Strona główna Rok 2026 Nr 613 Alberico Solimes – wiersze w przekładzie Izabelli Teresy Kostki

Alberico Solimes – wiersze w przekładzie Izabelli Teresy Kostki

0
42

Przekład z języka włoskiego Izabella Teresa Kostka.
***

Alberico Solimes to włoski poeta i pisarz, urodzony w 1975 roku w Ortonie w Abruzji. Na jego rozwój ludzki i artystyczny głęboki wpływ wywarła utrata wzroku w młodym wieku, doświadczenie, które skierowało jego poetyckie poszukiwania w kierunku wewnętrznego wymiaru percepcji i języka. Daleko mu do opisowych intencji, jego twórczość porusza się w sferze niewidzialnej, gdzie pamięć, słuch i wyobraźnia stają się narzędziami poznania.
Poezja Solimesa eksploruje najsubtelniejsze obszary ludzkiego doświadczenia, dając wyraz emocjom, obrazom i refleksjom, które umykają oku, ale nie zmysłom. Jego wiersze charakteryzują się intensywnym napięciem lirycznym i oszczędnym stylem, łączącym introspekcję z symboliczną otwartością.
W 2019 roku opublikował autobiograficzną książkę „Verso la montagna” („W stronę góry”), a w 2020 roku „Oltre il vetro” („Za szkłem”). W 2021 roku ukazała się jego książka „La cava dei risorti – Personaggi della memoria” („Jaskinia zmartwychwstałych – Osobowości ze wspomnień ” Helicon Edizioni), część serii „Le Crete”, a w tym samym roku zbiór poezji „L’ombra spezzata” („Złamany cień ” Irdidestinazionearte), z udziałem krytyków Andrei Valente i Massimo Pasqualone.
W 2023 roku wydał audiobook „Ruvidi frangenti” ( „Gwałtowne fale” Aletti Editore) z lektorem Alessandro Quasimodo oraz e-book poezji „Il sole dell’illusione” („Złudliwe słońce”), przetłumaczony na język arabski przez Hafeza Haidara. W 2024 roku ukazał się „Il sole dell’illusione – The Sun of Illusion” z tłumaczeniem na język angielski.
Jego utwory tłumaczono na język angielski, arabski i francuski. Jest obecny w ważnych antologiach literackich, to także laureat licznych nagród krajowych i międzynarodowych.


***


OLTRE LE IMMAGINI

Non è più possibile ricordare:
le immagini consunte,
sbiadite nella memoria,
si muovono sempre più indietro.
Dove vanno,
non lo so.
Cespugli alti come ombre
si diradano per risucchiarle.
Andare oltre non è possibile.

Le immagini, i ricordi, sì.
Io resto
sulla soglia.


*


POZA OBRAZAMI


Nie sposób już pamiętać:
zużyte obrazy,
w pamięci wyblakłe,
odsuwają się coraz dalej.
Dokąd odpływają,
nie wiem.
Krzewy, wysokie jak cienie,
rozstępują się, by je pochłonąć.
Dalej iść nie można.

Obrazy, wspomnienia, tak, mogą.
Ja pozostaję
na progu.


***


SINFONIA DI MACERIE

C’è una chitarra che suona
tra le crepe di pareti stanche.
Non vogliono udire più bombe
né il fischio di traiettorie cieche.
Sotto cieli di cenere,
una conchiglia vuota accoglie
il pianto di occhi oscurati.
Legni sparsi tra le strade,
bacchette di direttori d’orchestra,
governano ancora il suono
che dalla ferita avanza.


*

SYMFONIA GRUZÓW

Gra gitara
między pęknięciami znużonych ścian.
Nie chcą już słyszeć bomb
ani gwizdu ślepych trajektorii.
Pod niebem pokrytym popiołem
pusta skorupa wita
łzy zamroczonych oczu.
Drwa rozrzucone po ulicach,
batuty dyrygentów,
wciąż rządzą dźwiękiem,
wydobywającym się z rany.



***


RADICE DELL’ADDIO

Si stacca un dente
fatto di carne.
Radici ancora avvinghiate
allo spasmo di un addio.
Solo il ricordo,
come un adesivo
sul mio teschio.


*


KORZEŃ POŻEGNANIA

Wypada ząb
zrobiony z ciała.
Korzenie wciąż trzymają się
kurczowo pożegnania.
Tylko wspomnienie
jest jak naklejka
na mojej czaszce.



****



RAMI SMARRITI

Quanti rami ci sono
che non sanno più chi sono.
Spogli, rigidi,
eppure legati al tronco.
Non riconoscono, non sanno
che qualcuno li nutre.
Smarriti, tastano il cielo
che parla con voce muta.
L’ascolto non li abita.
Perdono l’orientamento,
ma sono saldi
a ciò che ha vita.




*



ZAGUBIONE GAŁĘZIE

Ileż jest gałęzi,
które już nie wiedzą, kim są.
Nagie, sztywne,
lecz przywiązane do pnia.
Nie uznają, nie wiedzą,
że ktoś je żywi.
Zagubione, macają niebo,
mówiące cichym głosem.
Słuchanie w nich nie mieszka.
Tracą orientację,
lecz są stabilne
dla tego, co żywe.



****


SEI OTTAVI

Se chiudo gli occhi, continua il mare:
moto lento,
talvolta agitato.
La deriva penetra la carne
e riconduce alla sponda,
abbandono consapevole,
dove alba e tramonto osservano
e i monti danzano:
giorno tribale
un pentagramma nel tempo,
un sei ottavi che culla
e conduce.



*


SZEŚĆ ÓSMYCH

Jeśli przymknę oczy, morze kontynuuje:
zwolnionym tempem,
czasem wzburzonym.
Pływ przenika ciało
i znów prowadzi do brzegu,
świadomego porzucenia,
gdzie świt i zmierzch patrzą,
a góry tańczą:
plemienny dzień
pięciolinia w czasie,
sześć ósmych, które usypia
i prowadzi.


***

SORGENTE

Una mantide canta,
schernisce la luna
riflessa
sul fiume delle mie parole.
Gorgoglio d’acque
sicuro –
risale
lungo le prode
delle grigie immaginazioni.
Rabbonisce il vento;
il suono si espande,
leggero,
come il calore della calma
che le mie mani gelide
ora accarezzano.
La luna
riprende il suo posto,
brilla eterna.


*

ŹRÓDŁO

Modliszka śpiewa,
drwi z księżyca
odbijającego się
w rzece mych słów.
Gulgocząca
woda,
pewna siebie –
wznosi się
wzdłuż brzegów
szarych wyobrażeń.
Wiatr cichnie;
dźwięk rozszerza się,
lekki,
jak ciepły spokój,
który pieszczą teraz
me lodowate dłonie.
Księżyc
powraca na miejsce,
wiecznie świeci.



Poprzedni artykułKrzysztof Lubczyński – Kapsułki pamięci (odc. 11)
Następny artykułRoman Soroczyński – Biografie w innym ujęciu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko