Sylwia Kanicka – Intryga czy irytacja w poezji

0
493

Długo zastanawiałam się, w jaki sposób przedstawić myśli związanie ze zbiorem Grzegorza Malechy „Metonimia”. Z jednej strony utwory tworzą nieformalny związek z rzeczywistością, o czym autor informuje dziękując za rozmowy wpływające na ich kształt. Z drugiej, niezależnie co zostało dopowiedziane, każdy wiersz to odbicie innych emocji, nagromadzonych pod ochronnym parasolem wspomnianej realności. Nie można tego pominąć, gdyż jest to tak blisko czytającego „jak blisko jest panna na dworcu / klękająca przed przeznaczeniem” („voyager”, s. 33). Emocje te oddziałują na zmysły w ten sam sposób co wspomniany dworcowy obrazek, a wiersze są nimi przepełnione. Dodatkowo autor używa sformułowań zamkniętych, a zarazem zmusza do próby przebicia się przez oddzielający mur. Jung stwierdził, że emocjami można się zarazić i powinniśmy uświadomić sobie, jak często bywamy pod wpływem stanów emocjonalnych, które przejmujemy od osób obok nas („Zarażenie emocjonalne”, Hatfield, Cacioppo i Rapson, 1994). To tak zwane zarażenie emocjonalne. Czytając wiersze Malechy „(…) przechodzi dreszcz” („jerozolima”, s. 14) i „trwa sugestywna gra wstępna / szumi w uszach krew” („jesienny”, s. 29). Być może autor nie zdaje sobie sprawy z tej siły, albo, z premedytacją, tak prowadzi odbiorcę, by ten miał możliwość odczucia i oceny. Poeta nie dyskutuje z czytelnikiem, choć przemyślane powiązania, których Malecha używa, są sugestywne niczym „(…) jesień / po której pojawiło się pierwsze krwawienie / korona cierniowa królowej balu” („mowa niewerbalna”, s. 24). Niby prostota zapisu, a jakże silne nakierowanie. Nie można pominąć też samego tytułu zbioru, o którym właściwie mogłabym powiedzieć, że stał się drogowskazem, choć autor, w wywiadzie z Joanną Pawlik, twierdzi, że nie wie, czy chce konkretnie nakierowywać czytelnika, czy woli zostawić mu wolna rękę interpretacji. Oczywiście każdy ma bodźce, którymi odbiera poezję, jednak pewne sformułowania nie pozostawiają złudzeń. Muszą być dokładnie odebrane, nie mogą być nadinterpretowane.

Grzegorz Malecha nie podaje swoich wierszy na tacy. Choć pisane są prostym językiem, to jednak nie zawsze są proste w odbiorze. Właściwie każdy utwór emanuje innym obrazem, a jednocześnie czytając kolejne chce się wrócić do poprzednich. Dodatkowo Malecha ma ogromną zdolność manipulacji w wersach. Coś, co wydaje się zrozumiałe, robi nagły zwrot i cała wizja rozmywa się, bo „to co dla astronomów jest obcym bytem / dla poetów bywa ogniskiem oblegającej armii” („mapa nocnego nieba”, s. 23) i wówczas wkracza się na „niebezpieczną drogę / ostrza noża / na błękitnym szlaku” („antymateria”, s. 21) piękna i prostoty utworów. Autor potrafi wykorzystać to, co otrzymuje od innych, jak choćby we wspomnianych rozmowach, aby zapisać swoje własne przemyślenia. Jest dobrym obserwatorem życia. To co z niego wyłapuje, przekształca na wizję, od której zależy „jaki będzie kolejny stan skupienia wielkiego umysłu / podróż na rubieże wszechświata czy kopanie rowu” („voyager”, s. 33), a czytelnik może podążać za jego myślami, ale może to odnieść do własnych doświadczeń. Zapewne nie zatrzyma się w miejscu, rzekłabym, że Malecha wodzi na pokuszenie i „klatka po latce przesuwa się kadr” („perpetuum mobile”, s. 46) nie bojąc się konsekwencji takiego działania.

Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na impresje widoczną w  całym tomie. Wydawać by się mogło się, że „Metonimia” to obrazy i nawiązania przedstawiające suche fakty.

Po zapoznaniu się z całym zbiorem, śmiało mogę powiedzieć, że autor ukrył   w nim mnóstwo uczuć. Każdy potrafi opowiadać o swoim dzieciństwie, wydarzeniach, które miały w nim miejsce. Tak naprawdę te wiersze to obrazy pojawiające się  w pamięci. Nawet jeśli powstają ze zlepku wielu różnych chwil, to efekt końcowy daje wyraz ukrywanej tęsknoty. Grzegorz Malecha pokazuje trzy przykłady przeszłości wpływającej na człowieka. Czytając „pani w szkole kupiła nam wtedy oranżadę” („chemtrails”, s.33) lub „droga do szkoły biegła po łuku / brwiowym pani od polskiego” („***droga do szkoły biegła po łuku”, s. 9) przywołuje się okres lat szkolnych do tablicy, a nawiązanie do „pani od polskiego” (j.w) jest tylko substytutem pozwalającym na zobrazowanie swoich własnych wspomnień.  Wszyscy je  posiadamy, w mniej lub bardziej dosłownym wizerunku. Taka wizualizacja zatrzymuje czytelnika nad doświadczeniami, które wyniósł z życia, a te obrazy, do których odnosi się Malecha, bardzo silnie działają na pamięć przywołując osobiste odczucia. Dodatkowo autor wspomina postacie ważne w życiu każdego, jak matkę, która „była piękna całe życie rodziła synów” („***babka dwóch wujów […]”, s.7) czy ojca, który „wstawał przed świtem / cicho nastawiał radio w kuchni” („wolna europa”, s. 30).  Nie zapomina się sytuacji związanych z najbliższymi osobami, nawet, jeżeli bardzo głęboko to w sobie ukrywamy. Ciepły sposób zapisu to nostalgia za domem rodzinnym, która ma być wspomnieniem poczucia bezpieczeństwa doznawanego w okresie dzieciństwa. Nie przekreśla ona jednak pasji do życia i podążania dalej. Podobnie nie zapomina się pierwszych doznań seksualnych i obrazów z nimi związanych, stąd słowa „ty masz lato we krwi za paznokciami witaminę d” („tylko kilka nocy w roku jest białych”, s. 18). To wszystko powoduje, że wiersze Malechy przyciągają do siebie, zatrzymują i przenoszą w nadal ważny wymiar życia, nawet jeżeli wydawałoby się czytelnikowi, że wszystko to ma już dawno za sobą. Becca Fitzpatrick powiedziała kiedyś: „Pamiętaj, że człowiek się zmienia, jednak jego przeszłość nigdy” i ten zabieg jej przywoływania autorowi się powiódł.

Grzegorz Malecha sam podsumował swój zbiór słowami: „nie wiem czy kiedyś będą mówić o mnie poeta / tutaj każde słowo waży tyle co kobiałka malin” („diagnoza”,  s. 19). Odważnie powiem, że poetą on jest, jego wiersze rozmawiają z czytelnikiem, pozwalają mu zbliżyć się do siebie, a zarazem mówią stop, gdy zbyt mocno do tego zbliżenia dochodzi lub odbiega ono od założenia, gdyż „w nocy rodzi się pamięć w nocy umiera / i co noc inaczej ma na imię” („czas żniw”, s. 39).

„Metonimia” Grzegorz Malecha (Fundacja Duży Format, Warszawa 2019)

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko