Strona główna Rok 2026 Nr 615 Janusz Termer – Grób Agamemnona, czyli uroki masowej turystyki…

Janusz Termer – Grób Agamemnona, czyli uroki masowej turystyki…

0
8

Marginesy

Połowa maja 2026, Grecja, Peloponez, Epidauros. Autobusy z turystami z całego świata podjeżdżają na pobliski parking co kilkanaście minut. Nasza wycieczka z Polski czeka grzecznie w kolejce na wejście na scenę tego słynnego starożytnego greckiego amfiteatru o fantastycznej ponoć akustyce, zdolnego pomieścić na widowni kilkanaście tysięcy widzów! Długo nie wierzono w jego istnienie, bo znany był tylko z zapisków w paru antycznych tekstach, m. in.. geografa Pauzaniusza. A to tutaj właśnie miały swoje, jakbyśmy to dziś powiedzieli, „światowe prapremiery” znanych po dziś dzień tragedii i komedii – dramatów Eurypidesa, Sofoklesa czy Ajschylosa, z „Antygoną” czy „Królem Edypem”na czele… W naszych czasach wierzył w jego fizyczną realność tylko grecki archeolog Panagiotis Kavvadias, który w roku 1886 dokopał się do ruin tego przykrytego przez kilkanaście wieków warstwą ziemi amfiteatru-legendy sprzed paru wieków naszej ery, a zachowanego dzięki temu w doskonałym stanie….

To tutaj wystąpiła już w naszym XX wieku Maria Callas (1923-1977) z „Normą” Belliniego, co dało początek wielu innym potem tutaj występom, spektaklom operowym i teatralnym oraz trwałym międzynarodowym festiwalowym inicjatywom tamże: dostępnym i obecnie, podczas letniej kanikuły także i w tym naszym XXI wiecznym stuleciu…


Gdy więc już nasza mała polska wycieczka doczekała się tej wielkiej przyjemności i zaszczytu wejścia na tę antyczną scenę to i tak nasz wstępnie przygotowany program amatorskiego ‘występu” – mającego przy okazji niejako sprawdzić dzisiejszą akustykę tego nadal imponującego rozmiarami amfiteatru – przy pomocy recytacji z jego sceny malutkiego fragmentu słynnego Grobu Agamemnona”, cząstki niedokończonego wielkiego zamysłu pisarskiego Juliusza Słowackiego – stworzenia romantycznego z ducha wielkiego opisowo-dygresyjnego „poematu wierszem” – „Podróży z Neapolu do Ziemi Świętej” (wyd. 1840 wraz „Lilią Wenedą”) – sumującego jego doświadczenia artystyczne oraz poglądy życiowe. Oto ten słynny fragment:

Niech ku północy z cichej się mogiły
Podniesie naród i ludy przelęknie,
A tak hartowny, że w gromach nie pęknie,
Ale z piorunów ma ręce i wieniec,
Gardzący śmiercią wzrok – życia rumieniec.
Polsko! Lecz ciebie błyskotkami łudzą –
Pawiem narodów byłaś i papugą,
A teraz jesteś służebnicą cudzą.
Choć wiem, że słowa te nie zadrżą długo
W sercu – gdzie nie trwa myśl nawet godziny,
Mówię – bom smutny – i sam pełen winy….

Ale i tak nic z tego zacnego (i naiwnego zapewne w tej sytuacji) pomysłu nie wyszło, bo i wyjść nie mogło. Bo ani widownia ani korona amfiteatru nie były puste nawet przez chwilę potrzebną do jego wyrecytowania. A i zainteresowanie wśród współ-wycieczkowiczów raczej umiarkowane.. Takie to m. in. bywają uroki dzisiejszej masowej turystyki….

A sam grób Agamemnona wziął się i stąd, że w przeddzień wyjazdu do Epidauros oglądaliśmy w nieodległych stąd Mykenach, pałac i grobowiec samego słynnego władcy i wojownika Agamemnona, króla Myken i naczelnego wodza wszystkich Greków (Achajów) wyruszających według Homera na wojnę Trojańską. Schlimann, odkrywca Troi, sądził iż ten Mykeński Grobowiec był miejscem pochówku Agamemnona, a znaleziona przez niego złota maska była kopią jego twarzy (telegrafował do domu: „widziałem twarz Agamemnona,”widziałem twarz historii”). Archeolodzy współcześni udowodnili jednak, że niestety ten głośny archeolog-amator się mylił, a rzekomy grobowiec Agamemnona jest o trzy wieki starszy niż niż czasy, w których żył ten nieszczęsny król ze swoją „straszną” rodziną, której członkowie zabijali się wzajem z zemsty i chęci odwetu, a jej tragicznie powikłane losy były kanwą wielu Homeryckich opowieści Iliady i Odysei, jak i stawały się osnową licznych dzieł sztuki europejskiej oraz ikonicznych tragedii antycznych i czy renesansowych (Szekspir), a i współczesnych nam też (Camus, Sartre), mówiących o ludzkiej naturze, dramatach i dylematach wyborów egzystencjalnych człowieczego losu, winach i karach, doświadczeniach i zawiłościach życia, miłości, zdrady i śmierci. ..

xxx

A tak naprawdę to wszystkiemu temu „winien” jest sam Napoleon Bonaparte, który, jak wiadomo, na swoją słynna egipską wyprawę zabrał, oprócz doświadczonych specjalistów wojskowych, także oświeceniowych uczonych badaczy, owych odkrywanych wielkich namacalnych świadectw materialnych i kulturowych przeszłości. A wraz z szybkim potem rozwojem i postępami badań i kolejnych nowych odkryć „cudów starożytności”zaczęła też rodzić się w już w początkach XIX stulecia nowa i budząca powszechną ciekawość gałąź nauk historycznych- archeologia śródziemnomorska…

A wraz z nią nią rodziła się też z wolna moda na turystykę, czyli podróżowania do owych źródeł europejskiej kultury i cywilizacji. Początkowo, co zrozumiałe, ulegały jej elity społeczne – ludzie wykształceni i zamożni, rzecz jasna, bo bywały to wyprawy długie, trudne, kosztowne i żmudne… Czego najlepszym przykładem wyprawa Juliusza Słowackiego do Grecji, tak poetycko „wykorzystana” w Podróży z Neapolu...

J.T.

Poprzedni artykułKrystyna Habrat – Miasto z marzeń (cz.2)
Następny artykułKrzysztof Lubczyński – Kapsułki pamięci (odc. 13)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko