Krystyna Konecka – PÓŁWIECZE Z POEZJĄ LESZKA A. MOCZULSKIEGO

1
713
Leszek Aleksander Moczulski w ogrodzie Muzeum im. Marii Konopnickiej w Suwałkach, 13 czerwca 2013 r. Fot. Wiesław Szumiński

     „Czarodziej, który pisał wiersze”. Tak „zdefiniowała” postać Leszka Aleksandra Moczulskiego krakowska aktorka Anna Dymna. „Przytrafiła mu się przygoda, która zdarza się niewielu poetom – to słowa przyjaciela Poety, poety Bronisława Maja. – Frazy z jego wierszy i piosenek weszły do języka potocznego. Mówiliśmy „Moczulskim”, to był nasz język…”. W wydanym w 1997 r. „Słowiku poetów polskich” (Białystok, Wydawnictwo ŁUK) Dariusz Kulesza umieścił wizytówkę twórczą: „Moczulski odnajduje się w kręgu wspólnoty Nowej Fali za sprawą swoistej wrażliwości moralnej pokoleniowo. Jego poezja jest wezwaniem do sprawdzenia w sobie „czyśmy jeszcze całkiem nie zapomnieli o prawdach najprostszych, czy skorupa brudu, masek, kostiumów, podwójnego języka i podwójnej świadomości, codziennych kłamstw i codziennych kompromisów nie zabiła w nas doszczętnie pytań podstawowych: kim jestem? Jak żyję?” (Tadeusz Nyczek)”.

     Rok później (1998) ukazała się w suwalskim Wydawnictwie HAŃCZA wyjątkowa książka poetycka – antologia Zbigniewa Fałtynowicza o tytule, także poetyckim: „Gdzie jeziora syte przestrzenią obłoków. Suwalszczyzna w poezji”: dziesięć tematycznych rozdziałów z wierszami, pospajanych biograficzno-literackimi refleksjami autora, prezentujących lirykę twórców minionych i współczesnych. Autor – wcześniej i potem podarował czytelnikom szereg równie ważnych publikacji. Edytor, redaktor wielu czasopism, bibliograf, publicysta, wieloletni kustosz Muzeum Okręgowego w Suwałkach, pisarz dokumentalista (należy do SPP), od niemal dekady redaguje „Kroniki według Muzeum im. Marii Konopnickiej w Suwałkach”, jest autorem licznych książek, m.in.: „Pamiętam: Maria Konopnicka z Wasiłowskich i Suwałki” (1996 i 2001), „Wieczorem wiatr. Czesław Miłosz i Suwalszczyzna” (2007), „Dla Miłosza: Suwałki – Krasnogruda” (2007), „Podróże bliskie. Zbigniew Herbert i Suwalszczyzna” (2008), „Odwitania z poetą. Leszek Aleksander Moczulski” (2018). Nazwiska bohaterów książek (podobnie jak autorów wierszy we wspomnianej antologii) świadczą jaką – nieodległa od wydającej niegdyś wieszczów Wileńszczyzny – posiada magnetyczną moc przyciągania również ziemia nad Czarną Hańczą.

Leszek Aleksander Moczulski w Muzeum im. Marii Konopnickiej w Suwałkach, 12 czerwca 2013 r.
Fot. Wiesław Szumiński

     Zaistnieć na stronach antologii „Gdzie jeziora…” było wielkim zaszczytem. Czego doświadczyłam. Od 3 lat przechowuję w tym tomie  szczególną zakładkę, wyróżniającą autorski rozdział Leszka Aleksandra Moczulskiego pt. „Rozmowy”. Zakładka jest grudniową (2017) informacją z „Gazety Wyborczej” z tytułem zapożyczonym z refleksji Anny Dymnej:  „Czarodziej, który pisał wiersze”. Z fotografią uśmiechniętego starszego pana w okularach. I nadtytułem: „Nie żyje Leszek Aleksander Moczulski”. Stało się w Krakowie, w dniu 17 grudnia 2017 roku. W obszernej nocie Grzegorz Nurek podał, że autor piosenek zespołu „Skaldowie”, Marka Grechuty oraz Grzegorza Turnaua. Ale dobrze, że najpierw – że poeta. Dobrze, że pod koniec tekstu jest wspomniane miejsce urodzenia Poety: w Suwałkach. Samej daty brak: 18 lutego 1938.

„…był filozofem bardzo głęboko osadzonym w poezji religijnej. Był przewodnikiem dla wielu z nas. Niesłychanie skromnym, cichym, niemal ascetą prowadzącym życie mnicha (…) pracowity, wiele pisał. Rozdawał nam piosenki, tematy, swój talent” – zwierzał się Bronisław Maj wtedy, na gorąco… „ – Zaczynał pisać teksty, kiedy byłem dzieckiem. To była wielka postać, człowiek o niesłychanym dorobku. Przy czym też ciepły, czuły i uważny” – to Grzegorz Turnau, również krakowski przyjaciel.

     Związany latami studiów, twórczością, życiem, wreszcie odejściem – z Krakowem Leszek A. Moczulski pozostaje w swojej poezji oraz pamięci mieszkańców rodzinnych Suwałk wciąż obecny. Tak jak oni zawsze byli obecni w jego poezji:

Nieobecnym stawiano proso albo mak.
A my co damy naszym nieobecnym?
Czy jest jeszcze jakiś nie ograbiony znak
całe serce, przyjacielski dom?
Wy jesteście dla nas żywa cisza.
Wasze życie trzeba w siebie brać.
Takie proste jak prostota krzyża…

     Antologia „Gdzie jeziora…” ma na moich półkach miejsce obok tomu poetyckiego Leszka Aleksandra Moczulskiego pt. „Odwitania z Suwalszczyzną”, wydanego przez Suwalskie Towarzystwo Kultury niemal dekadę wcześniej, bo w 1989 roku. To tam po raz pierwszy czytałam ten wiersz, z tytułowymi gwiazdkami, z datą luty 1982. Obok liryków adorujących naturę – a Poeta postrzegał ją niewiarygodnie pięknie – znalazły się tu, jak podkreśla Zbigniew Fałtynowicz, „…wiersze – rozmowy o rodzinie, o obecnych i nieobecnych, o mieszkańcach z ulicy Żeromskiego…”.

     „Odwitania…” ukazały się w opracowaniu graficznym i z drzeworytami Andrzeja Strumiłły, światowej sławy artysty z Maćkowej Rudy, z którego rąk książka trafiła przed laty do mnie. Według koncepcji i pod reakcją autora późniejszej antologii. Zawładnęły mną wtedy – wciąż odwiedzającą tamte przestrzenie, obłoki odbite w wodzie i pejzaże – liryki nadzwyczajnie urokliwe. I ten maleńki, ogromny:

Przecina poranne jezioro
wstający światłem krzyż.
Rozdzierająca cisza świtu.
Stoję. Postać. Cień. Punkt.

     – “Odwitania z Suwalszczyzną” są pięknym tomem, a wszelkie niedoskonałości techniczne tylko to piękno podkreślają (w myśl prawdy, że coś, co jest piękne, by być piękne, powinno mieć skazę) – mówi dzisiaj Zbigniew Fałtynowicz. – Pamiętam, jak zmagali się drukarze z umocowaniem na maszynie drukującej klocków (drzeworytów), które Andrzej Strumiłło wykonał w rożnych nieforemnych kształtach. Niektóre z tych klocków się zachowały i dziś są dziełami sztuki. Po wydrukowaniu mówiliśmy z Andrzejem Strumiłłą, że te różnice w wydrukach ilustracji to skutek częstych wiatrów na Suwalszczyźnie, co dodaje autentyczności. Bardzo nam też zależało, by tom drukować w Sobolewie k. Suwałk (tam mieściła się wówczas drukarnia suwalskiego Wojewódzkiego Domu Kultury), bo to wieś bliska Poecie, no i przede wszystkim “suwalska”. Cały więc tom jest poczęty z ducha i materii Suwalszczyzny (…) Ma też oryginalne słowo “odwitania” w tytule, które – dzięki temu, że Leszek Aleksander Moczulski je wydobył (przypominam sobie rozważania w Krakowie zarówno nad tym słowem, jak i w ogóle nad tytułem tomu) – “wróciło” do polszczyzny.

     Odnajduję definicję słowa umieszczoną na skrzydełku… „Odwitań z Poetą…” (o czym za chwilę): „Odwitania” to – według Słownika języka polskiego pod red. Witolda Doroszewskiego (…) – „odpowiedzieć na czyjeś powitanie powitaniem”.

     „Glosę do „Odwitań z Suwalszczyzną””, zawiera wspaniała edycja (powtórzonych, zredukowanych) „Rozmów” wydana w roku 2020 – in memoriam… gdyż  92-letni profesor Andrzej Strumiłło odszedł w kwietniu od spraw doczesnych (koncepcja wydawnicza i edytorska – Zbigniew Fałtynowicz, opracowanie graficzne – Wiesław Szumiński, redakcja – ZF i Marianna Rant-Tanajewska). Odkrywa ów tekst tajniki tworzenia się i przekształcania przez lata zbioru wierszy oraz powstawania drzeworytów do nich w pracowni profesora w Maćkowej Rudzie nad Czarną Hańczą. Przed tym tekstem – esej Tadeusza Budrewicza pt. „Niegasnące echa sąsiedzkich rozmów”, z jakże pomocną dla czytelnika podpowiedzią: „Zatem i kreatywny (choć na fundamencie autobiografizmu tworzony) charakter świata przedstawionego w wierszach, i wyraźny w nich kontekst kulturowy podpowiadają, aby te wiersze odczytywać jako dialog konkretnego z uniwersalnym, lokalnego z globalnym, osobnych trajektorii ludzkich losów z psychosocjologią wspólnot”.  Na końcu „Rozmów” – kopia rękopisu listu L. A. Moczulskiego do Zbigniewa Fałtynowicza z 9 lutego 1989 roku: „…to jest moja najbliższa książka jaka mi się przydarzyła” – pisze autor, wzruszająco komentując wykreowaną jedność poszczególnych wierszy z ilustracjami. „Książkę widział u mnie poeta Bronek Maj. Oczywiście zna moje wiersze ale jego uwaga była przede wszystkim o oficynie – kto dzisiaj tak wydaje książki poetyckie, to jest, jeżeli nie wyjątek, to w każdym razie rzadkość… Jeszcze raz dziękuję / z przyjaźnią / Leszek”.

Leszek Aleksander Moczulski w Muzeum im. Marii Konopnickiej w Suwałkach, 12 czerwca 2013 r.
Fot. Wiesław Szumiński

     Oficyna. Wtedy, w 1989 roku „Odwitania z Suwalszczyzną” wydało Suwalskie Towarzystwo Kultury. Antologię „Gdzie jeziora…” w 1998, z cyklem „Rozmów”  – Wydawnictwo HAŃCZA. Teraz „Rozmowy” – Muzeum Okręgowe w Suwałkach. Z adnotacją na skrzydełku, a raczej na porcelanowym w dotyku skrzydle–okładce: „Publikacja przygotowana na drugą edycję spotkania pt. „Odwitania z Poetą – Leszek Aleksander Moczulski” 3-4 czerwca 2020 roku, które nie odbyło się z powodu epidemii koronawirusa”.

     Może to już seria „Moczulska”. Nie wiem. Ale w identycznym kształcie wizualnym powstała także edycja jego „Ulicy Utrata” z tym samym zespołem tworzącym, z równie znakomitym esejem Tadeusza Budrewicza, tym razem w dialogu z Krzysztofem Czyżewskim i jego rozważaniami pt. „Leszka Aleksandra Moczulskiego odwitania z utratą”. Doprawdy, kto obraca się wyłącznie w urokliwym, sentymentalnym kręgu „skaldowskich” interpretacji tekstów Moczulskiego „Cała jesteś w skowronkach” czy „Medytacje wiejskiego listonosza”, nie wie, co traci, nie mając kontaktu z pełnią jego poezji, i z możliwością jej wielostronnej interpretacji. Pozazdrościć można sympatykom ze środowiska krakowskiego, gdzie aktywność twórcza – i działalność społeczna m.in. dla dzieci niepełnosprawnych – Leszka A. Moczulskiego przez lata była zauważalna na co dzień. Przez bardzo długie lata, od okresu studiów.

     Z rodzinnych Suwałk po maturze przeniósł się Leszek (wtedy chyba jeszcze Antoni) Moczulski do Krakowa na Uniwersytet Jagielloński. Tam zadebiutował poetycko w wieku 21 lat. W roku 1962 zamieścił cykl wierszy w tomiku „Próba porównania” wraz trójką przyjaciół – Beatą Szymańską, Mieczysławem Czumą i Wincentym Faberem, ale dopiero własna książka pt. „Nawracanie stracha na wróble”, wydana w 1971 roku, uznana została za rzeczywisty debiut poetycki.  Każda nowa propozycja spotykała się z rezonansem środowiskowym i społecznym, m.in.: „Narzędzia i instrumenty” (1978), „Oddech” (1979), wybór wierszy z lat 1959-80 „Głosy powrotu” (1981), „Powitania” (1983), „Odwitania z Suwalszczyzną” (1989), „70 widoków w drodze do Wenecji. Wybór 1959-1990” (1991), „Elegie o weselu i radosne smutki” (1997), „Krótko biją serca” (2008) czy wybór wierszy „Antologia” (2012). Studiując filologię polską uczestniczył w tworzeniu studenckich kabaretów i teatrzyków, tygodnika „Student”, Teatru STU.  Już w roku 1974 jego poemat obrzędowy „Exodus” uzyskał I nagrodę podczas łódzkich Studenckich Spotkań Teatralnych. W oparciu o teksty Poety powstawały wcześniejsze przedstawienia, takie jak „Spadanie”, „Sennik polski” czy późniejsze „Herody polskie”, oklaskiwane w Teatrze Polskim w Poznaniu w 1980 roku. Zasłynął w kraju dzięki tekstom piosenek zespołu „Skaldowie” Andrzeja i Jacka Zielińskich oraz Marka Grechuty. W 1992 roku w krakowskim kościele oo. Augustianów zapisano na płycie kompaktowej koncert psalmów „Nieszpory Ludźmierskie”, które Leszek A. Moczulski napisał wraz z Janem Kantym Pawluśkiewiczem. Osobny nurt twórczości to książki dla dzieci, m.in.: „Te Deum w lesie” (1989), „Moje kotki” (1991), Księga psalmów dla dzieci dużych i małych” (1992), „Wilk z Gubbio i święty Franciszek” (1993). Był laureatem ważnych nagród i wyróżnień.

     W nieustannie twórczo aktywnym życiu rok 2013 był wyjątkowy: 18 lutego przypadała 75 rocznica urodzin Poety. W Suwałkach ukazało się wydanie specjalne „Kronik…”, na łamach których został umieszczony – rok po roku – obszerny biogram oraz odnotowano najistotniejsze wydarzenia jubileuszowego roku. Oto już w przededniu urodzin Leszek A. Moczulski „…był gościem specjalnym 404. Krakowskiego Salonu Poezji (…) na dużej scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego (…) Laudację wygłosił Bronisław Maj; wiersze czytali: Anna Dymna, Jan Kanty Pawluśkiewicz (…) Podczas koncertu poeta udekorowany został srebrnym Medalem „Gloria Artis” (…) Nakładem Muzeum Okręgowego w Suwałkach ukazała się książka pt. Kubek, na którą składają się trzy wiersze o tym samym tytule Teofila Lenartowicza, Marii Konopnickiej i L.A.M. (Posłowie) Waldemar Smaszcz”…

     Niezwykła publikacja, o której chociaż kilka słów. Wiersz Jubilata sąsiaduje ze swoim autografem… Trzy zaledwie wiersze w tej mini antologii, a zasłużyły na krytyczno-literackie omówienie Tadeusza Budrewicza pt. „Trzy kubki poezji” w wydaniu specjalnym „Kronik…”.  Intrygujący wiersz Leszka Aleksandra Moczulskiego „…o tyle dziwny, że poza tytułem nie ma w nim kubka – pisze T. Budrewicz. –  (…) U Moczulskiego mamy zamiast tego motywu trzykrotnie powtórzone słowo „maliny” i dwukrotnie „koszyk”. Gdy się na to zwróci uwagę, wiersz Moczulskiego nieoczekiwanie można odczytywać jako polemiczny dialog z wyrazem indywidualizmu modernistycznego…”. Jak pięknie i oryginalnie można wyprowadzać interpretację słowa, którego tajemnicę zna wyłącznie autor…
…ale trwa jubileuszowy rok i – jak odnotowano w „Kronikach…” – w Krakowie ukazał się zbiór „Cała jesteś w skowronkach” i inne piosenki oraz pieśni z muzyką krakowskich kompozytorów”, co wraz z samym jubileuszem stało się okazją do udekorowania Poety odznaczeniem „Honoris Gratia” przez prezydenta Krakowa, prof. Jacka Majchrowskiego. Zaraz potem odbył się tamże „…koncert „Do kogo biegniesz, do kogo się śmiejesz” złożony z dwunastu wierszy dla dzieci L.A.M.” i z udziałem młodocianych suwalskich muzyków. Cóż w mieście rodzinnym?

     „Wystawę „Leszek Aleksander Moczulski – Nie nicość, nie nicość, nie nicość. / A miłość, a miłość, a miłość” otwarto (12 III) w Muzeum im. Marii Konopnickiej Oddziale Muzeum Okręgowego w Suwałkach (koncepcja wystawy, scenariusz i oprac. graf. Zbigniew Fałtynowicz; skanowanie i oprac. zdjęć, przygotowanie plansz do druku Kazimierz Sobecki)”…  Tytuł ekspozycji  to fraza wiersza pt. „Samotność i nie samotność” (cytuję za „Kronikami…”):

Samotność i nie samotność,
Ulotność i nie ulotność.
Wielość, a tak jedna.
Kres, a przecież bez dna.
Tam, gdzie nie ma godzin,
Tam, skąd tu przychodzisz.
Nie nicość, nie nicość, nie nicość.
A Miłość, a Miłość, a Miłość.
Poeta nie mógł przybyć na wernisaż, odczytano więc nadesłany list, a w nim i te zwierzenia: „Kiedy układam słowa wiersza lub piosenki często powracają mi w pamięci obrazy stron rodzinnych. Posłużę się tu jednym cytatem:

„O, te jeziora co wokół rozlane,
Borów i lasów i ciszy potęga.
To, co się kocha na zawsze zostaje…”

     Leszek Aleksander Moczulski przybył do Suwałk, razem z żoną Krystyną, trzy miesiące później na zaproszenie władz miasta. Wtedy też zwiedził poświęconą sobie ekspozycję i „…spotkał się (12 VI) w Muzeum im. Marii Konopnickiej ze środowiskiem pisarzy Suwalszczyzny i Mazur oraz z czytelnikami w Muzeum Okręgowym (13 VI)…”. Fotografie z tej wizyty autorstwa Wiesława Szumińskiego i Kazimierza Sobeckiego są bezcenne…

     …Powracam do swoich bibliotecznych cymeliów. Obok szczupłych, unikalnych wydań z wierszami Leszka A. Moczulskiego wyróżnia się tom wyjątkowej objętości. To wydana w 2018 roku, fizycznie ciężka (blisko 500 stron) i cudownie lekka w lekturze, księga pt. „Odwitania z Poetą”, według koncepcji wydawniczej i edytorskiej – jakżeby inaczej – orędownika dzieła Pisarza, Zbigniewa Fałtynowicza, który na wstępie zapowiada: „…to antologia recenzji, szkiców, studiów o liryce Leszka Aleksandra Moczulskiego, które były publikowane od 1972 roku (…) do 2016”. Fascynujące, krytycznoliterackie florilegium tematów, interpretacji, czasem sugestii recepcji, nazwisk autorów. „Zebrane w antologii teksty poetów i literaturoznawców (…) – czytamy – są wielogłosem o pięknie, dobru i prawdzie, jaką jest (tak – j e s t!) twórczość poetycka Leszka Aleksandra Moczulskiego w literaturze polskiej”.

     Z rozdziału pierwszego, obejmującego chronologiczny wybór recenzji pojedynczych edycji tomików wierszy, wypisuję, kilka z bardzo wielu, szczególnie uderzające refleksje autorów.

Wystawa „Leszek Aleksander Moczulski:
Nie nicość, nie nicość, nie nicość / A Miłość, a Miłość, a Miłość” w Muzeum im. Marii Konopnickiej w Suwałkach,
czerwiec 2013. Fot. Kazimierz Sobecki

     Julian Kornhauser, „O potrzebie poezji”, „Twórczość” 1972 nr 10 – ”Główną ideą Nawracania stracha na wróble jest nieustająca dążność do ustalenia równowagi „w przyrodzie” i do korygowania błędów w autobiografii”.

     Tadeusz Nyczek, „Kandyd, czyli ironia”, „Poezja” 1972 nr 7 (o tej samej książce) – „To wyznanie „dziecięcia wieku” doprawdy jak najlepiej świadczy o epoce, która wydała tak przenikliwego demaskatora”.

     Tadeusz Nyczek, „Przez mur”, „Miesięcznik Literacki” 1980 nr 3 – „Nie jest bowiem tak, że narrator wierszy Oddechu konstruuje li tylko prywatny światek wewnętrznych przeżyć (…) Jest w tej książeczce zawarta pewna ogólna wizja, realizująca się zarówno przenośnie, jak dosłownie: świat jako ogromny szpital…”.

     Zbigniew Chojnowski, „Piękny bunt”, „Ocalenie przez Poezję” 1996 [nr 4] – „Pozdrowienia są budujące, cechują się namaszczeniem, kontemplacją, refleksją moralną, intymnością i religijnością; odróżniają się od tych wszystkich lirycznych światów, które epatują chaosem, absurdem, nieważnością życia i etyki. Tom ten można uznać za aneks swoisty do wcześniejszego zbioru Moczulskiego Powitania (1983)”.

     Jan Jastrzębski, „Kartki znad krawędzi”, „Kroniki (…) 2013 nr 4 (17) – „Kartki na wodzie wolne są jednak od pieczęci pesymizmu. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że ich autor dokonał istotnego wyboru: rzucił wyzwanie nicości. Musi zatem nieustannie wyznaczać linie obrony, wznosić szańce, ustalać strategie. Jej rdzeń stanowią: ciągły marsz pod górę będący zarazem marszem przeciw śmierci, umiejętność cieszenia się, a nie pogoń za szczęściem, głównie zaś głęboka świadomość, że trzeba „być miłości przyczyną””.

     Marian Stala, „Czysty rysunek”, „Tygodnik Powszechny” 1989 nr 36 – „Odwitania z Suwalszczyzną uderzają najpierw jednością tematu, szczególną koncentracją treści (…). Jego (Moczulskiego) Suwalszczyzna to melodia mowy ludzi tam żyjących. To trwająca ponad czasem „kantylena samogłosek”, w której słychać „u” niemeńskie, „o” kresowe, „e” rzeczne, „u” spokojne wobec śmierci. Ta magia „pięknych imion”, wywołujących z pamięci i utwierdzających w istnieniu jedyne, niepowtarzalne skrawki bytu”.

     Niech kolejne rozdziały „Odwitań z Poetą”  – omówienia tomów wierszy zebranych oraz szkice i studia o twórczości poetyckiej Leszka A. Moczulskiego nie czekają zbyt długo na dostęp do czytelników…

     Na końcu książki– powtórzony za „Kroniką…” Kalendarz życia i twórczości Poety, z kontynuacją po roku 2013. Do 2017.  Wśród ostatnich wydarzeń – „Z inspiracji Piotra Mireckiego wydany został tom wierszy L.A.M. pt. Zapiski o miłosierdziu: z prośbą do Świętego Jana Bosko (Oświęcim 2017)”. Jeszcze nota, że w Krakowie miały miejsce trzy spotkania poetyckie we wrześniu i październiku, z udziałem autora „Powitań”, którego wiersze „czytali znakomici krakowscy aktorzy z towarzyszeniem muzyków”.

     Księga „Odwitania z Poetą” układała się w tym czasie, porządkowała, uzupełniała, przygotowywana na rok następny – rok kolejnego jubileuszu… – Tom… miał być moim darem na 80. urodziny Poety – mówi Zbigniew Fałtynowicz. – Los nie pozwolił Mu go doczekać. Ale ten sam los sprawił, że ten tom zamknął refleksje o doczesnej twórczości Leszka Aleksandra Moczulskiego. To, co powstało później i to, co jeszcze
powstanie (a powstanie) – będzie pośmiertne. I to też jest życie.

     Poeta zmarł 17 grudnia 2017 „we własnym mieszkaniu(…) w Krakowie. Pogrzeb odbył się 21 XII na cmentarzu Salwatorskim. Poetę przy grobowej krypcie pożegnali Bronisław Maj mową pogrzebową i Zbigniew Fałtynowicz Elegią dla Leszka Aleksandra Moczulskiego”…

     …Ze znakiem firmowym pióra z „Kronik…” w grudniu A.D. 2020 sfrunęło z Suwałk lekkie jak piórko, „zaprzeszłe” zaproszenie na wieczór urodzinowy „Leszek Aleksander Moczulski. Tu niecały – tam nie cały” w dniu 18 lutego 2020 roku. Gospodarzem spotkania był dyrektor tamtejszego Muzeum Okręgowego, Jerzy Brzozowski. Kolejna uroczystość suwalska? Skądże: krakowsko – suwalska, jako że przybył z Krakowa przyjaciel Poety, poeta, historyk literatury Bronisław Maj, który uczestniczył w prezentacji poetyckiej.  Spadkobiercy pamięci dbają, by wciąż pulsował żywy krwiobieg z północy na południe, jako że w biografii i twórczości Leszka A. Moczulskiego Suwałki i Kraków to naczynia połączone. Mówi o tym także zacytowany w zaproszeniu fragment „Wstępu do życia”:

…Byłem cały pod chmurami
Wśród osiczyn pokrzyw białych
Teraz mą ojczyzną Kraków
Tu nie cały tam nie cały

      W roku 2018na łamach sopockiego „Toposu” ukazał się szkic Karola Alichnowicza pt. „Mądrość. Uwagi o wierszach Leszka Aleksandra Moczulskiego”. Dwa lata później znalazł się ów szkic w książce, wydanej w Bibliotece Krytyki „Toposu” pt. „Nieosiągalne? Realizm – wyobraźnia – pamięć (Przechadzki krytycznoliterackie)”. Wypisuję z tekstu fragmenty szczególnie dla mnie ważne, w świeży sposób określające wysublimowaną z poezji autora „Oddechu” kategorię „mądrości”: „…stanowi ona nie tyle stematyzowany motyw liryki Moczulskiego, ile staje się przede wszystkim elementem jego światopoglądowej postawy: wydaje się mieć swoje źródło zarówno w Arystotelesowskim „najwyższym z rodzajów wiedzy”, jak i biblijnej Sophii”. I jeszcze: „Tropy sacrum (…) mają więc swoje źródło w kulturze śródziemnomorskiej, podobnie jak kategoria mądrości (z przypisaną jej, dodajmy, metaforyką światła), uwikłana w szeroki kontekst tego samego dziedzictwa”.

…I nadal wybrzmiewają żywe słowa wiersza z „Odwitań z Suwalszczyzną”:

Może jesteś światłem wysoko w górach.
Tutaj na dole jest potrzebny spokój twego serca,
kiedy krajesz chleb
i bronisz pogodą ducha tego miejsca,
w którym wszyscy zasiedliśmy do stołu.


Krystyna Konecka

Poezja i o poezji L. A. Moczulskiego. Fot. K. Konecka

Reklama

1 KOMENTARZ

  1. Wystawę „Leszek Aleksander Moczulski – Nie nicość, nie nicość, nie nicość. A miłość, a miłość, a miłość” obejrzeliśmy również w Krakowie 2 II 2018 roku w Filii nr 21 Biblioteki Kraków.Zorganizowało ją Muzeum Okręgowe w Suwałkach. W wydarzeniu uczestniczył inicjator i autor wystawy Zbigniew Fałtynowicz, który oprowadził licznie zgromadzonych krakowian po bogatej ekspozycji. Obecna była również żona Leszka Moczulskiego. Obejrzenie wystawy poprzedził film dokumentalny poświęcony Leszkowi Moczulskiemu, który wyprodukowała Biblioteka Kraków przy współpracy TVP3 Kraków. Krysiu, należą Ci się podziękowania za świetnie napisany esej, poszerzający wiedzę o znakomitym Poecie i łączący Suwałki z Krakowem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko