Wacław Holewiński – Mebluję głowę książkami

0
497

Gambit z Rosją, RPA i Tatrami w tle

Gdyby nie profesor Dorota Heck pewnie nigdy bym tej książki nie zauważył, nie sięgnął po nią. Z założenia nie czytam książek sensacyjnych. Problem w tym, że… No właśnie, czy powieść Krzyżanowskiego to powieść sensacyjna? I kogo o to pytać? Przecież nie autora… „Był bogatym, niespokojnym, tatrzańskim duchem, człowiekiem wielu pasji i patriotą. Taternikiem, muzykiem, znakomitym gawędziarzem i przyjacielem”, napisał na okładce książki Witold Gadowski, przyjaciel i wydawca Krzyżanowskiego. Słowo kluczowe w tych ciepłych zdaniach? Był… Bo autor „Szarej” niczego już nie napisze, nie potwierdzi swego literackiego talentu. Wchodzę na stronę Tatrzańskiego Parku Narodowego: „Z głębokim smutkiem zawiadamiamy, że 25 czerwca zmarł nasz Kolega ś.p. Tomasz Krzyżanowski, wieloletni pracownik Tatrzańskiego Parku Narodowego, przez 30 lat podleśniczy, miłośnik kultury góralskiej, oddany służbie na rzecz ochrony przyrody Tatr”. 25 czerwca ubiegłego roku. A dalej: „W 2015 roku pracował w Zespole Komunikacji i Wydawnictw TPN. Ten  epizod pracy zawodowej zaowocował rozpoczęciem prac nad góralskim dramatem „Gombica Staska Kubina”, wydanym nakładem Tatrzańskiego Parku Narodowego, następnie wystawianym na deskach Teatru Witkacego w Zakopanem”. Tyle o nim wiem…

Wracajmy do książki rozgrywającej się na trzech planach, w trzech krajach: Republice Południowej Afryki, w Rosji i w Polsce. Jaki jest ich związek? Azotan polonu 210. Tak, tak, szary proszek, którego odrobina może zabić setki tysięcy osób. To jego ofiarą był Aleksander Litwinienko, były oficer rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Drugi związek, góry, Tatry, jaskinia Szara. Nie ma takiej jaskini w Tatrach, jest Szara Studnia, ale czy to ta sama? Nie mam pojęcia. Byłem taternikiem, do jaskiń nie schodziłem.

Tak, Krzyżanowski buduje napięcie. „Maverick”, statek-burdel w Kapsztadzie, na którym zabawiają się oficerowie FSB, a Jasiek Gąsiennica, zatrudniony tam jako wykidajło, kradnie maleńką buteleczkę z proszkiem, powoduje prawdziwe trzęsienie ziemi.

Gdzieś daleko, kilka tysięcy kilometrów dalej, w Moskwie, ten drobny incydent podrywa na nogi generała FSB, a razem z nim całą ekspozyturę w RPA.

A w Polsce? Tu para młodych postanawia się zaręczyć w szczególnym miejscu. Grotołazi. Ona, córka najbogatszego Polaka, on… arystokrata, polski arystokrata, który postanowił wrócić do ojczyzny przodków… Schodzą do jaskini, kilka słów miłości, kieliszek wina i… i ruch górotworu nie tylko odcina im drogę, która przyszli, spadające odłamki skalne ranią także chłopaka. Jedyne na co mogą liczyć, to pomoc z zewnątrz… I wiara. W Boga, w cud, w chęć przetrwania.

Idąc na skróty: jedyną osobą, po nieudanej akcji ratunkowej TOPR-u, która może pomóc w wydobyciu dwójki grotołazów, jest nasz burdel-wykidajło ścigany przez rosyjskie służby podejrzewające go o to, że jest agentem polskiego wywiadu. Bo to… przyjaciel Szarej, człowiek który ją oswoił, który się z nią zaprzyjaźnił

Mordercy, którzy nie cofna się przed niczym, polscy dyplomaci (wojskowi) szantażowani w Moskwie przez tamtejsze służby, naczelnik TOPR-u w pogmatwanej sprawie wypadku w Szarej wiele lat wcześniej. I szalejący ojciec, najbogatszy Polak… Czemu facet kojarzy mi się z Kulczykiem?

Bez wątpienia ta książka zasługuje na uznanie. Choćby dla znajomości Tatr, akcji ratunkowych, ich szczegółów niedostępnych nawet miłośnikom gór. A z drugiej strony precyzji opisania służb, ich działania, powiązań, jakichś zaszłości, które decydują o robieniu karier albo wpadaniu w czarną dziurę, z której nie ma wyjścia.

Przeplata się w tej książce wszystko, opis murzyńskich gett w RPA, wykwintnych knajp w Moskwie, gabinetów służb, rządzących Polską, którzy są na skinienie dłoni oligarchy, sędziów, za których wyroki piszą byli SB-cy, operacje obalenia wszechwładnego premiera Rosji (niebywała scena końcowa – zwołana przez premiera Stancewa narada szefów służb i dowódców dwóch najbardziej mu oddanych generałów, na której… na której nikt się nie pojawia).

Więc jednak sensacja? Nie wiem. W wielu miejscach to specyficzny, ale wydaje się prawdziwy opis naszej powikłanej rzeczywistości, w której możliwe jest, wciąż możliwe, granie przeszłością. Z drugiej strony niewiele, bardzo niewiele mamy w naszej literaturze tak sugestywnych, soczystych opisów ludzi gór, ich wytrwałości, uporu, odpowiedzialności.

A rosyjskie służby? Chciałoby się po lekturze „Szarej” powiedzieć: niestety, nie tylko są tu, w Polsce, obecne. Wielkie państwa, mocarstwa mają swoich agentów wszędzie. Kwestia jest jakie mają możliwości działania. Tu, od morza do Tatr, zdaje się, że duże. Dla pocieszenia: w RPA też!

Tomasz Krzyżanowski – Szara, Wydawca Witold Gadowski, bmw, 2019, tom I str. 401, tom II str. 331.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko