Strona główna Rok 2026 Nr 611 Michał Piętniewicz – Lektury z biblioteki osiedlowej

Michał Piętniewicz – Lektury z biblioteki osiedlowej

0
56

Omawiana książka: Paweł Koza, „Od światła do miłości. Wpływ kryzysu na duchowe wzrastanie” (Edycja św. Pawła, Częstochowa 2022). 

Zajawka: Paweł Koza to mój dobry kolega, spotkaliśmy się we wspólnocie myślenia… 

Słowa kluczowe: Paweł Koza jest doktorem filozofii, mieszka i pracuje w Krakowie, jest człowiekiem wielu talentów, pracuje również jako coach, w Edycji św. Pawła ukazał się jego „Psałterz codzienny”. Autor najpierw zrobił kwerendę biblioteczną w Oxfordzie, a potem przystąpił do napisania tego niezwykle interesującego eseju. Patronami myślenia Kozy są Emmanuel Levinas oraz Antoni Kępiński. Pisze o specyficznym doświadczeniu duchowym, które zostało zranione. Ta rana polega na braku Boga, wycofaniu się Boga z człowieka, stąd przywołanie mistyków chrześcijańskich, jak św. Jan od Krzyża, czy św. Teresa z Lisieux zwana Małą Tereską. Jego esej jest w tym sensie procesualny, ponieważ opisuje proces powstawania owego kryzysu. Na początku człowiek zostaje oślepiony światłem, na to światło nie jest w ogóle przygotowany, to światło jakby go spala – przywołanie słynnego filmu Nikity Michalkowa „Spaleni słońcem” – spalenie całego jestestwa, człowiek staje się pokawałkowany, fragmentaryczny, to jego rozbicie następuje na wiele nieprzystających fragmentów. Mowa tutaj oczywiście o kryzysie psychicznym, Paweł Koza opisuje sytuację, kiedy ów człowiek kryzysem obarczony na początku zachowuje się dziwnie, a cała umiejętność polega na tym, aby ów kryzys przekuć na jakiegoś zwycięstwo, a to zwycięstwo wedle interpretacji jest relacją z Bogiem. Zwraca uwagę słowo relacja, która polega na czułości oraz intymności modlitwy, rozmowy z Bogiem. To światło rozbiło osobowość pacjenta, a potem to rozbicie powinno dążyć do tej tytułowej miłości. Opisywana jest w sensie dialektycznym różnica między słowem pożądanie a podążanie. Pożądanie, niekoniecznie w sensie seksualnym spala, pożądać można również dóbr duchowych, jest to rodzaj duchowego łakomstwa. Natomiast podążać można za Bogiem, za wiarą, za Duchem św., która od tego rozbicia prowadzi do reintegracji, powtórnego zespolenia się w całość. Równie ważna jest dialektyka światła i ciemności. Człowiek spalony światłem jest owego światła pozbawiony, pogrąża się w pustce, traci zaufanie do siebie i bliźniego, traci sens życia, w człowieku obnaża się wtedy pustynia emocjonalna, ogołocenie, gdzie do tego pustego naczynia trzeba dopiero wlać żywą wodę miłości. Poza tym pojawia się coś takiego, co Paweł Koza określił jako lęk dezintegracyjny, czy też dezintegrację światła. Platon ideę dobra konotował ze słońcem, ale światło może być również fałszywe, może nas zwodzić, Hermes był posłańcem światła i wiedzy, ale również był krętaczem, który mylił pewne tropy poznania i prawdy, dlatego światło zwodnicze może prowadzić do wielu chorób i nieszczęść. Z greckiego crisis, czyli kryzys, znaczy jakiś przełom, który może prowadzić do nawiązania kontaktu ze sobą, a idąc tropem Kozy, do powtórnego nawiązania kontaktu z Bogiem na prawach pełnej miłości. Kryzys polega na wycofania, porównać go można do rozbitego naczynia. Koza posiłkuje się bardzo silnie „Ewangelią”, to oś przewodnia jego wywodu, nie ucieka jednak także od tropów filmowych, np. przytacza film „Ostatni Samuraj”, porusza się swobodnie po różnych terenach kultury, po różnych terenach duchowych, ale osią przewodnią jego wywodu wydaje się osobiste doświadczenie Boga, który jest jakąś miłością, który prowadzi, że to, co zdezintegrowane potrafi się znów scalić. Koza mógłby być młodym uczniem Emmanuela Levinasa, autora znam osobiście, jest to człowiek niezwykle ciekawy, z bogatą wiedzą, z bogatym bagażem doświadczeń duchowych, niezwykle ciekawy świata i ową ciekawość świata właśnie widać w tym jak pisze o drodze duchowej, która w sensie esencjonalnym jest jego własną. Poczucie osamotnienia, lęku to zjawiska charakterystyczne dla pustyni duchowej, choć lęk paradoksalnie lęk może pełnić funkcję integrującą, kiedy zdrowo się czegoś obawiamy. Integracja rozmaitych tropów filozoficznych, ciekawie literacko przedstawione, jest to książka do wielokrotnej lektury, Koza napisał na końcu, że jego książka powinna nazywać się „Od miłości do miłości”, ponieważ właśnie w tej dezintegracji w tym lęku, pomieszaniu, pustce, paradoksalnie mieszka gorejące ognisko miłości. Kryzys prowadzi do duchowego wzrostu, który wydaje się czasem niewidzialny, kiedy człowiek sam ze sobą w codzienności przebywa w nudzie, ale drobne czynności codzienne, jak np. gotowanie, sprzątanie, załatwianie urzędowych spraw, prowadzą do niewidzialnego, duchowego wzrostu, którego nie doceniamy. Dlatego Paweł Koza apeluje, żeby docenić naszą codzienność, docenić to, co prawdziwe, myśl o głębokim pragnieniu zupy pomidorowej… Trzeba odróżnić prawdziwe doświadczenie duchowe od doświadczenia instant, doświadczenia, które zwodzi na manowce duchowe i manowce poznania. Serdecznie zachęcam do lektury tej książki, jest do kupienia w księgarni św. Stanisława na ul. Wiślnej w Krakowie i pewnie w wielu innych księgarniach w Polsce, życzę miłej lektury. 

Poprzedni artykułTomasz Walczak – Wiersze
Następny artykułFranciszek Czekierda – Lenistwo

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko