W 2002 roku ukazała się powieść Tadeusza Jasińskiego (1928–1992) „Mocarze zejdą z gór”, pisana w latach 1970-1992. Powieść była w biografii pisarza dziełem wieńczącym jego dorobek literacki i tak naprawdę, była jego książką pośmiertną. Jej wydawcą był Lubelski Oddział Związku Literatów Polskich, a pomysłodawcą wydania, żona pisarza Zdzisława Piotrowska-Jasińska, piastująca wówczas funkcję dyrektora Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie.
Tadeusz Jasiński był dziennikarzem, prozaikiem, reportażystą i dramaturgiem, związanym z Zieloną Górą i Lublinem. W Zielonej Górze mieszkał od 1954 roku, a w Lublinie od 1974. Dlatego chciałbym podkreślić znaczenie osiedlenia się powieściopisarza w Lublinie. Tutaj uwidoczniła się otwartość wobec niego, bowiem został od razu przyjęty przez lubelskie środowisko literackie i kulturalne. W latach 1980-ch był już prezesem ZLP i dokonał wielu ważnych działań literackich. Pamiętam Tadeusza Jasińskiego jako twórcę oddanego dla Lubelskiego Oddziału ZLP, pomagającego literatom i dzielnie stawiającego czoło wyzwaniom polityczno-społecznym, trudnych lat przełomu po stanie wojennym.
Tadeusz Jasiński urodził się 1 czerwca 1928 roku we wsi Polskie Brzozie koło Brodnicy. Zmarł 6 października 1992 roku w Lublinie. Studiował w Akademii Nauk Politycznych w Warszawie (1948–1950) i Szkole Głównej Służby Zagranicznej (1950–1951) Pierwsze teksty publicystyczne ogłosił w 1952 roku na łamach tygodnika „Wieś”, którego był kierownikiem literackim. W 1952 roku zadebiutował jako prozaik, publikując na łamach „Wsi” swoje opowiadania. Przyniosły one początkującemu pisarzowi dobre opinie krytyczne i ugruntowały jego pozycję w środowisku literackim. W 1954 roku pisarz przeniósł się z Warszawy do Zielonej Góry. Został tam dziennikarzem „Gazety Zielonogórskiej” oraz współpracownikiem zielenogórskiej rozgłośni Polskiego Radia. W Zielonej Górze pełnił funkcję wicedyrektora Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej, a także współtworzył miesięcznik „Nadodrze”, którym kierował jako redaktor naczelny w latach 1957–1959.
W 1974 roku Tadeusz Jasiński przyjechał się do Lublina, gdzie objął stanowisko starszego publicysty w literackim piśmie „Kamena” i skoncentrował się na pracy pisarskiej oraz publicystycznej. Od 1968 roku był członkiem Związku Literatów Polskich, a od 1983 roku pełnił funkcję prezesa Lubelskiego Oddziału ZLP. W latach 1955–1982 był członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. We wczesnej twórczości napisał kilka utworów prozatorskich związanych z historią Ziemi Lubuskiej, gdzie podkreślał pierwiastek polskości Ziem Odzyskanych po 1945 roku. Były to „Dymy wyższe nad dęby. Opowiadania z dziejów Ziemi Lubuskiej” (Zielona Góra 1964), „Mieczem i krzyżem. Opowiadania z dziejów Ziemi Lubuskiej” (Zielona Góra 1967), „Legendy znad Odry” (Zielona Góra 1968), „Droga okólna” (Gdynia 1968), „Czasem blisko nas” – reportaże (Poznań 1973).
Po osiedleniu się w Lublinie Tadeusz Jasiński jeszcze bardziej udoskonalił warsztat pisarski, tworząc duże powieści obyczajowo-historyczne. Wpisywały się one w nurt polskiej szkoły powieściopisarskiej lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. W jego lubelskim dorobku znajdują się następujące książki prozatorskie „Na spalonym miłość” (Lublin 1980), „Podróż do zatrutych studni” (Lublin 1981), „Za człowiekiem cień” (Warszawa 1985), „Bóg wezwany na rozstrzelanie” (Lublin 1986), „Wykąpiesz się w tej samej rzece” (Lublin 1987). Uwieńczeniem działalności pisarskiej była powieść „Mocarze zejdą z gór” posiadająca początkowo tytuł „Hejnał na całą Polskę” i mająca w pierwotnym zamyśle dwutomową strukturę.
[Patrz:Wikipedia:https://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Jasiński_(pisarz)].
Byłem świadkiem w latach osiemdziesiątych powstawania powieści „Mocarze zejdą z gór”. Pisarz w wolnych chwilach zwierzał się ze swoich planów literackich i mówił w którym momencie pracy znajduje się treść jego książki. Czasami dawał mi do przeczytania jakiś fragment i wówczas próbowałem coś powiedzieć na jej temat, chociaż wiedziałem, że nie należy krytykować, czy chwalić dzieła nieukończonego.
Mimo dużego doświadczenia twórczego, Tadeusz Jasiński spotkał się z krytyką jego pisarstwa. Niesłusznie porównywano jego pióro dyskurs z twórczością takich powieściopisarzy jak Julian Kawalec, Józef Hen, czy Tadeusz Hołuj.
Tadeusz Jasiński rozwijał własne wątki twórcze, w pewnym sensie niepopularne, bądź objęte cenzurą PRL. Przykładem może być powieść „Za człowiekiem cień” (Lublin 1985). Byłem autorem recenzji tej trudnej książki. Tadeusz Jasiński zastanawiał się w niej nad problemem etnicznych Niemców mieszkających w okolicach miejsca jego urodzenia w Polskim Brzoziu – obecnie w województwie kujawsko-pomorskim, posiadających obywatelstwo przedwojennej II RP. Zostali oni zmuszeni, bądź zadeklarowali lojalność niemiecką podczas okupacji i byli przymusowo werbowani do Wehrmachtu i wysyłani na front. Podlegali więc definicji Deutsche Volksliste (DVL), a z drugiej strony jako obywatele polscy, walczyli także w wojsku polskim. Jasiński jakby taką narracją chciał powiedzieć, że mogli jako spokrewnieni ze sobą, bądź jako sąsiedzi spotykać się po przeciwnych stronach frontu. Po wojnie zostali przymusowo przesiedleni z Ziemi Brodnickiej do Niemiec.
Książka pisarza wywołała duże kontrowesje, głównie w niewłaściwym jej odczytaniu i po latach przypomina, w jakiś sposób, osobistą powieść pisarki Olgi Tokarczuk o tematyce przesiedleń ludności niemieckiej oraz napływie polskich osadników na Dolny Śląsk po II wojnie światowej. Dodatkowo Tadeusz Jasiński, w swojej powieści skupiał się na pojęciu antropologicznym, że Polacy i Niemcy, jako społeczności zasiedziałe, mieszkając obok siebie na Ziemi Brodnickiej tworzyli symbiozę dobrosąsiedzką, mimo definicji Deutsche Volksliste (DVL), którą im przymusowo narzuciła wojna. Taka narracja nie mogła podobać się politycznej cenzurze czasów powstania książki.
Pośrednio Tadeusz Jasiński był zaangażowany w mój debiut poetycki w „Kamenie” w 1980 roku oraz w druk mojego wiersza o Jarosławie Iwaszkiewiczu. Prosił także redaktora naczelnego „Kameny” Marka Adama Jaworskiego o publikację tłumaczonych przeze mnie wieszy poety białoruskiego Maksyma Tanka. Ta prośba została spełniona, bo założyciel „Kameny” Kazimierz Andrzej Jaworski [KAJ] – ojciec Marka Adama Jaworskiego, tłumaczył przed wojną wiersze białoruskiego poety.
Za czasów gdy Tadeusz Jasiński był prezesem ZLP doświadczyłem jego obronnej ręki przed lubelską cenzurą, przy wydawaniu mojego debiutanckiego tomu wierszy „Zapatrzenia” z 1985 roku. Jako prezes ZLP, większość zastrzeżonych przez cenzurę wierszy obronił i jestem mu za to dozgonnie wdzięczny. Natomiast nie udało się obronić mojego ukraińskiego tomiku wierszy „Obok ognia” [„Bila wohniu”], który miał ukazać się z ramienia ZLP w 1988 roku, w rzeszowskiej oficynie wydawniczej KAW. Zaważyły względy językowe tomiku i mimo rocznej walki Jasińskiego o jego wydanie, został on ostatecznie odrzucony. Jednakże postawa Tadeusza Jasińskiego, jako prezesa ZLP, domaga się ciągłego spłacania długu wdzięczności, że podjął się takiej inicjatywy i próbował walczyć, ratując zbiorek wierszy, licznymi telefonami i preswazjami wobec rady wydawniczej KAW. Tomik ukazał się ostatecznie w 1990 roku w Zakładzie Wydawniczym ZUP w Warszawie i chociaż nie posiadał numeru ISBN, był już wolny od uciążliwej cenzury, po politycznych ustaleniach Okrągłego Stołu w 1989 roku.
Tadeusz Jasiński, jak już powiedziano – tworzył literaturę niełatwą. Jego powieści historyczne i obyczajowe często zawierały niewygodne dla narracji PRL-u wątki o problematyce wojennej, społecznej, czy obyczajowej. Ważnym czynnikiem dynamizującym jego książki były rozbudowane psychologiczne dialogi oraz sceny miłosne. Za taką narrację treściową pisarz, mimo krytyki, został laureatem Nagrody im. Bolesława Prusa za powieść „Bóg wezwany na rozstrzelanie” w 1988 roku. To ważne wyróżnienie, mówiło pośrednio o docenieniu twórczości Tadeusza Jasińskiego, bo Bolesław Prus – także prozaik, pozostawił po sobie w literaturze polskiej nietuzinkowe dziedzictwo pisarskie.
Książka „Mocarze zejdą z gór” zawiera 466 stron wartkiej opowieści i posiada charakter utworu obyczajowego. Przedstawia bowiem panoramę życia społecznego i politycznego w międzywojennych Beskidach. Akcja skupia się na losach Gustawa Bajdaka, opowiadanych z perspektywy lokalnej kultury i współistnienia społeczności na prowincji.
Świat powieści „Mocarze zejdą z gór” ukazany jest z epickim rozmachem, bogactwem wątków, realiów i emocji. Treść powieści może wydawać się autentycznym zapisem, że istnieje na mapie taka beskidzka miejscowość Jedliniec, u podnurza Skalistego i bohaterowie Gustaw i Tereska, czy Jonka Prorok żyli tam naprawdę. A jednak są oni postaciami fikcyjnymi, którym towarzyszą wątki prawdziwe, opisane z finezją, w sposób jaskrawy i mityczny. Można więc powiedzieć, że fikcja literacka miesza się z epizodyczną prawdą i pamięcią. Książkę „trzymają” dobrze napisane dialogi bohaterów.
W zespole głównych tematów, które Tadeusz Jasiński zawarł w powieści znalazła się wspominana już problematyka moralno-obyczajowa. Zajmuje ona wiodące miejsce, ukazując fabułę, wartości moralne i duchowe bohaterów, ich poglądy, etykę zachowań oraz zasady pojmowania świata. Pisarz odważnie mówi o behawioralnej psychologii zachowań, którą kierują się jego bohaterowie, uzewnętrzniając swoje cechy charakteru, takie jak, bunt wobec rzeczywistości, miłość oraz samotność. W dialogach toczy się rozrachunek z przeszłością oraz powstają fundamentalne pytania o wiarę i sens istnienia. Bohaterowie są nosicielami postaw subiektywnych i obiektywnych. Tak nakazuje im wiedza bycia w świecie, dlatego akceptują, bądź nie swoje rozdarcie moralne i postawy zachowań wobec drugiego człowieka. Główny bohater książki Gustaw, opowiada o ranach leczonych w lwowskim szpitalu, w pierwszej fazie wojny 1939 roku i ta opowieść rozlewa się na książkę, jako znaczący dyskurs filozoficzny.
Epicki rozmach dzieła wpisuje się w twórcze laboratorium poprzednich książek prozatorskich Tadeusza Jasińskiego. Bohaterowie ukazani są w wartkiej fabule, w mimice zawierającej wiele zdarzeń i miejsc akcji. Stąd powieść „Mocarze zejdą z gór” w psychologii twórczej pisarza jest jego najbardziej dojrzałym dziełem prozatorskim. Wyrasta w przestrzeni autobiograficznej Jasińskiego na książkę ważną i nieprzeciętną.
Krytycy literaccy próbowali opisać fenomen powieści precyzyjnym językiem wartościującym. Ukazywali dzieło pisarza strukturalizując jego psychoanalityczne podłoże, koncentrowali się także na wartościowaniu czytelniczym i estetycznym. Podkreślono zwłaszcza pamięć mnemoniczną, zawartą w powieści. Jej akcja rozgrywa się bowiem na rozległym podłożu lat 1926-1939, ale sięga także wstecz, obejmując początek XX wieku. W powieści jest zatarte pojęcie czasu, a strukturalizują go bohaterowie w dialogach, mówiąc o jego przemijaniu.
Gdyby porównać dzieło Tadeusz Jasińskiego ze współczesnymi powieściami, które powstały w literaturze polskiej pod wpływem amerykańskich książek powieściowych, należałoby wskazać na fakt, że pisarz nie posiadał dostępu do sztucznej inteligencji, jak to dzieje się obecnie. Nie korzystał więc z dobrodziejstw AI (artificial intelligence), która wdarła się do pisarstwa naszych czasów i obnażyła wieloletni trud pisania powieści metodą konwencjonalną. Przecież znany jest fakt, że niektórzy twórcy nie kryją się z tym, że wykorzystują AI do ulepszania swojego warsztatu pisarskiego. A jednak twórca wybudował taką narrację swojej powieści, że jej algorytmy niczego nie naśladują i nie powielają. Faktem znamiennym pozostaje to, że Tadeusz Jasiński pisał swoją książkę przez długie dekady czasowe, od 1970 do śmierci w 1992 roku.
Lublin, kwiecień 2026





