Maria Duszka – Z INOWROCŁAWIA DO SANREMO

0
228

Remi Juśkiewicz na koncercie w Sieradzu. Fot. Maria Duszka

   Od 2017 r. współtworzę z Piotrem Spottkiem audycję muzyczno – poetycką „Pod wielkim dachem nieba”. Nagrywamy ją w domu, po czym przesyłamy do Radia Muzyczna Cyganeria, Radia KSON i polonijnego Radia Islanders w Wielkiej Brytanii. Przez kilka lat goście przyjeżdżający do nas na wywiady z różnych stron kraju, mogli liczyć na posiłek, a czasem także na nocleg. Dopiero w czasie epidemii, udało nam się zdobyć sprzęt i opanować umiejętności pozwalające na zdalne przeprowadzanie wywiadów. Ma to swoje plusy, bardzo ułatwia pracę. Jednak dzięki tym bezpośrednim spotkaniom nawiązaliśmy znajomości, które przyniosły niezwykłe owoce. Jak na przykład ta z Remigiuszem Juśkiewiczem.
   W pewne niedzielne popołudnie w 2018 r. Remi przyjechał do nas na wywiad. Był w drodze z Inowrocławia do Londynu. Okazało się, że jest bardzo sympatycznym, życzliwym, otwartym człowiekiem. Po obiedzie i wywiadzie podarowałam mu swój tomik „Freienwill” – ot tak, bez specjalnej intencji. Nie spodziewałam się, że cokolwiek z tego wyniknie. Potem Remi powiedział mi, że już w drodze do Londynu zaczął komponować muzykę do kilku moich utworów. Tak zaczęła się nasza współpraca.
   Remigiusz Juśkiewicz urodził się w 1962 r. w Zgorzelcu. Jest muzykiem, kompozytorem, aranżerem, multiinstrumentalistą, wokalistą i animatorem kultury. Od 2003 r. mieszka w Londynie. W duszy od zawsze grała mu muzyka.

WYZNAWCA BEATLESÓW

   Nieustająco jestem zafascynowany Beatlesami. Jestem wręcz ich wyznawcą. Niektórzy myślą, że to tylko „She loves you, yeah, yeah, yeah…”. Nie wiedzą, jaki ten zespół miał wpływ na współczesną muzykę. W ciągu 7 lat – w 1963 r. wydali pierwszą wspólną płytę, a ostatnią w 1970 r. – wywrócili cały świat muzyki pop do góry nogami. To fenomen muzyczny i socjologiczny. A przecież nie byli wyedukowani muzycznie. Dlatego jedna z pierwszych piosenek, jakie nagrałem to „Song dla pana L”  –  czyli dla Johna Lennona – do tekstu Wiesława Fałkowskiego. – mówi Remi. Oto fragment tego utworu:

Brzozowy pień biały 
– obejmij ramionami.
Chodź w piżamie rok cały                          
– bądź na haju.

Ref. Seks, religia i telewizja.          
A myślałeś, że jesteś mądry? 
Władza i pieniądze i policja.     
a myślałeś, a myślałeś,             
że jesteś wolny? 
                      
Pokochaj świat cały
– ożeń się z Yoko Ono.
Wyobraź sobie wolność
Wyobraź sobie wolność!
                   
   Źródłem inspiracji był dla niego także od zawsze Bob Dylan. Ale i Czesław Niemen, którego białoruskie i rosyjskie pieśni ludowe śpiewane z akompaniamentem gitary budziły jego zachwyt. Kiedyś bardziej pociągała go muzyka rozrywkowa, z wiekiem dojrzał także do słuchania klasyki.
   Nikt z mojej rodziny nie był profesjonalnym muzykiem. Ojciec lubił śpiewać, ale kiedy miałem 5 lat zachorował na raka krtani, więc nie mogłem ocenić jego umiejętności. Rodzice zauważyli u mnie i siostry zdolności i wysłali nas do przedszkola muzycznego – ja miałem wtedy 5 lat, ona  4. Dwa lata później przyjęto mnie do szkoły muzycznej, do klasy akordeonu. Na początku było fajnie, potem te nieustające ćwiczenia męczyły mnie, ale się nie poddawałem. W szkole muzycznej drugiego stopnia uczyłem się grać na puzonie. Mówiono mi, że puzonistów jest mało, więc będę miał pracę. Teraz wiem, dlaczego jest mało. Bo to bardzo trudny instrument. Dlatego nie udało mi się skończyć tej szkoły. Potem już sam się rozwijałem zakładając zespoły, z reguły rockowe. Byłem całe życie  klawiszowcem. Teraz mam melodykę – instrument dmuchany, który ma klawiaturę przypominającą akordeon i podobnie brzmiący. Dopiero niedawno zacząłem grać na gitarze. – opowiada muzyk.  
   Pierwszy zespół założył w wieku 16 lat. Graliśmy piosenki, które były wtedy popularne. Równolegle uczyłem się w technikum mechanicznym dla pracujących. Niewiele z tego etapu edukacji  wyniosłem. W 1985 r. trafiłem do wojska, ale byłem tam tylko sześć tygodni. Odgrywałem tam  trochę rolę Szwejka. Od twardych żołnierskich butów bolały mnie nogi i musiałem chodzić w trampkach. Zwierzchnicy nie mogli tego znieść – wszyscy walili w bruk butami, a ja klapałem trampkami. Stwierdzili, że albo nogi w gips albo do cywila. Jeszcze przed przysięgą zostałem wypuszczony do domu. – wspomina artysta.
   Po wyjściu z wojska przez 10 lat pracował jako instruktor muzyczny w inowrocławskim Domu Kultury „Kolejarz”. Zespoły, które tam prowadził zdobywały pierwsze miejsca w ogólnopolskich przeglądach kapel kolejowych. Stworzył też z kolegami zespół o nazwie YA, który koncertował w całej Polsce. Kiedy już Remi odszedł z tego bandu, koledzy wydali płytę – pierwszą w Inowrocławiu. W tamtym czasie to był duży sukces.
   O kolejnych swoich projektach opowiada: Zacząłem uczyć dzieci gry na keyboardzie. Wymyśliłem własną metodę,  żeby im nie było nudno jak w szkole muzycznej. Może klasyka wymaga takiego „japońskiego” podejścia, żeby małe dzieci ćwiczyły po kilka godzin, a repertuar im jest brzydszy, tym lepszy. Ja byłem temu przeciwny. Dlatego wiele dzieci chętnie się u mnie uczyło. Z kilkoma kolegami otworzyliśmy też sklep muzyczny i kawiarnię w centrum Inowrocławia. Już jej teraz nie ma, ale wpisała się w historię miasta. Powołałem też pierwsze stowarzyszenie muzyczne, organizowaliśmy koncerty znanych artystów. To była taka działalność gastronomiczno – rozrywkowo – artystyczna. Kiedy kawiarnia upadła, wymyśliłem pub, który się nazywał „Remiza” – od mojego imienia Remi. Mieściło się tam ponad sto osób. Występowali artyści z Inowrocławia, ale i gwiazdy, między innymi Michał Wiśniewski z zespołem „Ich troje”. Było interesująco, ale z różnych względów niełatwo.
   Około 2000 r. dostał propozycję, aby przenieść swoją działalność do niedawno odkrytej zabytkowej, klimatycznej piwnicy mieszczącej się blisko dworca w Bydgoszczy. Ten lokal również nazwał „Remizą”. Była tam grana już trochę inna muzyka, bardziej młodzieżowa. Ale to też nie przynosiło dużych zysków.

W OJCZYŹNIE LENNONA

   W 2003 r. wyjechał do Wielkiej Brytanii. Na sześć tygodni. Mieszka tam już 20 lat. Na początku oczywiście zaczął się uczyć języka angielskiego. Równocześnie pracował rozwożąc kanapki do różnych zakładów pracy. Od 2015 r. jest listonoszem. Rok później za namową swojej siostry Renaty rozpoczął studia. Było to możliwe dzięki temu, że w Wielkiej Brytanii można studiować nie mając matury. Zrobił licencjat z songwritingu w British and Irish Modern Institute (BIMM) pod egidą West London University, a potem studia magisterskie z zakresu produkcji muzycznej w Kingston University.
   Bardzo podoba mi się brytyjski system nauki. Powiedzieli mi: „Jeżeli uprawiasz hip-hop – pomożemy ci tworzyć piosenki hip-hopowe, jeżeli country to country.” I tak było. Nie ingerują, tylko starają się pomóc. Skończyłem studia z wyróżnieniem The First Certificate. Jak człowiek ma ponad 50 lat, to musi wiedzieć, czego chce, więc przykładałem się do nauki. –  przyznaje Remi.
   Ze studiów wyniosłem jeszcze jedną istotną korzyść. W zespołach zawsze miałem problemy z wokalistami. Delikatnie mówiąc – nie mieli poczucia obowiązku. Ja zwykle śpiewałem jedynie chórki. A na studiach niemal co tydzień musiałem napisać nową piosenkę i ją zaprezentować. Tak zostałem  wokalistą i frontmanem. Zawsze najważniejszy jest upór, konsekwencja i przełamywanie własnych ograniczeń, które często są tylko w naszej wyobraźni. Gdy zacząłem śpiewać publicznie, wszystko stało się prostsze. Na koncertach zauważyłem, że ludziom podobają się moje wykonania. Pozytywna reakcja publiczności uskrzydla.
   Po raz pierwszy zaśpiewałem samodzielnie na koncercie w sierpniu 2017 r. To były piosenki do tekstów Wiesława Fałkowskiego, poety, który również przyjechał do Wielkiej Brytanii z Inowrocławia. Potem zacząłem „kolaborować” z Dorotą Górczyńską – Bacik jako autorką tekstów. A potem to już cała litania nazwisk: Bianka Kunicka – Chudzikowska, Birutė Jonuškaitė, Danuta Nogawka, Adam Gwara i wielu innych. – mówi bard.
   Współpracuje także z Izą Smolarek i Alexem Sławińskim, redaktorami audycji „Studio Londyn” emitowanej w Radiu Wnet. Tworzy muzykę dla Teatru „Katharsis” działającego przy polskiej parafii w Dunstable.
   Remi zawsze lepiej czuł się w roli kompozytora niż autora tekstów piosenek. Chyba jednak znów przesadza ze skromnością, bo napisał już wiele dobrych utworów. Jak choćby ten dedykowany przedwcześnie zmarłemu koledze  Robertowi „Mycy” Kowalskiemu zatytułowany ”Kiedy dotkniesz nieba”:

Odkąd cię pamiętam
odkąd ciebie znam
z głową w chmurach
niepokorny Piotruś Pan

Ref.: Odfrunąłeś „Tak jak anioł”
jak spłoszony ptak
Czy ty wiesz jak nam ciebie brak?
Kiedy dotkniesz nieba
daj nam jakiś znak

Tyle planów i nieprzebytych dróg
I piosenek nienapisanych słów


REMIZA PO RAZ TRZECI

   Pierwszą płytę nagrał w 2019 r. Nosi tytuł „Nie mów o miłości”. Są na niej piosenki skomponowane do tekstów Grażyny Wojcieszko, poetki, która ponad 30 lat spędziła w Belgii i Francji. Remi zaśpiewał jedenaście utworów; w nagraniu brały też udział Małgorzata Kożuchowska i Maja Koman. 27 marca 2020 r. w Polskiej Ambasadzie w Brukseli miał odbyć się koncert promujący tę płytę. Jednak zamiast tego odbył się recital online na Facebooku z domu Remiego w Londynie, bo właśnie wtedy ogłoszono epidemię. Potem zagrał jeszcze 100 takich koncertów pod nazwą „Piosenki na koniec tygodnia”. Operatorem kamery od początku była jego żona Violetta. Aby było bardziej interesująco zaczął  zapraszać do udziału w programie muzyków, poetów, malarzy, rzeźbiarzy. I wtedy uświadomił sobie, że mniej więcej to samo robił w Inowrocławiu – skupiał wokół siebie grono artystów. Po setnej audycji zmienił jej nazwę na… „Remiza”. W internecie ogląda ją czasem nawet do 5000 widzów. Wielu z nich zamieszcza pozytywne komentarze pod nagraniami kolejnych odcinków. Oto wpis Anny Dędor, jednej z wielu wiernych fanek Remiego: Lubię słuchać piosenek z niebanalnym tekstem, pięknych muzycznie i wykonanych poruszającym głosem artysty. A takim właśnie przyciągającym uwagę, z wyjątkowym zaśpiewem w głosie muzykiem, jest Remi Juśkiewicz.
   W 2020 r. ukazała się druga płyta. Od strony technicznej bardzo pomógł Remiemu słowacki muzyk i producent Juraj Fajnor. Krążek nosi tytuł ”Może pojutrze”, a znalazły się na nim utwory  Doroty Górczyńskiej – Bacik, Wiesława Fałkowskiego i trzy piosenki skomponowane do moich wierszy: „Kamienieję”, „Jesień” i „Jacket”. Kilka utworów z tej płyty dotarło do czołowych miejsc Listy Przebojów Radia Wnet.

Okładka płyty „Może pojutrze”

Na pytanie czy tęskni za Polską, Remi odpowiada: Od kiedy mam brytyjski paszport, to coraz bardziej jestem patriotą. Dlatego chętnie i dość regularnie koncertuję w Polsce. Często w duecie gitarowym z Krzysztofem Kosińskim, a ostatnio także z Robertem Madziarzem.
   Zawsze chciał występować na żywo, nie tylko w Polsce, ale i całej Europie.  Ostatnio te marzenia zaczęły się spełniać. W październiku 2022 r. koncertował w Wilnie i Wiedniu.
   A 4 listopada 2022 r. ku swojemu (i mojemu) zaskoczeniu i wielkiej radości zdobył III nagrodę na Międzynarodowym Konkursie Sanremo – Senior. Zaśpiewał tam po polsku piosenkę „Kamienieję” skomponowaną do mojego tekstu. W konkursie wystąpiło 60 wykonawców z 20 krajów. Impreza jest organizowana w Teatrze Ariston. Tym samym, w którym od 1951 r. odbywa się Festiwal Piosenki Włoskiej.
Teledysk do piosenki „Kamienieję” na YouTube:
https://www.youtube.com/watch?v=uDCnjitPY28
   Na stronie polonijnego nadającego z Colchester w Wielkiej Brytanii Radia Islanders tak napisano o jego sukcesie:
Remi Juśkiewicz od kilku lat prezentuje swoje piosenki przed polonijną widownią, koncertując i prowadząc własną audycję muzyczną. Międzynarodowy sukces dla znających utwory artysty nie był zaskoczeniem, gdyż  aranżacje te stoją na bardzo wysokim poziomie  i osiągnięcie finału światowego jest tylko potwierdzeniem ogromu pracy i talentu, którymi bezsprzecznie wyróżnia się działalność artystyczna Remiego Juśkiewicza. Gratulujemy sukcesu!
   A na łamach „The London Post” w dniu 11.11.2022 r.  ukazał się artykuł Agnieszki Kuchnia – Wołosiewicz zatytułowany ”Britain wins 3rd prize at the Sanremo-Senior festival 2022”. Napisano w nim między innymi: This year, United Kingdom was represented by Remi Juśkiewicz, a musician living in London, who pleased with the performance of his own song called “Kamienieję” to the words of Maria Duszka (poet from Sieradz in Poland).

Zrzut ekranu

      Po sukcesie w Sanremo również ogólnopolskie media zainteresowały się osobą Remiego. 15 marca 2023 r. w radiowej Jedynce, w audycji „Muzyka nocą” zostały zagrane wszystkie piosenki z jego płyty „Może pojutrze”, a ja opowiadałam o tym, jak powstał ten krążek. Remi udzielił wywiadów w TVP Polonia i TVP 3 Katowice. Wystąpi także 23 kwietnia w popularnym programie Ryszarda Makowskiego „Cafe Piosenka” w TVP 3.
   Artysta coraz częściej jest zapraszany na koncerty do Polski – od Wybrzeża po Śląsk. Jest również współorganizatorem wielu wydarzeń w Polskim Ośrodku Społeczno – Kulturalnym w Londynie. Pół żartem stwierdza, że w jego życiu dzieje się ostatnio tyle, że już nie wyrabia na zakrętach.                                                                                  
   Oby tak dalej, Remi! Niech się dzieje…

Statuetka dla Remiego za zdobycie III nagrody.

Remi Juśkiewicz na Międzynarodowym Konkursie Sanremo – Senior. Zrzut ekranu.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko