Mikołaj Melanowicz – Naomi – japońska Lolita lat 1920.?

0
818

   W ubiegłym roku jesienią ukazało się bardzo dobre tłumaczenie powieści Chijin no ai Tanizakiego pod tytułem Miłość głupca, wydanej w tzw. czarnej serii (tzn. książek w czarnych okładkach).  Wcześniej, dzięki tej samej serii  Państwowego Instytutu Wydawniczego mogłem się cieszyć wznowieniem Dziennika szalonego starca.[1] Wiem, że w przygotowaniu jest kolejne dzieło tego wybitnego pisarza japońskiego.

  Teraz spoglądając na tę nową książkę, coś mnie jednak zaniepokoiło. Po prostu nie mogłem bez oporu utożsamić narratora tej powieści z „głupcem”. To znaczy, że nadal wcale nie jestem pewien, czy narrator i bohater tej powieści,   Kawai Jōji,   był głupcem. Nie zadowala mnie również tłumaczenie tytułu jako „miłość szaleńca”, chociaż w swych publikacjach dotąd tak tłumaczyłem痴人の愛Chijin no ai  (czyt. cidzin no ai). Istotnie, w słownikach japońsko-angielskich (np. Sanseido i Kenkyusha) słowo chijin wyjaśniane jest jako „a fool, a simpleton, an idiot”, więc filologicznie nie można mieć zastrzeżeń – „głupiec” jest jedną z możliwości poprawnego wyjaśnienia. A jednak coś tu nie gra. Może najlepszym rozwiązaniem problemu tytułu byłaby  zmiana na  „szalona miłość”, albo posłużenie się imieniem bohaterki Naomi, jak to uczynił wydawca amerykański (zob. Junichiro Tanizaki, NAOMI,  przekł.  Anthony H. Chambers, Alfred Knopf, Nowy Jork 1985)?. Amerykański wydawca  w ten sposób uniknął pewnego zgrzytu wyczuwanego między tytułem (np. A Fool’s Love) a fabułą tej głośnej od  roku 1926  powieści  a wielokrotnie wydawanej i filmowanej w Japonii.  Nie przewidywał też, że czytelnik wyczuje w tak sformułowanym tytule zamierzoną ironię.

  Aby wyjaśnić skąd się bierze mój niepokój – nie znającym jeszcze treści Miłości głupca  – proponuję krótki przegląd głównych wydarzeń zainicjowanych przez bohatera, a następnie toczących się wbrew jego oczekiwaniom. Jak wspomniałem, narratorem powieści jest Kawai, mężczyzna, dobrze sytuowany inżynier elektryk, wspierany w razie potrzeby również przez matkę na „wsi”.  I to on opowiada historię, jaka mu się przydarzyła.

  W pierwszym zdaniu Kawai wyznaje, że postara się jak najlepiej opisać „dzieje naszego jedynego w swoim rodzaju związku małżeńskiego” (Miłość głupca, s.5; wszystkie cytaty z Miłości głupca w tłumaczeniu Nikodema Karolaka). Ale też dodaje, „że  zarówno mężczyźni jak i kobiety stają się coraz bardziej „skrojeni” na modłę zachodnią”, i choć jego małżeństwo było jeszcze w tym czasie wyjątkowe, to jednak „od tej pory zacznie ich tu przybywać” (s.5). To ważna wskazówka autorska, jak tę powieść należy czytać – nie tylko jako fikcyjną przygodę pewnego mężczyzny, którego spotkał zawód ze strony nastolatki, mimo że miał całkiem dobry plan na organizację swego życia, potwierdzony we wcześniejszej historii społeczeństwa japońskiego. Nie przewidział on jednak, że zasady w życiu społecznym mogą się zmienić. Żyjąc w zamkniętym męskim kręgu nie wiedział o tym, że już w dużym tempie się zmieniają.  Nie orientował się, co się dzieje  w środowiskach kształcących się kobiet. Chyba poza  swą matką nie znal jeszcze żadnej kobiety. A wówczas coraz częściej w prasie pisano o tzw. „nowej kobiecie” (atarashii onna). Toczyła się nawet debata o „nowej kobiecie”, zwłaszcza od czasu powstania zrzeszenia  Niebieskich Pończoch Seitōsha (1911r.), które w swoim piśmie „Seitō”  pisało o wyzwoleniu kobiety jako człowieka i wzywało do duchowej rewolucji. 

  W proklamacji ogłoszonej w pierwszym numerze wspomnianego pisma oświadczono: 

 „Na początku kobieta naprawdę była Słońcem. Była prawdziwym człowiekiem. A teraz jest Księżycem. Żyje polegając na innym, świeci odbitym światłem, jest Księżycem o schorowanej  bladej twarzy. A teraz krzyk narodzin wznosi „Seitō” („Niebieskie Pończochy”).

To Hiratsuka Raichō tak pisała, twierdząc że najważniejszym celem, do którego powinny dążyć „nowe kobiety”, jest odzyskanie wolności ducha i wyzwolenie się z okowów  prawnych i obyczajowych.[2] Poetka Yosano Akiko  w wierszu Sozorogoto (Co przychodzi mi na myśl, 1911), oświadczyła, że coś ważnego zaczęło się dziać, a mianowicie:
„Wszystkie dotąd śpiące kobiety teraz budzą się do działania”.
 Dzięki ruchowi „nowych kobiet”, inspirowanemu przez brytyjskie sawantki i sufrażystki oraz literaturę piękną, zwłaszcza dramaty Ibsena, zrodził się i umacniał w Japonii nurt feministyczny, w którym ważną rolę odegrało środowisko pisma „Seitō. Dziewczęta z tym większym zapałem zaczęły się uczyć i opisywać własne uczucia i myśli. Ale z drugiej strony nie brakowało dziewcząt, które istotnie zapragnęły wyzwolić się spod władzy rodziców i starszych braci, a nawet mężów. Nie tylko zapragnęły same decydować o wyborze swoich partnerów, ale też i o korzystaniu z tych samych swobód obyczajowych, jakimi cieszyli się mężczyźni. A to nie znajdowało szerszej akceptacji społecznej, zwłaszcza gdy kobiety próbowały dowolnie wybierać drogę „wolnej miłości”. Nic dziwnego, że ceniony wówczas pisarz Arishima Takeo w Aru onna (Pewna kobieta, 1919) przedstawił bohaterkę wyzwoloną, która sama  – wbrew woli rodziców – zdecydowała o wyborze męża, chociaż normą były małżeństwa aranżowane, ale  jej swobodne wybory nie dały jej szczęścia i stały się przyczyną tragedii.

Natomiast Tanizaki w Miłości głupca przedstawia taki związek mężczyzny i kobiety, w którym to kobieta dominuje a mężczyzna staje się ofiarą. Ale jest to szczególny rodzaj niewolnika, który ubóstwia władczynię i gotów poświęcić jej wszystko, by móc podziwiać jej piękno nawet za cenę własnego cierpienia.  Można wiec w ich relacjach dostrzec pewne cechy sadomasochistyczne, ale Naomi nie jest sadystką.  Kimże jest Naomi?
 To prawda, że powieść jest podsumowaniem doświadczeń pisarskich, w których masochizm (raczej mężczyzn) i sadyzm (kobiet) był ważnym wątkiem, poczynając od opowiadania Shisei (Tatuaż, 1910), to jednak uwaga pisarza coraz bardziej zdecydowanie kierowała się w stronę roli piękna w życiu człowieka, a najlepszym symbolem piękna stawała się dla niego kobieta. Jeszcze w czasach studenckich odwiedzał urodziwą gejszę, poślubił jej siostrę, wykształconą na gejszę, oczarowała go również jej trzynastoletnia trzecia siostra. A może najważniejszy wpływ na jego ocenę kobiet wywarła matka Seki,  kobieta wyjątkowej urody (zmarła 1917 r.) oraz kino zachodnie.  Obraz matki zachował się w jego w pamięci na długie lata, podobnie jak pamiętał aktorkę  Mary Pickford,  wzorzec pięknej kobiety. Z tym bagażem estetycznym w sercu opuścił zrujnowane Tokio, a po osiedleniu się w Kansai (Kobe, Kioto) pisał i publikował w gazecie, a następnie w miesięczniku  powieść Chijin no ai (1924-25), którą tradycjonaliści przyjęli jako prowokację. Powieść ta była też wyrazem  pożegnania z Tokio, Jokohamą i Kamakura, w których toczy się akcja Chijin no ai.

   Przypomnijmy, że na początku powieści narrator wyjaśnia, że opisuje pięcioletni okres, który rozpoczął się przed siedmiu czy ośmiu laty (prawdopodobnie było to w okresie 1917-1922), gdy on, Kawai Jōji,  miał 28,  a bohaterka Naomi – 15 lat. Natomiast pod koniec opisanego okresu, w epilogu wspomina się jeszcze, że  Kawai miał już 36, a Naomi  23 lata.
 Kawai pochodził  z prowincjonalnego miasteczka Utsunomiya, a jego matka miała dość duże gospodarstwo rolne. Z wykształcenia był inżynierem elektrykiem,  mieszkał w hotelu robotniczym firmy, w której pracował. Ceniono go jako  wzorowego pracownika. Nie trwonił czasu na zabawy. Jednak nie był zbyt towarzyski, ani nie znał jeszcze kobiet, chociaż był całkiem przystojny. Nie ożenił się dlatego, że pragnął znaleźć dziewczynę, którą najpierw wychowałby na wzorową, idealna żonę. I w końcu, dziwnym zrządzeniem losu, w Asakusie w Tokio ujrzał dziewczynę, kelnerkę w kawiarni w dzielnicy Asakusa, która urzekła go urodą przypominająca zachodnią aktorkę. Była to piętnastoletnia Naomi, uboga i nieśmiała dziewczyna z przedmieścia. Przygarnął ją do siebie i starał się wykształcić i wychować na współczesną modną kobietę, aby w przyszłości poślubić. Naomi szybko przeistoczyła się w nowoczesną dziewczynę, naśladując modne wówczas moga (modern girl). Przez pewien czas darzyła wdzięcznością swego opiekuna, ale nie odwzajemniała miłości mężczyzny, który w końcu zaczął godzić  się  na wszystko,  czego Naomi od niego oczekiwała. Chodziła więc do klubów tanecznych, zdobywała wielu przyjaciół i prowadziła życie raczej swobodne, a nawet – jak sądził Kawai – rozpustne nawet po ślubie. Im bardziej Naomi się wymykała, tym trudniej mu było z nią się rozstać. Wiedział już, że nie może bez niej żyć. Naomi poznała jego słabości i tym swobodniej, a nawet okrutniej z nim poczynała.
 Ten nietypowy przypadek w małżeństwie stał się wyzwaniem rzuconym moralności i obyczajom. Był to przecież zły wzór dla młodzieży, gdy wciąż władze i opinia publiczna były zwolennikami zasady „dobrej matki mądrej żony” (ryōsai kenbo). Dlatego autor miał kłopoty z cenzurą, chociaż bohater powieści nie dążył do zaspokojenia popędu płciowego, a raczej poszukiwał istoty kobiecego piękna. I dlatego nie mógł się z Naomi rozstać, chociaż ona żądała od niego coraz więcej, głównie dóbr materialnych. I tak mijały dnie i miesiące.

 Ale pewnego razu, gdy wcześniej wrócił z pracy, ujrzał mężczyznę, z którym Naomi rozmawiała przed domem. Później okazało się, że nadal z kimś spotykała się potajemnie. W końcu wyrzucił ją z domu. Ale tęsknił za nią. Postanowił ją odnaleźć i przeprosić, by wróciła do niego. Spotkał ją w klubie tanecznym. Okazało się, że mieszkała z mężczyzną, którego niedawno poznała i otrzymywała od niego  bardzo drogie stroje. Jednak gdy już postanowił o niej zapomnieć, zaczęła pojawiać się w jego domu pod pozorem zabrania jakiejś garderoby. Wtedy stwierdzał, że Naomi wciąż pięknieje. I znów  ulegał jej zachciankom, aż w końcu stał się jej niewolnikiem.

   Niewątpliwie, bohaterka powieści Tanizakiego o egzotycznym imieniu Naomi jest ucieleśnieniem „nowoczesnych dziewcząt” moga (modern girl) i symbolem „nowych kobiet”, pragnących decydować o swym zachowaniu i losie, niezależnie od woli ojców i mężów. Ale jej materialne żądania wobec kochającego ją mężczyzny były – zwłaszcza jak na owe czasy – wygórowane, sprawiające wrażenie parodii zachowań „nowych kobiet”, czy nawet groteski polegającej na zderzeniu piękna ciała z brzydotą duszy. Co prawda, Naomi bywa nieśmiało nazywana japońską Lolitą lat dwudziestych XX w., bo na początku jest skromną nastolatką, szybko opanowuje technikę kokieterii i prowokacji, budzących zainteresowanie starszych mężczyzn jej urokami. Jednak nic nie wiadomo, by Tanizaki  szczególnie interesował się nastoletnimi „nimfetkami”, ale urzekała go uroda dojrzewających kobiet, zwłaszcza przypominających zachodnie aktorki filmowe. Jednak wzorcem mogła być  Murasaki, którą jako dziewczynkę  bohater „Opowieści o księciu Genjim: (1008) przyjął do swej rezydencji i ukształtował na idealną żonę. A może jest to raczej postać zrodzona ze skrywanych uczuć do Seiko, młodszej siostry żony pisarza, który przyjął ją jako nastolatkę do swego domu i zapewnił wykształcenie i karierę aktorki filmowej.

    Natomiast narrator, nazywany Georgem (zamiast Jōji) przez obcokrajowców,  jak również niekiedy przez żonę,  nie był „głupcem”, a wzorcowym pracownikiem, oczarowany „zachodnią urodą” spotkanej dziewczyny, po prostu się zakochał i gotów był jej służyć i ubóstwiać ją do mierci. Pełne uroku są więc jego obserwacje oznak dojrzewania ciała dziewczyny, podobnej do modnej aktorki kina zachodniego. I mimo że wraz z dorastaniem to ona zaczęła nad nim dominować, nie przestawał otaczać jej uwielbieniem.

 „Może ta enigmatyczna, owiana tajemnicą, a zarazem uwodzicielska dziewczyna to nie była wcale Naomi, ale jej dusza, która w jakiś sposób przybrała postać doskonałego piękna” (Miłość głupca, s.232).  Tkwiła w niej jakaś niemal mistyczna, czy raczej erotyczna zła moc, którą nazwano,  „naomizmem”. Ostatecznie, mężczyzna poddał się świadomy tego, że w ten sposób „nieraz zrobił z siebie głupca” (s.236).  Ale  czytelnicy japońscy wyczuli w tytule swego rodzaju ironię, a wiec zamierzoną niezgodność tytułu z sytuacją przedstawioną w powieści,  która w dużym stopniu  dzięki tej prowokacji stała się bestsellerem i umożliwiła pisarzowi z rodziną przeżyć trudne lata po trzęsieniu ziemi w Tokio i przeprowadzce do Kansai.
                                                                                                   (8.01.2020)


[1] Jun’ichirō Tanizaki, Miłość głupca, przełożył Nikodem Karolak, Państwowy Instytut Wydawniczy, 2019; Dziennik szalonego starca, przełożył Mikołaj Melanowicz, (1972) 2018.

[2] Zob. Mikołaj Melanowicz, „Na początku kobieta naprawdę była Słońcem”. Wartości głoszone przez „nowe kobiety” (Hiratsuka Raichō i „Seitō”) na przełomie Meiji i Taishō, w: W kręgu wartości kultury Japonii. W 140. rocznicę urodzin Nishidy Kitarō (1870-1945) pod redakcją Agnieszki Kozyry, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, 2013. S. 226-240.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko