Kasia Ioffe – wiersze i fragmenty poezji w prozie

0
300
Kasia Ioffe


Ukłon pyłu

Krańcem kurzącego świtu
walc wirujący,
krążenie świętego Wita
dotknie świadomości.
Na wysokości wiadomo,
jak wielkie Słońce –
zmieści się książką w kosmos
Twojej walizy.

Włóczą się pasma gwiazd
rozczochrany taniec              
w głowach do widna,            
w świecie do końca.
W domu
wolisz nie walczyć o wolność.
Kurz krąży.
Powoli, znikomo
śmiercią kojącą
walkę uprzedza zmęczenie. 

Na powołanie miłości  
nawraca radość.
Cisza poranna i spokój
zemdlałej Ziemi.
Prosisz by prościej,
prawdziwej być,
mówić prawdę
i nie sprzedawać
ksiąg życia o zysk. O cenie
schodzą się ludzie, a cienie
obchodzą wokoło.
Miłość nie może zawierać
mówienia rynku,
ryku chciwości,
motoru samego dołu.
Zdolna być darem
dla wszystkich,
jak czas i szczęście.
Zdolna być całym i częścią,
a często światłem,
w którym krążymy
nad stronami książek
pyłem.
21.01.21

Patrząc na te arlekiny

Więdnąć w Wiedniu
i budzić się w Budapeszcie
z Tobą będę w buddyjskiej ucieczce
od uczuć: udręka, urok,
ręka moja wyciągnięta do twoich rąk.
Podłe sny wysypują się z głowy pod:
biurko, na którym żyjesz,
łóżko, na którym umrzesz
w swojej porze.
Masz opory,
nie możesz uporać się
z niewyspaniem.
21.01.21

Carewna Nieśmiejana

Dziwny sen,
w którym mistrz zen
zabiera mi sens na wycieczkę
od si po do.
Prosi oddać oddech,
powrócić uśmiech.
Odróżnia ptaki od ryb,
a kwiaty od siebie.
Te przynoszą żółte i granatowe pióra.
Te przynoszą mi próżne i nowe
marzenia,
mury
starych morałów,
morelowy zapach
i kolor twarzy człowieka,
młodzieńca minionego,
niebieskiego ptaka w Rzymie,
widoki Rynu,
zachód słońca na falach Renu,
gdzie płynie biały bączek –
o, fale! –
ciała.
W górę otwiera obłok błekitne skrzydło.
27.08.20

List do przyjaciela na Białoruś

Pięć lat temu miałam pierwszy napad lękowy,
obudziłam się krzycząc, że będzie choroba i wojna.
Wtedy ty mnie przytuliłeś, mówiąc, że każdy, od nóg do głowy
nie jest stworzony przez boga, przystojnie,
a tylko z cząsteczek gwiazd,  jak pisze Sagan:
ty, ja, koty, pociski, sądowe pieczątki, sagi.
Czego tu się bać?

Lekarze i politycy stawiają granice,
a fizyka wszystko odrzuca. Otwiera drzwi
w nieskończoność gwiezdną.
I – w każdym języku wiadomo – известно – бездна –
kiedy patrzysz w otchlań bezdenną,
patrzysz w lustro i tyle,
otchlań patrzy sama na siebie.
Nie ma po co płakać za krajem
na krańcu Nicości.

Minieło pięć lat. Ty, nihilista, wychodzisz na plac,
do innych ciągniesz jedzenie, leki, kwiaty.
Masz swoje lęki i astmę. Myślę, masz racje,
dajesz radę.
I piszesz do mnie, że Białoruś zaczyna być nacją,
a więcej – ludzie nagle wychodzą z gwiezdnego śmiecia:
ty widzisz ich kształtujące się twarze.
Słyszysz ich śpiewające głosy
porwane i przywrócone.
Dzikim głogiem, dziką różą – шыпшынай – porosłe.

Nie zdobędą się na powiedzenie Ci, żebyś nie szedł.

Wysyłam list biały, jak nasze twarze.
Wysyłam czerwone zmartwenie nasze.
Wysyłam Ci białą paczke z balonikami przeciw astmie,
bo dobrze pamiętam,
jak biegasz, jak kaszlesz – i mnie zależy,
żeby w granicach fizyki i płuc
wolny oddech miała Białoruś
i ty, przyjacielu.

Wiele
podejść filozofii w odbieraniu
pocisków i ucisku policji.
Nie mniej
woli sensu.
Chęci życia.
Marzenia wolności.

Wysyłaj do mnie wiadomości
i, proszę, niech żyją
gwiezdne obłoki, białe wieże,
wiersze, więźniowie i kwiat wiśniowy,
czerwona woda.
Zgoda?
29.08.2020


Fragmenty powieści “Ul: pyłek i miód Twoich płuc”

1.

Nie minuty – myślniki, przecinki, niemal muzykalne pauzy pośród słów, pomiędzy piaskami: pachnącym ziołami piaskiem w klepsydrze, stojącej na pianinie lekarza w Mischorze w Krymskim uzdrowisku; sproszkowaną kredą pod paznokciami i piaskiem w zegarku na stole nauczycielki literatury, padniętej pod wieczór, pragnącej po prostu pustki w tym pokoju, gdzie po południu wpada odwiedzić ją i dzieci spogodliwe słońce tańczącego pyłu, kurzu; piaskiem w którym każde ziarnko to jabłko Antonówki, woskowe i popękane, złote jabłko; piaskiem, w którym potężne czerwie pustyni, źródła i złoża melanżu; piaskiem opalonej słodyczy na palcach i na spodzie sukienki kobiety Kobo Abe, panny przerażającej, gdy mijasz i jeśli znajdujesz ją, dokładnie jak przeznaczenie.

Cisza kosmosu ma wydźwięk rozpadu i wznoszenia się, brzmi jak nieme przyzwolenie pytać ponownie. Podejmować próby w przestrzeni wydmy odnaleźć te same ziarnka, wspomnienia, momenty poznania i wyznania, pyłek, wysypane z książki-klepsydry Miłorada Pawicza literki, wirujące w postmodernizmie – niezmienne i niepowtarzalne, – cząsteczki prawdziwej potęgi ziemian.

2.

Pestki sadów – przecież za późno na sąd ostateczny nad sztuką natury. Żaden sędzia nie sięga do źródeł, złociste unosząc wagi – złoży na szalach nie prawdę, nie sens istotny, snadź piękno losów, powagę przedmiotów i gestów, a próżnię namiętnych słów.

Ale notabene, czy nie są same słowa niemal atomami rzeczywistości, nadawaniem jej kształtu? Symbolem porządku, ogładą pokonujemy ból chaotyczny obelgi i lęk entropii. Nie poprawiony w Piśmie palcami Fausta, czyn pozostaje w tyle za słowem, a ksiąg czytanie wszak okazuję się życiem, jak kiedyś szkicował mędrzec średniowieczny.

3.

Czym ty oddychasz, mówią, pytając o czym myśli człowiek, co go interesuje. Z czego składa się powietrze? Pył z powierzchni gwiazd, płyn logiki. Wirująca poznawczość, czyściutki informacyjny wirus. Pyłek i miód.

Nowa republika wzrastała, wtrącała się w rozsądek przez układ oddechowy. Pragmatycznie, tak jak pszczoły zbierają miód, ktoś zbierał nasze pragnienie lotu, nasze płynne marzenia i płytkie sny z powierzchni planet do gwiazdozbioru Ludzkości.

 Wyprawa po gwiazdy przyniosła pielgrzymom wyłącznie plagę kosmiczną dla naszych płuc.

Wszystko na świecie zostało zapomniane, serce zatrzymało się na fali zachwytu i zatonęło w piersiach, jak u dziecka, które pierwszy raz po długiej zimie podlatuje na huśtawkach i wierzy: tylko niebo, tylko wiatr, tylko letnia radość leżą przed nim. Nie wie, że nic nie jest wieczne, nawet lot pokonujący lata świetlne.

4.        

Wizerunek wszechwiedzy otwiera drzwi wiodące do wieczności.

Nieodwracalna modalność widzialnego którą zawsze zwiedza Ulisses, a postrzegają w podobny sposób Homer, Joyce i Freud – co może wywodzić się z jednego źródła – nigdy nie zawodzi tych, którzy pojęli  ją raczej z tego powodu, że nikt nie posiada jednocześnie podmiotowości i obiektywnego spojrzenia na świat wieczny.

Światosław śpiewa motyw «An die Freude»[1] i nie podejrzewa, że to zasadniczo jest «Hava Nagila», że teksty ich oparte są na Psalmie 118 Biblii Hebrajskiej, brzmiącego w Rzymie: «Confitemini Domino quoniam bonus quoniam in saeculum misericordia eius»[2]. Mimo że pierwsze nagranie dawnej żydowskiej piosenki powstało około 1922 roku w Berlinie, w którym 15 września 1935 r. od uchwalenia antyżydowskich ustaw norymberskich sto sześćdziesiąt tysięcy żywych osób w oczach ludu przestało być obywatelami Niemiec i ludźmi, bo byli żydami. Nikogo zaś nie obchodzi ból niezarosłych samoupokorzeń człowieczeństwa, zwięźle pozostawiony w przeszłości, ale wciąż nie wyleczony na Ziemi.

5.

Śladami spokoju w komnatach
i śladami komet
w próżni kosmosu
Uroboros chodzi w kółko
wychodząc z komy
leży i pędzi niechcący
czasem nie wychodzi
to a to:
to słowo, a to czyn,
to prawo, a to lewo,
to ciało, a to całość,
to prawda,
a to my.
12.12.2020


Kasia Ioffe, poetka, prozaik.

Urodziła się 02.06.1995 roku.

Publikowana w Białorusi pod nazwiskami Kaciaryna (Kasia) Głuchowskaja, Kasia Kawalonak-Głuchowskaja (Kavalionak-Hlukhouskaja), Kasia Ioffe.

Autorka książek poetyckich: „Biały lew” (2011), „Kiedy drzewa rosną z głowy ”(2013).

Tłumaczka z jidysz i polskiego na białoruski oraz z białoruskiego na polski.

Finalistka konkursów na cześć Larysy Geniusz (2009) i na cześć Czesława Miłosza (2011) oraz państwowego konkursu białoruskiej literatury młodzieżowej (2011, nominacja w kategorii „Dziedzictwo duchowe”) i młodzieżowego konkursu literackiego „Bramamar” w prozie i poezji (2014).

Wiersze zostały przetłumaczone na język rosyjski, angielski, polski, bułgarski, serbski i ukraiński.

Z zawodu jest psychologiem klinicznym ze specjalizacjami w arteterapii. Wykształcenie uzyskała w Białorusi, Bułgarii, Ukrainie, USA. W Białorusi pracowała w państwowym rehabilitacyjnym szpitalu dziecięcym oraz w domu klubowym zajmującym się rehabilitacją i socjalizacją dorosłych ludzi z przewlekłymi ciężkimi chorobami psychicznymi.

Mieszka pomiędzy Krakowem i Mińskiem. W języku polskim pisze powieść “Ul: pyłek i miód Twoich płuc”.

“Sposób mówienia, narracja wskazuje nie tylko na sposób myślenia, ale i wpływa na samo istnienie, zmienia jego osnowę. Kiedy żyjemy w przestrzeni zmysłowej, wybierać słowa warto uważnie, bo one wprowadzają umysł w świat pewnego podejścia do rzeczywistości. W języku każdej narodowości istneje ἡ κοινὴ διάλεκτος, koine – mowa wspólna – przemocy i nienawiści, koine handlu i zysku, koine życia. W ostatnim okazuje się możliwe powiedzieć o sensie życia każdym słowem. Tak, żeby odpowiedź na ostatnie ludzkie “dlaczego” brzmiała “to był mój sposób porozmawiać z Tobą o miłości”.   


[1] Do Radości, poemat Fryderyka Schillera końca XVIII – początku XIX w., w latach 1950-1952 próbowano wprowadzić jako hymn Niemiec.

[2] Lat. “Wysławiajcie Pana dobrego, na wieki jest miłosierdzie jego”

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko