Strona główna Rok 2026 Nr 614 Franciszek Czekierda – Sukces i upadek

Franciszek Czekierda – Sukces i upadek

0
7
Franciszek Czekierda

WPROWADZENIE

Człowiek sztuki, literatury lub biznesu zyskujący sławę i uznanie, powinien żyć w stanie ciągłej samokontroli, aby nie wpadł w samozadowolenie, by nie uwierzył we własną nieomylność, wielkość, by nie odkleił się od rzeczywistości. Powinien być czujny i kierować się tak zwaną życiową mądrością, nawet jeśli się znajduje – a raczej dlatego, że się znajduje – w apogeum swoich możliwości twórczych, czy w najlepszym okresie prosperowania biznesu. Kto tego nie czyni – widać to na przykładach gwiazd, słynnych twórców i miliarderów – źle się to kończy dla nich i otoczenia. Niektóre osoby po osiągnięciu sukcesu i zdobyciu sławy sądzą, że są najlepsze, że złapały pana Boga za nogi, że wszystko mogą… Jeśli ktoś się z nimi nie zgadza, staje się wrogiem. Czy sukces demoralizuje, jak twierdziła Maria Dąbrowska, a nieograniczone możliwości deprawują? Jest to zbyt skomplikowana sprawa, by postawić tak prostą diagnozę. Zdarza się, że tacy ludzie nie wytrzymują ciśnienia psychicznego, presji najbliższego otoczenia i świata zewnętrznego niekoniecznie z powodu słabej woli, ale również z wielu innych przyczyn, którymi są np. wcześniejsze traumy, delikatna konstrukcja psychiczna, choroby, uzależnienia, załamania, powikłana sytuacja osobista.

Zakładając, że człowiek, który zaczyna rozkoszować się własnym sukcesem, a nie ma grubych wad i innych wymienionych przypadłości i nie jest na tyle dojrzały, by owoce sukcesu go nie przygniotły, może popaść w stan uśpienia czujności, może stracić samokontrolę. Opanowuje go wówczas samozadowolenie. Taki ktoś nie czyni należytych wysiłków, by się rozwijać i utrzymać osiągniętą pozycję, słabnie w nim ambicja, w konsekwencji spoczywa na laurach. Ponadto nie zauważa pojawiających się zmian, więc nie reaguje na nie. Po pewnym czasie gaśnie w nim entelechia. Tak więc uważność, wysiłek i analizowanie zewnętrznych sygnałów są niezbędne, aby sława, uznanie i zbytnia pewność siebie nie wpłynęły nań destrukcyjnie. Po zlekceważeniu lub nie zauważeniu sygnałów ostrzegawczych bywa za późno, aby coś zmienić.

UPADEK ZE SZCZYTU

Pracowitość, upór, energia, dyscyplina, które doprowadziły szczęśliwca na szczyt często zostają wyparte przez pychę i arogancję. Przestaje on analizować własne błędy, zakładając, że skoro jest najlepszy, wszystko robi idealnie. Sukces działa niczym środek znieczulający. Taki ktoś uważa, że wszystko zawdzięcza sobie, lekceważąc okoliczności zewnętrzne, jak szczęście, zbieg korzystnych zdarzeń, przypadek czy pomoc innych.

Ponadto ludziom o słabszych charakterach, mówiąc potocznie, przewraca się w głowach. Zdobycie przysłowiowych Himalajów niesie psychologiczne i zawodowe pułapki, na przykład u artystów może spowodować blokadę twórczą. Stanisław Ignacy Witkiewicz w artykule „Twórczość literacka Brunona Schulza” („Pion”, 1935) pisał o zagrożeniu, jakie komercyjna sława i masowa popularność niosą dla autentyczności oraz głębi sztuki, dając przykład Zofii Stryjeńskiej, którą „złapał w swe szpony potwór sukcesu”. Przestrzegając ją, wierzył w jej odrodzenie: „Piszę to dlatego brutalnie, bo wierzę w jej niezwykłej siły talent i w to, że jeśli się obudzi i przestanie być tą, którą złapał właśnie potwór powodzenia, to może jeszcze zrobić szpryngla, który zadziwi świat”.

Sławny artysta traci kontakt z kłopotami, które znane mu były przed wspięciem się na szczyt. Poza tym narażony jest na utratę prywatności, na więzi z fałszywymi przyjaciółmi, co często jest źródłem problemów ze zdrowiem psychicznym. Sukces wiąże się przeważnie z nagłym wzrostem statusu i zamożności, co staje się przyczyną odseparowania od zwyczajnych ludzi, którzy byli dotąd źródłem szczerej informacji i kanałem łączącym go z tzw. normalnym światem. Tak oto powstaje bańka sukcesu. Człowiek odcięty od zwyczajnego życia traci empatię i zaczyna wierzyć w swój świat (nierealny), skąd tylko krok do podjęcia błędnych decyzji, a w skrajnych przypadkach sytuacje takie kończą się osobistą tragedią. A propos wspomnianych pułapek przypomnę, że u niektórych pojawia się tzw. pułapka dopaminowa (nie jest to pojęcie medyczne), która polega na tym, że mózg najbardziej ekscytuje się dążeniem do celu i oczekiwaniem nagrody. Po osiągnięciu sukcesu poziom dopaminy spada, co prowadzi do nudy, braku motywacji i poszukiwania coraz silniejszych środków, by się zaktywizować. Środki, najczęściej psychotropowe, wywołują odwrotny skutek. Prof. Anna Lembke z Uniwersytetu Stanforda opisała mechanizm tej pułapki-procesu, w którym nadmiar bodźców dopaminowych prowadzi do obniżenia nastroju i chronicznego braku satysfakcji.

Historia zna liczne przypadki ludzi, którzy osiągnąwszy maksimum tego, co było do osiągnięcia w danej dziedzinie, sami doprowadzili się do degradacji lub przy pomocy osób z otoczenia, albo na skutek zbiegu niesprzyjających okoliczności.

PRZYKŁADY LUDZI PIÓRA

Arthur Rimbaud. Cudowne dziecko poezji drugiej połowy XIX wieku. Przestał pisać, mając dwadzieścia jeden lat, nigdy nie podając powodów. Literaturoznawcy wskazują na splot kilku kluczowych przyczyn: Rimbaud wierzył, że poezja może zmienić świat, jednak przekonał się, że słowa to tylko halucynacje, przeżył więc rozczarowanie, miał poczucie literackiej klęski; dodatkowo odczuwał brak uznania, jego najważniejsze dzieło, „Sezon w piekle”, zostało zignorowane przez współczesnych, uznał, że rola poety-wizjonera jest niemożliwa do udźwignięcia. Kolejnym czynnikiem mającym wpływ na jego milczenie twórcze było rozstanie z Paulem Verlaine’em. Tu trzeba wyjaśnić ich relację w latach 1871–1873, kiedy łączyła ich fascynacja intelektualna i homoseksualna namiętność (siedemnastoletni Rimbaud był młodszy o 10 lat od Verlaine’a). Verlaine porzucił dla niego ciężarną żonę. Para prowadziła koczownicze życie, podróżując i żyjąc w nędzy i nadużywając alkoholu. Związek był burzliwy; w lipcu 1873 roku w Brukseli, podczas kolejnej kłótni, pijany, zazdrosny Verlaine strzelił do Rimbauda z rewolweru, raniąc go w nadgarstek. Verlaine został skazany na dwa lata więzienia za postrzał i homoseksualizm, który wówczas był karany. Po tym wydarzeniu Rimbaud zerwał z dotychczasowym stylem życia i środowiskiem artystycznym Paryża. Przeszedł przemianę: zamiast opisywać świat, chciał go doświadczać fizycznie. Jego zdanie „Ja to ktoś inny” z listu do Georgesa Izambarda (z 13 maja 1871) brzmi profetycznie w kontekście jego późniejszej transformacji. Wybrał życie podróżnika, odkrywcy, handlarza kawą i bronią. Skupił się na zdobywaniu majątku, uważając literaturę za zajęcie próżne i dziecinne. Milczenie młodego twórcy, poza wspomnianymi powodami, mogło być także efektem całkowitego wyczerpania potencjału twórczego. Po latach, słysząc, że jest sławny w Europie, reagował irytacją.

Virginia Woolf. Czołowa przedstawicielka modernizmu. Każdy sukces literacki okupywała nawrotem ciężkich stanów lękowych. Choć uprawianie twórczości nie stało się przyczyną jej samobójczej śmierci, jednak było dużym obciążeniem psychicznym. Przez większość życia zmagała się z nawracającymi stanami manii i głębokiej depresji (choroba afektywna dwubiegunowa), które w owym czasie nie były możliwe do skutecznego wyleczenia. W dzieciństwie doświadczyła ze strony przyrodnich braci molestowania seksualnego, a wczesna śmierć matki i ojca wpłynęły negatywnie na jej psychikę. Trwająca II wojna światowa i bombardowania Londynu pogłębiły depresję. Wszystkie te sytuacje połączone z wyczerpaniem twórczym przyczyniły się do jej samobójczego utonięcia w 1941 roku.

Francis Scott Fitzgerald. Po wielkim sukcesie powieści „Po tej stronie raju” (1920) stał się głosem „straconego pokolenia”. Następne książki „Piękni i przeklęci” (1922) i „Wielki Gatsby” (1925), ugruntowały jego literacką pozycję. Został też nazwany kronikarzem epoki jazzu. Stał się sławny i bogaty, lecz żył rozrzutnie, w czym pomagała mu żona Zelda, u której w 1930 roku rozpoznano schizofrenię. Po pewnym czasie pisarz stracił kontakt z publicznością, a jego styl życia i twórczość nie przystawały do realiów wielkiego kryzysu. Poczuł się artystycznym bankrutem. Nie mając pieniędzy, zatrudnił się w Hollywood, lecz nie potrafił odnaleźć się w żmudnej pracy scenopisarskiej, która wymagała rzemieślniczego podejścia; pokory i kompromisów. Pracował wbrew sobie zgodnie własnym powiedzeniem: „Testem na pierwszorzędną inteligencję jest umiejętność utrzymania w umyśle dwóch przeciwstawnych idei jednocześnie i zachowanie przy tym zdolności do działania” (esej „The Crack-Up”, 1936). Reżyser, Billy Wilder, porównał go do wielkiego rzeźbiarza zatrudnionego do naprawy rur. Jego upadek wynikał z kilku nakładających się dramatycznych sytuacji: będąc głosem ery jazzu, stał się symbolem dekadencji, którą Amerykanie odrzucili w czasie wielkiego kryzysu, a zmaganie się z alkoholizmem i postępująca chorobą żony wyczerpały go emocjonalnie i zrujnowały finansowo. W 1936 roku przyznał się do załamania nerwowego i utraty weny, co krytycy odebrali jako literackie samobójstwo. Jego najbardziej osobista powieść „Czuła jest noc” spotkała się z chłodnym przyjęciem, co utwierdziło go w przekonaniu, że jego czas minął. W Hollywood, poprawiając scenariusze innych, czuł się rozczarowany. (Jako współscenarzystę nie wymieniono go w napisach końcowych „Przeminęło z wiatrem”). Zmarł w zapomnieniu w 1940 roku w wieku czterdziestu czterech lat. Choć bezpośrednią przyczyną zgonu był zawał serca, to pośrednimi były takie czynniki, jak choroba alkoholowa, nałogowe palenie tytoniu, problemy finansowe (wynikające głównie z drogiego leczenia żony), chroniczny stres związany z jej chorobą, gruźlica przebyta w młodości i jej nawroty w latach 30., depresja, trzyletni burzliwy romans z dziennikarką, Sheilą Graham Westbrook, w okresie pracy w Hollywood (w tym czasie Zelda przebywała w szpitalu, co wywoływało w nim wyrzuty sumienia), wreszcie poczucie życiowej porażki i zapomnienie.

Jerome Dawid Salinger. Autor „Buszującego w zbożu” (1951) stał się literackim pustelnikiem u szczytu popularności. W 1953 roku przeprowadził się do Cornish w stanie New Hampshire, gdzie na odludziu wybudował dom. Przestał publikować w 1965 roku i resztę życia spędził w odosobnieniu, chroniąc swoją prywatność przed światem. Był to stopniowy proces, na który składały się radykalne przekonania, duchowe poszukiwania i niechęć do sławy, która napawała go lękiem. Salinger gardził komercyjnym aspektem literatury i zainteresowaniem mediów. Uważał, że sława to forma ingerencji w prywatność, a ludzi szukających rozgłosu nazywał oszustami (phonies). Pragnął pisać dla siebie i dla samej radości tworzenia, jak powiedział w 1974 roku w wywiadzie dla „The New York Times”. Innymi przyczynami życia w odosobnieniu były doświadczenia wyniesione z II wojny światowej i wpływ filozofii wschodu. Jego późniejsza twórczość, stawała się coraz bardziej hermetyczna i przesycona religijnością, co spotykało się z krytyką, na którą pisarz był wyjątkowo wrażliwy. Opowiadanie „Hapworth 16, 1924” w „New Yorkerze” (1965) było jego ostatnią publikacją. Mimo to pisał codziennie aż do śmierci w 2010 roku. Niepublikowane teksty nie zostały jeszcze wydane.

Jack Kerouac. To nietypowy twórca nie radzący sobie z popularnością. Nietypowy, gdyż stał się symbolem ruchu, z którym się nie utożsamiał. Po sukcesie powieści „W drodze” (1957) zaszufladkowano go jako „króla beatników”, podczas gdy sam uważał się za konserwatywnego katolika. Rozdźwięk między przyklejoną etykietą (buntownika, lidera kontrkultury), a rzeczywistością wywołał w nim nienawiść do ruchu hipisowskiego. Gardził ich stylem życia i poglądami politycznymi, co wywoływało w nim frustrację i poczucie bycia niezrozumianym. Ciężar niewłaściwego szyldu „rzecznika pokolenia” był dla niego obciążeniem psychicznym. Sława przerażała go. Odczuwał dyskomfort z powodu braku prywatności (fani nachodzili go w domu, oczekując, że będzie pił i bawił się tak, jak bohaterowie jego książek). Wpływ mediów też był destrukcyjny. Część środowiska akademickiego lekceważyła jego styl „spontanicznej prozy”, co go raniło, bo aspirował do miana poważnego artysty, a nie tylko sezonowej gwiazdy. Uruchomił więc (destrukcyjny) mechanizm obronny, aby poradzić sobie z lękiem społecznym i presją otoczenia: zaczął nadużywać alkoholu i odciął się od dawnych przyjaciół z kręgu beatników, jak Allen Ginsberg. Pod koniec życia zamieszkał z matką. Zmarł w wieku 47 lat z powodu krwotoku wewnętrznego wywołanego marskością wątroby. Był to tragiczny finał jego walki z legendą, której nie chciał i nie mógł zaakceptować.

Harper Lee. Po ogromnym sukcesie powieści „Zabić drozda” (1960) pisarka zamilkła z powodu kombinacji paraliżującej presji i pragnienia prywatności (nie radziła sobie z przytłaczającą sławą) oraz problemów osobistych (była introwertyczką). Sukces był dla niej tak samo przerażający, jak porażka. Oczekiwano od niej kolejnego arcydzieła, ale Lee nie odnalazła spokoju potrzebnego do jego ukończenia. Wiedziała, że każda kolejna książka będzie porównywana do debiutu. Jej przyjaciel, pastor Thomas Lane Butts, wyznał, że bała się rywalizować sama z sobą. Prawdopodobnie nawet on jej dobrze nie rozumiał: „Nigdy tak naprawdę nie zrozumiesz człowieka, dopóki nie spojrzysz na sprawy z jego punktu widzenia… Dopóki nie wejdziesz w jego skórę i nie przejdziesz się po niej” – napisała w książce „Zabić drozda”. W prywatnych rozmowach twierdziła, że w pierwszej książce zawarła wszystko, co miała do przekazania. Jednak próbowała pisać; przez lata pracowała nad powieścią „Czcigodny” (typu true crime), ale jej nie ukończyła. Ponadto zmagała się z depresją i nadużywaniem alkoholu, co utrudniało systematyczną pracę. Mimo braku nowych książek, Lee publikowała teksty w gazetach. Rok przed śmiercią wydała powieść „Idź, postaw wartownika” (2015), która jednak była pierwotną wersją „Zabić drozda”.

Truman Capote. Osiągnął szczyt sławy po wydaniu powieści dokumentalnej „Z zimną krwią” (1965/66). Był duszą nowojorskiego towarzystwa. Jego upadek był jednym z najbardziej spektakularnych procesów autokanibalizmu w historii literatury; w ciągu jednej nocy stał się pariasem. Bezpośrednią przyczyną była publikacja rozdziału „La Côte Basque 1965” powieści „Wysłuchane modlitwy” w magazynie „Esquire” w 1975 roku (książka nie została wydana za życia). Pisarz przedstawił intymne, kompromitujące szczegóły z życia swoich przyjaciółek, które nazywał „Łabędziami” (np. opisał romans Williama Paleya, szefa konsorcjum CBS, sugerując, że jego żona, modelka Ann Woodward, zamordowała go). Mimo zmiany imion, postacie były łatwo rozpoznawalne. Po publikacji tekstu, kobiety znane w nowojorskiej socjecie (dzisiaj powiedzielibyśmy: celebrytki) i przyjaciele zerwali z nim. Truman, będąc przekonany, że artysta ma większe prawa, niż zwyczajny człowiek, przeżył szok, nie spodziewając się tak gwałtownej reakcji. Towarzyska degradacja zbiegła się z rozkładem jego życia prywatnego, uzależnieniem od alkoholu, narkotyków i środków uspokajających. Po sukcesie książki „Z zimną krwią” opanowała go twórcza niemoc; nie potrafił ukończyć żadnego większego dzieła, co niszczyło jego poczucie wartości. Jego stan psychiczny pogarszał się z powodu uzależnień i izolacji społecznej, miewał halucynacje, cierpiał na paranoję („Paranoja to nic wielkiego, pod warunkiem, że nie bierze się jej na serio” – żartował). Homoseksualny związek pisarza z Johnem O’Shea’ą (bankierem) był pełen przemocy fizycznej i psychicznej, co dodatkowo rujnowało jego stabilność emocjonalną. Poza trudnymi sytuacjami życiowymi i poczuciem winy po śmierci osób, o których pisał, Capote nosił w sobie traumę z dzieciństwa (dorastał w poczuciu odrzucenia przez matkę). W rezultacie toksyczne złogi problemów przyczyniły się do jego towarzyskiego wykluczenia i upadku.

Sylvia Plath. Jej twórczość była głosem pokolenia, szczególnie kobiet, w latach 50. i 60. XX wieku. Jako jedna z pierwszych odważyła się publicznie i bez upiększeń opisać swój wewnętrzny świat duszony przez patriarchalne normy oraz chorobę. Na śmierć trzydziestoletniej poetki złożyły się liczne przyczyny o charakterze zdrowotnym, osobistym i związane z twórczością: depresja, rozpad małżeństwa oraz wyczerpanie twórcze i emocjonalne. Na przykładzie jej życia i dzieła oraz po analizie 1629 życiorysów wybitnych pisarzy oraz 520 znanych kobiet z różnych profesji (m.in. artystek, literatek, aktorek, polityczek) psycholog James C. Kaufman sformułował w 2001 roku zjawisko „Efekt Sylwii Plath” polegający na tym, że poeci (a szczególnie poetki) są znacznie bardziej narażeni na zaburzenia psychiczne niż pisarze czy osoby zajmujące się innymi dziedzinami sztuki i życia publicznego.

Jerzy Kosiński. Pisarz, który po sukcesie w USA zagubił się w kreowaniu własnej legendy, najprawdopodobniej z tego powodu popełnił samobójstwo w 1991 roku. Złożyły się na to dwie podstawowe przyczyny: oskarżenie, że powieść „Malowany ptak” (1965) została napisana przez „ghostwritterów”. Dziennikarze, Geoffrey Stokes i Eliot Fremont-Smith, w artykule na łamach tygodnika „Village Voice” w 1982 roku dowiedli, że w czasie powstawania książki pisarz nie mógł znać biegle języka angielskiego, aby stworzyć tak wyrafinowane literacko dzieło. (Po pewnym czasie poeta i tłumacz, George Reavey, stwierdził, że był współautorem „Malowanego ptaka”. Jednak większość badaczy uznała jego roszczenia za mało wiarygodne, przypisując je frustracji poety). Drugą przyczyną było oskarżenie pisarza o plagiat; ci sami dziennikarze w tymże artykule dowodzili, że powieść „Wystarczy być” (1970) jest zapożyczeniem z „Kariery Nikodema Dyzmy” Tadeusza Dołęgi-Mostowicza.

Po tych zarzutach pisarz, mówiąc obrazowo, znalazł się w sytuacji rośliny, której podcięto korzenie, zgodnie ze słowami bohatera książki „Wystarczy być”, Chance’a Ogrodnika: „W ogrodzie rosną rośliny… Wszystko będzie dobrze, dopóki korzenie nie zostaną uszkodzone”. W pożegnalnym liście, tuż przed śmiercią, Kosiński zamieścił przejmujące zdanie: „Kładę się teraz do snu na trochę dłużej niż zwykle. Nazwijmy to wiecznością.”

WYBRANE PRZYKŁADY ARTYSTÓW

Mark Rothko (Marcus Rothkowitz) był amerykańskim przedstawicielem tzw. malarstwa barwnych płaszczyzn (color field painting), ikoną ekspresjonizmu abstrakcyjnego w XX wieku. Po osiągnięciu sławy popadł w depresję, będąc przekonany, że jego sztuka jest błędnie interpretowana (twierdził, że „Wysyłanie [obrazu] w świat jest aktem ryzykownym i bezwzględnym”). Sukces finansowy po pięćdziesiątce pogłębił jego frustrację; w pamięci miał obraz biedy z dzieciństwa, młodości i skromne życie w wieku dojrzałym. Choć cieszył się prestiżem u innych artystów, pozostał w cieniu aż do lat 60. Nieustannie zmagał się z głęboką depresją. 25 lutego 1970 roku, dzień przed poświęceniem kaplicy katolickiej na Uniwersytecie Św. Tomasza w Houston, dla której namalował 14 monumentalnych obrazów (nb. ciemnych i ciężkich), popełnił samobójstwo w nowojorskiej pracowni.

Jackson Pollock był ekspresjonistą abstrakcyjnym; tworzył w I poł. XX wieku stosując metodę kapania i rozpryskiwania farby na płótnie (tzw. action painting, drip painting). Sława przerosła jego odporność psychiczną w tym znaczeniu, że uderzyła w niego nagle i z dużą mocą w chwili, gdy nie był na nią przygotowany; z ubogiego artysty stał się niemal z dnia na dzień symbolem współczesnego malarstwa. Po opublikowaniu w 1949 roku przez magazyn „Life” artykułu „Czy on jest największym żyjącym malarzem w Stanach Zjednoczonych?” Pollock zyskał status ulubieńca Ameryki, stając się celebrytą i legendą popkultury. Przy niestabilnej konstrukcji emocjonalnej, pogłębiły się jego lęki. Zmagał się z depresją, alkoholizmem i zaburzeniami psychicznymi; prawdopodobnie miał chorobę afektywną dwubiegunową. Presja oczekiwań opinii publicznej paraliżowała go. Wzrastało w nim poczucie, że jest artystycznym oszustem, kwestionował wartość własnej sztuki. W odpowiedzi na pochwały, a nawet oznaki uwielbienia (także ze strony krytyków), był przekonany, że jego malarstwo to przypadek i że nie potrafi powtórzyć sukcesu. Uzależnienie było ściśle powiązane z depresją. Alkohol stał się dla niego ucieczką; topił w nim lęki i obawy przed porażką, a każdy sukces świętował, pijąc na umór, co doprowadziło go do agresji i izolacji społecznej. Walcząc z nałogiem, poddał się jungowskiej psychoanalizie. Bezskutecznie. Sława sprawiła, że przestał radzić sobie z abstynencją. Niewątpliwie trudną sytuację psychologiczną pogorszyła realizacja filmu dokumentalnego Hansa Namutha „Jackson Pollock 51” na temat jego pracy twórczej. Artysta czuł się podczas nagrań jak „tresowane zwierzę”, jak sam to określił. Po zakończonej realizacji ponownie wpadł w ciąg alkoholowy, z którego już nie wyszedł. Zginął tragicznie w wypadku samochodowym w 1956 roku, prowadząc pod wpływem alkoholu. To, że Pollock jednak nie był oszustem świadczy fakt, iż w 2006 roku sprzedano jego obraz No. 5, za 140 mln dolarów, a w 2024 roku obraz Number 17A został sprzedany za 200 mln dolarów (znajduje się on wśród pięciu najdroższych obrazów świata).

Pochodzący z Rosji francuski malarz, Nicolas de Staël, był jednym z najważniejszych przedstawicieli powojennej abstrakcji lirycznej i taszyzmu, balansując między abstrakcją a figuratywnością. Rozdarcie to spuentował zdaniem: „Żona jest abstrakcyjna, ale kochanka figuratywna”. Pod koniec lat czterdziestych umocnił swoją pozycję artystyczną, przez co poprawił sytuację finansową. Na przełomie lat 40. i 50. XX w. zyskał znaczną popularność; jego dzieła wystawiano m.in. w Paryżu, Londynie i Nowym Jorku. Sukces zawodowy nie szedł jednak w parze z życiem osobistym. Po studiach w 1937 roku poznał malarkę, Jeannine Guillou, która zostawiła dla niego męża, polskiego malarza, Olka Teslara. Żyli w skrajnej biedzie. Guillou zmarła w 1946 roku w wieku 37 lat z powodu skrajnego wycieńczenia organizmu, choć bezpośrednią przyczyną były powikłania po aborcji zaleconej ze względów medycznych. Trzy miesiące po śmierci ożenił się z nianią pracującą w jego domu. W lipcu 1953 roku Nicolas de Staël zakochał się w Jeanne Polge, żonie Jaque’a Polge’a (głównego perfumiarza Chanel), ulegając fascynacji jej urodą i osobowością, co określił jako moment olśnienia. Po kilkunastomiesięcznym romansie Jeanne odrzuciła go. W marcu 1955 roku popełnił samobójstwo, wyskakując z jedenastego piętra swojej pracowni w Antibes. Miał 41 lat. Na ten krok złożyło się wiele okoliczności, wśród których najważniejszymi były: zawód miłosny, brak zrozumienia krytyków (czuł się niedoceniony, ponoć załamał się po spotkaniu z krytykiem, który wyśmiał jego nowe prace), niezadowolenie z własnej twórczości, wyczerpanie fizyczne (pod koniec życia malował z ogromną intensywnością) i problemy zdrowotne (od lat miał głęboką depresję, cierpiał na bezsenność, zażywał duże ilości środków uspokajających).

Jean-Michel Basquiat był przedstawicielem nowego ekspresjonizmu w latach 80. XX wieku. Zaczął od malowania graffiti na murach Manhattanuu. Kiedy w 1981 w czasopiśmie „Artforum” opublikowano o nim artykuł „Promienne dziecko”, jego kariera błyskawicznie poszybowała w górę. Rok później swoje prace wystawiał w galeriach Nowego Jorku. Zaprzyjaźnił się z Andym Warholem, z którym współpracował, co zaowocowało ponad stu wspólnymi obrazami. W połowie lat 80. zarabiał ponad milion dolarów rocznie, pojawił się wówczas na okładce „The New York Times Magazine”. Jego popularność szybko rosła, a presja sławy przytłaczała go. I także presja marszandów żądających, by malował szybciej i więcej. Malarz od wczesnej młodości narkotyzował się, głównie heroiną i kokainą; u szczytu kariery używki traktował jako ucieczkę przed sobą i otoczeniem. Czuł się osaczony przez świat sztuki, który uważał za wyzyskujący i „biały”; mawiał: „Nie jestem czarnoskórym artystą, jestem artystą.” Jako ilustrację rasistowskich zachowań wobec niego podawał przykład, że często nie mógł zatrzymać taksówki. Stał się podejrzliwy wobec przyjaciół, marszandów i osób bliskich o nieszczere intencje, co potęgowało jego izolację. Basquiat prawdopodobnie cierpiał na depresję i chorobę afektywną dwubiegunową, co powodowało utratę kontaktu z rzeczywistością. Nagła śmierć Warhola w 1987 roku (na skutek powikłań pooperacyjnych) pogłębiła depresję Basquiata, który zmarł rok później z powodu zatrucia mieszanką leków i narkotyków, mając niespełna dwadzieścia osiem lat.

MAGNAT PRASOWY, GWIAZDY EKRANU I KRÓL POPU

Wycofanie się z życia publicznego, tragiczne osamotnienie i upadek Williama Randolpha Hearsta, potentata prasy amerykańskiej w I połowie XX wieku, miało kilka przyczyn: będąc twórcą imperium prasy, był niekwestionowanym dominatorem na rynku medialnym, zmienił sposób przekazu informacji w myśl swego powiedzenia: „Ty dostarczysz zdjęcia, a ja dostarczę wojnę”. W swojej posiadłości (San Simeon w Kalifornii), wybudował wielki zamek, gdzie otaczał się wyłącznie pochlebcami ze świata artystycznego, biznesowego i politycznego; żyjąc w luksusie i posiadając potężną sieć środków przekazu, kreował własną rzeczywistość, która odcinała go od prawdziwych nastrojów społecznych. W okresie wielkiego kryzysu Hearst niemal zbankrutował i stracił kontrolę nad wieloma gazetami, co zmusiło go do ograniczenia wystawnego trybu życia. Do upadku przyczyniły się także cechy utrudniające kontakt z ludźmi: ekscentryzm i narcyzm. Ostatnie lata spędził w rezydencji w Beverly Hills, gdzie zmarł w wieku 88 lat. Na marginesie warto wspomnieć, że Hearst był pierwowzorem postaci Charlesa F. Kane’a w filmie Obywatel Kane Orsona Wellesa.

Judy Garland od dziecka była gwiazdą filmową, występowała od lat 30. do 60. XX wieku. Jest autorką jednego z najbardziej znanych hollywoodzkich powiedzeń (co świadczy o jej inteligencji): „Zawsze bądź pierwszorzędną wersją samego siebie, zamiast drugorzędną wersją kogoś”. Jej życie i śmierć były wynikiem splotu tragicznych okoliczności, które miały początek już w dzieciństwie. Źródeł jej uzależnień i innych nieszczęść należy szukać w bezwzględnym traktowaniu jej jako produktu przez system hollywoodzki. Już w wieku dziesięciu lat matka podawała jej tabletki na wzmocnienie organizmu, by mogła występować w nocy. Z kolei wytwórnia Metro Goldwyn Mayer zmuszała ją do restrykcyjnej diety i pracy po kilkadziesiąt godzin bez przerwy. Garland zmagała się z niską samooceną i zaburzeniami odżywiania. Nieudane małżeństwa (których miała pięć) i milionowe długi (głównie nie płacone podatki) pogłębiały depresję. Podczas zdjęć podawano jej amfetaminę w celu pobudzenia na planie, zaś po wyczerpującej pracy barbiturany, aby mogła zasnąć. Nadużywała również alkoholu, miała marskość wątroby. Przez lata używania leków organizm potrzebował coraz większych dawek. Długo przed śmiercią była bliska zapaści fizycznej. Zmarła w 1969 roku w wieku 47 lat, bezpośrednią przyczyną zgonu było przedawkowanie barbituranów.

Marilyn Monroe to najpopularniejsza aktorka Ameryki. Nie była wyłącznie piękną laleczką (gdyby taką była, dramaturg, Artur Miller, na pewno by się z nią nie ożenił), była inteligentna i oczytana. W domu miała spory księgozbiór. Jest autorką kilku interesujących powiedzeń i aforyzmów: „Kobieta łatwiej przyzna, że nie ma racji, gdy ma rację, niż gdy jej nie ma”; „Jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorsza, to pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza”; „Lepiej być nieszczęśliwą samotnie, niż nieszczęśliwą z kimś innym”; „Brak perfekcji jest piękny: szaleństwo jest genialne i lepiej być absolutnie niedorzecznym, niż absolutnie nudnym”; „W Hollywood dziewczęca cnota jest dużo mniej ważna niż fryzura. Oceniają cię według tego, jak wyglądasz, a nie kim jesteś”; „Diamenty to jedyni przyjaciele kobiety”; „Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy”; „Gdybym przestrzegała wszystkich zasad, nigdy do niczego bym nie doszła”; „Mądra dziewczyna całuje, ale się nie zakochuje, słucha, ale nie wierzy, odchodzi, zanim zostanie porzucona”; „Kariera to piękna rzecz, ale nie możesz się do niej przytulić w zimną noc”.

Ostatnie powiedzenie trafnie oddaje, czym była dla niej kariera i jak bardzo cierpiała z powodu samotności. Bezpośrednią przyczyną śmierci aktorki było zatrucie barbituranami. Czynniki, które ją do tego doprowadziły były złożone. Prawdopodobnie cierpiała na osobowość typu borderline (chwiejność emocjonalna, lęk przed odrzuceniem), zmagała się również z głęboką depresją i stanami lękowymi. Była silnie uzależniona od leków nasennych, uspokajających i alkoholu. Cierpiała na kamicę żółciową, co potęgowało jej dyskomfort fizyczny i kłopoty ze snem. Na problemy zdrowotne (fizyczne i duchowe) nakładały się kłopoty osobiste i zawodowe: trzy nieudane małżeństwa, brak dzieci (pragnęła je mieć, np. z Arturem Millerem była trzykrotnie w ciąży, lecz ich nie donosiła) oraz narastające konflikty w wytwórniach filmowych. W czerwcu 1962 roku została zwolniona z filmu „Coś musi się wydarzyć”, który nie został ukończony. W związku z nawarstwieniem licznych problemów odczuwała coraz większą izolację i samotność. Niektórzy twierdzą, że była więźniem własnej urody i sławy, co jest dużym uproszczeniem. Zmarła 4 sierpnia 1962 roku w domu w Los Angeles w dzielnicy Brentwood.

Michael Jackson to kolejny jaskrawy przykład życia w izolacji społecznej i tragicznego uzależnienia od leków. Przyczyny tego były złożone, wśród których najważniejsze to trauma z dzieciństwa, fizyczne cierpienie po wypadku, bielactwo, bezsenność, depresja, ogromna presja medialna, utrata prywatności i nadużywanie środków farmakologicznych. Odosobnienie Jacksona było długim procesem, którego korzenie tkwiły w dzieciństwie. Chłopiec był ofiarą przemocy fizycznej i emocjonalnej ze strony ojca, co zniszczyło jego poczucie własnej wartości i wpędziło w kompleksy na punkcie wyglądu. Wypadek na planie podczas kręcenia reklamy Pepsi w 1984 (przedwczesny wybuch pirotechniczny poparzył mu głowę) stał się początkiem jego uzależnienia od silnych środków przeciwbólowych. Wielka sława i brak prywatności – np. nie mógł wyjść na ulicę z powodu osaczania go przez paparazzich – zmusiły go do odcięcia się od świata i wybudowania posiadłości Neverland (Nibylandii), co miało symboliczne znaczenie. Cierpiał na bielactwo i toczeń, na skutek czego unikał słońca i stosował kremy wybielające, media interpretowały to jako chęć bycia białym. Zmagał się z chroniczną bezsennością, którą „leczył” coraz silniejszymi środkami. Mimo dramatycznych przeżyć i cierpień wciąż wierzył w dobro: „W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję. W świecie pełnym zła wciąż musimy być pełni otuchy” – powiedział w przemówieniu na Uniwersytecie Oxfordzkim w 2001 roku.

Jackson uzależnił się od leków, w czym pomagali mu nieetycznie zachowujący się lekarze, poza tym manipulował receptami: aby zdobyć leki, używał fałszywych tożsamości, przekupując personel medyczny. Kolejna przyczyna jego dramatu to ucieczka w świat fantazji: kraina Neverland była próbą odzyskania utraconego dzieciństwa. Do tego doszły jeszcze oskarżenia o molestowanie (w jednym przypadku zawarł ugodę); procesy sądowe (ława przysięgłych uniewinniła go) doprowadziły do depresji i nadużywania substancji psychoaktywnych. Na skutek nawarstwienia się wspomnianych wyżej sytuacji i czynników, Jackson zmarł 25 czerwca 2009 roku. Bezpośrednią przyczyną zgonu było zatrzymanie akcji serca po przedawkowaniu silnymi środkami uspokajającymi i znieczulającymi.

Przypadek Michaela Jacksona jest podobny do życia, sławy i śmierci Elvisa Presleya, który doświadczył analogicznego procesu kilkadziesiąt lat wcześniej: statusu mega gwiazdy, presji występów, braku snu, ignorowania stanu zdrowia, nałogów, uległości lekarzy, izolacji społecznej, samotności, toksycznego otoczenia pochlebców, depresji i nudy z powodu odcięcia się od realnego świata i wreszcie śmierci w 1977 roku, której bezpośrednim powodem było zatrzymanie akcji serca wywołane chorobami i nadużywaniem leków.

ZAKOŃCZENIE

Jest jeszcze długa lista wybitnych twórców zmagających się z materią żywota w sposób podobny do podanych przykładów, lecz przeanalizowanie ich przypadków wykraczałoby poza ramy tego tekstu. Wspomnę skrótowo tylko kilka nazwisk:

Witkacy. Jego życie i twórczość to bezkompromisowy, awangardowy eksperyment, w którym granica między sztuką a egzystencją ulegała zatarciu. Życie i twórczość Stanisława Ignacego Witkiewicza to tragiczne i pełne katastroficznych wizji balansowanie ekscentrycznego geniusza, niczym taternika na niebezpiecznej skalnej krawędzi, co było zgodne z jego powiedzeniem: „Życie nie na szczytach czego-bądź jest nonsensem. Największy sens ma życie na szczycie nonsensu” (dramat Bezimienne dzieło). Artysta próbował ocalić przez twórczość dramaturgiczną, malarską i literacką indywidualizm przed nadchodzącym bezdusznym mechanizmem nowoczesnego świata. Zginął śmiercią samobójczą 18 września 1939 roku, dzień po wkroczenia do Polski Armii Czerwonej.

Paul Celan. Rumuński poeta pochodzenia żydowskiego, piszący w języku niemieckim, który był jednocześnie językiem katów jego rodziny; tę dramatyczną relację określił zdaniem: „Tylko jedna rzecz pozostała osiągalna, bliska i bezpieczna pośród wszystkich strat: język.” Po II wojnie światowej mieszkał we Francji. Przeżycia obozowe, trauma ocalonego z zagłady, stany lękowe, poczucie prześladowania i niesłuszne oskarżenia o plagiat (które mocno przeżył u szczytu sławy) pchnęły go do samobójczego skoku do Sekwany w 1970 roku.

Marek Hłasko. Pisarz, który stał się zakładnikiem własnego wizerunku twardziela i buntownika. Zdobycie sławy w młodym wieku, problemy na emigracji, zakaz publikacji w kraju, wyrzuty sumienia w związku ze śmiercią Krzysztofa Komedy i alkoholizm stanowiły mieszankę wybuchową, która doprowadziła go w 1969 roku do przedwczesnej śmierci w wieku 35 lat. Zawsze był pesymistą (lub takiego grał?), co obrazuje powiedzenie: „Świat dzieli się na dwie połowy, z tym jednak, że w jednej z nich jest nie do życia, w drugiej nie do wytrzymania” (Piękni dwudziestoletni, 1966).

Edward Stachura (Sted). Pisarz osobny, niektórzy uważają go za „poetę wyklętego”[1]. Twierdził, że: „Wszystko jest poezja”. Problemy życiowe i późniejsza utrata sensu istnienia wynikały zarówno z uwarunkowań psychicznych (cyklotymia lub depresja endogenna), jak i radykalnej filozofii życia: zatarcie granicy między literaturą a egzystencją, czyli tzw. życiopisanie; Sted jako „człowiek-nikt” i dążenie do tego stanu – w konsekwencji mieszanina tych stanów doprowadziła go do samobójstwa w wieku 42 lat.

Rafał Wojaczek. Poeta żyjący w konflikcie z otoczeniem; jego skandalizujący tryb życia, liczne bójki i prowokacje prowadziły do izolacji (np. miał zakaz wstępu do wrocławskich klubów, gdzie wcześniej wszczynał awantury). Jego poczucie niedopasowania społecznego, problemy ze zdrowiem psychicznym (depresja, stany lękowe) i zmaganie się z alkoholizmem były przyczynami samobójstwa, które przeczuwał, pisząc: „Śmierć jest przecinkiem w zdaniu Twego losu” (z wiersza Piosenka starego księżyca). Odszedł w 1971 roku w wieku niespełna 26 lat.

Zdobycie uznania i życie w sławie przypomina stąpanie po cienkiej linie. Wielu utalentowanych ludzi traci równowagę i spada w przepaść autodestrukcji, załamania psychicznego, odosobnienia, milczenia, blokady twórczej lub śmierci. Są także ludzie sukcesu, którzy zostali doprowadzeni do upadku z powodu działań osób z najbliższego otoczenia i wpływu negatywnych czynników zewnętrznych. Jednak niezależnie od przyczyn ich dramatycznego życia i śmierci, nie ośmielę się ferować jednoznacznych wyroków co do ich życiowych wyborów, a tym bardziej co do ich winy.

Franciszek Czekierda

  1. Od określenia poètes maudits – grupy francuskich twórców z drugiej połowy XIX wieku, których twórczość i styl życia stały w jaskrawej sprzeczności z normami społecznymi, obyczajowymi i literackimi tamtych czasów; do grupy należeli: Charles Baudelaire, Arthur Rimbaud, Paul Verlaine, Stéphane Mallarmé.

Poprzedni artykułKrzysztof Lubczyński – Kapsułki pamięci (odc. 12)
Następny artykułTadej Karabowicz – Poezja pięciu zmysłów Łady Dunin Sulgostowskiej – Boguckiej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko