Co ciekawego może być w średniowieczu? Wszyscy wiedzą, że ludzie się nie myli, nikt nie umiał czytać, a cały świat był umazany błotem. Wolny czas spędzano na modleniu się, a dwiema pewnymi rzeczami były groźny władca i kolejny powrót dżumy. Nikt nie słyszał o starożytnym Rzymie, filozofii ani nauce. No i oczywiście ciągle na stosach palono kobiety oskarżone o czary.
Czy tak było w istocie? Zofia Załęska – autorka książki Me(m)diewistyka. Cudownie dziwna sztuka średniowiecza, z której pochodzi powyższy cytat, zamieściła te słowa z przekory.
Zanim przejdziemy do omawiania tej (i innych) publikacji, ustalmy w przybliżeniu, jaki okres uznajemy za średniowiecze. Większość naukowców i publicystów uznaje, że w Europie trwało ono niemal 1000 lat. Rozpoczęło się od upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego w 476 roku, a zakończyło na przełomie XV i XVI wieku. Ktoś zapyta: – dlaczego „niemal”? Otóż – jak to w historii bywa – ramy okresów są wyznaczane przez przełomowe wydarzenia historyczne. Początek znamy, ale za umowne zakończenie średniowiecza uznaje się jedno z dwóch przełomowych wydarzeń: zdobycie Konstantynopola przez Turków i upadek Cesarstwa Wschodniorzymskiego w 1453 roku lub odkrycie Ameryki przez Krzysztofa Kolumba w 1492 roku. Oczywiście, wskazane daty są rzeczą umowną. Dodam tylko, że Zofia Załęska wręcz błaga, by nie mówić o „odkryciu” Ameryki, lecz o dopłynięciu do niej.
I w ten oto sposób wróciliśmy do Me(m)diewistyki…. Jak napisałem wyżej, autorka z przekory przedstawia ciemny obraz średniowiecza. Widać, że jest zafascynowana tym okresem. Z dużym poczuciem humoru – zamiast suchego wykładu – snuje opowieść o sztuce średniowiecza i jej znaczeniach. Rozpoczyna od wytłumaczenia, co w średniowiecznej sztuce (malarstwie, rzeźbie i rzemiośle artystycznym) piszczy. Przedstawia, jak i na czyje zamówienia powstawały dzieła sztuki. Warto zwrócić uwagę, że autorka akcentuje fakt, iż – wbrew potocznej opinii – wśród artystów i mecenasów było sporo kobiet.
Zofia Załęska jest historyczką sztuki. Doktorantka w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego. W swojej pracy naukowej zajmuje się historią i ikonografią tańca, ale także samymi relacjami scen tanecznych i treści rękopisów, w których się pojawiają. Interesuje się szeroko pojętą kulturą Europy średniowiecznej i interdyscyplinarnym podejściem do badania tejże. W 2023 roku wyjechała na stypendium Polsko-Amerykańskiej Komisji Fulbrighta do Stanów Zjednoczonych, gdzie na University of Pennsylvania realizowała projekt „Marginal Dance Scenes in Medieval Books of Hours”. Do popularyzacji sztuki średniowiecza umiejętnie wykorzystuje internet, co tłumaczy pierwsze słowo z tytułu książki.
Zofia Załęska skupia się na tłumaczeniu motywów, wśród których duże znaczenia mają zwierzęta. Niezwykle ciekawy jest opis bestiariusza, zawierającego charakterystykę „normalnych” zwierząt oraz różnych dziwnych bestii. Autorka uczy nas czytania dawnego kodu wizualnego. Pokazuje, że elementy, które dziś wydają się dziwne lub niedorzeczne (jak jednorożec na kolanach Maryi czy demony z twarzami na pośladkach), miały precyzyjne uzasadnienie teologiczne i symboliczne. W merytoryczny sposób, a zarazem w przystępnym i swobodnym stylu, tłumaczy funkcję i kontekst dzieł. Od zwierząt przechodzimy do średniowiecznych celebrytów i obserwujemy występujące w ówczesnej sztuce diabły i demony. Oczywiście, człowiek również był przedmiotem zainteresowania średniowiecznych artystów. Jak się okazuje, nagość na obrazach mogła mieć trzy znaczenia: grzeszne, uświęcone i antyczne. A seks? Był pokazywany symbolicznie.
Dosłowność nie była cechą charakterystyczną twórców i twórczyń okresu średniowiecza. Jakie stosowano sposoby przedstawienia miłości fizycznej bez łóżka? Sztuka kręgów dworskich przyniosła mnóstwo rozwiązań.
Nie będę pisać, jakie to były rozwiązania, zachęcając do przeczytania książki, która jest oparta na solidnej bibliografii. Jej treść znakomicie uzupełniają przytaczane przez autorkę anegdoty oraz ilustracje przedstawiające prawdziwe dzieła sztuki tamtego okresu.

Zofia Załęska, Me(m)diewistyka. Cudownie dziwna sztuka średniowiecza
Redaktorka nabywająca: Pola Biblis
Redaktorka prowadząca: Marta Brzezińska-Waleszczyk
Opieka redakcyjna: Katarzyna Mach
Konsultacja naukowa: dr Kamil Kopania, Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie
Adiustacja: Bogumiła Wójcikowska
Korekta: Barbara Gąsiorowska
Projekt okładki: Dorota Piechocińska
Fotoedycja: Marlena Miśkowiec
Łamanie: Dariusz Ziach
Opieka promocyjna: Kinga Wójcicka
Wydawca: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o., Kraków 2026
ISBN 978-83-8427-071-4
Zaczęliśmy od sztuki średniowiecznej, a teraz przechodzimy do… Wikingów. Wszyscy słyszeliśmy o ich wyprawach. W książce Nieznane oblicze Wikingów. Zapomniane opowieści nordyckiego świata autorstwa Eleanor Barraclough czytamy:
W ujęciu najbardziej dosłownym tak zwana epoka wikingów rozpoczęła się w ostatniej dekadzie VIII wieku, kiedy to po raz pierwszy zagraniczni kronikarze wspominają o najazdach Skandynawów.
Czy jednak znamy ich dzień powszedni? Czy znamy kulturę wczesnośredniowiecznej Skandynawii? Raczej nie! Dlatego warto zajrzeć do omawianej publikacji. Jej autorka odchodzi od stereotypowego wizerunku bezwzględnych wojowników i najeźdźców, skupiając się na codziennym, często zaskakująco ludzkim życiu codziennym ludzi Północy. Książka ukazuje życie domowe, relacje rodzinne, zwyczaje oraz codzienne troski i radości. W centrum uwagi znajdują się rzemieślnicy, kupcy, wieszczki, a nawet dzieci. Przeszłość jest odtwarzana na podstawie drobnych artefaktów – takich, jak wydobyty z torfowiska grzebień, pogańskie świątynie ukryte pod polami lawowymi czy dziecięce rysunki na brzozowej korze.
Eleanor Rosamund Barraclough rozpoczynała studia w Cambridge, a następnie kontynuowała je w Oksfordzie i Durham. Jest profesorem historii, wykłada na Uniwersytecie Bath Spa. Spod jej pióra wyszło wiele artykułów prasowych i recenzji, a także dwie książki poświęcone czasom wikingów. Udziela wywiadów, występuje w podcastach i programach historycznych, realizowanych między innymi przez BBC. Odwiedziła na końskim grzbiecie pozostałości po osadach wikingów na Grenlandii i szukała runicznych napisów w okolicach kurhanów na Orkadach. W 2013 roku została zaliczona przez BBC/AHRC w poczet dziesięciorga najwybitniejszych naukowców nowego pokolenia, w uznaniu wysiłków na rzecz popularyzacji koncepcji akademickich wśród szerszej publiczności.
Eleanor Barraclough analizuje wiadomości pozostawione na drewnie lub kościach. Ukazują one wikingów zmagających się z przyziemnymi problemami – od wiadomości wysyłanych przez rozzłoszczoną żonę do zasiedziałego w tawernie męża, po miłosne wyznania i żarty. Właśnie artefakty, pochodzące ze znalezisk archeologicznych, są podstawą rozmaitych opowieści. Najpierw zajrzyjmy do rozdziału Początki, w którym autorka stwierdza:
Trzy początki, które dzieli od siebie kilkadziesiąt lat. Trzy artefakty stanowiące pamiątki po trzech momentach w dziejach. Każdy z nich przypomina nam o tym, że żadna historia nie ma jednego tylko początku.
Po prezentacji owych artefaktów autorka przedstawia nam takie rozdziały, jak: Miłość, Podróżowanie, Wierzenia, Cielesność, Dom, Rozrywka” czy Niewolność.
Eleanor Barraclough zbiera drobinki żaru z dawnych ognisk i rozdmuchuje go na tyle, by znów zapłonął żywym ogniem opowieści o rozległym, bogatym i złożonym świecie wikingów. Nie ogranicza się do historii królów, najeźdźców i bohaterów, o których opowiadają sagi. Przede wszystkim opisuje los zwykłych ludzi: kupców, dzieci, rzemieślników, niewolników, wieszczek, podróżników i bajarzy… ponieważ bez nich obraz średniowiecznego nordyckiego świata byłby niekompletny.
Ostatnim rozdziałem książki są (jakżeby inaczej!) Końce, w których również przedstawia trzy artefakty – tyle że dzieli je…
… od siebie kilka wieków. Trzy artefakty (wraz z wszystkim, co im towarzyszyło) z trzech punktów w czasie. Każdy z nich uświadamia nam, że żadna historia nie ma jednego ściśle określonego finału.
Kultura nordycka rozwijała się przez wieki na rozległym obszarze obejmującym początkowo tylko Skandynawię, ale z czasem również odległe fiordy Grenlandii i pustkowia Arktyki, a szlakami wodnymi i stepami Eurazji dotarła nawet do Bizancjum i islamskiego kalifatu. Książka Nieznane oblicze Wikingów. Zapomniane opowieści nordyckiego świata pozwala zrozumieć, że była ona znacznie bardziej złożona i różnorodna, niż sugerują to podręcznikowe opisy wojennych wypraw czy współczesna popkultura. Nie bez kozery dzieło Eleanor Barraclough zostało wybrane Książką Historyczną Roku przez „Timesa”, co uważam to za znakomitą rekomendację.

Eleanor Barraclough, Nieznane oblicze Wikingów. Zapomniane opowieści nordyckiego świata
Przekład: Magda Witkowska
Redaktor prowadzący: Adrian Markowski
Redakcja: Joanna Popiołek
Korekta: Małgorzata Denys, Bożena Hulewicz
Projekt okładki: Paweł Panczakiewicz
Łamanie: Klaudia Borek
Wydawca: Prószyński Media Sp. z o.o., Warszawa 2025
ISBN 978-83-8391-176-2
Dwie następne książki wyszły spod pióra tego samego autora. Zacznę więc od przybliżenia jego sylwetki.
Dan Gwynne Jones jest brytyjskim pisarzem, historykiem i dziennikarzem. Ukończył Wydział Dziennikarstwa i Historii, na jednym z najlepszych uniwersytetów na świecie – University of Cambridge. Oprócz tego kształcił się w Royal Latin School. Od lat współpracuje z London Evening Standard, gdzie tworzy felietony na temat różnych dyscyplin sportowych. Prowadził programy telewizyjne, w tym serial Netflixa Sekrety wielkich brytyjskich zamków. W jego dorobku literackim są powieści z kategorii horror, biografia, autobiografia czy pamiętnik. Tworzy także dzieła historyczne. W Polsce ukazały się m.in.: Świt królestw. Jasna historia wieków ciemnych, Krzyżowcy oraz trylogia, w skład której wchodzą Psy z Essex, Zimowe wilki i Lwie serce.
Dan Jones jest również autorem książki Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników. Monumentalna opowieść o jednym z najbardziej elitarnych zgromadzeń w dziejach szczegółowo opisuje narodziny zakonu, jego militarną i finansową potęgę oraz dramatyczną i brutalną likwidację.
Autor podzielił historię templariuszy na cztery części, nazywając je kolejno: Pielgrzymi, Wojownicy, Bankierzy i Heretycy. Przedstawia skromne początki i rozkwit Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona [tak brzmiała pełna nazwa zakonu templariuszy – przyp. RS], który został powołany w 1119 roku w Jerozolimie. Ich głównym celem była ochrona pielgrzymów zmierzających do Ziemi Świętej. Dzięki wsparciu papieża i możnowładców stali się elitarną, świetnie wyszkoloną armią. Byli również niezwykle sprawnymi zarządcami i finansistami. Stworzyli podwaliny pod nowoczesny system bankowy, zarządzając ogromnymi majątkami w całej Europie. Jednak po upadku Królestwa Jerozolimskiego templariusze stracili swoje pierwotne uzasadnienie militarne. Choć nadal posiadali ogromne wpływy, stali się celem zawiści i podejrzeń ze strony europejskich władców, którzy zazdrościli im bogactwa i niezależności. Jednym z nich był zadłużony u templariuszy król Francji, Filip IV Piękny. W piątek, 13 października 1307 roku [wydarzenie to dało początek przesądowi o „piątku trzynastego” – przyp. RS], przeprowadził nagłą i brutalną akcję. Oszustwem i podstępem uwięził członków zakonu na terenie całego kraju, zmusił inkwizycję do postawienia rycerzom absurdalnych zarzutów. Oskarżono ich m.in. o herezję, czary, homoseksualizm, czczenie demona Baphometa oraz bezczeszczenie krzyża. Wielu braci przyznało się do winy wskutek okrutnych tortur. Mimo że duża część z nich później odwołała zeznania, zapadły wyroki śmierci. Ostateczny cios zadał papież Klemens V, który ulegając naciskom Filipa IV, oficjalnie rozwiązał zakon templariuszy na Soborze w Vienne w 1312 roku. W 1314 roku wielki mistrz zakonu, Jakub de Molay, został spalony na stosie w Paryżu. Zakon przestał istnieć, a ich majątek przejęły inne zgromadzenia i korony europejskie.
Dan Jones nie sili się na wywody stricte naukowe. Przyjął narrację zbliżoną do opowieści. W ten sposób powstała porywająca, napisana z ogromnym rozmachem i lekkością, wolna od mitów i teorii spiskowych praca popularnonaukowa. Przy czym autor skrupulatnie weryfikuje źródła, odrzucając fantastyczne opowieści i internetowe teorie spiskowe na rzecz prawdziwej historii. Świetnie oddaje realia średniowiecznej polityki, nie szczędząc krwawych i bezwzględnych opisów wypraw krzyżowych. Mimo, że książka jest naszpikowana faktami i historycznymi postaciami, czyta się ją niemal jak powieść przygodową napisaną lekkim i przystępnym językiem. Dużym ułatwieniem w śledzeniu akcji są mapy. Polecam ją zarówno znawcom wypraw krzyżowych, jak i tym, którzy zaczynają przygodę z nimi.

Dan Jones, Templariusze. Rozkwit i upadek zakonu świętych wojowników
Przekład: Jan Dzierzgowski
Opieka redakcyjna: Natalia Hońca, Karolina Pawlik, Adam Zechenter
Weryfikacja merytoryczna: dr hab. Wojciech Mruk
Adiustacja: Ewa Penksyk-Kluczkowska
Korekta: Joanna Kłos, Aneta Iwan
Projekt okładki: Urszula Gireń
Indeks: Rafał Kuzak
Przygotowanie map: Anna Pietrzyk
Opieka promocyjna: Aneta Kozłowska
Wydawca: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o., Kraków 2026
ISBN 978-83-8427-503-0
Druga książka Dana Jonesa nosi tytuł Henryk V. Największy wojownik na angielskim tronie. Biografia jednego z najwybitniejszych władców średniowiecznej Anglii oddziela historyczne fakty od mitów, przedstawiając króla jako bezwzględnego dowódcę, utalentowanego polityka i człowieka z krwi i kości.
Książka zaczyna się, jak film Alfreda Hitchcocka. Lekarz Bradmore zostaje wezwany do szesnastoletniego chłopaka, któremu, podczas bitwy, żelazny grot strzały wbił się w miejsce przy nosie:
Przebił się przez policzek, rozerwał chrząstki i ciało, po czym utknął na głębokości piętnastu centymetrów, w tylnej części czaszki.
Owym 16-latkiem był Henryk – książę Walii, syn Henryka IV Lancastera. Można domyślić się, że interwencja lekarza uratowała życie młodego księcia. Zatem Dan Jones wraca do czasów jego dziecięcych wybryków, po czym etapami maluje barwny portret angielskiego króla. Jako książę Walii, przyszły król zyskał wojskowy szlif i doświadczenie w tłumieniu walijskich powstań oraz konfliktach wewnętrznych, co ukształtowało jego stanowczy charakter. W 1413 roku obejmuje tron, a dwa lata później wykorzystuje kryzys polityczny we Francji, wznawiając roszczenia do tamtejszej korony i najeżdżając kontynent. Pamiętajmy, że trwa wówczas wojna stuletnia. 25 października 1415 roku, na polach niedaleko miasta Azincourt, walijscy łucznicy urządzili rzeź francuskiemu rycerstwu. 28-letni Henryk V odniósł swoje największe zwycięstwo, na zawsze zapisując się w dziejach Anglii jako jeden z jej najwybitniejszych władców. I nie zmieni tego jego ówczesne okrucieństwo.
W książce możemy znaleźć między innymi szczegółowy opis oblężenia Rouen, którego nie udało się nikomu zdobyć przez ponad dwieście lat.
Henryk jednak w ciągu trzydziestu jeden lat życia zdobył głębszą wiedzę na temat sztuki oblężniczej niż którykolwiek król angielski od czasów Ryszarda I.
Nie muszę chyba dodawać, jaki był skutek oblężenia? Henryk V wykorzystał przewagę militarną, zmuszając Francuzów do podpisania traktatu w Troyes w 1420 roku. Został ogłoszony regentem Francji i ożenił się z księżniczką Katarzyną de Valois, jednocząc oba państwa w unii personalnej.
Henryk V rządził Anglią tylko dziewięć lat. Zmarł nagle w 1422 roku w wieku zaledwie 35 lat, pozostawiając tron swojemu niespełna rocznemu synowi, Henrykowi VI. Ale zostawił też legendę po sobie. Stał się wzorem dla swoich następców i bohaterem słynnego dramatu Shakespeare’a. Warto jednak – nie wchodząc w szczegóły – zwrócić uwagę, że Dan Jones odziera postać z mitu wykreowanego przez dramatopisarza, ukazując władcę genialnego, bezwzględnego i bez reszty oddanego swojej misji. W znakomity sposób połączył wątki rodzinne z szerszą, polityczną perspektywą. Ta porywająca biografia jednego z najwybitniejszych władców średniowiecznej Anglii świetnie obrazuje nie tylko chwałę pól bitewnych, ale i mroczną stronę średniowiecznej polityki.

Dan Jones, Henryk V. Największy wojownik na angielskim tronie
Przekład: Jakub Jedliński
Redaktorka inicjująca: Karolina Pawlik,
Redaktor prowadzący: Adam Zechenter
Redaktorka językowa: Kamila Sowińska
Koordynacja procesu wydawniczego: Agata Błasiak
Adiustacja: Kinga Kosiba
Korekta: Maria Zając, Magdalena Wołoszyn-Cępa
Projekt okładki: Urszula Gireń
Ilustracje na okładce: fragment ryciny przedstawiającej Henryka oraz księcia Alençon pod Azincourt
Indeks: Tomasz Babnis
Mapy: © Jamie Whyte
Spolszczenie map: Marcin Słociński
Opracowanie typograficzne i łamanie: Dariusz Ziach
Opieka promocyjna: Aneta Kozłowska
Wydawca: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o., Kraków 2026
ISBN 978-83-8427-511-5
Roman Soroczyński
08.06.2026 r., Warszawa






