Krzysztofa Lubczyńskiego rekomendacje książkowe

0
151

Krzysztofa Lubczyńskiego rekomendacje książkowe


Kresy raz jeszcze


Józef CzapskiEpopeja Kresów czyli dawnych ziem wschodnich Rzeczypospolitej należy do kluczowych wątków historii Polski. Tam na stulecia skierował się polski wysiłek państwowy, kulturowy i militarny. Jego bilans historyczny nie jest jednoznaczny, ponieważ ta karta naszych dziejów ma strony wspaniałe, ale i strony okrutne i haniebne. Jak pisał Sienkiewicz w finale „Ogniem i mieczem”, nienawiść „wrosła w serca i zatruła krew pobratymcza’. W powszechnej literackiej wyobraźni Kresy to przede wszystkim wspomniane sienkiewiczowskie „Ogniem i mieczem”, Pan Wołodyjowski”, „Nad Niemnem” Orzeszkowej, to ukraińskie dramaty Słowackiego, to mickiewiczowski „Pan Tadeusz” i „Dziady”, to w końcu „Nieboska komedia” Krasińskiego, to także „Dolina Issy” Miłosza, obszerne partie „Sławy i chwały” Iwaszkiewicza, to setki (jeśli nie tysiące) utworów prozatorskich i poetyckich mających Kresy (najszerzej rozumiane bo i litewskie i ukraińskie i białoruskie) za temat opisu czy lirycznych uniesień lub choćby tylko za scenerię niezliczonych wątków.Do tego doszły m.in. liczne świadectwa pamiętnikarskie z XX wieku, zarówno z Międzywojnia, jak i ze straszliwego okresu wojennego, najkrwawiej uwieńczonego rzeziami na Wołyniu w latach czterdziestych. Okazuje się jednak, że pamięć i mit Kresów nie należą już jedynie do czystej „archeologii”, lecz i współcześnie inspirują do tego, co kiedyś nazywano „sięgnięciem po pióro”.

Wspaniały prezent sprawił miłośnikom tego tematu rozległego jak Dniestr (że pozwolę sobie na taką prostą metaforkę porównawczą) Janusz Rolicki, wybitny reporter i dziennikarz, który w latach 70-tych położył cenne zasługi dla prezentowania kultury w Telewizji Polskiej. Ma on na swoim koncie szereg publikacji reporterskich, wywiady- rzeki ze Zbigniewem Bujakiem i Edwardem Gierkiem, ale także powieść polityczną „Dygnitarz”. Owym prezentem jest obszerna powieść „Wyklęte pokolenia”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Nowy Świat. Jest to rodzaj epopei polskiej na Kresach w latach 1864-1945 poprzez losy rodu Krzemieńskich. Rolicki jest wybornym prozaikiem, świetnie zna wymogi gatunkowe prozy. Z godnym podziwu mistrzostwem potrafił utrzymać w ryzach gigantyczny materiał. Dla swojej wizji polskich losów kresowych znalazł własny język, wolny od pokus naśladownictwa stylistyki minionej, liryzowania i sentymentalizowania tematu. Język prozy Rolickiego jest rzeczowy, nawet chłodny, nawet tu i ówdzie z rysami reporterskimi, ale to tylko dobrze robi tematyce i tak z wiadomych powodów przesyconej krańcowymi emocjami. Świadom, że jego książka pozostanie na przyszłość dla ludzi dziś młodych i własnymi doświadczeniami nie związanych z epopeją kresową, Rolicki wbudowuje w bieg narracji powieściowej mniej lub bardziej rozbudowane dygresje sytuujące dany fragment akcji w kontekście historycznym. To zabieg bardzo celowy w tego rodzaju publikacjach i stosował je choćby Józef Mackiewicz w kolejnych tomach swojej wschodniej epopei. Wiedziony ugruntowanym odruchem poszukiwania literackich paranteli znalazłem je dla powieści Rolickiego także w „Doktorze Żywago” Borysa Pasternaka. Podobny chłód i rzeczowość stylu. Podobny brak emfazy. Podobna umiejętność wpisania całościowego losu jednostek w mechanizm historii.

Powieść urodzonego w Wilnie w 1938 roku Rolickiego ma do pewnego stopnia charakter autobiograficzny, w tym sensie, że inspirowana jest losami jego rodziny. Tym większe uznanie dla autora, że nie uwiodła go pokusa egzotyzowania tematu, uczynienia z niego pretekstu dla autopromocji. Ukrywszy fragmenty losów swojej rodziny na Kresach w losach Krzemieńskich wyszlifował je jednocześnie kryształ świetnej w lekturze i cennej literacko prozy.


Janusz Rolicki – „Wyklęte pokolenia”, Wyd. Nowy Świat, Warszawa 2012


O niemożliwości moralnego esperanto


Michael Walzer (ur. 1935) jest myślicielem i wybitnym moralistą amerykańskim. Spróbował on poszukać wspólnego mianownika moralności. Uznał, że doświadczenia minionych epok pokazały, że nie jest możliwe żadne uniwersalne moralne esperanto. Ludzkość bowiem ma wspólna historię, ale nie ma wspólnej tradycji. I że budować wspólny ludzki moralny mianownik można jedynie na podstawie wspólnych, konkretnych doświadczeń a nie na moralistycznej, aksjologicznej abstrakcji. Niewielka książka Walzera, „Moralne maksimum, moralne minimum” jest próbą rekonstrukcji podjętej przez niego pracy intelektualnej. Jego książka mówi o przekraczaniu granic między kulturami. Walzer głosi koncepcję, zgodnie z którą, aby się zbliżyć, wszyscy ludzie na Ziemi powinni „wyszczupleć”, odchudzić się z nadmiaru roszczeń i aspiracji etycznych. To swoisty filozoficzny manifest moralistycznego ascetyzmu. Koncepcja robi wrażenie utopijnej i nierealistycznej, ale jak wiadomo, „sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu”. A poza tym warto potraktować tę prace jako niełatwe, ale owocne ćwiczenie intelektualne.


Michael Walzer – „Moralne maksimum, moralne minimum”, Wyd. Krytyka Polityczna, Warszawa 2012

 

Zapiski słynnego romantyka


Eugene Delacroix kojarzony jest na ogół z trzema rzeczami: obrazami „Tratwa Meduzy” i „Wolność wiodąca lud na barykady”, alegorią francuskiego ducha rewolucyjnego oraz pogłoską, jakoby był naturalnym synem Talleyranda. Do tej ostatniej nie należy zresztą przywiązywać zbyt dużej wagi, gdyż jak mówi prawo rzymskie, ojciec jest zawsze niepewny, tylko matka jest pewna. Pozostawił jednak po sobie Delacroix także rzecz bardzo nie malarską i rzadko w przypadku malarzy spotykaną: obszerne, dwutomowe „Dzienniki” obejmujące lata 1824-1863 przyswojone polszczyźnie przez Julię Hartwig i Joannę Guze. Malarze, to nie zawsze są intelektualiści i być może właśnie fakt prowadzenia przez Delacroix dziennika na przestrzeni lat bez mała czterdziestu, czyli silny imperatyw pióra może być pozytywna poszlaka na rzecz tezy, jako by płynęła w nim krew genialnego dyplomaty i przebiegłego przechery. W dziennikach Delacroix, obejmujących przecież czas burzliwych wydarzeń historii Francji, rewolucja lipcowa 1830 czyli upadek Burbonów, dramatyczny rok 1848, zamach stanu Ludwika Bonaparte i instalacja II Cesarstwa 1851-1852, uderza brak odniesień do tych zdarzeń. Tak jakby artysta żył w kokonie izolującym go od wichrów historii, albo – co bardziej prawdopodobne – jakby nie interesował się nimi, uprawiając coś na kształt splendid isolation. Wszakże chyba przecież nie żył w izolacji, skoro namalował słynną „Wolność…” ? Czy w takiej sytuacji dziennik może być cennym świadectwem epoki? Ależ tak. Bo epoka, to nie tylko zamieszki uliczne, krwawe palby i polityczny rozgardiasz. To także, a może przede wszystkim codzienność, obraz życia codziennego, w jego najbardziej pospolitych przejawach, obserwacja obyczajów, zachowań, środowisk, to także myśli, marzenia i wyobrażenia ludzkie, a także przedmioty, a nawet rachunki z restauracji (przez małe „p”), jakie pomieszcza Delacroix w swoich dziennikach. Dwa tomy dzienników Delacroix ukazały się już jakiś czas temu, ale warto je przypomnieć tym bardzie, jako że ciągle jeszcze egzemplarze znajdują się zasobach wydawnictwa. Warto też po nie sięgnąć, ponieważ czas klasycznych dzienników i pamiętników kończy się nieodwołalnie. Zastępują je zadyszane blogi i łże-dzienniki pisane w kwartał na zamówienie wydawnictwa. Wyczerpują sie też zasoby starej literatury pamiętnikarskiej i diarystycznej. Po ukazaniu się trzech tomów dziennika Iwaszkiewicza trudno już się spodziewać jakichś odkryć czy rewelacji w tej dziedzinie. Trzeba tylko lojalnie uprzedzić ewentualnych czytelników, że lektura dzienników Delacroix to czysty acte gratuit (czyn bezzasadny), lektura, która może być tylko całkowicie bezinteresowna. Nie ma już bowiem ani tamtego świata, ani tamtej Francji, ani tamtego Paryża. Czyta się te dzienniki jako świadectwo z XIX-wiecznego księżyca. Ale czyta się pysznie, dzięki inteligencji, wrażliwości i rzeczowości autora. Aż dziw, że te dzienniki pisał romantyczny malarz.


Eugene Delacroix – „Dzienniki”, t.I (1824-1853), t. II (1854-1863), przekład Julia Hartwig i Joanna Guze, Wyd. Słowo/Obraz/Terytoria, Gdańsk

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko