ELŻBIETA MUSIAŁ – nieco o prowokacjach artystycznych Szczęsnego Wrońskiego

0
143


Czyli co zaczynił Wroński

Szczęsny Wroński. Jest w nim więcej poety, prozaika czy performera? Zapracował też na miano kreatora kultury. Żadnej z tych dyspozycji twórczych nie sposób umniejszyć, wszystkie budują jego artystyczną osobowość. Ba, wzajemnie się przenikają. Temperament performera daje się zauważyć nie tylko w scenicznych działaniach, a tych ma na koncie wiele*, ale też w jego prozie, a nawet w wierszach. Tak operuje słowem, by uobecniało spontaniczny ruch wynikły z niepokornego ducha i niepodległego. U Wrońskiego jest ono równoważne z zebranym doświadczeniem i jednoczesnym doświadczaniem słowa w chwili jego dziania się, gdyż stanowi narzędzie obserwacji nakierowane między innymi na rozumienie i odnalezienie siebie i własnej rzeczywistości. Ale słowo to również tworzywo i świetne pole do prowadzenia doświadczeń; „jakby róża / miała wyniknąć / spomiędzy palców / zaistnieć / w porach skóry / zasilić sokami / krew” (wiersz „39” z t. „Zaczyn”, s. 63). Słowo – czy to pisane, czy artykułowane – w założeniach tego twórcy ma potencjał aktu, więc aktem się staje.

twardym być
jak komin
Mount Blanc
z monologiem
na przekór
ze środka trzewi
trzasnąć by
się rozeszło
w grzmot ulewę
lawy skowyt
przetaczający się
w litery schody
do

(„43”, z t. „Zaczyn”, s. 69)

Ileż w tym wierszu nagłości, ruchu i buntu. Zupełnie jakby sam wiersz miał ruszyć z posad i ruszyć bryłę z posad świata, jak w „Odzie do młodości” A. Mickiewicza. Jednak, aby zaistniał ruch, muszą pojawić się czynniki inicjujące, czyli jakieś – nazwijmy to – performery. Typuję, że polot twórczy Szczęsnego Wrońskiego rozbudziły (w bardzo ogólnym ujęciu) niezgoda na zastany porządek, negacja narzuconych wzorców, bunt i wolnościowe ciągoty. Uzmysłowiła mi to jego powieść „Wolna miłość” z 2000 roku (wchodzi w skład trylogii, obok „Praktyk” i „Konsultantów”). Wyraźnie zaakcentowany został tam młodzieńczy bunt Piotra, bohatera, który wynikał ze sprzeciwu wobec peerelowskiej rzeczywistości, w której wolność jednostki była pragnieniem. Postać Piotra naznaczona jest buntem. Piotr jest chodzącym buntem. Gdy prześledzimy ciąg zdarzeń „od czynu do czynu”, w całej jaskrawości zobaczymy niepohamowaną chęć wolności, której bohater szukać będzie w hippisowskiej wspólnocie, bo taka stanęła mu na drodze.

Przecież nic złego się nie dzieje. Niech panowie popatrzą, wszyscy są zadowoleni i trzeźwi. Czy nie takich obywateli potrzebuje Polska Ludowa?
– Na pewno nie takich obszarpańców.
– Ubóstwo nie jest przestępstwem.
– Ale to jest manifestacja.
– Przeciwko czemu?
– To my jesteśmy od zadawania pytań.
– Tak, to jest manifestacja – szczebiotała Mara – przeciwko temu smutnemu faktowi, że ludzie nie dostrzegają na co dzień drugich ludzi, odwracają się od siebie. A przecież zgodzicie się panowie, że najważniejsza w życiu jest miłość, ale dlaczego jej tak mało? Moglibyście nam trochę pomóc, użyć swojego autorytetu i namówić ludzi, a nawet im nakazać, żeby się bardziej kochali… Najlepiej zacząć od dzisiaj […] byłby to najnowocześniejszy styl milicyjnego działania, pionierski w skali światowej. Wtedy ludzie pokochaliby was jeszcze bardziej…
(„Wolna miłość”)

Już choćby powyższy cytat ukazuje złożoność zapętleń jednostki w systemie i jej niezgodę na jarzmo systemu. Ale ten passus jest niezwykle poukładany w „rozpędzonej” powieści. Takich urywków porządkujących treści i trzymających w ryzach całość w utworze jest oczywiście więcej. Zbierają sensy, urealniają i scalają przekaz oraz czuwają nad komunikatywnością. Są niezwykle pomocne, jako że powieść najeżona jest dynamicznie biegnącymi zdarzeniami, a niektóre z nich dzieją się na „peryferiach życia” i jakiegoś obłędu. Oczywiście ów obłęd sugeruje pogubienie się młodego człowieka w pędzie po wolność, ale też obnaża twórczą ekspresję autora. Podskórnie czujemy ją też w narkotycznych wizjach i halucynacjach bohatera utworu. Czytelnik wraz nim wpada w wir uporczywych fragmentarycznych przywidzeń i zmieniających się jak w kalejdoskopie przeskoków doznań. Sam Szczęsny Wroński ten rodzaj narracji nazwał myślowirami (w rozmowie ze Stanisławem Nyczajem). I choć w literaturze znajdziemy mniej lub bardziej podobne sposoby „upamiętniania psychodelicznych chwil”, które wymykają się zwykłemu opisowi (choćby „Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną” D. Masłowskiej) – to te Wrońskiego należą do szczególnie uderzających, pisanych „ze środka trzewi”.

Coś uniosło go do góry – świetliste oszalałe świdry zbliżyły się do rozkrzyżowanych rąk, przeszywający ból targnął ciałem i z ciemności wyłoniła się szkarłatna trupia twarz i … ręka…Ból jakby zelżał… Piotr podniósł głowę i dotknął językiem popękanych warg… Może to Bóg Ojciec albo któryś z jego sług. Wyszeptał błagalnie:
– Daj mi choć odrobinę wody, Panie.
Trupia twarz wżerała się w niego oczami jak świdry, Piotr chciał splunąć w te ślepia, ale język miał suchy jak wiór i jeszcze te nogi, jakby je ktoś poobcinał i… broczące krwią ręce… ten straszny dochodzący nie wiadomo skąd śmiech, który dobijał…
(„Wolna miłość”)

Myślę, że takie obrazowanie już samo w sobie jest przejawem performerskich inklinacji. Owej chęci przesuwania funkcji słowa leżącego na papierze w kierunku „coś się dzieje” i to bez mała na oczach widzów. Dodam, że niektóre wątki powieści są autobiograficzne, co przyznaje sam autor. To może kojarzyć się z „życiopisaniem” Stachury. Wroński również konfrontuje życie ze słowem pisanym i robi to nie tylko z pobudek twórczych, ale też dla uporania się z emocjami i uporządkowania doświadczeń. Pomocne w tym są praktyki poetyckie i powieściopisarskie prowadzące do przewartościowania postaw; „potrzeba wymiany noża na słowo”.

przejść
do siebie
od siebie
gdzie jeszcze
jest
potrzeba
wymiany
noża
na słowo

to
co
jest

(„27”, z t. „Zaczyn”, s. 50)

Puentą wiersza, a raczej otwarciem na głębię rozmyślań są trzy słowa „to co jest” – oznaczają po grecku onto. Dostajemy więc wyraźny sygnał, jakich wymiarów sięgają rozważania (ontologia). Wroński eksploruje słowo na różnych płaszczyznach i polach. Filozoficznym i czysto ludzkim dociekaniom o istocie bytu towarzyszą jeszcze prowokacje językowe. W „Wolnej miłości” stany nieopowiadalne (psychodeliczne wizje) chce uwolnić od przykładnych opisów i akcenty kładzie na odczuwanie. W wierszach najnowszego tomiku „Zaczyn” wsłuchuje się w słowa, jakby rozbrajał je do pojedynczych liter. Albo rozsypywał i na nowo, po swojemu organizował. Widać to nawet w samym zapisie. Z upodobaniem stosuje dekonstrukcje – a nuż ujawnią się utajone sensy. I znajduje je, i podaje w oprawie konceptualnej, bez metaforyzacji; „to może szansą ocalenia jest zrozumieć „z” które scala” („Z”, z t. „Zaczyn”, s. 58).

stawiam litery i słowa
wychodzą ze mnie obce

nie zdążyły się oswoić
we mnie ani poza mną

bo co to właściwie znaczy
i gdzie jest ta granica

bo jeśli jej nie ma
to cały ten ruch jest fikcją

która nawet nie boli

(„II”, z t. „Zaczyn”, s. 10)

Jaką „granicę” miał na myśli poeta? Warto się nad tym zastanowić. Wtedy siłą rzeczy zadamy sobie pytanie: czym w ogóle jest granica i gdzie ona jest, we mnie czy poza mną? Kto mi ją narzuca? Czy granica ogranicza? A może prowokuje do czynu, ruchu? Można rzec, niezły „zaczyn” uczynił nam autor. I otóż dochodzimy do wniosku, że „granica” dla każdego z nas może być czymś innym. Wystarczy, że każdy użyje swojego „szkiełka i oka” lub spojrzy na postawiony problem a to przez pryzmat polityczny, a to moralny albo ontologiczny. Tak więc znów Wroński użył z premedytacją performerskiego chwytu, a nasze „wstąpienie w wiersz” jest niczym innym jak intelektualnym uczestnictwem w wierszu i indywidualnym. I jest to bez wątpienia kolejna wartość tego utworu, oprócz – rzecz jasna – niebagatelnej problematyki, jaką wnosi.

Szczęsny Wroński w działaniach twórczych często wykorzystuje prowokację artystyczną. Ten manewr wykształcił na tyle dobrze, że gotowi jesteśmy uznać, iż prowokacja leży w jego naturze. Oczywiście jedno drugiego nie wyklucza. Co by nie powiedzieć, artysta obrał kierunek kreatywności performatywnej. A trend ten (ku medialności) coraz powszechniej stosowany jest w rozwoju sztuk. „Zwrot performatywny” to dziś znak czasu.

a może to ja  
jestem  
zacierką dnia

Powyższy wiersz o tytule „43” również pochodzi z tomiku „Zaczyn”. Poeta nie pyta, co go spotka danego dnia. On chce zobaczyć w sobie sprawcę dnia. Tak zinterpretowałam przekaz, bo nie trudno zauważyć, że i tym razem miejsce bohatera lirycznego zajął performer.

W internecie znalazłam ślad dającej do myślenia prowokacji artystycznej, kiedy to autor i aktor Wroński sprawdzał, jak słowo przylega do pewnych okoliczności. Podczas swojego spotkania autorskiego w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. Witolda Gombrowicza w Kielcach skandował wiersz. Oczywiście to nie stanowiłoby sytuacji nadzwyczajnej, gdyby nie fakt, że wcześniej zachęcił publiczność do powstania z miejsc i luźnych rozmów, a sam wtopił się w tło i budował to tło. Poezję wyprowadził tym samym ze sceny i wmontował w „gwar foyer”. Zdjął ją z piedestału i zbliżył do „zwykłości”. Działanie artystyczne jak najbardziej łamało konwencję i kazało się zastanowić nad motywacją takiego przekazu. Czyli? Słowo poetyckie jako jedno z wielu słów? Słowo, które zgromadziło ludzi i jest narzędziem nie tylko komunikacji, ale i „dziania się”? Słowo, które „z” ciałem się staje?  

Gdy już weźmie się pod lupę poczynania artystyczne Szczęsnego Wrońskiego, wtedy da się zauważyć, że na jego postawę artystyczną miało wpływ wiele czynników i zależności. Od uwarunkowań społeczno-politycznych po „kształt wewnętrzny”, który jest nie do przecenienia. Ale bez pielęgnowania zasobów twórczych nie byłaby możliwa cała ta artystyczna sprawczość sceniczna i językowe kreacje z osobistym piętnem. Spektrum działań jest spore. Dla porządku dodam, że Szczęsny Wroński nie ograniczał się do uprawiania poezji, powieściopisarstwa i dramatopisarstwa, sprawdzał się między innymi jako asystent reżysera w Teatrze STU w Krakowie, współtworzył też Teatr Dialog (kierownik literacki, aktor i reżyser). Był leaderem formacji teatralnych i rockowych, stąd wziął się przydomek „poeta o duszy rockmena”. Jako artysta multimedialny znany jest w środowisku krakowskim i kieleckim, gdzie promuje literaturę, realizuje spektakle i wydarzenia pod szyldem Teatru Promocji Poezji. W ramach tego Teatru również moje poematy „Mówię pochyloną cambrią” poddał dramaturgicznej próbie. Nie miałam okazji oglądać tego z pozycji widza, gdyż byłam na scenie, nawet Barbara Wrońska, współgrająca w tym spektaklu, malowała danaidy na moich gołych plecach. Nie mogło być inaczej, ot, twórca i tworzywo w jednym – wypełnienie założeń performerskiej sztuki. Przepraszam za tę prywatę, ale dla mnie jest to sposobność, by powiedzieć, że ze Szczęsnym Wrońskim dobrze się kreuje i dobrze wychodzi na zdjęciach.

Osobowość twórcza tego artysty oraz jego dokonania, ale potraktowane przekrojowo, mogłyby być ciekawym przyczynkiem do wnikliwych opracowań. Mam nadzieję, że ktoś to kiedyś uczyni. Ja, w niniejszej analizie, skupiłam się tylko na jednym kontekście, gdy tymczasem można wyszukać ich więcej i znaleźć też wiele odcieni. Widać je też w najnowszym tomie „Zaczyn”. Polecam.
Elżbieta Musiał 

Szczęsny Wroński, „Zaczyn”; Biblioteka Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, Kraków 2022, s. 69.
Szczęsny Wroński, „Wolna miłość”; Oficyna Wydawnicza STON 2, Kielce 2000, s. 170 (1998 – pierwsza Nagroda w Ogólnopolskim Konkursie im. Mikołaja Reja z Nagłowic).

Zdj. 1. Wroński Sz.; perfomance „Dopukiwanie się do miejsc, do których dopukać się nie sposób”, fot. NCK

Zdj.2. Szczęsny Wroński, „Mówię pochyloną cambrią”, spektakl w Czerwonym Fortepianie w Kielcach

Zdj. 3. Barbara Wrońska i Elżbieta Musiał, spektakl „Mówię pochyloną cambrią” w Czerwonym Fortepianie w Kielcach, screen

Zdj. 4. Barbara Wrońska i Elżbieta Musiał, spektakl „Mówię pochyloną cambrią” w Czerwonym Fortepianie w Kielcach, screen

Zdj. 5. Spektakl „Mówię pochyloną cambrią” w Czerwonym Fortepianie w Kielcach, screen

6 fot. Aga Sabat

Inne książki: “Nadzieja matka głupich” (1980), “Praktyki” (1984), “Przenikanie” (1998), “Potwór nie opisany” (1999), “Smak ciemności, smak światła” (2006), “Poręcze” (2006), “Nie pozwól milczeć sercu. Wiersze z lat 1977–2007” (2008), “Pogwarki o Kaczmarku” (2013), “Konsultanci” (2014), “Czas rozpocząć” (2015), „Piszę poemat” (2017), „Czas się weselić” (2021).
*Szczęsny Wroński – ścieżki teatralne
1978 (Teatr STU) – Operetka W. Gombrowicza, w reżyserii K. Jasińskiego – współpraca literacka
1981 (Teatr STU) – Ubu Król A. Jarry, w reżyserii K. Jasińskiego – autorstwo tekstów songów, współpraca literacka, asystent reżysera
1982 (Teatr STU) – Mgła wg H. Jachimowskiego, w reżyserii K. Jasińskiego, współpraca literacka, asystent reżysera
1983-84 (Teatr STU) – kierownik i pedagog  Studia Teatralnego
1986-88 (Studio Teatralne „Pod Krechą” Kielce) – realizacja warsztatów teatralnych i spektakli: 1986 Pieniądze wg Małgorzaty Jokiel, 1987 Karzeł wg Par Lagerkvista
1988-93 (Krakowski Dom Kultury „Pod Baranami”) – realizacja warsztatów teatralnych i spektakli: 1988 Najszczersze kłamstwo wg wierszy A. Czekanowcz,  1989 Mariamne wg Par Lagerkvista
1989-95 – sesje warsztatów teatru magicznego, realizowane wspólnie ze Zbigniewem Zagajewskim
1990-1993 – współpraca z Praxis Theatre Laboratory, realizacja warsztatów teatralnych ze studentami londyńskich szkół teatralnych oraz współtworzenie spektakli, m.in. 1992 The Females wg H. Jachimowskiego
1996-2003 (Teatr Promocji Poezji) – realizacji warsztatów teatralno-literackich z poetami, a w szczególności cyklu Rozmawiajmy wierszami (2002 – 2004) oraz teatralizowanych wieczorów autorskich
2000 (Teatr Dialog) – „Antygona w Nowym Jorku” J. Głowackiego, w reżyserii T. Piaseckiego – debiut aktorski w roli Johna
2001 (Stowarzyszenia Teatr Atelier) – Józef K. wg F. Kafki, reż. M. Kalita – role postaci drugoplanowych
2002 (Teatr Dialog) – Dżuma wg A. Camus’a we własnej adaptacji i reżyserii (reżyseria wspólna z T. Piaseckim) – rola ojca Paneloux
2004 (Teatr Dialog)  – Lekcja E. Ionesco we własnej reżyserii – rola Służącego.
2005 (Teatr Dialog) – Mątwa Witkacego, w reżyserii T. Piaseckiego – rola Tetrykona
2005 (Teatr Dialog) – Król Edyp Sofoklesa, w reżyserii M. Kality  – rola Kreona
2006 (Teatr Dialog) – Makbet wg W. Szekspira, w reżyserii T. Piaseckiego – role postaci drugoplanowych
2008 (Teatr Dialog) – Inny Świat we własnej adaptacji, w reżyserii T. Piaseckiego – rola Gościa
2009 (w ramach festiwalu Andrzeja Bursy „Byczo u poety”) – W czerwcu najpiękniej zakwita ogród Luizy, w reżyserii Agnieszki Bubki – rola Poety
2009 (Teatr Promocji Poezji) – Nie porzucaj nadzieje – wersja pierwsza, śpiewogra performance na podstawie twórczości Jana Kochanowskiego z muzyką Janusza Grzesza, scenariusz i reżyseria – rola Poety
2010 (Teatr Dialog) – Kordian wg J. Słowackiego, w reżyserii Tomasza Piaseckiego – rola Prezesa i Doktora
2010 (Teatr Promocji Poezji) – Jednak mam tę nadzieję – wersja druga ze zmienionym tytułem, śpiewogra performance na podstawie twórczości Jana Kochanowskiego z muzyką Małgorzaty Tekiel, scenariusz i reżyseria – rola Poety
2011 (Teatr Promocji Poezji) – Sens wg wierszy Czesława Miłosza, scenariusz i reżyseria – rola Cz. Miłosza
2011 (Teatr Promocji Poezji – Skowyt i inne frazy Allena Ginsberga, scenariusz i reżyseria, rola Ginsberga. Rejestracja filmowa przez TV Korgo, dostępny na youtube:
https://www.youtube.com/watch?v=_Vt28NjBo6Q 
2012 (Pallotyńskie Centrum Dialogu Kielce) – Od sabatu do ornatu – śpiewogra świętokrzyska, scenariusz na podstawie tekstów Adama Ochwanowskiego i reżyseria
2013 (Teatr Promocji Poezji) – Jednak mam tę nadzieję wersja trzecia(kielecka),z muzyką Michała Zapały,  scenariusz i reżyseria – rola Poety
2015 (Teatr Promocji Poezji) – „Dopukiwanie się do miejsc, do których dopukać się nie sposób”, spektakl-performance, dostępny na youtube:
https://www.youtube.com/watch?v=ZCrHlD2GjKo 
2016 (Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie) – „Inny świat” w reż. T. Piaseckiego, autor adaptacji

2016 (Teatr Promocji Poezji) – „Mówię pochyloną cambrią”. Spektakl – performance na podstawie poematu Elżbiety Musiał, opracowanie artystyczne, słowo i działanie.
Rejestracja filmowa, dostępny na youtube:
https://www.youtube.com/watch?v=9hk8Fc7OrzY

2019 (Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie) – „Król Maciuś Pierwszy” w reż. T. Piaseckiego, autor tekstów piosenek.

2020 (Teatr Promocji Poezji) – spektakl improwizowany – „Pudełko Piotra Lamprechta na głosy, dźwięki i rytmy”, pomysł, współreżyseria i wykonanie, z udziałem Barbara Wrońskiej, Pawła „Beskidzkiego” Fejkisza i Marcina Szendoła. Rejestracja filmowa, dostępny w 5 częściach na youtube:
https://www.youtube.com/watch?v=QXgheDtK8Ko  

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko