Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

0
214

Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

 

 

W cieniu Opaczności

przymkniete okoBył jednym z dwóch starszych panów z przesławnego, legendarnego telewizyjnego „Kabaretu Starszych Panów” (1958-1966), ozdoby telewizji polskiej tamtych lat. Tym panem jakby nieco młodszym i bardziej figlarnym, a zarazem twórcą znakomitej większości tekstów piosenek i dialogów tego kabaretu. Jeremi Przybora (1915-2004) zostawił po sobie dwa tomy pamiętników, zatytułowanych „Przymknięte oko Opaczności”,  których pierwsza edycja ukazała się na początku XXI wieku, jeszcze u schyłku jego życia. I tu oczywiście mógłbym rozpocząć tasiemcowy wywód na temat fenomenu tego kabaretu, jego genezy i stylu, jego kulturotwórczej roli, jego funkcji w warunkach PRL, o wspaniałych aktorach, którzy w nim brali udział. Tylko po co? Wystarczy przecież odesłać zainteresowanych do licznych i coraz liczniejszych publikacji, które KSP zostały poświęcone (tu szczególne zasługi położyli syn jednego z aktorów kabaretu, Edwarda Dziewońskiego, Roman, syn drugiego ze Starszych Panów, Jerzego Wasowskiego, Grzegorz, a także Magda Umer, która przeprowadziła z Przyborą cykl wspomnieniowych rozmów telewizyjnych po latach). Ja skoncentruję się na literackich walorach „memuarów”, które są naprawdę wyśmienite, pasjonujące, a przy tym nieszablonowe w ocenie wielu faktów, opinii i personaliów. To wspaniale, że krakowski Znak przygotował ich kolejną edycję, bo lektura to wyśmienita, bogata w zdarzenia historia polskiego postszlacheckiego inteligenta i artysty, oczywiście z najnowszą historią Polski w tle. Wspaniała i nostalgiczna lektura.

Jeremi Przybora – „Przymknięte oko Opaczności. Memuarów części wszystkie”, Wyd. Znak, Kraków 2016, str. 747, ISBN 978-83-240-4348-4

 

 

Pan  z „Wielkiej Gry”

wielka graBył pierwszą twarzą i indywidualnością „Wielkiej Gry”, najsłynniejszego teleturnieju telewizji polskiej, a zarazem jego prowadzącym. Mam tyle lat, że jeszcze oglądałem prowadzone przez niego teleturnieje. Ryszard Serafinowicz był wytwornym panem w średnim wieku, pod muszką, uśmiechniętym, prowadzącym swój program ze swadą. Gdy Ryszard Serafinowicz zniknął z ekranu po marcu 1968, po kraju krążyły liczne plotki, łącznie i z taką, że został zastrzelony na granicy podczas ucieczki, ale głównie skoncentrowane wokół jego żydowskiego pochodzenia.  Za chwilę upłynie pół wieku od ostatniej „Wielkiej Gry” z udziałem Serafinowicza i oto otrzymaliśmy bardzo interesującą historię jego życia i teleturnieju, który współtworzył. Moment to w sam raz, ponieważ coraz mniej ludzi pamięta tę postać, a większość telewidzów kojarzy „Wielka grę” ze Stanisławą Ryster, która prowadziła ją przez kolejne ćwierć wieku, przejąwszy tę rolę na lata po Joannie Rostockiej i Andrzeju Budzińskim. Autor, między innymi dziennikarz podjął się drobiazgowej rekonstrukcji losów Serafinowicza i teleturnieju, ukazując przy okazji ówczesne tło społeczne, polityczne i obyczajowe. Narracja odautorska, choć oparta na źródłach mówionych i dokumentach jest oczywiście subiektywna, nie ma charakteru naukowego, a zatem trudno orzec, czy wszystkie podane w niej informacje pokrywają się z rzeczywistością (tego jednak chyba nikt nie jest w stanie zweryfikować), ale lektura jest  naprawdę pasjonująca. A że fragmentami opowieść ta ma posmak sensacyjny, nie będę zdradzał żadnych szczegółów, żeby nie psuć czytelnikom przyjemności lektury, a ta jest naprawdę godna lektury.

Maciej Bernatt-Reszczyński – „Wielka gra Serafinowicza. Najpopularniejszy polski teleturniej, jego twarz i telewizja jego czasów”, wyd. WAB, str.320, ISBN 978-83-289-3617-8

 

 

Tajemnice Mazur

sekretna zimaWarmia i Mazury są bliskie mojemu sercu, choć z nich nie pochodzę, ani nawet dobrze ich nie znam. Dlatego każdą powieść z Mazurami w tle przyjmuję z zainteresowaniem i ciepło. Kraina ta jest tłem powieści tak wybitnych pisarzy niemieckich jak Siegfried Lenz („Muzeum ziemi ojczystej”, 1978)) czy Hans Helmut Kirst („Pan Bóg śpi na Mazurach” (1956), „Wilki” (1967), „Moje Prusy Wschodnie. Książka bardzo stronnicza” (1968), „W partii” (1978), Przedziwni ludzie z Maulen. Wesołe opowieści z Prus Wschodnich (1984), „Niezwykłe wesele w Barenwalde” (1986), „Niesamowity sługa boży” (1987) czy obecna w prozie polskiego pisarza Erwina Kruka. Mazury za tło ma też literatura lżejszego autoramentu, taka jak  „Sekretna zima Jasminy. Mazurska opowieść pewnej wilczycy” Adrianny Trzepioty wydana przez Wydawnictwo Kobiece, które tak przedstawia tę powieść: „Sekretna zima Jaśminy to przeniesiony na stronice powieści czar urokliwych, przykrytych zimowym puchem, mazurskich zakątków. Tytułowa Jaśmina to kobieta o podwójnej naturze. Obdarzona niezwykłą intuicją bohaterka od zawsze czuje, że mieszka w niej duch tajemniczej Wilczycy. Dzięki swoim umiejętnościom Jaśmina widzi i słyszy więcej niż zwykli ludzie, co pozwala jej podążać drogą dyktowaną przez serce. Ta świąteczna opowieść zaczyna się w chwili, kiedy Jaśmina znajduje się na zakręcie życia, w którym nic nie układa się po jej myśli. Nie radzi sobie z mężem, własnymi emocjami i trudnymi konsekwencjami wyborów podjętych w przeszłości. Wkrótce wyrusza na spotkanie z charyzmatyczną szeptuchą do podlaskiej wsi, gdzie liczy na pomoc w rozwiązaniu swoich problemów. Na miejscu zanurza się w magiczny świat ludowych rytuałów, które przynoszą jej ukojenie i nadzieję. Pewniejsza i bogatsza w pozazmysłowe doświadczenia wyrusza ku nieuniknionej konfrontacji z rzeczywistością. Aby odnaleźć spokój, którego tak bardzo pragnie, Jaśmina będzie musiała zmierzyć się nie tylko ze śnieżycą, ale i demonami przeszłości. Na jej drodze niespodziewanie pojawi się tajemniczy leśniczy Bojan, który pod maską oziębłości skrywa przejmującą historię. Między dwojgiem zranionych ludzi narodzi się magiczna nić porozumienia. Mimo zimowej zawieruchy coraz bardziej zagubiona Jaśmina rozpaczliwie usiłuje poukładać życie na nowo. Nadzieja przyjdzie do niej w Wigilijną Noc, kiedy pod mazurskim roziskrzonym niebem Jaśmina odnajduje wreszcie klucz do prawdy ukrytej w najgłębszych zakamarkach jej serca”.

Przeczytałem, potwierdzam, polecam.

Adrianna Trzepiota – „Sekretna zima Jasminy. Mazurska opowieść pewnej wilczycy”, Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2016, str.286, ISBN 978-83-65506-95-5

 

 

Poezja apeluje o zgodę

zieleniZe szkolnych, dziecięco-młodzieńczych lat, a czasy to bardzo dawne, pamiętam przede wszystkim poezję walczącą o pokój, niepodległość i socjalizm. Taka głównie poezja rozbrzmiewała na akademiach w mojej szkole podstawowej nr 25 imienia Władysława Broniewskiego w Lublinie. Tam i wtedy o pokój czy zgodę i socjalizm walczył przede wszystkim właśnie ten poeta. Później jednak poezja kojarzyła mi się przez lata z ekspresją głównie indywidualną, subiektywistyczną. Tom poetycki „Zieleni się drzewo pokoju” przypomina o tej pierwszej funkcji poezji, jako instrumentu walki o pokój czyli powszechną zgodę. Niestety, a konstatacja to gorzka i bynajmniej nie ironiczna, nic nie wskazuje na to, by ta właśnie misja poezji przyniosła sukces.

Na tom składają się wiersze poetów z kilkunastu krajów, a każdy z wierszy opublikowany jest w oryginalnej wersji językowej i w przekładzie.

„Zieleni się drzewo pokoju. Poezja europejska w intencji powszechnej zgody”, wybór Aleksandra Sołtysiak i Konrad Sutarski, Sulechów-Zielona Góra 2016, str.274, ISBN 978-83-93-7702-0-5

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko