i można jedynie
poznać się na sobie
przyznać się do siebie
od do
[…]
        
Oczywiście teksty poety Krzysztofa Gołębiewskiego można parafrazować. Jest to poezja uniwersalna. Być może to poezja z dystansem lub z wiedzą. W dalszej części tomiku ujmują inne wiersze, ale brak tu jak na romans uwodzenia, opętania, siły wieku, szaleństwa, na co czekam. Tyle, że poeta podjął się zatajenia tego w sobie, nieco eksperymentując. Głównie brak rywala, chyba, że to on sam jest kochankiem i swoim rywalem, brak upojenia — a to byłoby nawet ciekawe zjawisko. Przydałyby się tutaj, jak w filmie „Niebezpieczne związki”, przydałaby się tu rozkosz bez poczucia winy. Ale przez to sam tomik jest nietuzinkowy. Czytelnik szykuje zakusy na pewnego rodzaju mądre erotyczne wariactwo, a tu np. wiersz:

„Space blues for Veronika”

inna droga ta śliczna radość dochodzenia
kęsy zakrętów z lotu wróbla nad moim dachem
betonowe szubienice w uścisku z pachnącym
groszkiem
wszystko jest oczekiwaniem w samotności
i naprawianiem przydrożnego warsztatu
samochodowego
[…]

Przytoczmy wiersz pt. „Szara miłość” (str. 31), gdzie pojawia się ostateczna refleksja z przebytego „szarego” kochania, tak zwyczajnego i śliskiego, jak szare mydło.

Szara miłość

Na wyciagnięcie
metafory
twoja twarz odbita
we filiżance kawy
z wyrzutem sumienia
bez przekonania w dar losu

A to nie kalkulacja
tylko szara miłość
dobra
jak mydło
do prania
                    
W dalszej końcowej części jak na ironię pojawiają się wiersze bardziej zdynamizowane o następujących tytułach: „Oki blu” (str. 32), „Piosenka: dzwoń kochanie” (str. 34), „Poemat o Dimce” (str. 38), czy kolejny wiersz „Philip Murray w trzy lata po” (str. 48) – notabene, bardzo interesujące. Książkę zamyka (str. 53) wiersz pt. ”Komunikat” o treści, powiedzieć by można, bojownika, ale chyba z przymróżeniem oka…

Komunikat

Jak podaje Ministerstwo Poezji w dniu
wczorajszym jednostki metaforyczne
dwudziestej pierwszej zwrotki
im. Konstruktywnego wiersza nawiązały
kontakt bojowy pod Strofami z licznym
ugrupowaniem teoretyków
Po długiej i dusznej bitwie
wycofano się na z góry upatrzone pozycje
wydawnicze i podpisano umowę
dwu-pokojową           

Tomik poezji „Romans Beaty Stepanoff i inne wiersze” jest pierwszą samodzielną książką Krzysztofa Gołębiewskiego. Po wielu latach nieobecności w poetyckim światku autor próbuje dotrzeć do czytelnika z różnymi niezwykłymi dla poety uczuciami. Nie tylko oswaja go z nieuchronnością losu, ale dzieli się miłością do kobiety o wielu imionach, ale także ostrzega przed zagrożeniami świata i kosmosu uczuć z tym ziązanymi.

Zbigniew Kresowaty

—————————————————————————————————————
Krzysztof Gołębiewski — „Romans Beaty Stepanoff i inne wiersze”, wydawnictwo Riderò, 2023

Poprzedni artykułFranciszek Czekierda – JĘZYK FRANCUSKI URATOWAŁ MI ŻYCIE
Następny artykułMichał Piętniewicz – Lektury z biblioteki osiedlowej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko