Wiersze tygodnia – Adrian Szary

1
187
Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska


Laurka

Serce mam niestety większe od rozumu.
Ta wada wyróżnia mnie spomiędzy tłumu.


Polda i Paulina

Polda i Paulina pracują przy manekinach.
Manekiny milczą. Milczenie jest najwyższą
formą przyjaźni. Przyjaźń chyba istnieje.
Istnieć to znaczy żyć. Żyć to kręcić się
w kołowrotku. Kołowrotki obracają Polda
i Paulina. Paulina sprawniej snuje nici.
Nici z wyjazdu. Nici przecięte. Przecinają
je Parki Losu. Los jest nieodwracalny.
Odwróć się prosi Paulinę Polda. Polda
i Paulina pracują przy manekinach.
Manekiny milczą. Milczenie jest najwyższą
formą przyjaźni. Przyjaźń chyba istnieje.
Istnieć to znaczy żyć. Żyć to kręcić się
w kołowrotku. Kołowrotki obracają Polda
i Paulina. Paulina sprawniej snuje nici.
Nici z wyjazdu. Nici przecięte. Przecinają
je Parki Losu. Los jest nieodwracalny.
Odwróć się prosi Paulinę Polda. Polda
i Paulina pracują przy manekinach.
Manekiny milczą. Milczenie jest najwyższą
formą przyjaźni. Przyjaźń chyba istnieje.
Istnieć to znaczy żyć. Żyć to kręcić się
w kołowrotku. Kołowrotki obracają Polda
i Paulina. Paulina sprawniej snuje nici.
Nici z wyjazdu. Nici przecięte. Przecinają
je Parki Losu. Los jest nieodwracalny.
Odwróć się prosi Paulinę Polda. Polda
i Paulina pracują przy manekinach.


Magdalenka

Odrobina mąki. Ale nie męki.
Masła. Ale nie maski.

Jajka.
Pomarańczowa skórka.

Mleko. Miód. Cukier.

Oto produkty, z których
przyrządza się

miłość.


Boso continuo

Leżę w łóżku. Nie wychodzę z domu.
Tak się chyba objawia depresja.
Nie rozmawiam. Nie włączam telefonu.
Tak się chyba objawia depresja.
Słucham smutnych piosenek o miłości.
Tak się chyba objawia depresja.
Smutne wiersze pisze w samotności.
Ty – bezmyślnie lajkujesz. Udostępniasz.


Śmierć vs życie

Śmierć ma więcej liter.
Jest dłuższa niż życie.


Niczego nie zmienia

i w tej kobiecie co pali na ławce
i w tym mężczyźnie wściekłym w kolejce
nawet w tym dziecku na małej huśtawce
i w pięknym piesku co chwyta za serce

w ogromnej burzy
i w wielkim słońcu
w czerwonej róży
w tobie na końcu

moja poezja
niczego nie zmienia


Szary człowiek na ulicy Czarnej 2

Słoneczko pięknie świeci
aż ciągną tu poeci
Na cały głos jak zachrypnięty ptak
Dom jest tuż nieopodal
rodzinka już na schodach
A obok huk pociągów w torów takt


Haiku o wolności

Wolny jest tylko
ten, kto zasnął na wieki.
Reszta w niewoli.


TRYPTYK DO OBRAZÓW
PAULINY KRAJEWSKIEJ
(OWOCE, ZĘBY, PAPIER)

Owoce
Jedzcie owoce. Mówiła mama. Grejpfruty, cytryny.
Wzmacniajcie odporność. I moja żona kroiła owoce.
Grejpfruty, cytryny. Robiła z nich soki. Wzmacniała
więzy małżeńskie. A nasza córka malowała owoce.
Na zaliczenie. Pokrojone grejpfruty, cytryny. I umacniała
relacje rodzinne. Ja pisałem wiersze. O pociętych owocach.
Grejpfrutach, cytrynach. Z których sok się sączył jak osocze.
W czasach zarazy jedliśmy owoce. Grejpfruty, cytryny.
Uodpornieni dosłownie na wszystko.


Zęby

Myjcie mówiła mama.
Bo będzie płacz i zgrzytanie.
A ja właśnie płacz żony pamiętam,
gdy wyrywano mi pierwszego.
Nie rozumiałem tego ni.
Aż tak kurczowo nie trzymałem się.
Ostrzyłem sobie. Szczerzyłem.
Mówiłem przez. Cedziłem.
Tata, że noszę koszulę w.
Dziecko, że nosi aparat na.
Babcia zakładała.
Dziadek zdejmował.
Oko za oka i…
Bo będzie
płacz.


Papier

Kupujcie papier – przestrzega mama, bo będzie lockdown i zobaczycie!
Papier jest szary jak ja – żartowałem. Jak ja rozwija się, ale życie…
Życie to musi być kolorowe i rysowane barwami tęczy.
Córka obrazy maluje nowe. Żona znów zakupami nas dręczy.
W długich kolejkach sobota cała. Papier w łazience. Papier w zeszycie.
Kupujcie papier – przestrzega mama, bo będzie lockdown i zobaczycie!


Ekfraza do obrazu Tycjana
Madonna z Dzieciątkiem,
Świętym Antonim Padewskim i Świętym Rochem

pamięci babci Basi

To jest ten moment
kiedy jesteś na spektaklu
“Ostatni” Maksyma Gorkiego
słuchasz godzinę o śmierci
wychodzisz i dowiadujesz się
że twoja ukochana babcia
właśnie odeszła

To jest ta chwila
kiedy po spektaklu
podchodzą do ciebie
dzieci i mówią że znalazły
pieska i czy możesz zadzwonić
po straż miejską żeby go uratować

Ratujesz psa a babci
już nie mogłeś uratować

To jest ten moment
gdy patrzysz na obraz Tycjana
a na nim święty Roch rozmawia
ze świętym Antonim Padewskim
(pewnie o pandemii i o tym
jak nie zgubić świata)

A Madonna z Dzieciątkiem
zachowuje w sercu
wszystkie te sprawy
I ty zachowujesz w sercu
wszystkie sprawy

To jest właśnie ta chwila
to jest właśnie ten moment

8 października 2021 roku

Wiersze tygodnia redaguje Stefan Jurkowski
stefan.jurkowski@pisarze.pl



Reklama

1 KOMENTARZ

  1. Bardzo dobre wiersze. Nic dodać nic ująć. Przeczytać, przeżyć, zrozumieć. “Twoja poezja zmienia”
    – do tego jest powołana. Zmienia tych, którzy czytają – przeżywają i rozumieją. A kto nie rozumie, to już chyba niczego nie zrozumie. Być może to nie jest czas na poezję. Czas na słowa. Być może to czas na wojnę i na to, co ona przyniesie. Bez poezji jesteśmy niczym, a może i nikim, tyle, że Kimś, przestaliśmy już być wcześniej…
    Wojna. Poezja. Wielkie sprawy, a życie małe, coraz mniejsze i coraz mniej znaczy, choć wedle karty praw podstawowych ma znaczyć coraz więcej. Gdzie popełniliśmy błąd?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko