Andrzej Wołosewicz/Jacek Geisler – Biblijne przypowieści według Jacka Geislera

0
113

Andrzej Wołosewicz/Jacek Geisler


Biblijne przypowieści według Jacka Geislera


anioly                Nadchodzący czas Świąt Wielkanocnej zadumy skłonił mnie do pewnego eksperymentu. Chciałbym Państwu przedstawić  reinterpretację kilku biblijnych przypowieści, które w naszej chrześcijańskiej kulturze są z jednej strony, co oczywiste, głęboko zakorzenione a z drugiej, co dziwne, zupełnie nieaktualne w tym sensie, że nie będące przedmiotem refleksji. Trochę tak jakbyśmy oglądali wykopaliska: niby nasze, nie mamy żadnych kłopotów z ich identyfikacją, ale tak odległe, że właściwie bajkowe, baśniowe, nie oddziaływujące w żaden sposób na świadomości, więc jakby właściwie nie nasze!

                Ale oto znalazł się ktoś – to moje redakcyjne odkrycie! – kto dokonał ich ciekawej reinterpretacji, odświeżenia. Idzie mi o Jacka Geislera. Dziś zaprezentuję jego doczytanie przypowieści o Kainie i Ablu. (Tekst pierwotnie ukazał się w kwartalniku Migotania 1 (46)/2015, i z oczywistych powodów zasięgu i częstotliwości jest mało rozpoznany. Nasze witryna stwarza niebotycznie większe możliwości, więc postanowiłem je wykorzystać. Nadto daje niepowtarzalną możliwość sygnałów zwrotnych od Czytelników. Ponieważ temat i jego Jackowe ujęcie wydaje się samo w sobie wielce ciekawe, a tym bardziej w dzisiejszej sytuacji Nowej Wędrówki Ludów. Oto Jacek Geisler i jego tekst


Jacek Geisler

– Abel! Where is Cain thy brother?

– Am I my brother’s Keeper?

Biblia Króla Jakuba (parafraza)


Zemsta Abla


                Biblijna opowieść o Kainie i Ablu jest krótka i na pierwszy rzut oka – banalna. Kain i Abel – bracia zrodzeni z Adam i Ewy – składają Bogu ofiarę z pierwocin. Z niejasnych powodów Bóg wgląda przychylnie na ofiarę Abla zaś nieprzychylnie na ofiarę Kaina. Nieprzychylność Pana budzi w Kainie brzydkie, choć bardzo ludzkie uczucie zazdrości wobec młodszego brata. Pewnego dnia Kain zaprasza Abla na przechadzkę po polu i tam zabija go. Za tę zbrodnię Pan skazuje Kaina na zesłanie do „oddalonych prowincji” na wschód od Edenu. Kain osiedla się na nowym terytorium, płodzi potomstwo i zakłada pierwsze miasto.  Jak wspomniałem, historia ta wydaje się banalna; waśnie rodzinne i rodowe zakończone zabójstwem były przez wieki zjawiskiem pospolitym. Zabójstwo dokonane przez Kaina wydaje się  więc pretekstem zbyt błahym by umieszczać go w Księdze Ksiąg jaką jest Biblia. Wolno przypuszczać, że pomieszczenie tej historii w Biblii miało jakąś ważniejszą przesłankę: że biblijna notatka w zakamuflowany sposób  przekazuje nam informację o pewnym ważnym wydarzeniu jakie miało miejsce na Bliskim Wschodzie parę tysięcy lat temu. Spróbuję podzielić się z Czytelnikiem pewnym przypuszczeniem odnośnie owego wydarzenia, owego „zabicia Abla przez Kaina”.

                Zacznijmy od porównania statusu socjologiczno-antropologicznego Abla i Kaina. Abel jest pasterzem, myśliwym i – zapewne okazyjnie – rabusiem; jest nomadą prowadzącym wędrowny tryb życia. Życie koczownicze nie sprzyja gromadzeniu i kultywowaniu tradycji (zwłaszcza piśmiennej) i tym samym uniemożliwia wytworzenie się godnej uwagi kultury; nie sprzyja też wytworzeniu bardziej złożonych rzemiosł i technik (np. budownictwa) nie pozwalając przez to na wytworzenie się godnej uwagi cywilizacji. Zatem w biblijnej opowieści Abel reprezentuje ludzkość we wcześniejszej, prymitywnej fazie rozwoju. Z kolei Kain jest rolnikiem i założycielem miasta. Prowadzi osiadły tryb życia sprzyjający gromadzeniu tradycji (w tym piśmiennej) i wytwarzaniu złożonych rzemiosł (jak np. budownictwa). A to prowadzi do wytworzenia kultury i cywilizacji godnych uwagi. Zatem w biblijnej opowieści  Kain reprezentuje ludzkość  w późniejszej, zaawansowanej fazie rozwoju. Konflikt między człowiekiem osiadłym a nomadą, między człowiekiem cywilizowanym a prymitywnym jest nieunikniony i wypełnia znaczną część niepisanej i pisanej historii ludzkości. Biblijna opowieść przekazuje nam wieść o jednym z epizodów tej historii.

                Parę tysięcy lat temu na Bliskim Wschodzie człowiek osiadły i cywilizowany pokonał i wyparł człowieka wędrownego, prymitywnego nomadę. Zatem „Kain zabił Abla” oznacza w Biblii triumf człowieka cywilizowanego nad człowiekiem pierwotnym. Ten triumf nie ucieszył Pana Boga, gdyż Bóg nie gustuje w emancypacyjnych ciągotkach człowieka. Ulubieńcem Boga jest żarliwy analfabeta a nie sceptyczny filozof. Ale wróćmy do naszych baranów.

                W dłuższej perspektywie czasowej widzimy, że człowiek osiadły, mniej lub bardziej cywilizowany, wyparł człowieka-nomadę w skali całego globu. Ziemię objęli w posiadanie potomkowie Kaina. W tym punkcie nasuwa się pytanie, jak dalece ten stan rzeczy jest trwały. Czy panowanie „kainitów” na Ziemi może być obalone? Czy możliwa jest renomadyzacja ludzkości – czyli „zemsta Abla”?

                Odnoszę wrażenie, że w ostatnim półwieczu objawiły się zjawiska świadczące o możliwości takiego rozwoju wypadków. Zacznijmy od tego, że w człowieku osiadłym pokutują relikty instynktu nomadycznego. W sprzyjających okolicznościach utajona nostalgia za życiem koczowniczym może się obudzić. Otóż wydaje się, że w przeciągu ostatniego półwiecza te sprzyjające okoliczności pojawiły się i w ludziach osiadłych cywilizacji europejskiej przebudził się instynkt koczowniczy. Pierwotnym tego objawem była eksplozja ruchu turystycznego po II wojnie światowej. Dziesiątki milionów ludzi ogarnął szał podróżowania. Przeciętny europejski mieszczuch oddający się na co dzień wytężonej pielęgnacji swej osobowości i kreatywności, co najmniej raz w roku zamienia się w niespokojnego, zdziczałego nomadę. Miliony kreatywnych osobowości przemieszczają się z lotniska na lotnisko, z hotelu do hotelu nie bardzo wiedząc co się z nimi dzieje i jaki to  demon wziął ich w obroty. Otóż ten demon to przebudzony instynkt koczowniczy.

                Ważniejszym jednak zjawiskiem niż nomadyzm w przestrzeni geograficznej (geonomadyzm) jest nomadyzm w przestrzeni socjologicznej (socjonomadyzm). Głównym  motorem napędowym socjonomadyzmu jest bezkrytyczny i niemądry kult nowości (novarum rerum studio), kult  zmiany (reformy, rewolucje) i kult maniakalnej aktywności. Wszyscy chcą ciągle i wszystko zmieniać i reformować. Wszystko byłe i zastane jest nudne i złe; wszystko co nowe jest dobre i ekscytujące. Refleksja i krytycyzm jest zbrodnią; „action directe” jest moralnym obowiązkiem. Toteż Blade Twarze masowo zmieniają prace i zawody, małżonków i sekspartnerów; zmieniają konwencje obyczajowe i regulacje prawne, „reformują” systemy oświaty i systemy penitencjarne. Niebo i Piekło też są „reformowane”: aniołom obcina się skrzydła i montuje rogi, diabłom obcina się rogi i przyspawa skrzydła – i tak produkuje się „nowoczesność”. W rezultacie  mamy upadek obyczajów, rozkład rodziny, degenerację systemów edukacyjnych a w zamian za to uzyskujemy rozkwit nieuctwa, chamstwa, cynizmu i prymitywizmu. Tylko na pozór koczowanie w socjoprzestrzeni  jest atrakcyjne. W istocie jest ono jałowe i niszczycielskie. Koczownictwo to niszczy tradycję i zakorzenienie w tradycji. Człowiek wykorzeniony z tradycji jest kulturowo bezdomny i moralnie – wykolejony. I takim jest współczesny socjo- i geonomada. Upadek tradycji to upadek wielu etosów w tym etosu obowiązku i rzetelności, etosu wierności i odpowiedzialności. Żadna kultura i cywilizacja nie przetrwa dewastacji tych etosów. W konkluzji oznacza to, że postępujący proces nomadyzacji dokonujący się  w Krajach Bladych Twarzy musi doprowadzić do upadku kultury i cywilizacji europejskiej. A to z kolei oznacza katastrofę antropologiczną w skali całego globu. Możliwe są tylko dwa rezultaty tej katastrofy: (1) całkowita zagłada gatunku ludzkiego; (2) całkowita reprymitywizacja  tegoż gatunku. W tym drugim wypadku  Ziemię obejmą w posiadanie potomkowie zacnego Abla –sielscy pasterze i myśliwi tańczący w święta wokół kamiennego Bałwana i raczący się rosołem uważonym na kościach obcoplemieńców. Abel zostanie pomszczony a „kainici” – wybici. Czego, Panie Boże nie dopuść. Amen.

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko